PDA

Zobacz pełną wersję : Robisz prywatkę? Wpłać 300 złotych na ZAIKS!



Dygnitarz
29-12-05, 16:46
Nie mniej niż 300 złotych musimy wpłacić do ZAiKS-u, jeżeli chcemy na imprezie sylwestrowej lub karnawałowej słuchać muzyki. Przed opłatą nie uchronimy się nawet zostając w domu, w domku na działce czy wynajmując piwnicę, twierdzi "Gazeta Poznańska".

W ogłoszeniu, które tydzień temu ukazało się w prasie, Dyrekcja Okręgowa Stowarzyszenia Autorów ZAiKS przypomina o konieczności uzyskania jego licencji w przypadku chęci zorganizowania imprezy sylwestrowej lub karnawałowej.

Licencji tej wymaga wykonanie lub odtwarzanie chronionej twórczości w czasie imprez, a ogłoszenie powinni wziąć sobie do serca organizatorzy balów i zabaw zainteresowani legalnym wykorzystaniem utworów. Płacić mają nie tylko ci, którzy czerpią z takiej imprezy zyski, ale i ci, którzy chcą wraz z przyjaciółmi dobrze się bawić.

Każde publiczne odtwarzanie muzyki wymaga uregulowania opłat, które przysługują autorom wykorzystywanych dzieł z tytułu ich praw autorskich. Nie uchroni nas to, że imprezę robimy w domu. Jeżeli sami organizujemy zabawę, między innymi muzykę, która będzie tam odtwarzana, sami jako organizatorzy musimy uiścić odpowiednie opłaty. Jest to nie mniej niż 300 złotych, ale kwota ta może być wyższa. Jeżeli wejście na taki bal będzie wymagało kupienia biletów, kwota jaką należy wpłacić ZAiKS-owi wynosi 8 proc. dochodu.

Każde publiczne odtworzenie to fakt wystarczający do zapłacenia tantiem. Staramy się przypominać o takiej konieczności, a w tym roku już są widoczne skutki. Do oddziału zgłaszają się osoby, które chcą podpisać umowę, czy dostać odpowiednie druki. Nie płacimy tylko pod warunkiem, że korzystamy ze swojego sprzętu i własnych płyt - tłumaczy Mieczysław Śliwiński, dyrektor okręgu poznańskiego Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

Ci, którzy nie będą mieli licencji również zapłacą, tyle tylko, że karę. Będzie ona trzykrotnością wysokości wynagrodzenia autorskiego należnego twórcom.

Miejscem publicznym jest również ulica. Osoby, które skracają sobie pracę słuchając muzyki - chociażby czyścibut czy sprzedający na straganie - powinny zapłacić za tę przyjemność. Również zbierający na piwo studenci, grając utwory znanych artystów powinni odprowadzić opłatę. W praktyce uliczni grajkowie nie chcą oddawać części swojego obiadu i uciekają przed strażnikami miejskimi. W Poznaniu jest jednak chlubny wyjątek - pan, który od dawna gra na Starym Rynku uprzyjemniając spacery Poznaniakom, uiszcza co miesiąc zryczałtowane opłaty za swoją działalność.

Słuchasz muzyki? Płać trzem!
Prowizje za słuchanie muzyki w kinie, sklepie czy restauracji trzeba opłacać. W Polsce są cztery organizacje zarządzające prawami autorskimi, jednak płacić należy trzem. Dochodzi do tego, że odtwarzający utwory muzyczne w swoich lokalach nie mogą się opędzić od natarczywych inkasentów.
źródło: interia.pl (http://mojefinanse.interia.pl/news?inf=700746)

Nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Płacę za płytę 60-80 złotych, ściągany jest ode mnie haracz przy kupnie czystych kaset, krążków, magnetofonów, nagrywarek. A tu jeszcze, URWAŁ NAĆ, mam bulić trzy stówy tym pasożytom?! Ile z tej kwoty idzie do twórców? 1, czy 2 procent?! Mam jeszcze dawać datki dla biednego koncernu Sony, zwłaszcza kiedy muszą oni płacić odszkodowania za rootkity, które "dodali gratis do płyt"? Niedoczekanie.

alienv
29-12-05, 19:17
Nie płacimy tylko pod warunkiem, że korzystamy ze swojego sprzętu i własnych płyt
Nie jest tak źle :)

