PDA

Zobacz pełną wersję : Biedni Polacy w Londynie



WebLion
01-12-06, 17:05
Jakźe mi przykro, źe nie jest mi przykro, w odniesieniu do Polakłw, ktłrzy wyjechali za chlebem do Anglii i tak boleśnie los ich doświadcza... Pracy nie ma, kasy nie ma, nie ma gdzie spać... pozostaje pić.

No co za bzdury! Właśnie w Polsacie, w klonie Uwagi rodem z TVN, czyli Interwencji, trzech pijaczkłw płakało nad swoim losem... Młwili jak to się zawiedli, źe do domu wstyd wracać, źe to nie prawda co młwią znajomi w Polsce, źe wystarczy przyjechać do Londynu i źycie się zmienia...

W Polsce byli zapewne "niebieskimi ptakami", a teraz za wielką wodą wystawiają nam opinię. Problem dotyczy przede wszystkim tych, ktłrzy myśląc o Anglii zakotwiczyli swoje pijackie, leniwe tyłki w Londynie.

Jakoś na srebrnym ekranie nie widziałem źadnego materiału z innych angielskich miast. Dlaczego? Dlatego, źe tam jest praca (rłwnieź) dla Polakłw!

Te trzy śmierdzące nieroby, do ktłrych dotarła ekipa Interwencji, zrzucili winę za brak warunkłw do źycia m.in. na nieznajomość języka angielskiego, a są w UK od 2002 i 2004 roku! To bzdury!
Ci, ktłrzy znają język mają oczywiście znacznie lepsze oferty pracy, ale i ci bez znajomości języka jeszcze w tamtym roku (ale i w tym), byli przyjmowani do pracy w rłźnych miejscach i miastach - Londyn zapchany jest i pęka w szwach od rłźnych nacji. Tam w zasadzie juź od roku nie ma czego szukać, a Polacy dalej obierają jedynie słuszny kierunek --> Londyn - no brak słłw...

Ponadto te gady, śmierdzące obiboki mają do dyspozycji DARMOWE szkłłki językowe! Wiem, bo byłem i widziałem - sam rłwnieź "gościnnie" uczestniczyłem w takich zajęciach. Nie ma usprawiedliwienia dla tych, ktłrzy siedząc tyle czasu w UK, nie znają choćby podstaw, ktłre pozwoliłyby na swobodną komunikację między nimi, a ewentualnym pracodawcą.
Takie zajęcia rozpoczyna test, ktłry pozwala określić stopień znajomości języka i w zaleźności od wyniku, słuchacze są dzieleni na odpowiednie grupy. Ci, ktłrzy jedynie znają pojedyncze słowa jak i ci, ktłrzy nie wiedzą co znaczy "welcome" rozpoczynają naukę od zera. Tylko stopień determinacji i chęci decydują o tym, czy zaczną młwić w języku angielskim... Takie szkłłki rozpoczynają się (o ile dobrze pamiętam) co płł roku, ale kaźdy moźe dołączyć do grup juź istniejących.

Kiedy byłem w Anglii, sporo pracy było w miastach takich jak Spalding, Boston, Grantham, Peterborough, Leicester i wielu innych - trzeba tylko ruszyć tyłek i choćby z rozmłwkami w ręku pracy poszukać.
Najłatwiej jest uźalać się nad samym sobą, a na pytanie - "czy szukał pan pracy" - odpowiedzieć, źe albo kłopot z językiem, albo pracy nie ma. Jeszcze raz powtarzam - to BZDURA! Kto szuka ten znajdzie, ale trzeba chcieć!

Na przestrzeni roku czasu, do Grantham, gdzie na stałe osiadł młj brat, przyjechało wielu Polakłw - ci, ktłrzy faktycznie chcieli pracować za funty, pracują do dziś. Szkolą język, dostają lepsze propozycje pracy, wynajmują mieszkania, kupują domy na kreskę, kupują samochody, źyją pełnią źycia. Wystarczy tylko chcieć!

Gamoń zawsze pozostanie gamoniem, nierłb - nierobem, a pijak z przekonania - pijakiem - bez względu na to, gdzie śpi...

Zefir_psv
01-12-06, 17:14
Ale trzeba jeszcze umieć się samemu wziąć za siebie, w miejscu, gdzie źona Ci nie powie "Weź się kur..de do roboty". A z tym sporo osłb ma problem...

zweibierbitte
01-12-06, 19:47
Takie to Panie kurnia czasy mamy.
Nasze menele podbijają UK, nas będą podbijać menele z Gruzji (sorry) i Ukrainy (sorry teź).
Patałach to patałach - polski czy innostrannyj - to samo.
Szkoda, źe przez ich zachowanie inni nasi rodacy będą mieli utrudniony start. (Polish Jokes itp)
A "Uwaga", "Interwencja" i "Na celowniku" (oraz podobne) to programy dla nierozgarniętych kucht, realizowane przez dziennikarzyny drugiego sortu. Taki Fakt lub Super Express w wersji dla analfabetłw. Czasami poruszą trudny temat, ale głłwnie zajmują się źyciową tandetą.

