PDA

Zobacz pełną wersję : Komputer, internet, dziecko, wychowanie....



Anonymous
02-11-05, 18:04
Na wstępie mojego postu gratulacje dla Marcina, który napisał fajny tekst. Polecam wszystkim artykuł "Komputer, Internet, dziecko, wychowanie..." (http://di.com.pl/news/11769,0.html), który pojawił się w dzisiejszym DI.
Moim zdaniem artykuł jest bardzo dobry, bo podkreśla jak ważny jest komputer w dzisiejszym życiu, jednocześnie wskazując na to jak ta maszyna może zespuć człowieka. Mimo, że widze pewną inspirację źródłem, to podoba mi sie zdecydowanie z jaką Marcin wskazał na zagrożenia.

OK. Z artykułem sie zapoznałam i już wszystko wiem, nasuneły mi się jednak kolejne pytania, na które mam nadzieje odpowie mi nie tylko autor wspomnianego artykułu (z tego co wiem psycholog czy coś takiego), ale i inni forumowicze.

:arrow: Kiedy (w jakim wieku) waszym zdaniem, w życiu dziecka powinien pojawić się komputer :?:
:arrow: Co byście powiedzieli na ideę wychowania Linuksowego (najpierw zapoznać dzieciaka z pingwinem, potem z windozą) :?:
:arrow: Jak regulować dziecku czas spędzany przy kompie :?:

Miałam jeszcze jakieś , ale zapomniałam. No nic. Może przypomne sobie w trakcie.

konkordpl
02-11-05, 18:11
:arrow: Kiedy (w jakim wieku) waszym zdaniem, w życiu dziecka powinien pojawić się komputer :?:

Stopniowo. Jak bedzie miec circa about 5-6 lat napewno.


:arrow: Co byście powiedzieli na ideę wychowania Linuksowego (najpierw zapoznać dzieciaka z pingwinem, potem z windozą) :?:

Haa... Ja nie mam nic przeciwko, zeby pokazac dziecku na przemian Windowsa z Linuksem, tylko zastanawiam się, czy ma to jakiś sens?


:arrow: Jak regulować dziecku czas spędzany przy kompie :?:

Nie da sie... ;-)

Anonymous
02-11-05, 18:18
gratulacje dla Marcina

Dzięki.


(z tego co wiem psycholog czy coś takiego)

Pedagog. Z tego co ja wiem. :wink:


Kiedy (w jakim wieku) waszym zdaniem, w życiu dziecka powinien pojawić się komputer

Mój poglad na ten temat jest dośc kontrowersyjny. 12-13 lat. Dziecko w tym wieku spokojnie wszystkiego się nauczy i wcale nie będzie z tyłu za innymi, a dla układu nerwowego to dużo zdrowiej.
Z drugiej strony istnieje presja społeczna (koledzy) i dlatego to 5-6 lat wskazane przez konkorda to konieczność.


Co byście powiedzieli na ideę wychowania Linuksowego

Chmm... pytanie samo w sobie bardzo ciekawe.


ak regulować dziecku czas spędzany przy kompie

Tak samo jak reguluje się wszystko inne :wink:

Nimitz
02-11-05, 21:35
Kontakt z komputerem - swojego bąbla jeszcze nie mam, ale kuzynka mająca 2 latka uwielbia walić w moją klawiaturę, rzucać moją myszką i oglądać zmieniające się kolory na ekranie. Wystarczy prosta animacja/kolorowa gra i już oczka śledzą każdy ruch. Chciałbym moje dziecko wychować w symbiozie z komputerem jako przyjacielem w pracy i nauce a nie jako zabawkę.
Wychowanie w duchu OpenSource - jestem zwolennikiem posiadania alternatywy we wszystkim więc jak najbardziej. A kiedyś czytałem że dzieciaki łapią szybciej KDE niż oknienka Windows`a. Oczywiście najbardziej user friendy był MacOS :P
Co do regulacji czasu - na gry niedużo, na naukę - jesli zauważe, że naprawdę wciąga go zdobywanie wiedzy przy pomocy komputera, to czas taki napewno się wydłuży. Jednak na poczatku najwyżej godzinka. Bo skończy jak ja ;-)