Krzysiek
29-12-05, 19:24
Pokrecilo im sie we lbach, chyba od nadmiaru kasy... Niestety, od kilku lat da sie zaobserwowac pewna niebezpieczna zaleznosc - im rozwoj technologiczny oraz ogolna swiadomosc spoleczenstw na swiecie (glownie ludzi mlodych) zmierza w kierunku swego rodzaju indywidualizacji doboru, zmiane form dystrybucji, etc. dzieki wiekszym mozliwosciom wymiany, wyboru, dotarcia, tym organizacje posredniczace pomiedzy "dawcami kultury" a jej odbiorcami zaczynaja coraz bardziej drapieznie dzialac i to niestety w calkowitej sprzecznosci z calym tym postepem spoleczno-technologicznym.

Zachowuja sie jak pasozyty, w najgorszym tego slowa znaczeniu (bo jak wiemy z lekcji biologii, pasozyty moga tez robic swoim zywicielom dobrze ;-))

Zastanawiam sie czy powyzsza sytuacja to przejaw pozytywny, czy negatywny? Tzn. pozytywny - czyli nasilenie sie objawow szybkiego "nachapywania sie kasa" w uzasadnionej obawie rychlego odstawienia od zloba za sprawa wspomnianego postepu

negatywny - swiadoma proba zastopowania rozwoju spoleczno-kulturalno-technologicznego przy wykorzystaniu przestarzalego sytemu prawnego oraz bazujac na systemowym mysleniu z zeszlego wieku oraz obecnej swojej pozycji na rynku kulturalny, czyli posrednika-pasozyta ktory zbiera kase od odbiorcow i wedle swojego uznania wydziela ja tym, dzieki ktorym funkcjonuje.

Dziwie sie, dlaczego sami artysci nie rusza tylka, by doprowadzic do szybszego upadku tego pasozyta. Moze jednak nie jest tak, ze dostaja od nich maly procent, tylko wiekszy i wcale nie zalezy im na tym, by zaiksu nie bylo... A moze caly ten cyrk utrzymywany jest przez nieliczna grupe tych, ktorzy na tym najwiecej zarabiaja, a reszta niczym stado owiec po prostu podporzadkowuje sie i dzieki temu moze liczyc na ochlapy, zrzucone im ze stolu? A moze po prostu sie im nie chce, bo tak wygodniej?

Choc przeciez w czasach internetu samodzielne zorganizowanie sprzedazy swojej muzyki jest proste jak drut, tym bardziej, ze jest wiele firm (a nie jeden pasozyt), ktore moga to dodatkowo ulatwic i wszystko zorganizowac. Takze promocja i dotarcie do odbiorcow w dowolnym zakatku globu jest praktycznie proste jak... inny drut ;-) i duzo tansze niz w tradycyjny sposob z ubieglej epoki...

Niezwykly i niezrozumialy jest tez dla mnie sposob placenia haraczu zaiksowi - od dochodu....!? Chyba sprawiedliwiej byloby gdyby placilo sie od liczby emisji utworow. A co, jesli glowny dochod z imprezy, na ktorej zagrano np. 50 utoworow opiera sie np na sprzedazy zarcia i napojow? Albo jesli radio sprzedaje wiecej reklam przy audycjach publicystycznych, czy wiadomosciach, niz pomiedzy puszczanymi utworami?

Chore to wszystko, czy to tylko przyszlo nam zyc w czasach przemian? A za kilkanascie (dziesiat?) lat bedzie juz tak jak bysmy sobie teraz zyczyli?

Krzysiek
29-12-05, 19:28
Cytat:

Nie płacimy tylko pod warunkiem, że korzystamy ze swojego sprzętu i własnych płyt
Nie jest tak źle
no to jak to ma sie do tekstu:

Nie uchroni nas to, że imprezę robimy w domu. Jeżeli sami organizujemy zabawę, między innymi muzykę, która będzie tam odtwarzana, sami jako organizatorzy musimy uiścić odpowiednie opłaty.

Nimitz
29-12-05, 21:29
Pierd*** system lecz rób to stylowo... Ja mam zamiar ominąć ten przepis w tym roku i oświadczam Wam drodzy forumowicze, że muzyki będę słuchał wyłącznie na swój użytek, a cała reszta imprezowiczów niech się martwi o siebie. Jeśli usłyszą coś czego ja sobie słucham - ich problem. Pozdrawiam ZAiKS i RIAA. 8)

pyrion
29-12-05, 21:44
Nie płacimy tylko pod warunkiem, że korzystamy ze swojego sprzętu i własnych płyt
I sami tych płyt słuchamy, bo z tego co wiem to za odtwarzanie nagrań w szerszym towarzystwie należy już płacić. Zresztą DJ puszczający jakieś utworki także korzysta z własnych płyt i własnego sprzętu.
W końcu w Polsce przepisy można interpretować na tyle sposobów ilu urzędników.

