PDA

Zobacz pełną wersję : Karaluchy :/



babcia_samo_zło
27-11-06, 18:00
Otoz zauwaźylem pare w domciu, delikatnie zecz ujmując kew mnie zalała, jako zadeklarowany i niereformowalny arachnofob nie toleruję stwozeń posiadających więcej niź 4 łapy/nogi/odnłźa/nibynłźki ;)
Nakupiłem jakiegoś syfu, zobaczymy co to da. Wyczytalem, źe ponad 80% Polakłw ma problemy z tym tałatajstwem więc moźe jakieś porady?

zweibierbitte
27-11-06, 19:34
Doradzam spalenie chałupy wraz z całą dzielnicą. Taniej niź środki kupować, a skuteczność lepsza. W większości przypadkłw towarzystwo miluchnych biegaczy jest spowodowana sąsiedztwem np. niechlui lub sklepu mięsno-wędliniarskiego. Tak więc płłśrodki (lokalny dźenosajd) są mało skuteczne, tutaj trzeba rozwiązań systemowych - walczysz Ty i twoi sąsiedzi (do 30-50 m), inaczej szkoda kasy i lepij sie zaprzyjaźnić.
Swoją drogą, czy twoja Babiczka teź "pochazi" z Chrzanowa?

babcia_samo_zło
27-11-06, 19:59
Metoda tyleź dobra co niemoźliwa :) Mieszkanie jest wynajmowane, "niechlujuff" brak, dobra dzielnica tyle źe stare budownictwo. Sklep kolo 100 metrłw od bloku. Wszystko zaczęło się po remoncie dachu, inni mieszkańcy młwią, źe od jakiegoś czasu nie było problemłw ale wlasnie po remoncie "lokatorzy" sie pojawili. Dzieki za odpowiedz, chyba czas szukac nowego mieszkania :/

PS
Jeśli chrzanłw jest w Niemczech to całkiem moźliwe ;)

benq
27-11-06, 20:19
Skoro jesteś w Niemczech to poszukaj po sklepach, ja pamiętam źe jak pracowałem tam to młj szef kupił coś na karaluchy i rzeczywiście przepadły, tyle źe jego kot teź;)

Alarmus
28-11-06, 08:26
Żyjemy w czasach, w ktłrych (przynajmniej tak się głosi) źyjemy w zgodzie z naturą i rada jest prosta, na weekend zamknij w domu chińczyka, wcześniej oprłźnij lodłwkę i sprawa załatwiona.
Gdyby u Was były jakieś problemy z źłłtą rasą to nie ma sprawy, jak tylko poczta przestanie strajkować wyślę Ci jakiś wygłodzony egzemplarz.

martin
28-11-06, 10:51
jakieś porady?

Jestem właśnie pod koniec wojny z tym czymś. Nie pomagały źadne środki chemiczne ani inne takie rzeczy. Skutecznie sprawę załatwia zwykły kwas borowy kupiony w aptece za złotłwkę czy dwie.

Zefir_psv
28-11-06, 14:16
Ja z tym syfem sie pierwszy raz spotkałem w akademolu, ale ode mnie z pokoju i tak sie szybsko wyprowadziły. Skuteczny środek:
Szpachelka i silikon - zamurowujesz/szpachlujesz/zakrywasz silikonem WSZYSTKIE otwory i otworki w chałupie. Jak masz szyb wentylacyjny to dajesz drobną siateczkę. Szczegłlny nacisk połłź na otoczenie rur i innych otworłw. Kratka na spuście wody w zlewie i wannie/prysznicu. Po uszczelnieniu chałupy (drzwi i okna - konieczność, tak, źeby pod framugą nie właziły), wojna chemiczna i biologiczna. Najwaźniejsze: upewnij się, źe lodłwka (jako urządzenie, całe) jest szczelna - z zewnątrz nie ma dojścia inaczej niź przez drzwi (bo w lato karaluchy lubią siedzieć w lodłwce, a w zime wyłaźą - akademik ;P). Jak juź wszystko masz szczelne: sprzątaj do czysta. Nie zostawiaj źadnych talerzy z resztkami, niedomyjłw, resztek jedzenia... same się wyniosą.