bodo31415
02-11-05, 22:01
Nimitz - wiele rzeczy wyjąłeś mi z ust (spod palców? :lol: ). Moje "małekochane" posadziłem w wieku 2,5 roku przed maszynerią i nie uważam tego za zły pomysł.
Regulacja czasu - jak wszystko - zależy co robi.
Kiedyś w wakacje pozwoliłem jej siedzieć przed kompem "ile wytrzyma". Okazało się, że cały dzień i jeszcze mało ... Ale to było raz.
Linux/Windows staram się pokazywać jedno i drugie, tłumaczyć, wyjaśniać. Niby drobiazg "dlaczego koledzy mogą ściągac gry a ja nie". Tłumaczenie, że kradzież ... właściwie rozumie, tylko dlaczego im wolno?

Anonymous
03-11-05, 05:11
Wiecie. Ja sam miałem komputer wcześniej niż proponowane [przez mnie 12-13 lat. Mimo wszystko my trafiliśmy na te piekne czasy, kiedy komputery ososbiste dopiero powstawły.

Ośmiobitowce to była całkiem inna bajka. Mimo, że potrafiły pożreć dużo czasu, to jednak nie działały tak destrukcyjnie na osobowość. Wszystko było jakby bardziej naiwne i mocno uproszczone.

piotrg
03-11-05, 05:55
Ośmiobitowce to była całkiem inna bajka. Mimo, że potrafiły pożreć dużo czasu, to jednak nie działały tak destrukcyjnie na osobowość. Wszystko było jakby bardziej naiwne i mocno uproszczone.

Ja przepraszam bardzo ale porno gierki to były już na C64! I było ich całkiem sporo! Od zajmujących całą kasete animacji na które użytkownik nie miał żadnego wpływu po wymyślne symulatory seksu obsługiwane joystickiem. Nic naiwnego w tym nie było. Taka porno gierka z C64 również mocno zapadnie w psyche dzieciaka.

Anonymous
03-11-05, 06:05
Ale musisz przyznać, że było je o wiele trudniej zdobyć.

Poza tym wątek dotyczy nie tylko Porno. Prawda jest taka, że ośmiobitowce nie wkradały się w każdą dziedzinę życia, a 32 bitowce już tak.

Nimitz
03-11-05, 15:58
Tłumaczenie, że kradzież ... właściwie rozumie, tylko dlaczego im wolno? Wiesz co jest przerażające? Mam młodszego brata który końcy gimnazjum teraz. Pojechali do sasiedniego miasta na jakieś zawody. Po zawodach pan zaproawdził ich do Tesco i powiedział "...Idźcie się najeść, tam sa bułki z serem, a na stoisku dla dzieci nie ma kamer..." I gdzie te dzieciaki mają wiedzieć że to jest złe skoro wszyscy tak robią? :(

konkordpl
03-11-05, 17:29
Eh, a potem dochodzi kradzież w Internecie, w sklepach w końcu zacznie ubierać 3 paski i trafi na ulice, żeby kraść.

Miejmy nadzieje, ze to sie poprawi zanim MY bedziemy miec dzieci.
Miejmy tez nadzieje, ze to, czego my ich jako rodzice nauczymy nie spieprzy jakis pan na zawodach tudziez... szkola...

aneczkak
11-11-05, 10:26
Jak moja córka wyrazi chęci to proszę bardzo,niech się uczy ale kontrola byc musi no i ograniczenia czasowe.Słyszałam ostatnio chyba w tv ,ze jakas dziewczynka umarła z wycienczenia grając na komputerze.Mało wiarygodne ale mozliwe....a to daje do myślenia.Teraz te dzieciaki świata poza komputerem nie widzą.Poza tym gdybym miała syna nie pozwoliłabym mu na gry gdzie sie wszystkich morduje -ostatnio w kraju widać tego efekty jak nastoletni chłopcy mordują niewinnych ludzi... 8)