Jurgi
29-12-05, 23:04
Tak, ręce opadają... Kumpel miał kiedyś prowadzić audycję muzyczną w pewnym lokalnym radiu. Chciał promować zespoły alternatywne, nieznane itd. Niestety, wymiękł na przepisach o prawie autorskim właśnie, a o ZAIKsie w szczególności. Okazało się bowiem (o ile dobrze pamiętam jego wywody), że nawet jeśli zespół to tylko garażowa kapela z Psiej Wólki i nie ma podpisanej umowy z ZAIKSem (ani żadnym innym pasożytem jelitowym), to pieniążki do ZAIKSu płacić trzeba... A przy tym przepisy są tak pop... alone, że jak by nie kombinować, to się można przyczepić. Wpadł wreszcie na pomysł, że kapele mogłyby grać na żywo w studio i w ten sposób ominęliby przepisy. Prawnik aż się spocił od kombinowania, jak takie coś zaklasyfikować i czy trzeba za to płacić, czy nie. W ostateczności nici z tego wyszły, mimo zapału wielu ludzi, ale nie dziwię się. Mnie się od słuchania odechciewa.

Niedługo specjalna policja będzie łapać ludzi słuchających walkmana albo mp3playera na ulicy i sprawdzać, czy kupił muzykę legalnie i czy uiścił dodatkową opłatę za słuchanie. A także, czy ewentualny nagrywalny nośnik ma banderolę z hologramem, bo jak nie, to znaczy że nie zapłacił podatku od kopiowania ukrytego w cenie nośnika (zaznaczmy: podatku, który płaci się za to, czego i tak nie wolno robić).

StellarDust
29-12-05, 23:27
Nie rozumiem jednej rzeczy:
- płacę abonament RTV
- kupuję oryginalną płtę i płace za nią ponad 50 zł
- "toleruję" rootkity
- i jeszcze mam dodatkowo płacić z odtwaranie opłaconej już muzyki?

Nimitz
29-12-05, 23:31
Mój kolega filozzof powiedziały ze stoickim spokojem "Życie..." ;-)
Jestem za przestrzeganiem prawa, kupowaniem legalnego softu i muzyki/filmów ale kiedy czytam takie teksty budzi się we mnie anarchista i mam ochotę zainstalować jakąś Kazaa`ę czy innego iMesh`a i ściągnąć coś dla samej zasady olewania systemu... Wrrr :evil:

konkordpl
30-12-05, 00:02
Jak czytam takie idiotyzmy to podnosi mi się cisnienie, skacze adrenalina i mam ochote obrocic coś w pył.

Powiem krótko, ale dobitnie i niecenzuralnie: pierdolę Cię, ZAIKS.

Morfeusz
30-12-05, 01:31
Nie rozumiem jednej rzeczy:

Ja Ci wytłumaczę, (Synu, Córko)*

- płacę abonament RTV

Źle robisz, zobacz ile nie płaci i żyje


- kupuję oryginalną płtę i płace za nią ponad 50 zł

Ty Głupcze! Nie znasz eMule, eDonkeya, tyle dobrych rzeczy jest w sieci, a Ty dajesz Artystą zarobić? Jak Ci nie wstyd kupować oryginalnych płyt?? Dwa kliki i masz taką samą w domku, no bez pudełka, ale po co Ci pudełko i okładka ??


- "toleruję" rootkity

Rokite?? A miałeś się politykowaniem nie zajmowć !! I gdzie ta Twoja pokuta ??


- i jeszcze mam dodatkowo płacić z odtwaranie opłaconej już muzyki?

Przecież wiesz, że nie musisz... ja Cię rozgrzeszę...

* - nie potrzebne skreślić...

ps: Dla Tych, co by przypadkiem wzięli to na poważnie, zbierzność, z obecną sytuacją w kraju, na świecie, zbierzność nazwisk, sytuacji, całkowicie przypadkowa!