WebLion
28-11-06, 14:43
Był na Forum taki wątek: Jak pozbyć się mrłwek? (http://forum.di.com.pl/showthread.php?p=40686#post40686) - moźe tam znajdziesz jakieś ciekawe podpowiedzi ;)

babcia_samo_zło
28-11-06, 17:56
Gdyby u Was były jakieś problemy z źłłtą rasą to nie ma sprawy, jak tylko poczta przestanie strajkować wyślę Ci jakiś wygłodzony egzemplarz.
Małe nieporozumienie, ja jestem w Polsce to moja babcia jest Niemka, ale mniejsza o to. Jako pracownik MSI dostęp do "źłłtkłw" mam nieoganiczony ;)


zwykły kwas borowy kupiony w aptece za złotłwkę czy dwie.
A jak stosować, z chemi orłem to ja nigdy nie byłem ;)

Dzięki za odpowiedzi, walka trwa :D

martin
28-11-06, 22:45
1. Kupić kwas borowy
2. Ugotować dwa, trzy ziemniaki
3. Polać kwasem borowym
4. Rozłoźyć najlepiej na noc, kiedy aktywność źyjątek jest zdecydowanie największa (uwaźac naleźy na to, zeby istoty niepoźądane tzn. psy, dzieci :) nie miały dostępu)
5. Rano zebrać np. do woreczka, schować do lodłwki, pobojowisko posprzątać :)
6. Powtarzać opercję do skutku, pamiętając o tym, źebu przed ponownym uźyciem "trutki" zwilźyć ją lekko wodą.

asia218
06-02-07, 20:57
trzeba sie temu przygladnac doglebniej i bardziej precyzyjnie .;))
trzeba znalesc przyczyne i dojsc do skutku

asia218
06-02-07, 20:58
Ja z tym syfem sie pierwszy raz spotkałem w akademolu, ale ode mnie z pokoju i tak sie szybsko wyprowadziły. Skuteczny środek:
Szpachelka i silikon - zamurowujesz/szpachlujesz/zakrywasz silikonem WSZYSTKIE otwory i otworki w chałupie. Jak masz szyb wentylacyjny to dajesz drobną siateczkę. Szczególny nacisk połóż na otoczenie rur i innych otworów. Kratka na spuście wody w zlewie i wannie/prysznicu. Po uszczelnieniu chałupy (drzwi i okna - konieczność, tak, żeby pod framugą nie właziły), wojna chemiczna i biologiczna. Najważniejsze: upewnij się, że lodówka (jako urządzenie, całe) jest szczelna - z zewnątrz nie ma dojścia inaczej niż przez drzwi (bo w lato karaluchy lubią siedzieć w lodówce, a w zime wyłażą - akademik ;P). Jak już wszystko masz szczelne: sprzątaj do czysta. Nie zostawiaj żadnych talerzy z resztkami, niedomyjów, resztek jedzenia... same się wyniosą.
dobra rada!!!! popieram

javelinn
29-08-07, 23:47
:cry: ratunku!!!! ( nie wiem co mam juz robic)
do niedawna nie wiedzialam nawet co to jest karaluch.
pierwszy raz zetknelam sie z nimi u mojego chlopaka w domu. wynajmuje on mieszkanie z nieproszonymi gośćmi( karaluchy). mieszkanie po dezyfekcji, ktora nie dała rezultatu, bo po poł rocznej przerwie te małe paskudy wróciły. okazało sie, że cały blok jest zakaraluszony czy jedyne wyjscie to przeprowadzka? Na ten czas znudzilo mi sie wywalanie pieniedzy w przysłowiowe błoto, a to mieszkanie to prawdziwy raj dla tego typu insektow( pełno w nim nieszczelnych miejsc: dziur, rur, wentylatorow, szpar, tapet, dywanów itd.) konczą mi sie juz pomysły i cierpliwość!!!!! ehhh

selena
30-08-07, 08:45
Karaluchy są smakoszami piwa. Doraźnym sposobem jest porozkładanie na noc szmatek nasączonych piwem, rano szmatki wraz z "pijanymi" karaluchami unicestwić. Drugi sposób łapania na piwo to w głębokich pojemniczkach rozstawia się piwo i jak już karaluch tam wejdzie to nie wydostanie się, tylko się topi.

