PDA

Zobacz pełną wersję : Ile można zarobić żebrząc ?



pyrion
31-08-05, 15:09
http://mojefinanse.interia.pl/news?inf=661674

Bardzo ciekawy artykuł, przypomniał mi się program który leciał w telewizji. Dziennikarz przez godzinę żebrał na jakimś skrzyżowaniu i w ciągu tego czasu uzbierał kilkadziesiąt złotych.

Anonymous
31-08-05, 15:49
To prawda. Z grania na ulicy da się wyżyć, ale żeby zarobić 3000? Wątpie.

Jak byłem w szkole muzycznej to jeździliśmy sobie czasem pograć tu i tam. Najwięcej mozna było zarobić grając w uzdrowiskach, to prawda - zdarzało sie zarobić 200 pln na dzień, ale tylko przy dobrej pogodzie.

NKG
02-09-05, 22:04
Jak jechaliśmy na Woodstock to mieliśmy ze sobą kolesia, który nie miał na bilet bo wszystko przepił przed. Wyszedł na miasto i w ciągu godziny zebrał 60zł co mu starczyło na bilet i kilka win do pociągu :)

krYsti
03-09-05, 09:55
Według oficjalnych informacji podawanych w mediach, żebrak jest w stanie wyciągnąć 2-4 tys. zł miesięcznie - w zależności od wybranej metody żebrania. Ja na 4 tys. muszę ciężko pracować prawie 3 miesiące, albo siedzieć przez 1,5 miesiąca od świtu do nocy łącznie z weekendami.
Kolejny przykład na to, że w Polsce uczciwa praca się po prostu nie opłaca.

A jak widzę gościa, który najpierw na ulicy stęka, że na chleb nie ma, a potem jedzie taksówką do opieki społecznej po kilka złotych zapomogi, to krew mnie zalewa.

Nie płacą podatków, bo nie mają dochodów. Nie płacą często czynszu, bo... nie mają dochodów i państwo za nich płaci. Dzieci w szkołach nie płacą komitetu i ubezpieczenia, bo rodzice nie mają dochodów.
W ten sposób ci ludzie oszczędzają kolejne kilka stówek, które ja muszę wydać z pensji połowę mniejszej od ich "pensji". Coś tu chyba nie gra.

Krzysiek
03-09-05, 10:39
Jak mieszkalem w Wawie i jeszcze bylem zasobny w gotowke, to staralem sie wspomagac zebrzacych, glownie dzieci. Ale b. rzadko dawalem im kase, najczesciej kupowalem im jakies jedzenie, a kase wolalem przelewac na hospicjum. Teraz, jak na razie w kieszeni dziura, czasu duzo mniej, nie mieszkam w wielkim miescie, nie widuje zebrakow, a jak juz gdzies bywam, to co ciekawe, wrzucam pare drobnych, bo sie spiesze i nie mam czasu wpasc gdzies, zeby kupic im jakies papu.

konkordpl
03-09-05, 10:40
Ja tam wspieram alkoholizacje i ludzi wyje...... z pociągu do Kielc...

caduceus
24-03-11, 14:12
podobno najlepiej jest żebrać z psem, a jeszcze lepiej z psem i dodatkowo dzieckiem na ręku. Masz gwarantowane kasy jak lodu

Moj.TaniZUS
15-07-11, 11:57
że z dzieckiem to owszem, ale z psem? dlaczego z psem? dziecko ok - bierze na litość no ale pies...? :) niektórzy ludzie wręcz nie cierpią psów ;)

abrakadabra
16-07-11, 13:57
ale niektorym zal wlasnie psa ...

jaromir
20-07-11, 12:18
Podzielam żebrząc można zarobić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy mies. nie wystarczy usiąść na skwerku i wystawić kartonik czy kapelusz i ludzie już chętnie wrzucają. Ktoś pisał wcześniej żeby te pieniądze pozyskać musi ciężko pracować.

A czy żebranie nie jest pracą, zajęcie jak każde inne, moim zdaniem ciężka to praca tu trzeba schować dumę do buta przynajmniej na te kilka godzin, trzeba być dobrym psychologiem i mieć pomysł na żebranie a można dużo wyciągnąć.
A cóż to jest uzbierać jest 20 razy po 1 zł. na godzinę.

abrakadabra
20-07-11, 15:12
1 zl na godzine ? czyli "praca" na dzien to 8 zl x 30 dni to 240 zl wiec stawki sa chyba inne :)

Jakub Zieliński
10-09-11, 12:03
Ja tam rzadko daję. Jeżeli już to tym co grają lub robią coś fajnego.

Nastolatkom czy ludziom w kwiecie wieku, którzy zamiast pracy wyciągają ręce po pieniądze... raczej odmawiam. Skuteczne żebranie może wyrobić w tych ludziach "sposób na życie" a nikomu bym ni eżyczył, życia z "żebrania"...