StellarDust
30-12-05, 08:20
kochany Morfeuszku oczywiście mowa była o przeciętnym Kowalskim
- abonamentu nie płacę (nie mam ani telewizora, ani nawet radia)
- płyt nie kupuję - słucham muzyki z neta (no chyba że dla wujka na święta - on lubi takie rzeczy)
- nie toleruję żadnego robactwa na moim komputerze (nie licząc tego, o którego istnieniu nie mam pojęcia) :)
- a imprezę i tak zrobię, nie pytając się nikogo o pozwolenie

nawrócona Córka

:wink:

piotrg
30-12-05, 08:22
Ktoś zapomniał dodać, że ZAIKS po godzinie zdementował ten tekst. Jakiś nieuk z Interii zinterpretował przepisy po swojemu i tyle. Za prywatne imprezy nie płaci się nic, nikomu. No może browarom, winnicom i gorzelniom. Ale to już zupełnie inna bajka ;)

A tu szczegóły http://mojefinanse.interia.pl/news?inf=700991

Jurgi
30-12-05, 09:26
Ale po ZAIKSie (i RIAA i MPAA i BSA) i tak będziemy sobie jeździć. :D

Morfeusz
30-12-05, 09:58
nawrócona Córka

Twój Oddany x. Vikary :wink:

Jurgi
30-12-05, 16:13
Tu dość miły w wymowie artykuł na zbliżony temat: http://nt.interia.pl/news?inf=701157.


W branży muzycznej w tym roku zmienił się model sprzedawania muzyki, głównie pod wpływem internetowych serwisów muzycznych. Zyskują małe, niezależne wytwórnie i wielkie internetowe serwisy muzyczne. Tracą wielkie międzynarodowe koncerny branży audiowizualnej i spada sprzedaż płyt CD - pisze czwartkowy "New York Times".
"New York Times" (NYT), powołując się na dane Nielsen Scan Data podał, że sprzedaż płyt CD spadła w tym roku o 8 proc.

Nowym, pozytywnym zjawiskiem dla całej branży muzycznej jest spory wzrost sprzedaży tytułów pochodzących z niezależnych wytwórni muzycznych. W tym roku klienci kupili ich o 18 proc. więcej niż rok temu, co "w branży muzycznej, gdzie 5-proc. wzrost uchodzi za wielki sukces, jest niemal trzęsieniem ziemi" - podał NYT.

Według NYT, firmy "wielkiej czwórki" mogą zostać "odchudzone" w 2006 roku o następnych 6-7 proc. spadku sprzedaży CD na rzecz małych niezależnych wytwórni i internetowych serwisów muzycznych.

Trzymajmy za to kciuki. Oczywiście nic tak łatwo:

Pozycja czterech wielkich koncernów audiowizualnych - Universal Music, Sony BMGMusic Entertainment, Warner Music Group i EMI Group - jest zagrożona niemal na każdym rynku. Koncerny te usiłują zwalczyć konkurencję przy pomocy marketingu, zabiegów prawnych, promocji i niezupełnie uczciwych zabiegów (...)

Małe sklepy muzyczne i niewielcy sprzedawcy, handlujący głównie niezależnymi wydawnictwami płytowymi, są systematycznie spychani z rynku przez wielkich sprzedawców.

playback-artim
02-12-10, 21:15
W zasadzie wiele rzeczy sie zgadza ale nadużywanie wszechmocy organizacji zajmujących się zarządzaniem praw autorskich jest po prostu nieestetyczne. Prywatka to impreza publiczna ale zamknięta więc nie podlega ustawie o ochronie praw autorskich. Tak samo wesele, bal firmowy i rózne inne. Muszą być spełnione pewne warunki aby kontroler np. ZAIKS mógł wejś na imprezę i ocenić czy materiał muzyczny wykorzystany na imprezie został zgłoszony do ochrony w jego firmie. To jest prywatna firma więc nie ma prawa wejść na twoją prywatną imprezę a skoro tak, to nie może stwierdzić co było tam "grane". A jeżeli nie wie co było grane, to nie wie czy materiał muzyczny został zgłoszony do ochrony w jego firmie czy nie. Zawsze możesz powiedzieć, że nie wiesz jaki to był materiał. Od i tyle na ten temat. Jesli ktoś więcej chce wiedzieć na ten temat to chetnie odpowiem ( o ile wiem). Także proszę nie dać się zwariować.
W dalszej części wyjaśnie parę kwestii dotyczących odtwarzania muzyki w miejscu prowadzenia wszelkiej dzialalności, no i sorki ale też się zareklamuję bo tworze muzykę niezależną, wolną od opłat ZAIKS-u i innych tego typu.