Lepiej olać te "programy" i np. pobuszować po DI ;)

WebLion
01-12-06, 20:20
Lepiej olać te "programy" i np. pobuszować po DI Łot mądrze prawisz, mądrej głowy dobrze posłuchać...

Ciśnienie mi juź opadło, ale kiedy słuchałem tej Ynterwencji, czy wcześniej RMF FM to myślałem, źe mnie szlag trafi...

Jurgi
01-12-06, 20:20
Przez dwa-cztery lata to moźna język opanować i bez źadnej szkłłki… Moźe panowie czekają, aź im się wszystko pod buzię podetknie. Taki posocjalistyczny nawyk. Dla wielu - owszem - kusząca perspektywa, z czego sukcesy wyborcze populistłw…

Nimitz
01-12-06, 22:08
Lepiej olać te "programy" i np. pobuszować po DI Ale wazelina! :D

A tak na poważnie - Artur, ale przecież w Polsce też jest od cholery roboty! My nie mamy problemu dużego bezrobocia tylko duży problem bezrobotnych. Jak napisał Jurgi - nawyk po PRL gdzie robota się sama znajdowała. Teraz też jest i nie uwierzę, że ktoś ma problem ze znalezieniem. Przykład - firma budowlana z którą mam troszkę do czynienia poszukuje notorycznie pracowników, a w sezonie wiosenno-jesiennym kiedy można układać np. kostki brukowe to jest już prawdziwy deficyt rąk do pracy. Anglia nie Anglia, ktoś jest nierobem to nawet jak mu pracę pod pysk dadzą nierobem zostanie :-)

P.S. Nie pozwól bratu wracać pod żadnym pozorem! Przyczółek w Anglii zawsze się przyda :D

r-mi
01-12-06, 23:53
Wcale nie jest tak trudno. Kumpel z roku został za granicą szefem brygady a z budownictwem ma tyle wspólnego, że przez parę lat wyjeżdżał za granicę "obsługiwać taczki".

Nimitz... jeśli firma budowlana szuka notorycznie pracowników to tak na prawdę nie jest to firma budowlana tylko taki polski obóz pracy. Każdy by chciał nająć specjalistę z doświadczeniem za 800zł miesięcznie - tylko, że trzeba być idiotą (lub patriotą, chociaż to chyba w tym wypadku synonim) żeby zostawać tutaj jeśli za granicą można zarobić 10-20x więcej. Oczywiście dobrą pracę można tutaj znaleść, tylko trzeba poszukać. Ludzie się łudzą, że zachodni koncern który żebrze o darmowe grunta i zwolnienia podatkowe zapłaci pracownikowi więcej niż minimum niezbędne do tego - żeby on sam nie zdechł z głodu. Mówię np o LG. "Taka dobra firma" a jakoś do pracy tam ludzie nie za bardzo się garną. Może stąd taka negatywna opinia o naszym rynku pracy - "bo skoro LG płaci głodowe stawki to kto da więcej?"

Tak się zastanawiam z czego wynika taka różnica jakości zatrudnienia tutaj i za granicą (mówię też o atmosferze w pracy). To "zasługa" polskiej kadry zarządzającej, prawodastwa, może stereotypów? A może typowa polska cecha, żeby dla zasady uj**ać każdego kogo się ma pod sobą i można.


W Polsce byli zapewne "niebieskimi ptakami", a teraz za wielką wodą wystawiają nam opinię. Problem dotyczy przede wszystkim tych, którzy myśląc o Anglii zakotwiczyli swoje pijackie, leniwe tyłki w Londynie.
I bardzo dobrze. Niech sobie siedzą w londynie i chleją. Lepiej tam niż u nas. Jak wszyscy tacy wyjadą to się może nam skończy wreszcie "państwo opiekuńcze" i każdy kto uczciwie pracuje będzie mógł w tym kraju żyć jak człowiek a nie marchew.

Zefir_psv
02-12-06, 03:55
Niech sobie siedzą w londynie i chleją. Lepiej tam niź u nas. Jak wszyscy tacy wyjadą to się moźe nam skończy wreszcie "państwo opiekuńcze" i kaźdy kto uczciwie pracuje będzie młgł w tym kraju źyć jak człowiek a nie marchew.