Przynajmniej dla mnie to jakieś takie, mało kreatywne i nic nie wnoszące, a tym samym stratne dla samych zainteresowanych jak i społeczeństwa.

dankot
20-09-11, 19:00
Dokładnie Jakubie. Popieram. Podobnie jak Krzysiek, w razie potrzeby kupuję mleko czy chleb. Jeśli ktoś mnie prosi o pieniądze, stanowczo odmawiam. Inaczej wyrabiałbym w tych ludziach odruch zależności i bezradności, co na dłuższą metę jest dla nich szkodliwe. Da się zarobić i w inny sposób.

japaman
21-03-13, 07:52
Ja nie daję pieniędzy takim żebrzącym osobom, kiedyś jakieś drobne dawałem dzieciakom, ale potem zaczęli mówić o tym w tv że to mafia i wysyłają swoje dzieciaki na żebry i już nie daję. Kiedyś pamiętam dzieciak mówił że chce kasę na jedzenie to powiedziałem że mogę kupić dla niego jakieś jedzenie... podziękował i powiedział że woli kasę, głupiemu

rebecca2001
21-03-13, 13:32
W Katowicach koło kina Rialto stoi mężczyzna, który gra na instrumencie, a gdy ktoś mu wrzuci datek to przestaje grać i wystawia paragon. Ma ze sobą kasę fiskalną. Był o nim kiedyś nawet program w TV. Tak chce zarobić na emeryturę bo zostało mu kilka lat, a nie może znaleźć pracy.

poważnie? ... chociaż jak się dobrze przyjrzeć to jednak jest to sposób na dotrwanie do emerytury ... może udokumentować dochody jako podstawę do wyliczenia emerytury ...tyle że nieco uwłaczający w państwie ponoć bezpieczeństwa socjalnego ...

Bangladesh
21-03-13, 21:36
Ja nie daję NIGDY. Kiedys mi się zdarzało, ale nie wiem,po co to robiłem. chyba tylko dlatego, aby popre
wić sobie samopoczucie "jestem taki fajny i dobry, daję kasę żebrakom". ale dojrzałem. to jest chore. jeśli masz dwie nogi i dwie ręce, głowe na karku to poszedłbyś do byle jakiej pracy: kopać rowy, wycierać wymiociny chorym ludziom, pracować jako cieć na parkingu or sth.
Ale co tam, lepoej siedzieć na dupie i robić smutną minkę, a jeszcze lepiej, posłużyć się małym dzieckiem!
We Wrocku widziałem kiedys plakat "Dając nie pomagasz". dotyczył właśnie żebractwa... Nic dodać, nic ująć.

japaman
22-03-13, 07:53
Jeździe zobaczyć co się w Pradze dzieje, w tamtym roku byłem tam na wakacjach i tam było całkiem sporo takich żebraków... i każdy z psem :P Raz widziałem kłótnię dwóch "żulów" że jeden za długo klęczy a drugi wcale. W każdym razie jak już wyżej napisałem nie ważne kto i tak nie daję. A za ten pomysł z kasa to ten Pan powinien nagrodę miesiąca dostać ;)

patrycjarosaa
22-03-13, 08:59
Kiedyś w Polsce przeprowadzono eksperyment- ustawiono kukłę zamiast człowieka i praktycznie nikt się nie zorientował.
Wielu ludzi zarabia na życie żebraniem- to fakt. Po co się wysilać, skoro na dzień mogą zarobić ok. 50zł.
Nie można uogólniać, bo jeśli ktoś poprosi o jedzenie, to dlaczego nie pomóc. Szkoda że duża część gdy słyszy o jedzeniu zamiast pieniędzy, zwyczajnie odmawia.

masterchef
22-03-13, 14:18
u mnie w mieście była kiedyś taka afera, że najbardziej znany żebrak okazał sie być bardzo bogata osobą z niezła willą za miastem :P

Wypowiadanka
12-04-13, 16:22
masterchef, nie wiem, skąd jesteś, ale może to ten sam, co w moim mieście - siedział z różańcem przy skrzyżowaniu, przy najbardziej ruchliwym deptaku w mieście, a wieczorem, gdy nie było już ludzi, syn przyjeżdżał po niego najnowszą audicą. Od czasu ostatniego artykułu dziadek się już nie pojawia, ale nie wiem, czy była na niego nagonka i zrezygnował, czy po prostu zmarł, bo był w bardzo podeszłym wieku.

W Polsce żebraków nie brakuje, ale u nas to jeszcze stosunkowo łatwa forma zarobku, jak byłam na wycieczce w Pradze to dopiero się zdziwiłam, tam każdy żebrak musi przyjąć pokorną pozę, cały dzień klęczą z twarzą przy ziemi, bo nie śmią spojrzeć w twarz osób, które zechcą im coś wrzucić. Taka niewygodna pozycja zniechęca chyba naciągaczy i sprawia, że tylko naprawdę potrzebujący chodzą na żebry.

KobietaWBiznesie
16-04-13, 12:35
to ile można zarobić, zależy od miejscówki, jaką sobie żebracy upatrzą. najlepsze miejsca są ponoć przy kościołach no i warto wspomnieć że o takie miejsca toczy się regularna walka i wygrywa najsilniejszy. za tymi wszystkimi żebrzącymi stoją zazwyczaj "opiekunowie" miejsca, którzy także mają udziały w utargu. tak więc ja nigdy nie daję żebrzącym, wolę dawać datki na organizacje zajmujące się najbiedniejszymi.