Nimitz
11-11-05, 11:28
W telewizji słyszałem też, że w Polsce będze lepiej. Tak samo można to między bajki włożyć ;-) Co do płci dziecka - dziewczynki mogą grać w rozwalanki? Przecież ostatnio wzrosła ilość nieletnich dziewczyn popełniających najcięższe przestępstwa. Do tego ich brutalność i finezja jest niejednokrotnie dużo dużo lepsza niż chłopaka ;-) Aneczka, to maleństwo na avatarze to Twoja pociecha? Wygląda na przyszłego mistrza świata w Quake V ;-)

aneczkak
11-11-05, 11:50
Tak to moje pociecha :D i wiem ze dziewczyny graja w zabijanki (sama kiedys grałam 8) :) ale częsciej jednak robią to chłopcy.dlatego własnie tak napisałam.

konkordpl
11-11-05, 13:23
A ja bede ze swoim dzieckiem wychodzil na spacery i pokazywal jak ptaszki spiewaja, lepiej zeby nie wiedzial, co to komputer zbyt szybko :)

fasOLA
28-11-05, 18:33
A ja bede ze swoim dzieckiem wychodzil na spacery i pokazywal jak ptaszki spiewaja, lepiej zeby nie wiedzial, co to komputer zbyt szybko
jak bdziesz mia dzieci, to twoje dziecko bdzie b. nieszczliwe, i chyba nieprzystosowane, biorc pod uwag rozwj cywilizacji :|
Jeli jeszcze si nie zorientowalicie, to komputer jest niezbdny dla wielu osb jeli chodzi o prace domowe nawet -_-', wic proponuj, ebycie si nie czepiali, bo poowa dobrych ocen, jakie si otrzymuje w szkole, maj racj bytu dziki komputerowi, ot co -_-'

konkordpl
28-11-05, 18:34
Nie potwierdzam ;)

SzymonStańczyk
28-11-05, 19:33
post skasowany przez autora.

bodo31415
28-11-05, 19:39
Trzeba przyznać, że ciekawe porównane.

rantes
28-11-05, 20:16
proponuj, ebycie si nie czepiali, bo poowa dobrych ocen, jakie si otrzymuje w szkole, maj racj bytu dziki komputerowi, ot co -_-'

Jeli tak jest, to szkoda. Za moich czasw (zwaywszy mj wiek, jeszcze zupenie niedawno) dobre oceny zaleay raczej od wiedzy w danej dziedzinie, a nie od kwestii uywania komputera.

TM

fasOLA
28-11-05, 20:32
Jeśli tak jest, to szkoda. Za moich czasów (zważywszy mój wiek, jeszcze zupełnie niedawno) dobre oceny zależały raczej od wiedzy w danej dziedzinie, a nie od kwestii używania komputera
taa. ale teraz nauczyciele wymyślają różne takie rzeczy, że inaczej się nie da :| poza tym oni są uświadomieni, że każdy ma komputer, więc często zadają coś związanego z pomocą z internetu.

bodo31415
28-11-05, 20:48
Rantes - przecież jedno nie wyklucza drugiego, chyba, że odrabianie zadań ogranicza się do "kopiuj - wklej"

Nimitz
28-11-05, 23:41
fasOLA - ja i moja rodzina jesteśmy blisko związani z edukacją (szczególnie szkoła podstawowa, gimnazjum i szkoły średnie). Uwierz mi że musiałaś trafić na jakiegoś maniaka komputerowego, bo w moim otoczeniu ciągle dzieci używają długopisów, piór, piszą sprawdziany na kartkach, oceny dostają w dzienniczkach, wywiadówki odbywają się w klasach a nie za pomocą VoIP ;-)