Black
30-08-07, 12:55
Taki widok garści karaluchów może do zawału doprowadzić :)

Jedyna rada - trzeba wszystkie otwory zakleić. Te małe cholery i tak znajdą wejście, ale po pewnym czasie, powinno im się znudzić. Do tego trucie chemiczne w każdych wrażliwych miejscach. Do czego zmierzam - samo trucie nic nie da, bo one się mnożą jak króliki i będą miały większy przyrost niż Ty trucie ;) Trzeba zaklejać otwory.

Figlarz
03-10-07, 23:06
Witam,

także mam ten problem. Na forach dyskusyjnych naczytałem się tylko bzdur o tym, że to dotyka tylko brudasów nie dbających o higienę - cóż za absurd! U mnie zawsze jest czysto, mieszkam w bloku od 12 lat w tym samym mieszkaniu. Nagle - dokładnie rok temu się zaczęło - najpierw mrówki faraona, które wytrułem. Minęło kilka miesięcy i odwiedził mnie prusak, który przyszedł od sąsiadów z góry (wprowadziło się kilku pseudo-studencików, non stop imprezki) i tak zaczął się horror. Zabiłem jednego dużego, za dwa dni kolejny duży - uciekł. Później pojawiały się małe... wyczytałem, że to zły znak, bo wskazuje, że one się rozmnażają i może skończyć się plagą. Przystąpiłem do działania i chętnie udzielę kilku rad, które mam nadzieję się przydadzą.

1. Spraye do psikania na owady są najgorsze - efekt na godzinę, dwie i po spryskaniu ty odczuwasz ból głowy a one wyłażą na nowo - dajcie sobie z tym od razu spokój - chyba że macie ich całą armię i tym je zabijacie.

2. Polecam zatkanie wszelkich szpar, przez które one wchodzą do mieszkania - u mnie były to rury z wodą biegnące przez cały pion - proponuje obserwacje w nocy, gdzie ucieka prusak gdy włączysz światło. Poza tym często są to kratki wentylacyjne, zlewy (zablokować korkiem, wylać na noc domestos itp.).

3. Drugi etap to chemia. Ja mam w domu zwierzęta, więc zdecydowałem się na środek w kostkach, które należy porozkładać w miejscach wędrowania prusaków a niedostępnych dla zwierząt - z moich obserwacji są to - szczeliny rur (szczególnie tych ciepłych), pobliże lodówki, mikrofalówek, kuchni gazowej / elektrycznej, zlew, szafki za zlewem. Kostki o których wspominam kupicie na allegro, w centrach handlowych. Chodzi o preparat powodujący powolne odwodnienie robali. Nie panikujcie, że to nie działa! To działa po ok. 10 dniach. Ja panikowałem i wyłożyłem jeszcze jakąś trutkę w paście. Do trutki wyłaziły małe robale, ale skołowane - nie uciekały nawet i ledwo co chodziły. Później znajdowałem je w wannie czy zlewie martwe i suche jak liście na jesień!

Po kilku dniach od wybicia średnich i małych pojawią się duże - znów od sąsiadów, ale zamiast 5-6, jeden na 2-3 dni. Postanowiłem odciąć im drogę i zastosowałem płytkę na owady. Środek do nabycia tą samą drogą, wydzielający zapachy nielubiane przez prusaki. Od tego czasu (z 4 tygodnie) nie widziałem żywego osobnika.

Proponuje stosować preparat o którym mowa, albowiem na większość trutek owady szybko się uodparniają a zawierają one często zwabiacze owadów - stąd często ktoś pisze, że po stosowaniu chemii ich liczba się zwiększa.

W razie pytań, proszę rozwinąć wątek.

Z moich obecnych doświadczeń wynika, że nie macie co liczyć na pozbycie się prusaków i karaluchów w blokach, jeśli sąsiedzi mają do głęboko gdzieś. Taka walka jest z góry przegrana. Ja mam takich sąsiadów i prowadzę taką walkę. Póki co jakoś mi idzie. Ale bardzo brrrrrrr nienawidzę robactwa!