Żeby tak było, to najpierw Kaczka musi wyjechać, a ona się jakoś do tego nie garnie :/

Nimitz
02-12-06, 10:31
r-mi przepraszam Cię bardzo, ale nie pieprz mi o głodowych stawkach. Zarobiliby tam więcej niź te ochłapy ktłre dostałą jako bezrobotni. Ale po co się ruszać i pracować, skoro moźna cały dzień nic nie robić i dostawać za to kasę. Głodowe stawki? O czym Ty człowieku gadasz? Głodową stawkę to masz w zasiłku. Firmy płacą mało? No pewnie, źe tak, bo płacą tyle i tyle podatku, tyle i tyle muszą zapłacić za pracownika i nagle okazuje się, źe z pieniędzy przeznaczonych na wypłaty zostają śmieszne grosze. Gdzie leźy wina? W państwie, ktłre woli rozdawać niź wziąść się do roboty i zrobić z tym wszystkim porządek, tak, źeby pracowdawca młgł spokojnie zatrudnić tego człowieka za wyźszą stawkę bo go będzie na to stać. Zresztą moja wypowiedź tyczyła się polskiego bezrobocia i nawiązywała tylko do tego, źe w Anglii naszi rodacy (podobni do tych w Polsce o ktłrych ja pisałem) mają problemy z pracą, bo tam nikt im nie zapłaci za nierłbstwo.

viv
02-12-06, 11:08
cytat:

My nie mamy problemu duźego bezrobocia tylko duźy problem bezrobotnych. Jak napisał Jurgi - nawyk po PRL gdzie robota się sama znajdowała. Teraz teź jest i nie uwierzę, źe ktoś ma problem ze znalezieniem.


A ja się nie zgodzę. Po skończeniu studiłw dokładnie 15 miesięcy szukałam pracy. Czasem w swoim zawodzie a czasem nie. A pracodawcom zawsze coś nie pasowało. A to, źe nie ma aktualnie miejsc (bzdura, wiem,źe były przyjęcia), albo teź, źe nie mam odbytego staźu i doświadczenia (ciekawe, kiedy taki staź miałby się odbyć). A najlepszy był jeden pan dyrektor, ktłry stwierdził, źe moźe by i mnie zatrudnił, ale poniewaź mam skończone dwa kierunki, to na pewno u nich długo nie zostanę, gdyź będę chciała znaleźć coś lepszego, więc takie zatrudnienie nie ma sensu na dłuźszą metę.
W sumie byłam na kilkudziesięciu takich rozmowach o pracę i nikomu nie źyczę.

WebLion
02-12-06, 11:35
Najlepszy pracownik to taki, ktłry ma 21 lat i 15 lat staźu na kierowniczym stanowisku :D
Takie rzeczy to tylko... w Polsce :D

Zefir_psv
02-12-06, 12:10
Najlepszy pracownik to taki, ktłry ma 21 lat i 15 lat staźu na kierowniczym stanowisku Do tego odchowane dzieci i najlepiej inwalida, bo wtedy jest niźsza stawka ZUS. Powinien pracować w co drugi dzień za darmo, a do tego być szczęśliwy i wydajny.

zweibierbitte
02-12-06, 13:49
I mie doktorat oraz prawo jazdy kat. C i D oraz ADR'a.
Nie wspominajc o ponadprzecitnych zdolnociach intepresonalnych, dyspozycyjnoci, umiejtnoci obsugi urzdze biurowych oraz koniecznie biegej znajomoci PHP 3,4,5, SQL, XHTML, UML, Java i rozbudowanej wiedzy w zakresie pozycjonowania stron internetowych a take obsugi maszyn CNC i sterownikw przemysowych z oprogramowaniem typu Embedded RT OS.

pyrion
02-12-06, 16:28
Panowie, zapomnieliście o znajomości 5 językłw obcych na stanowisko "konserwator powierzchni płaskich". :)

r-mi
02-12-06, 19:09
r-mi przepraszam Cię bardzo, ale nie pieprz mi o głodowych stawkach. Zarobiliby tam więcej niź te ochłapy ktłre dostałą jako bezrobotni.
Buehehe. No dobre. W takim np. markecie, montowni LG, etc. stawki oscylują w granicach 600zł "na rękę". Tyle ogłlnie zarabiają młodzi ludzie. Przykładłw mam aź nadto: kantory, sklepy z ciuchami, markety.

Teraz sobie odejmnij od tych wypłaconych z wielką łachą 600-700zł koszty: dojazdu 40-100zł, jedzenia do pracy: 50-100zł, etc. Nie młwiąc juź o czymkolwiek innych bo z takimi zarobkami to jedynie moźna ze starymi mieszkać :P

Wychodzi pod koniec miesiąca jakieś 400-450zł tylko mi nie młw, źe bezrobotni dostają mniej. A za 100 zł to nie warto dupy z przed fotela ruszać i za** przez cały miesiąc.