P.S. Dziecko Konrada będzie wyjątkowe... Nie wiem czemu ale sądze, że będzie :lol:

WebLion
28-11-05, 23:50
Dziecko Konrada będzie wyjątkoweO tak!
Tak samo jak rodzice chrzestni będą wyjątkowi - to będą Użytkownicy Forum DI :D

Anonymous
29-11-05, 02:23
:arrow: Kiedy (w jakim wieku) waszym zdaniem, w życiu dziecka powinien pojawić się komputer :?:
18 lat i tylko w przypadku normalnego umysłu


:arrow: Co byście powiedzieli na ideę wychowania Linuksowego (najpierw zapoznać dzieciaka z pingwinem, potem z windozą) :?:
najpierw wingroza


:arrow: Jak regulować dziecku czas spędzany przy kompie :?:
efekty w szkole i sporcie, jeśli ich brak, komputer zabrany

bodo31415
29-11-05, 07:21
18 lat i tylko w przypadku normalnego umysłu

efekty w szkole i sporcie, jeśli ich brak, komputer zabranyczy aby samemu sobie nie zaprzeczasz?

stilgar
29-11-05, 09:06
Arrow Co byście powiedzieli na ideę wychowania Linuksowego (najpierw zapoznać dzieciaka z pingwinem, potem z windozą) Question

Wychowanie Linuksowe :D:D:D bardzo mi sie ta nazwa podoba :D

"popatrz, jasiu, to jest pingwin. pingwiny są bardzo dobre" :P

smacznego :D

Anonymous
29-11-05, 09:19
No wiesz, jak się zastanowić to naprawde niegłupie. Może gdyby dzieciak od poczatku czuył się filozofii linuksowej to łatwiej byłoby mu zakumać pewne rzeczy.

I mógłby poświrować hackowaniem przed kolegami...

He, he, był taki okres, kiedy wszedł na dobre norton commander i niektórzy nie radzili sobie ze zwykłym DOS-em. Wtedy można było przyświrować...

stilgar
29-11-05, 09:32
a "W obronie wolności" powinno być lekturą obowiązkową... tylko, że z lekturami obowiązkowymi jest tak, żę sie ich nie lubi (chociaż niektóre były całkiem fajne :P )

Anonymous
29-11-05, 09:35
Powinno być lekturą zakazaną, to zaraz by wszyscy czytali...

rantes
29-11-05, 14:07
Rantes - przecież jedno nie wyklucza drugiego, chyba, że odrabianie zadań ogranicza się do "kopiuj - wklej"

Jeżeli pada stwierdzenie, że "połowa dobrych ocen, jakie się otrzymuje w szkole, mają rację bytu dzięki komputerowi", to wyklucza. Konkretnie, brak komputera wyklucza uzyskanie dobrej oceny.

Niestety - można to zaobserwować na wszelkiej maści forach i w grupach dyskusyjnych - często, gdy ktoś szuka odpowiedzi na pytanie, koniecznie chce dostać link. Jeśli podasz namiary na książkę - w najlepszym wypadku w ogóle to nie zadowoli pytającego, w gorszym - dostaniesz, łagodnie mówiąc - reprymendę.

Powiedzmy sobie szczerze, że informacje w internecie są zwykle mniej wiarygodne, niż w książkach, bo nawet jeśli bazują na tych ostatnich, to o ile nie mamy do czynienia z plagiatem, możemy natknąć się na przeinaczenia. Jednym słowem, chodzi o to, że internet nadaje się do wyszukiwania informacji, ale nie jest ani niezastąpiony, ani nie jest jedynym jej źródłem. A już na pewno odrzuciłbym tezę, że bez komputera nie dostaniesz dobrej oceny. Niestety, wiele nastolatków uwstecznia się, bo bez komputera nie potrafią znaleźć odpowiedzi na podstawowe pytania, a posiadając go, nie potrafią ocenić wiarygodności informacji.