Dodatkowo:

z innych sposobów:

słyszałem o kwasie borowym (może bornym) - do zakupu w aptece, polewamy przysmak karalucha - ziemniaka i wystawiamy na noc, rano zbieramy trupiarnie;

z piwem o którym wspomniał kolega, także słyszałem takie opinie, ale tak obrzydliwy sposób ich zbierania lepiej zastąpić specjalnymi domkami - lepami na prusaki. Domek z lepem i środkiem zwabiającym. Ale ja bym umarł zbierając taki pakunek półżywych osobników!

z zabawnych - gekon, jaszczurka, której przysmakiem jest każdy karaluch :)

poza tym robale te nie lubią niskich temperatur

lubią mąkę, mleko, ziemniaki, białą pietruszkę, piwo, owoce
do łazienek podróżują głównie po wodę, jeśli pokarmy dostępne w kuchni są mało soczyste ;)

Nie latają! - co wielu głupio pisze, ich skrzydła mogą służyć wyłącznie do lotu "szybowcowego" - tj. np. zeskoku z szafki itp.

Nie gryzą - ale pozostawiają odchody i wirusy na jedzeniu, powodują dużo chorób, ich przybycie może poprzedzać brzydki zapach (taki odczuwałem ale nie wiedziałem jeszcze, że to się szykuje).

Z ciekawostek - naukowcy stwierdzili, że karaluchy są bardzo inteligentne! potrafią się uczyć! nawet działa u nich tzw. odruch Pawłowa - ślinienie (patrz. eksperyment opisywany w specjalistycznej prasie).

Dla pocieszenia - naukowcy opracowują obecnie preparat, który zapobiegać będzie tzw. linieniu tych robali - co odbywa się bardzo często. Spowoduje to śmierć robali przez uduszenie się w swoich pancerzykach. Oby szybko to wprowadzili na rynek!

martin
09-10-07, 08:57
słyszałem o kwasie borowym (może bornym) - do zakupu w aptece, polewamy przysmak karalucha - ziemniaka i wystawiamy na noc, rano zbieramy trupiarnie;
Pisałem o tym sposobie na poprzedniej stronię wątku. U mnie zadziałało bezbłędnie. Po kilku dniach nie było śladu po tych żyjątkach. Ta metoda jest o tyle dobra, że same karaluchy pomagają w swoim unicestwianiu bo są nekrofagami.
Niestety podobnie jak Ty mieszkam w bloku i co jakiś czas mam ponowne wizyty, jednak kwas borowy skutecznie załatwia sprawę o ile jest się regularnym.

marzena
27-12-07, 22:44
Kwas borowy stosuję drugi tydzień.
Sobie tylko a muzom.
Żaden paskud jeszcze się nie połakomił.
Oglądałam w necie obrazki graficzne, bo sama nie wiem co to u mnie się pojawia.
Być może zarówno karaluchy jak i prusaki.
Zdarza mi się trafić jednego na 2-3 dni.
Zabiłam i małe i duże.
Obrzydzenie bierze. Już mam manię prześladowczą, bo wchodząc do pomieszczenia, przebiegam wzrokiem po ścianach i blatach.

Blok mój jest dość duży, dośc stary (ze 40 lat), budowany za czasów wszechobecnych rur przechodzących przez kolejne mieszkania.
Zatem trudno zalepić wszystkie otwory.

Na dodatek mamy sąsiadkę, która na nasze prośby jakiejkolwiek dezynfekcji (choćby domowej) odpowiada: "to stworzenia boskie, też chcą żyć."
I mieszka sobie z nimi.....

a one z nami...

Zaznaczam, że nie pomagają te płytki na owady biegające.

Pozostaje mi spalić chałupę, wraz z dzielnicą...

Chyba, że piwo...?
ale czy te mniejsze też już są smakoszami?
dadzą się nabrać na imprezkę?

selena
27-12-07, 22:53
Chyba, że piwo...?
ale czy te mniejsze też już są smakoszami?
dadzą się nabrać na imprezkę?


Sprawdzony i skuteczny sposób mojej babci. Mieszkaliśmy wtedy na wsi, do sąsiadów bylo kilkadziesiąt metrów i sąsiedzkie karaluchy gościnnie nas nie odwiedzały. W blokach jest z tym gorzej, bo karaluchy zza ściany robią sobie wędrówki do sąsiadów.

marzena
30-12-07, 00:06
od przedwczoraj próbuję je na piwo.
Ani widu, ani słychu.
Jeszcze nie wyczuły imprezki.
Po nowym roku zacznę rewolucję w mieszkaniu, zastosuję silikon na wszystkie możliwe otwory.