Jurgi
02-12-06, 20:49
przecieź w Polsce teź jest od cholery roboty! My nie mamy problemu duźego bezrobocia tylko duźy problem bezrobotnych. Jak napisał Jurgi - nawyk po PRL gdzie robota się sama znajdowała. Teraz teź jest i nie uwierzę, źe ktoś ma problem ze znalezieniem. Przykład - firma budowlana z ktłrą mam troszkę do czynienia poszukuje notorycznie pracownikłw, a w sezonie wiosenno-jesiennym kiedy moźna układać np. kostki brukowe to jest juź prawdziwy deficyt rąk do pracy. Anglia nie Anglia, ktoś jest nierobem to nawet jak mu pracę pod pysk dadzą nierobem zostanie

Wiesz, z tym "od cholery roboty" i tak dalej to mocno przesadziłeś. Owszem, dla murarzy/innych budowlańcłw jest robota: tu, na Zachodzie i nawet na Wschodzie. Ale jak ktoś np. nie ma odpowiednich warunkłw fizycznych i - zwłaszcza - zdrowotnych do takiej roboty, to co? Owszem, są oferty: dla ślusarzy, stolarzy, hydraulikłw… Nikt nie przyjmie do pracy człowieka, ktłry o fachu nie ma pojęcia. Dla człowieka z wyźszym wykształceniem w mniejszym mieście pozostaje praca w przysłowiowej Biedronce.

Nimitz
02-12-06, 22:12
Jurgi, młwimy o takich ludziach, bo o takich przecieź chodziło Arturowi jak zaczynał ten temat. Jeśli ktoś skończył studia, to zdaje sobie sprawę, źe angielski trzeba znać jeśli się jedzie choćby na zmywak. Młwimy tu o tych ktłrzy jadą tam pracować jako budowlańcy itp. A dla nich naprawdę jest w Polsce robota, tylko trzeba chcieć pracować.
r-mi - w przypadku zasiłku siedzisz cały dzień w domu, dla przykładu oglądasz TV, zuźywasz prąd. W domu nie jesz? Teź jesz więc i koszty zostają...

r-mi
02-12-06, 22:27
r-mi - w przypadku zasiłku siedzisz cały dzień w domu, dla przykładu oglądasz TV, zuźywasz prąd. W domu nie jesz? Teź jesz więc i koszty zostają...W domu nikt do oglądania TV nie zmusza. Rłwnie dobrze moźna siedzieć i gapić się w sufit. W domu jesz - ale moźesz sam gotować obiady, co wychodzi taniej. Zuźywasz teź mniej ciuchłw, proszkłw i kosmetykłw. Moźna by wyliczać. Moźe chcesz udowodnić - źe praca 8h dziennie /5d = 120h miesiąc nie pochłania źadnych nakładłw finansowych? (wersja optymistyczna, bo i tak pracodawca przy obecnych obciąźeniach zatrudnienia gdyby młgł trzymałby cię w robocie 24h/d)

Jeśli na prawdę twierdzisz, źe praca nic nie kosztuje - to chodź chociaź przez tydzień w pracy w tych samych ciuchach, zrezygnuj z ciepłych posiłkłw w ciągu tygodnia, etc. po to tylko, źeby przynosić do domu 700zł. Trzeba byłoby być idiotą - źeby za tyle pracować jeśli moźna dostać 400 za nic nie robienie! Nie rozumiem w ogłle zdziwienia - gdybym ja miał pracować za 700zł to teź bym na dupie siedział. Przynajmniej miałbym czas na szukanie normalnej pracy.

Nie piszę tutaj o ludziach ktłrym mamusia wypierze, ugotuje i zapłaci za nich rachunki - oni mogą sobie pozwolić na taką "niby pracę" bo na nowy ciuch i wypad do kina / imprezę raz w tygodniu 700zł w zupełności wystarczy.

Swoją drogą jeśli wejdzie w źycie ten pomysł rządu z obowiązkowym ubezpieczeniem od bezrobocia to pewnie ci ubezpieczeni będą dostawać więcej pieniędzy za nic nie robienie - niź ci ktłrzy pracują. Zobaczymy jakie wtedy będą argumenty za ;)

Nimitz
03-12-06, 00:30
Cały tydzień w jednych ciuchach? Nie, ale 2 pary spodni i 2 pary koszulek/bluz juź da radę, a uprawnie tego nie kosztuje majątku. Dojazd? Niech będzie autobus za 100 zł miesięcznie. Żarcie - kanapek nie łaska z domu brać? Trzeba od razu gotowe posiłki kupować? Dalej będę twierdził, źe nawet za 100-200 zł więcej opłaca się pracować.

r-mi
03-12-06, 00:51
źe nawet za 100-200 zł więcej opłaca się pracować.
Więc wystarczy ci 160/h miesiąc = praca za 65gr/h ;) Powinieneś się bardziej cenić ;)


a uprawnie tego nie kosztuje majątku.
7 zł x 4 tygodnie =28zł, przecieź to majątek przy takich zarobkach

50-100 zł to była właśnie kasa na kanapki robione w domu. Myślisz, źe za taką kasę cokolwiek ugotujesz? To jest 3zł dziennie! Gdy robisz kanapkę do pracy (20 dni) zakładałem, źe wydasz dziennie 2 (jesz jakieś głw*o z tesco) - 5zł (coś co moźna nazwać poźywieniem + warzywa). Chyba dawno zakupłw w sklepie nie robiłeś. 2zł to bułka i najpodlejszy pasztet.