Podsumowując: internet jest OK, ale jeśli oprócz niego jest coś jeszcze.

Pozdrawiam,
TM

Anonymous
29-11-05, 14:18
internet jest OK, ale jeśli oprócz niego jest coś jeszcze


Ja powiem tak.
Jesli chodzi o informacje z zakresu informatyki i techniki to internet jest cacy.
Jesli zaś chodzi o nauki humanistyczne to nie ma gorszego źródła...

Rzecz w tym, że nawet na studiach humanistycznych ludzie sięgają po ten net, bo boją się iśc do biblioteki (bo jak iśc skoro się nie umie rewersu wypisać).

Efekt tego jest taki, ze siedzisz na ćwiczeniach, pani prowadzaca trzyma się za brzuch ze smiechu i usiłuje powiedzieć... "a te bzdury to pani chyba w internecie znalazła"*...

...no comment.

* - sytuacja autentyczna.

Nimitz
29-11-05, 15:49
Marcin, boją się iść do biblioteki żeby im się dach na łeb nie zawalił. Ja korzystam z 4 bibliotek w różnych miastach (dzięki wszystkim bogom hadesu za samochód i jakieś grosze na benzyne...) inaczej miałbym psińco a nie materiały naukowe... W jednej nie ma prawie nic, w drugiej nie ma prawie nic, w trzeciej jest prawie pustka na półkach i dopiero Biblioteka Śląska oferuje jako taki księgozbiór ale to to z bardzo dużymi ograniczeniami jeśli chodzi o o ilość wolumenów wypożyczonych + inne zaostrzenia...

Dziecko i wychowanie linukosowe - jestem jak najbardziej za. Wtedy nie musiałbym korzystać w domu z Windowsa bo wcale bym go nie miał ;-) A tak kazdy kto u mnie używa kompa podnosi lament że "co to ma być?!" "dawaj Windows!" I tak sam siedze większość czasu na Windows. :P Aha, moja kuzynka (jakieś 1,5 roczku) już przysposabia się do komputera - rezultat to 1 zniszczona klawiatura i 2 myszy którym nawet kot już nie zaszkodzi... :P

Anonymous
29-11-05, 16:13
W jednej nie ma prawie nic, w drugiej nie ma prawie nic, w trzeciej jest prawie pustka na półkach i dopiero Biblioteka Śląska oferuje jako taki księgozbiór ale to to z bardzo dużymi ograniczeniami jeśli chodzi o o ilość wolumenów wypożyczonych + inne zaostrzenia...

Wiesz, nie wiem jak jest z ekonomią czy co też tam studiujesz, ale jesli chodzi o pedagogikę, to w niemal kazdym miescie średniej wielkości znajdziesz bibliotekę pedagogiczną. W dowolnej książce do dowolnego przedmiotu jest więcej niż w sieci.

Nimitz
29-11-05, 16:36
Dokładna nazwa mojego kierunku to "Międzynarodowe stosunki gospodarczo - prawne" Książki to ekonomii a i owszem są, ale po 1 sztuce która nie wraca do biblio przez cały rok (szlag by trafił telefoniczne przedłużanie rewersów...). Co do książek prawnych - tutaj jest już tragedia - jeśli już coś jest i jest dostępne (nie jest tylko w czytelni i akurat nikt tego nie wypożycza) to mamy kolejną zagwozdkę - kaucję. Chciałem wypożyczyć ostatnio 3 książki - 2 z ekonomii i jedną z prawa żeby opracować zagadnienie do pracy którą miałem napisać. Wiecie ile kasy zostawiłem w biblio? 190 zł za 3 książki! Oczywiście leciałem tam 2 razy. Raz dowiedziałem się ile mam im pieniędzy zostawić, potem szybko bank i powrót do biblio. I ja naprawdę nie dziwie się, że ludzie korzystają w taki sposób z netu. A teraz pomyśl, że gdyby taka sytuacja wystąpiła w Bibliotece Śląskiej to na 90% nie wróce tam 2 raz bo mi będzie szkoda kasy na paliwo z Knurowa do Katowic...

