PDA

Zobacz pełną wersję : Szkoła policealna - czy to dobry pomysł?



mezo
26-11-14, 10:33
Syn mojego brata zapytał mnie ostatnio - czy szkoła policealna to dobry pomysł zamiast pójścia na studia? Generalnie nie znam temat - jak myślicie, czy to teraz dobra opcja? W sumie jak się słyszy, wśród mgr panuje duże bezrobocie. Studia więc nie gwarantują zatrudnienia.

pepka
27-11-14, 18:11
Powiem Ci tak - jak ma już iść przy całym szacunku - na kierunki typu politologia, stosunki międzynarodowe, europeistyka czy inne kierunki po których co tu dużo mówić - z dużym prawdopodobieństwem zasili szeregi osób bezrobotnych, to niech już lepiej idzie do szkoły policealnej i przynajmniej nauczy się jakiegoś konkretnego zawodu. Nie wiem skąd piszesz - ale w każdym większym mieście masz takie szkoły
Warto zastanowić się nad kierunkami typu: informatyk, technik rachunkowości czy technik wterynarii. Po tym na pewno znajdzie jakąś robotę.

Kasia Cerik
02-12-14, 19:07
Czy znacie jakąś szkołę policealną związaną z hipnozą i autohipnozą? Zainspirowania chciałabym się wtajemniczyć w ten świetny jak się okazuje sposób na zapanowanie nad wszystkimi problemami w naszym życiu.

simian raticus
03-12-14, 09:50
Tylko doktorat! Magisterki i licencjaty robi tylko plebs und motloch and pospolstwo i parobasy systemowe oraz robole!

gabrysiaski
26-07-19, 10:27
Jeżeli jest pewien tego, że chce tam iść to tak. Trwa bodajże dwa lata i nic nie stoi na przeszkodzie, aby póżniej wybrał się na studia. Warto mieć zawsze coś wyuczonego gdzie w razie tak zwanego "W" będzie można podjąć pracę w tym zawodzie.

- - - Updated - - -

A co do szkoły to wpisz szkoła policealna i miasto, w którym mieszkasz i będziesz miała listę i opinie

topflop
16-02-20, 18:10
Ja kończyłem kiedyś szkołę policealną i uważam, że to błąd. Po pierwsze nie nauczą cię tam zawodu jak w szkole zasadniczej i nie są to też studia. A co do wypowiedzi kolegi trochę wyżej, który pisze, że studia humanistyczne są do niczego, to nie mogę się zgodzić. To znaczy, same studia są słabe, ale nie znaczy to że nie będzie pracy i sensownych zarobków, pod warunkiem, że człowiek jest ogarnięty i wie czego chce. Taki przykład - ja jestem historykiem filmu, a żona inżynierem, ale to ja lepiej zarabiam. Jak studiowała to wszyscy mówili, że będzie tak świetnie, a uniwersytet jest do niczego, mieli rymowanki w stylu "uniwerek dla portierek", ale rzeczywistość okazała się inna.