ZAIKS, Stoart i inne tym podobne sa firmami prywatnymi tzn. prowadzą działalność gospodarczą.
W prawie autorskim i o jego ochronie nie ma o nich ani słowa. Kontrolę w firmie mogą dokonać jedynie umocowane w ustawie "ORGANY KONTROLI PAŃSTWOWEJ". Nie ma wśród nich ww. firm. Nie maja prawa zaglądać w rachunki, licencje, certyfikaty itd. Tutaj pokazując te rzeczy tym kontrolerom prywatnej firmy łamie się prawo o tajemnicy handlowej, o ochronie danych osobowych itd. Kontrolerzy Zaiksu i innych firm zajmujących się zarządzaniem prawami autorskimi działają na zasadzie ochrony praw autorów, wykonawców, producentów itd., którzy zlecili im ochronę tychże praw. Jeżeli muzyka, którą słychać w Twoim lokalu nie jest zgłoszona do ochrony przez daną organizację, to nie ma ona prawa pobierać za to opłat a jeżeli to robi lub nakłania do tego, to jest to przestępstwem (wyłudzenie).
Odwagi!!! To nie wy musicie udowadniać, że nie złamaliście prawa ale oni muszą udowodnić, że to zrobiliście. Jeżeli potraficie wykazać, że muzyka, którą słychać w waszym lokalu, miejscu wykonywania działalności gospodarczej nie ma wpływu na wasze dochody, to w sądzie macie szanse wygrać. Pewnie małe zakłady usługowe gdzie widać na podstwie PIT-ów huśtawkę w przychodach (a muzyka gra codziennie) wygraja przed sądem. Oczywiście jeżeli juz do was przyszli, to maja jakies podstawy. Jeżeli masz czas i troche pieniędzy, to można się sądzić.
Nie bójcie się ich, to są ludzie, którzy po prostu pracują a ich tak szkolą, że tak naprawdę większość z nich nie zna prawa autorskiego a jedynie przepisy wewnętrzne nie mające umocowania w prawie. Większość z nich nie nic wspólnego z artystami.
Do rzeczy jednak bo się rozpisałem. Chcesz mieć spokój z natrętnymi kontrolami i wysokimi opłatami, zaopatrz się w materiał muzyczny, który nie został zgłoszony do ochrony w ZAIKS-ie i innych organizacjach, wykonawca nie należy do żadnych organizacji tego typu itd.
Kosztuje to dużo dużo mniej i nikt nie przyjdzie psuć ci humoru.
Jak widać w innych artykułach są firmy tym się zajmujące ale także są muzycy, którzy wydają swoje płyty z niezależną muzyka. Jeżeli możesz sobie pozwolić na puszczanie innych wykonawców niż ci, którzy są słynni, znani itd., to możesz zaoszczędzić i pozbyć się kłopotu.
Kończę bo podejrzewam, że tekst jest za długi aby większość przeczytała do końca. Polecam swoją muzykę ( w tej chwili ponad 5 godzin ale będzie niedługo wiecej) niezależną. Otrzymasz rachunek, licencję, oświadczenie autora o prawach itd. No i zawsze służę poradą.
Tel. 511 345 190 Ryszard Aziewicz - muzyk niezależny, niezrzeszony...
http://www.playback-artim.pl
:zlosnik:

dankot
10-12-10, 00:53
Być może prowokuję... ale czy ZAIKS i inne tego typu stowarzyszenia nie są powołane w celu wyciągnięcia pieniędzy od słuchaczy? Nie bardzo chce mi się wierzyć, że jest to szczytny cel ochrony praw autorskich...

Spójrzmy prawdzie w oczy, pod taką otoczką kryją się niezłe sumy... Zaś w biznesie coraz ciężej o taką filantropię...

caduceus
24-03-11, 12:12
Tak to jest z naszym prawem, że nie da się go czytać w kawałkach, bo zawsze znajdzie się coś kontrowersyjnego. W prawie autorskim jest podobnie. Trzeba przeczytać całą ustawę i dokumenty powiązane, aby móc powiedzieć co komu wolno. Jedno jest pewne. Nikt nie będzie zmuszony płacenia kary za słuchanie własnych płyt, również w gronie znajomych.