Aaaa, i taka mała zagwozdka - kolega pisze pracę magisterską ze swojej specjalności (coś na polibudce) i jeździ do biblioteki do Wrocławia bo bliżej nigdzie nie ma interesujących go książek. Gdyby była kasa na edukacje byłoby pewnie inaczej, bo ja mogę ostatnie pieniądze na ksiżki rozwalić...

P.S. Marcin w zeszłym roku na fafkulcu z pedagogiki (żebym mógł potem w szkole uczyć ;-)) miałem napisać pracę w oparciu o eksperyment Zimbardo (posłuszeństwo) i za książki do napisania tego zostawiłem kaucję 90 zł (jedne 45 w Knurowie, drugie w Opolu)...

Anonymous
29-11-05, 18:37
P.S. Marcin w zeszłym roku na fafkulcu z pedagogiki (żebym mógł potem w szkole uczyć Wink) miałem napisać pracę w oparciu o eksperyment Zimbardo (posłuszeństwo) i za książki do napisania tego zostawiłem kaucję 90 zł (jedne 45 w Knurowie, drugie w Opolu)...

BUhaha... :mrgreen: a ja miałem całego Zimbarda w PDF-ie. Następnym razem doktorze najpierw do mnie, a potem do Opola ;-)

Tumi
29-11-05, 19:19
---------- 20:16 29.11.2005 ----------

Nimitz jak pisalem swoja magisterke (mgr=magazynierke) to w moim temacie byl 1 (jeden) e-book po polsku i jakies wstawki w ksiazkach zacnych dr, lecz opiewaly data minus 2-3 lata. Do tego duzo, bardzo duzo informacji w necie, ale.... ale dla Pani Promotor info w necie od kogos malo znanego to nie info, a jedynie wstawka tzw prasowka pisana na kolanie. Ok poszukalem, znalazlem kilka opracowan naukowcow ale o zgrozo albo po angielsku albo baaa jedna po franmcusku. O co z tego, ze znam inny jezyk obcy niz te, w ktorych wydane byly publikacje. NIC. Sprowadzenie takiej biblii, w ktorej jest ok 2-5 karteczek na interesujacy mnie temat z USA to nei mala kasa. Do tego tlumaczenie.... odpuscilem. Oj bibliotek zwiedzilem wiele. NIestety = porazaka. Teraz mysle o dalszej edukacji, ot tak bo cena druku jest wysoka, a zawsze lepiej brzmi dr niz mgr a i krotsze :-) hihihi taki zarcik. Nie patrze na koszty takich studiow lecz nad mozliwoscia rozwoju w moim kierunku. Ale chce cos czytac co rozumiem, a nie bazowac na tlumaczach. Na razie brakuje mi sielanki studenta (hihi) o ile tak to mozna nazwac.

Jak wiec widac, wyksztalcenie kosztuje i czasem nie malo, a PL Rzad robi sobie jaja z nas. Acha - RMF podalo, ze jakis tam polityk (nie pamietam) chce wprowadzic podatek dla singlii, ze nei maja dzieci. Leje z tego na maxa, bo jego tlumaczenia sa smieszne. W Fakcie bylo wiecej. News humorystyczzny ale jakze wku..... :-)

---------- 20:19 ----------

Sorki --- nie podatek a wieksza skladke emerytalna. Tak z rozpedu i wyzej zle napisalem :-) No to co teraz bedzie? Ktos nowy zakllada firme, dostaje z PUP ponad 11 tys zl, placi przez 2 lata 200 zl ZUS i jest happy. A obecni przedsiebiorcy?? ZUS 100% (od 1 listpada, bo nie ma juz mozliwosci umowy-zlecenia po cenie np 100 zl), a i kasy nie dostaja. To sie narobilo.