Wypowiadanka
17-04-13, 11:22
Opiekunowie? No proszę, to biznes się kręci niemal tak, jak w przypadku prostytutek i ich alfonsów :O

jurek87
18-04-13, 02:20
masterchef, nie wiem, skąd jesteś, ale może to ten sam, co w moim mieście - siedział z różańcem przy skrzyżowaniu, przy najbardziej ruchliwym deptaku w mieście, a wieczorem, gdy nie było już ludzi, syn przyjeżdżał po niego najnowszą audicą. Od czasu ostatniego artykułu dziadek się już nie pojawia, ale nie wiem, czy była na niego nagonka i zrezygnował, czy po prostu zmarł, bo był w bardzo podeszłym wieku.
Tak, Katowice, ul. Stawowa. Miał dwie wysokie emerytury, był kiedyś równocześnie prokuratorem, górnikiem i lekarzem, miał kilka domów, w zależności od wersji legendy.

Część twierdzeń o tej osobie to fakty, część to zwyczajnie plotki. Faktem jest, że wracał autobusem i był uciążliwy dla pasażerów z powodu zapachu. To już pokazuje, że przynajmniej część Twojego postu to plotkowanie. No chyba że potem wracał do Katowic na noc, żeby syn go odebrał najnowszą audicą. I tam zawsze są ludzie, m.in. dlatego że tam jest dużo budek z hamburgerami i nocą się robi wręcz tłoczno jak wracają po imprezach. Są tam też stanowiska autobusów, z których ludzie korzystają prawie całą noc. Jesteś w stanie powiedzieć jaki to był model Audi? "Najnowsza audica" śmierdzi zawiścią, nie faktem. Podzielisz się informacją o której to godzinie podjeżdżał? Jak się rozmawiało z tym człowiekiem co podjeżdżał? Wiesz, że to syn, więc mniemam, że miałeś z nim kontakt.

Od czasu ostatniego artykułu się nie pojawia? Może, ale podejrzewam, że logika u Ciebie też się nie pojawia. Było o nim sporo artykułów i dalej tam siedział. Potem przestał siedzieć, więc nie pisali o nim więcej. Twoja wypowiedź wskazuje na to, że z powodu kolejnego artykułu przestał tam siedzieć. Logika natomiast pokazuje, że nie było artykułów, bo przestał siedzieć.

Czy pomyślałeś o tym, że przekazujesz kłamstwa? Pomyślałeś, że możesz kogoś skrzywdzić swoją nienawiścią czy też poszukiwaniem taniej sensacji?

Prawdopodobnie ten człowiek dużo na tym zarabiał. Cóż więcej można pewnego powiedzieć? Chyba niewiele. Czy był nieuczciwy? A może ktoś go zmuszał? A może był chory psychicznie i tylko zbierał kasę, a potem ją wyrzucał? A może oddawał to na biednych? Ty już wiesz wszystko, bo kolega sąsiada kuzyna żony tak rzekł.

japaman
18-04-13, 08:10
Ostatnio w jednym serialu widziałem że żebracy mało zarabiają bo kryzys jest, no chyba że się nogi nie ma to większe szanse bo taki chętniej dają

agata1985
07-09-13, 09:38
Ciekawy pomysł na "biznes".

malina48
17-09-13, 16:09
To straszne, że niektórzy ludzie, u których nie ma żadnych przeciwwskazań do pracy, wolą zarabiać w ten sposób.

rebecca2001
17-09-13, 16:53
To straszne, że niektórzy ludzie, u których nie ma żadnych przeciwwskazań do pracy, wolą zarabiać w ten sposób.

ależ mają "przeciwskazania" ... brak pracy [20/25 % bezrobocie] a jak wiesz żadna praca nie hańbi ...;)

Witka
13-10-13, 19:53
na mnie nic... nie daję

Lokizur
10-02-15, 09:51
To zależy. W moim mieście pod przejściem w centrum jest pewna kobieta, która nie ma żadnej konkurencji i siedzi tam codziennie. Ktoś kiedyś mówił, że wyciąga miesięcznie kilka tysięcy. Ona nic specjalnego nie robi, tylko siedzi z psem. Nie wiem ile w tym prawdy, ale na pewno ma więcej niż najniższa krajowa.

SebaKula
09-03-15, 13:54
O matko , ciekawe informację, chyba rzucam prace:)

valerie89
11-05-15, 09:45
W większym mieście, z żebrania można spokojnie wyciągnąć minimalną krajową.

Prus
16-07-16, 23:10
Zastanawia mnie jedna rzecz - zdecydowana większość ludzi twierdzi, że nie wspomaga finansowo żebrzących, raczej że kupuje im jedzenie. Skąd więc takie kwoty? Może opodatkujmy taką działalność i traktujmy jak normalną etatową pracę w tym wypadku...