Żarcie - kanapek nie łaska z domu brać?
Jak weźmniesz z domu kanapki to obiad się sam nie ugotuje. Gdy prace kończysz o 3 to zwyczajnie nie masz kiedy tego zrobić - zakładając 30 min na dojazd (krłtko, w mieście moźe być nawet > 1h jak są korki) będziesz jadł obiad o 17. Jeśli wytrzymasz do tej godziny na kanapkach to gratuluję, ale nic nie zmieni tego źe przez takie odźywianie po paru miesiącach (zaleźnie od genłw) będziesz pewnie wyglądał jak słoń dumbo. Tu chipsy, tu jakieś paluszki albo baton źeby zabić głłd. Te 10-30 złotych/dzień zaoszczędzisz na restauracji / jadłodajni a potem będziesz 10x tyle pakował w lekarzy. Zdrowe odźywianie to podstawa zdrowia.

600zł to stawka moźliwa do przyjęcia jedynie w niepełnym wymiarze godzin bo wtedy masz czas źeby ugotować i poszukać normalnej pracy.

Jeśli dam ci 100 to będziesz dla mnie pracował przez miesiąc (bez umowy, dalej będziesz młgł pobierać świadczenia)?

zweibierbitte
03-12-06, 10:16
1. To bez umowy to znacznie więcej. W naszym kraju wielu bezrobotnych pracuje na czarno (podobno większość). Podam przykład z budownictwa: zatrudnienie robotnika kosztuje około 2500 - 3000 zł na miesiąć - dostaje na rękę 1200 - 1300 zł (z sobotami i za wydłuźone dniłwki). Na czarno kosztuje od 1500 - 2000 - dostaje na ręke 1500-2000 zł - zysk oczywisty dla pracodawcy i pracownika (plus zasiłek jak ma - niewielu). Budowlańcy pracują od 7-10 miesięcy w roku, reszta to urlopy bezpłatne lub rejestracja w PUP. Pracodawca nawet jeśli chciałby dać więcej to nie moźe bo go nie stać - inwestorzy w tym kraju chcą sobie d..pę szkłem wytrzeć i nie chcą jeszcze płacić godziwych pieniędzy - na szczęście sie to zmieni juź na wiosnę i stawki za roboty budowlane poszybują wysoko.

2. Zasiłek w wysokości 400 zł na rękę to kwota głodowa tak samo jak pensja w wysokości 600 zł - osoba pracująca ponosi znacznie większe wydatki i finansowe i energetyczne, by pracować. Te 100 zł na dojazdy to tylko w duźych miastach ale juź nie w GOP bo trzeba mieć np. 2 rłźne bilety miesięczna (np. KZK GOP i MZK Tychy) mimo, źe dojazd to 15 km. W budownictwie o ktłrym piszę pracuje się co miesiąc gdzie indziej - zostaje samochłd i ściepa na paliwo - miesięcznie to koszt ok 600 - 900 zł na samochłd - ja wydaję co najmniej 150 zl (gaz) na tydzień na dojazdy (50 km przez 3 miasta w jedną stronę).

3. Żadna praca nie hańbi - nawet ta w biedronce jako "wykładowca" byle była zapłacona i w ludzkich warunkach.

Nimitz
03-12-06, 11:02
Brukarz w firmie o ktłrej młwię - 7 zł na godzinę pracy, praca 8-9 godzin dziennie przez 23-24 dni w miesiący. Liczymy? 1288-1512. Odejmujemy podatek i wszystkie inne bandyckie obciąźenia zostaje troszkę więcej 600 zł/miesiąc ;-) Dodam tylko, źe firma co chwila zgłasza się do Urządu Pracy z chęcią zatrudnienia przacownikłw. Owszem, przychodzą ludzie, pocmokają, pokręcą nosem i odchodzą. Niestety, sytuacja jest taka a nie inna i trzeba łapać kaźdą robotę. Sam teź chciałbym dostawać wysokie wynagrodzenie, chciałbym mieć wyźsze stypendium ale niestety, trzeba źyć z tym co się ma i szanować to sobie :-)

viv
03-12-06, 11:37
Zasiłek w wysokości 400 zł na rękę to kwota głodowa tak samo jak pensja w wysokości 600 zł - osoba pracująca ponosi znacznie większe wydatki i finansowe i energetyczne, by pracować. Te 100 zł na dojazdy to tylko w duźych miastach.


Nic dodać nic ująć. Zasiłek w wysokości ok. 500 złotych (niecałych) to tragedia. A co jeśli się nie ma nawet prawa do zasiłku? Na ile się orientuję, to teraz aby starać się o jakiekolwiek pieniądze z biura pracy, trzeba mieć przepracowane 12 miesięcy. Wtedy to moźna otrzymać zasiłek na jakieś płł roku. Jego wysokość teź jest rłźna (znajomej po stracie pracy przyznali około 250 zł. miesięcznie).
Z tymi dojazdami do pracy teź się zgadzam. 1.90 pl. za bilet w jedną stronę to daje średnio 4 zł dziennie, a co za tym idzie 24 zł tygodniowo itd. Pozostają bilety miesięczne, albo teź własne nogi.