rantes
29-11-05, 19:44
Panowie, dla ustalenia punktu uwagi: jest różnica pomiędzy studentem, a uczniem podstawówki/gimnazjum/liceum. Zakres wymaganej wiedzy jest różny - uczniowie szkół naprawdę znajdą więcej niż potrzebują nawet w średnio zasobnej bibliotece. Ja już nie wspominam o tym, że ci z dużych miast mają naprawdę szeroki dostęp do wiedzy w bibliotekach. Nie muszą też książek wypożyczać, są przecież czytelnie. A mimo to, jak nie podrzucisz młodzieży linka, to tak, jakbyś w ogóle nie pomógł. I to jest tragiczne.

TM

Anonymous
29-11-05, 20:32
18 lat i tylko w przypadku normalnego umysłu

efekty w szkole i sporcie, jeśli ich brak, komputer zabranyczy aby samemu sobie nie zaprzeczasz?
No skąd, uważasz że bez komputera nie nauczy się? zobacz na te wszystkie przygłupy komputerowe które tylko grać w nowe gry potrafią a przy przewrocie do przodu kark sobie łamią. Z komputera można korzystać w kafejce i to w 100% wystarcza.

bodo31415
30-11-05, 11:46
No skąd, uważasz że bez komputera nie nauczy się?Jasne, że się nauczy. Raczej nie starałbym się oddzielać kompa od książek. Po prostu kolejna pomoc naukowa. Moja córa kiedyś często toczyła "ciężkie boje" z grą "Bolek i Lolek na tropie zaginionej księgi ortografii" - nie widziałem w tym nic złego (wiadomo, też bez przesady).

zobacz na te wszystkie przygłupy komputerowe które tylko grać w nowe gry potrafią a przy przewrocie do przodu kark sobie łamią.skoro o tym mowa, to jasne, popieram. Jeżeli komp wyłącznie do "strzelanek itp." to normalne, że limit.

Anonymous
30-11-05, 12:35
a przy przewrocie do przodu kark sobie łamią

Na szczęście na WF-ie w przeciętnej szkole przewrót wprzód robi się dwa razy w roku. A poza tym i tak polowa z nich ma zwolnienia lekarskie...

Nimitz
30-11-05, 13:32
Dokładnie. WF w szkołach to jest tragedia. Dzięki wszystkim bogom hadesu moja w-fistka to kobieta anioł i robiła z nami wszystkie elementy programu i dużo dużo więcej (2 dodatkowe SKS`y w tygodniu tak pro publico bono). Ale w pierwszej klasie liceum miałem pana który rzucał piłę latem i mówił idźcie sobie pograć (wiadomo, że grało kilka osób) a zimą na sali goniliśmy za koszykówką (liczba jeszcze mniejsza bo zimą iśc rano na WF to przecież zbronia...). Wiem, że w wielu szkołach od podstawówki do liceum takie wf to nieNORMALNOŚĆ. Co do zwolnień - omijając temat kobiet i ich zwolnień z powodu "niedyspozycji" (którą nota bene większość ma przez okrągły rok co WF) można śmiało stwierdzić, że 90% tych zwolnień to bajka. U mnie w klasie w liceum dzieci bogatych rodziców miały zwolnienie z WF tylko po to, żeby ich synek się nie przemęczał zbytnio :lol:

P.S. Co to ostatnio za sprawa była ze sparaliżowanym dzieciakiem który przyłożył w ścianę na lekcji WF? Czy ja dobrze usłyszałem, że koleś przy biegu z przeszkodami przygrzmocił w ścianę oddaloną 4m od toru przeszkód? Pytanie pierwsze - dlaczego wini się szkołę (wiem, że tak łatwiej i na kogoś trzeba zwalić winę). Drugie - jakim trzeba być przygłupem żeby nawet przy sprincie nie umieć ocenić odległości od ściany i nie umieć wystawić rąk żeby zamortyzować zderzenie. Widać, że chłopak leciał na tą ścianę jak idiota sam z siebie. Chyba, że ja coś pominąłem... Ale oczywiście winna jest szkoła i nauczyciel, bo przecież synek (mimo, że zachował się jak skończony idiota) jest niewinny... Dziwni się niektórzy rodzice... :?

piotrg
01-12-05, 07:20
Dokładnie. WF w szkołach to jest tragedia. Dzięki wszystkim bogom hadesu moja w-fistka to kobieta anioł i robiła z nami wszystkie elementy programu i dużo dużo więcej (2 dodatkowe SKS`y w tygodniu tak pro publico bono). Ale w pierwszej klasie liceum miałem pana który rzucał piłę latem i mówił idźcie sobie pograć (wiadomo, że grało kilka osób) a zimą na sali goniliśmy za koszykówką (liczba jeszcze mniejsza bo zimą iśc rano na WF to przecież zbronia...). Wiem, że w wielu szkołach od podstawówki do liceum takie wf to nieNORMALNOŚĆ. Co do zwolnień - omijając temat kobiet i ich zwolnień z powodu "niedyspozycji" (którą nota bene większość ma przez okrągły rok co WF) można śmiało stwierdzić, że 90% tych zwolnień to bajka. U mnie w klasie w liceum dzieci bogatych rodziców miały zwolnienie z WF tylko po to, żeby ich synek się nie przemęczał zbytnio :lol:

P.S. Co to ostatnio za sprawa była ze sparaliżowanym dzieciakiem który przyłożył w ścianę na lekcji WF? Czy ja dobrze usłyszałem, że koleś przy biegu z przeszkodami przygrzmocił w ścianę oddaloną 4m od toru przeszkód? Pytanie pierwsze - dlaczego wini się szkołę (wiem, że tak łatwiej i na kogoś trzeba zwalić winę). Drugie - jakim trzeba być przygłupem żeby nawet przy sprincie nie umieć ocenić odległości od ściany i nie umieć wystawić rąk żeby zamortyzować zderzenie. Widać, że chłopak leciał na tą ścianę jak mędrzec sam z siebie. Chyba, że ja coś pominąłem... Ale oczywiście winna jest szkoła i nauczyciel, bo przecież synek (mimo, że zachował się jak skończony mędrzec) jest niewinny... Dziwni się niektórzy rodzice... :?
Ja przez całą szkołe średnią miałem zwolnienie z WF hihihiih:) Ale nie dlatego, że nie chciałem się przemęczać. Tylko dlatego żę panie i panowie od WF to banda !@#$#$$$ którzy mają swoje magiczne tabelki a w nich zapisane, że chłopak w tej a tej klasie ma wycisnąć na ławeczce 90 kg i przebiec 2000 m w jakimśtam czasie. A skończyłem podstawówkę sportową - tam tych tabelek nie było, do każdego podchodzono indywidualnie...

Anonymous
01-12-05, 07:35
panie i panowie od WF to banda !@#$#$$$

A tu się zgadzam w 100%
W ogóle to WF niby ma służyć wypoczynkowi. A zawsze była u nas taka gadka z panem WF-istą

- Możemy dziś pograć w siatkę?
- Nie, dzisiaj będzie bieg na 5000 metrów...

...no fajna sprawa...

WebLion
01-12-05, 07:56
Jak byłem w szkole wojskowej, to każdego ranka z wyjątkiem dni, kiedy ostro padał deszcz, między 6:10, a 6:30 biegaliśmy 3000 m - to była nasza zaprawa fizyczna... Zaprawa miała nas dobudzić :D
Na zajęciach WF i NIELEPPEROWEJsamoobrony wyciskano z nas ostatnie poty. Jazda WueFistów była na maxa ;)