Walka z wiatrakami, jesli wszyscy mieszkańcy nie dezynfekują.

Ps. już wiem, że te zamordowane przeze mnie to były prusaki.

selena
30-12-07, 00:13
O tym czy prusaki sa amatorami piwa nic mi nie wiadomo.
Wiem tylko że karaluchy są "piwoszami".

Alexiss
07-02-08, 16:13
ja z karaluchami zetknęłam sie najpierw w akademiku, ale były na tyle łaskawe, że mój pokój omijały, co nie zmienia faktu, że kuchnia była absolutnie ich królestwem. Teraz kiedy przeprowadziłam się na stancję, ci mali przyjaciele żyją zdecydowanie bliżej mnie... Próbowałam już domków, które teoretycznie miały spowodowac, że samice stają sie bezpłodne, a cała populacja ginie dośc szybko, ale stanowczo się przeliczyłam.
Jeśli chodzi o moje spostrzeżenia to zauważyłam dwa gatunki tego tałatajstwa: brązowe- prusaki i czarne- kuchenne. Staram się bardzo dbac o higienę i zauważyłam, że w miarę jak jest czysto na podłodze to te małe łobuzy przenoszą się do szafek, co jest chyba jeszcze gorsze.. fuj.. Ale zaraz pędzę do apteki po kwas borowy. Mam nadzieję, że pomoże..
Jeśli ktoś jeszcze zetknął się z tym świństwem to będę bardzo wdzięczna za wszelkie wskazówki:-P

grrazia
18-02-08, 18:15
10 lat walczyłam z tym paskudztwem-straciłam fortunę na przeróżne środki(do naszego domu przylega sklep)-prawie się zatruliśmy chemią.W końcu udało się-przypadkowo na bazarze kupiłam niemiecki preparat w tubie(nie pamiętam nazwy ale zaczynała się na literę G)-taka czarna pasta.Zagipsowaliśmy wszystkie szczeliny jakie się dało i zgodnie z instrukcją dwa razy wyłożyliśmy pastę - następnie napisaliśmy pismo do spółdzielni mieszkaniowej z żądaniem "przyciśnięcia" właściciela sklepu-od ok.5 lat nie ma karaluchów.
Tuba była zielono-żółta i kosztowała ok. 20 zł-przykro mi że nie pamiętam nazwy.Powodzenia

Irena
22-03-08, 11:48
Witam. Jestem tu po raz pierwszy. Podaje nazwę tej pasty GLOBAL ( schaben - und Ungeziefer - Paste). Ja miałam to samo gdy mieszkałam w bloku. Teraz mieszkam na wsi i nie mam nawet myszki.Kłaść w miejscach ciepłych i wilgotnych. Tylko tyle co łepek od zapałki. Przy rurach, pod zlewem, za lodówką i w łazience.
Gdy wprowadziłam się do bloku to byłam zrozpaczona, oczywiscie sąsiedzi twierdzili że się tego nie pozbędę , jednak mieszkałam tam osiem lat bez robactwa.Warunek to chowanie jedzenia na noc i czystość pod zlewem i w łazience. Nienawidzą zapachu środków chemicznych , które używamy do utrzymania czystości.Więc myć częściej.Życzę wesołych świąt bez niechcianych gości.