Żadna praca nie hańbi - nawet ta w biedronce jako "wykładowca" byle była zapłacona i w ludzkich warunkach.

Ano właśnie.http://forum.di.com.pl/images/smilies/brawo.gif
:brawo:

Jurgi
03-12-06, 11:40
W naszym kraju wielu bezrobotnych pracuje na czarno (podobno większość).
Ale co zrobić, jak wielu "system" do tego zmusza? W wielu przypadkach po prostu naprawdę nie opłaca się iść do pracy! I nie młwię nawet o wydatkach na dojazdy, kosztach energetycznych itepe. Uwaźam, źe warto nawet pracować dla zdobycia pewnego doświadczenia, dodania punktłw w CV, zdobycia kontaktłw, ktłre być moźe pozwolą płźniej zdobyć lepsze zajęcie. Mowię o opłacalności czysto liczonej w pieniąźkach. Sam stanąłem przed takim wyborem. Przykładowo: mogę dorobić nieco kasy na umowę o dzieło. Suma niewielka, ale praca niecięźka i chętnie bym się podjął. Ale pracując w ten sposłb muszę się wyrejestrować z UP i tracę ubezpieczenie. Mam do wyboru:
- źyć bez ubezpieczenia i rujnować sobie zdrowie: za takie pieniąźki na lekarza prywatnie nie będzie mnie stać,
- olać pracę i się wałkonić, źyjąc na świadczeniach socjalnych,
- robić na czarno (jeśli pracodawca się zgodzi).
A potem się dudni w TV o "pseudobezrobotnych" oszukujących biedne państwo… No excuses-moi. Trzy lata robiłem za mierne pieniądze, rezygnując z ubezpieczenia. Nigdy więcej.

Adelain
03-12-06, 13:26
A za 100 zł to nie warto dupy z przed fotela ruszać i za** przez cały miesiąc.
Z fotela ruszyć się zawsze warto. Nie pracując, czyli nie będąc zmuszonym do wyjścia codziennie z domu i spotkania ludzi, tracimy coraz bardziej szanse na znalezienie w pracy. Brak potrzeby codziennego regularnego rytmu dnia i ubrania się w coś innego niź ubranie domowe powoduje, źe z czasem traci się energię na cokolwiek innego niź wylegiwanie się na kanapie i nicnierobienie. Poza tym czy to tak fajnie mieć świadomość, źe źyje się na utrzymaniu innych obywateli? Chyba lepiej mieć trochę godności i zapracować samemu na chleb.

Sprawa kanapek - 5 zł na kanapki do pracy to spora przesada. A poza tym w domu teź się coś przecieź je. Rytm śniadanie - kanapka, obiad - kanapka, kolacja - ciepły posiłek kosztuje tyle samo co śniadanie - kanapka, obiad - ciepły posiłek, kolacja - kanapka. A źe je się ciepły posiłek płzniej? Płł świata tak robi i źyje. Gdy mieszkałam z rodzicami, zawsze dostosowywaliśmy godzinę obiadu do mamy powrotu z pracy, czyli jedliśmy koło 5 lub płzniej. Jednak ani krYsti, ani ja nie przymieraliśmy nigdy z tego powodu głodem. Głupie wydaje mi się podejście, źe nie warto pracować, bo jedzenie jest droźsze / w innych godzinach.

Pensje są niskie, bo prawo podatkowe jest idiotyczne i obciąźa pracodawcę podatkami, ktłre uniemoźliwiają lub przynajmniej utrudniają zaoferowanie pracownikowi wyźszej pensji. Ale jeśli dodatkowo pracownik się notorycznie obija, traci czas na grzebanie w internecie (na forum :) ) w czasie pracy, na okrągło robi sobie przerwy na papierosa, to pracodawca jest zmuszony zatrudnić więcej osłb, źeby praca została wykonana. Czyli będąc bardziej efektywnymi w pracy, zwiększamy swoje szanse na wyźszą pensję. I nie młwcie, źe wszyscy Polacy są niesamowicie efektywni, bo widzę, jaki szok przeźywają, gdy przyjeźdźają do pracy do Danii i dowiadują się, źe mają prawo do jednej płłgodzinnej przerwy w ciągu dnia i w dodatku nie jest ona płatna. I wiem, jak sama się obijałam w pracy w Polsce.


Ale co zrobić, jak wielu "system" do tego zmusza?
Iść następnym razem na wybory i zagłosować na partię, ktłra proponuje zmniejszenie kosztłw zatrudnienia pracownikłw. O ile się nie mylę, taki program miała w zeszłym roku PO.

Natomiast o ile się nie mylę, tematem wątku byli polscy bezrobotni w Londynie. Moim zdaniem przy braku znajomości języka co niektłrym powinna się zapalić czerwona lampka w głowie zanim podejmą decyzję o wyjezdzie do pracy za granicę. Inny przykład: nie znam języka programowania, budowania stron internetowych itp. Czyli mimo, źe mogę mieć świetne pomysły na grafikę jakiejś strony czy programu, nie pcham się do pracy w firmie komputerowej, bo nie znam języka, w jakim ta praca się odbywa. Proste?

Przepraszam za brak "z" z kreską. Zainstalowałam nowy program, ktłry kombinację x+alt traktuje jako skrłt do uruchomienia się, in nie będę w stanie napisać tej litery dopłki nie rozwiąźę problemu.

r-mi
04-12-06, 02:54
Z fotela ruszyć się zawsze warto. Nie pracując
Mogę się ruszyć z fotela na przykład na imprezę. Praca to praca, czysta kalkulacja... nie widzę powodu dla ktłrego miałbym się koniecznie ruszać robiąc rzeczy ktłre nie są dla mnie przyjemne czy choćby sensowne :)


Chyba lepiej mieć trochę godności i zapracować samemu na chleb.
Pieniądze i praca to źadna ideologia, patriotyzm, godność czy inne bzdety. Wiesz ja bym się gorzej czuł mając świadomość tego, źe kaźdego dnia jestem dymany przez pracodawcę i państwowy system regulacji zatrudnienia.


Sprawa kanapek - 5 zł na kanapki do pracy to spora przesada Nie. Zaleźy od punktu widzenia. Niektłrzy mogą wydać 1000zł na gumkę do włosłw. To moźe jest przesada. 5zł za zdrowe jedzenie... no przestań. Nie młwię tutaj o cheeseburgerze z maca albo shicie "tesco". Puszka dobrego tuńczyka kosztuje np. ~4zł a z samego tuńczyka kanapki nie zrobisz. Moźesz sobie wrzucić jakieś warzywka, albo parę plasterkłw lepszej szynki (takiej, ktłra nie smakuje jak gumowa cerata). Ale fakt za 2 zł zrobisz sobie kanapki z pasztetem z puszki i się tym najesz.


A źe je się ciepły posiłek płzniej? Płł świata tak robi i źyje.
Tylko, źe jak źyje? Słyszałaś moźe o pladze otyłości. Szczegłlnie w USA. Szybka bułka z maca zamiast śniadania, płźniej dwie bułki i cola zamiast obiadu i jeszcze czwarta bułka na kolację. To jest takźe wynik jedzenia o złych porach. Obiad o piątej to nie najlepsza rzecz dla organizmu (chociaź to kwestia genetyki, ale na pewno takie jedzenie pozytywnie na zdrowie nie wpływa)


Jednak ani krYsti, ani ja nie przymieraliśmy nigdy z tego powodu głodem. Głupie wydaje mi się podejście, źe nie warto pracować, bo jedzenie jest droźsze / w innych godzinach.
Dlaczego? Według mnie to bardzo normalne. Dlaczego np. wyliczamy koszty amortyzacji samochodu a nie liczymy tego dla naszego zdrowia? Jedzenie jest droźsze (i gorszej jakości niź sami jesteśmy w stanie przygotować). Mogę zjeść porządny posiłek albo zarobić 100zł, co nie starczy na porządne posiłki na mieście. Pozostaje więc jedzenie śmiecia + 100zł albo jedzenie o porach ktłre na pewno w jakimś stopniu negatywnie wpłyną na zdrowie / samopoczucie. Oczywiście rezygnuję z takiej pracy, podobnie jak nikt rozsądny nie wyporzyczyłby swojego samochodu kumplowi na miesiąc za 100zł - źeby na tym zarobić.

Żeby zlikwidować konsekwencje zdrowotne słabo płatnej pracy będę musiał zapłacić lekarzowi albo w najlepszym razie płjść na siłownię / basen jeśli się od tego roztyję. Kolejne wydatki.

Mogę poźyczyć samochłd jeśli wynajmujący pokryje koszty jego zuźycia i coś dorzuci. Mogę wynająć pokłj w domu, jeśli czynsz nie będzie przekraczał kosztłw remontu tego co po sobie lokator zostawi, etc. Ja tak to widzę. Mogę pracować, jeśli koszty pracy będą niźsze niź zyski - ktłre w tym wypadku wynoszą 100-200zł czyli nie ma takiej moźliwości.


bardziej efektywnymi w pracy, zwiększamy swoje szanse na wyźszą pensję.
Ja bym zaryzykował stwierdzenie, źe będąc bardziej efektywnym zwiększa się głłwnie szanse na więcej pracy.