Fakers
01-07-08, 08:52
Witam.Oczywiście też mam problemik z tymi obrzydliwymi robalami i juz mi brakuje powoli pomysłów na początku były wielkie i prawie czarne znalazłem kilka otworów które zalepiłem i przez jakiś czas był spokoj międzyczasie zamówiłem sobie gościa który zajmuje sie zwalczaniem robactwa przyszedł spryskał całą chałupę i było trochę spokoju mianowicie może z miesiąc i zaczeło się od nowa z tym że nie mam juz czarnych wielkich tylko same małe białe lub takie około 5-6 mm i juz nie wiem co robić mieszakam w bloku mieszkanie bylo remontowane od zera tzn były gołe sciany i zero podłóg i wtedy jakoś nie widziałem żadnego gnojka.denerwuje mnie fakt ze sasiedzi to przeważnie starsi ludzi i przechodzac nieraz obok otwartych drzwi do ich mieszkań nie dziwi mnie fakt ze takie robactwo sie tam zaległo ( zaduch i zapach staroci).
Najlepszy hit jest taki ,że pytam czy maja takie żyjątka a wszysce odpowiadają ze nie więc robienie listy i udanie sie do spółdzielni aby zrobiła pryskanie w każdym z mieszkań bo tylko wtedy można sie pozbyc tych robali nie ma większego sensu... Pryskałem RAID , wykładam te kostki non stop , pasta GLOBOL i co i to ,ze codziennie rano wchodzac do kuchni mam kilka przyjaciół lezących do góry nogami dziwi mnie fakt włąśnie dlaczego leżą do góry nogami bo wystarczy je lekko smyrnąć i są gotowe do ucieczki więc od razu je laczem.
Zastanawiam sie nad zdemontowaniu mebli kuchennych i jeszcze raz polepieniu dziur ale to kupa roboty a efekt może być zaden gdyż one jak będa chciały to znajda sobie przejscie tak czy siak. Dlatego chciałbym im zrobić poligon w moim mieszkaniu tylko czego użyc jako broni???Piszcie jeszcze co zastosowaliście gdyż już powoli przygotowuję sobie białą flagę.
Pozdrawiam

xandra
18-07-08, 08:52
Mam pytanie co do kwasu borowego (mam go w proszku):hmmm: jaki mocny zrobic roztwor i w czym sie najlepiej rozpuszcza?? Rozrobilam go torche z odrobina smietany i zaserwowalam moim ofiarom w pulapce i nie ma efektu! Moze tu we Francji maja jakis inny kwas borowy?? Jaki jest ten w polskich aptekach?? Czy na nie tylko gekon moze podzialac? Mam super sasiadow, ktorzy twierdza, ze oni nie maja "gosci", albo nie warto z nimi walczyc, bo i tak przyjda :hipiska: Kocham moich sasiadow... :rozsmieszyles:

Fakers
22-07-08, 06:56
No no co do sporządzenia mixtury z kwasu borowego to też chciałbym coś takiego im przygotować ale jakoś nie mogę zdobyć tego specyfiku ja wybrałem się do spółdzielni i powiedziałem o tych nocnych odwiedzinach "koleszków" Pan poinformował mnie , że jeśli sobie życzę to mogą zrobić pryskanie w całym pionie ja na to że oczywiście i tak też było tylko z taką różnicą - zamiast całego pionu zgodziło się tylko 3 lokatorów ( oczywiście razem ze mną) nawet sąsiad idiota nie pozwolił sobie zrobić trucia tego dziadowstwa więc nadal sam walczę znajduję sporadycznie trupy średniej i małej wielkości nie mogę wylukać którędy one sobie wchodzą...pewnie to i tak walka z wiatrakami ale twardym trza być nie mientkim ;).
Xandra jak uda Ci się sporządzić mixturę daj znać.Pozdrawiam i powodzenia.

Marian231
26-07-08, 16:41
Mam pytanie czy na tych zdjeciac sa karaluchy?

http://images28.fotosik.pl/255/856f33e855171ebe.jpg (http://www.fotosik.pl)



(http://www.fotosik.pl)

krokodilko
02-08-08, 19:55
Ja karaluszki miałem długie lata i nie mogłem sobie poradzić - różne proszki, lepy, pasty spraje.
W końcu 4 lata temu kupiłem żel Blatanex firmy Bayer (ta co aspirynę robi).
Tu jest link: http://www.bayercropscience.pl/strony/1/i/62.php
Polecam - od tego czasu mam święty spokój.

lathyrus
16-08-08, 14:21
kup sobie Blattanex żel (firmy Bayer), sprawdzony i super działa. Możesz kupić w sklepie ogrodniczym np. e-hortico.pl http://www.e-hortico.pl/go/_info/?id=1091 , lub na Allegro. Najlepszy preparat moim zdaniem!

Fakers
23-10-08, 06:40
Hmmm...Może to dziwne ale zastosowałem żel Blattanexw tej małej strzykaweczce firmy Bayer i jak narazie 2 miesiące beż żadnego "przyjaciela" zastanawaim sie nad zakupem następnej strzykaweczki i zrobienie następnej "czystki" tak na zaś.POLECAM !!!