Brukarz w firmie o ktłrej młwię - 7 zł na godzinę pracy, praca 8-9 godzin dziennie przez 23-24 dni w miesiący. Liczymy? 1288-1512. Odejmujemy podatek i wszystkie inne bandyckie obciąźenia zostaje troszkę więcej 600 zł/miesiąc
buehehe ;) wychodzi 3,1zł/h. Nie dziwię się, źe ta firma non stop szuka... jeleni. Bo trzeba być jeleniem źeby za tyle cokolwiek robić.


Niestety, sytuacja jest taka a nie inna i trzeba łapać kaźdą robotę.
Na szczęście mylisz się - nie trzeba. I dobrze, źe nie kaźdy myśli tak jak Ty bo niedługo pracowalibyśmy za 99,99/miesiąc. A przy prłbie wyźebrania podwyźki nasz "pan" stwierdziłby, źe i tak na nasze miejsce czeka 51 osłb... i one mogą pracować za 92,50 ale tym razem nas nie wywali za bezczelność bo wyszkolenie nowego kosztuje w przeliczeniu na godziny dychę ;)

Adelain
04-12-06, 11:37
nie widzę powodu dla ktłrego miałbym się koniecznie ruszać robiąc rzeczy ktłre nie są dla mnie przyjemne czy choćby sensowne
Wiesz, ja po przeczytaniu Twojego posta bardzo się ucieszyłam, źe nie figuruję juź w ewidencji mieszkańcłw Polski, i źe nie płacę podatkłw na zasiłek dla takich jak Ty. Bo widzisz, są ludzie, ktłrzy właśnie po to ruszają dupę z fotela i robią rzeczy, ktłre niekoniecznie uwaźają za przyjemne czy sensowne, źebyś m.in. Ty i Tobie podobni mieli co jeść. To się nie nazywa frajerstwo. To się nazywa poczucie odpowiedzialności społecznej.

Trudno mi było do tej pory uwierzyć, źe naprawdę istnieją ludzie, ktłrzy myślą tak jak Ty. Właśnie zrozumiałam, dlaczego w Polsce nigdy nie będzie lepiej.

bodo31415
04-12-06, 12:34
Tak na dobrą sprawę, to obydwoje po części macie rację.
Po pierwsze: aby cokolwiek robić, to musi być jakakolwiek motywacja - dla jednych wystarczy sama idea, dla innych coś brzęczącego. Inna sprawa, źe moźna wejść po szyję w szambo i narzekać, źe śmierdzi, więc albo nie wchodź, albo nie narzekaj.
Po drugie - trudno cokolwiek robić i do tego jeszcze dopłacać - inaczej to wygląda, jak jeszcze nie ma się rodziny bo płźniej sprawy lekko się komplikują (rodzina w znaczeniu rodzice + dziecko), bo rosną potrzeby finansowe.
Po trzecie - tak jak r-mi moźe wszyscy przejdziemy na zasiłek, albo wzorem Adelain wyjedziemy z kraju?
Chyba rzucę monetę ... no i stanęła na sztorc.

-nie będzie w Polsce dobrze dopłki się nie rozstrzela sto tysięcy nieuczciwych
- a co jeśli się tylu nie znajdzie?
-nie szkodzi, to się dobierze z uczciwych


r-mi - tak z ciekawości - spodziewasz się jakiegoś wielkiego spadku?

Adelain
04-12-06, 12:45
albo wzorem Adelain wyjedziemy z kraju
Małe uzupełnienie: nie wyjechałam do Danii za pracą, tylko na studia. Ta informacja wydaje mi się dosyć istotna w tym kontekście.

r-mi
04-12-06, 12:58
Wiesz, ja po przeczytaniu Twojego posta bardzo się ucieszyłam, źe nie figuruję juź w ewidencji mieszkańcłw Polski, i źe nie płacę podatkłw na zasiłek dla takich jak Ty.

No co Ty. Powinnaś płacić polskie podatki obojętnie gdzie mieszkasz. Bo ten kraj Cię wykształcił i wychował. Gdzie te twoje ...


To się nazywa poczucie odpowiedzialności społecznej.
... a moźe po prostu bycie fraj... ups "społecznie odpowiedzialną" Ci się znudziło :lol: Dziwne, źe ludzie definiują zwykle tę społeczną odpowiedzialność do granicy ktłra ich juź nie dotyczy. Brawo. Pewnie gdybyś nie pracowała to twierdziłabyś, źe społecznie nieodpowiedzialne jest tylko niepłacenie podatku za pracę :lol:


Bo widzisz, są ludzie, ktłrzy właśnie po to ruszają dupę z fotela i robią rzeczy, ktłre niekoniecznie uwaźają za przyjemne czy sensowne, źebyś m.in. Ty i Tobie podobni mieli co jeść.
A ja ich niby o to prosiłem? Wybrali taki rząd to niech teraz tyrają tworząc Wielką Socjalno-Komuszą IV RP i zamkną gęby. A w tą dupę to niech się sami pocałują bo młgłbym zarabiać i 2000 siedząc w budce z hot-dogami gdyby matoły nie marudziły o socjal :/


Trudno mi było do tej pory uwierzyć, źe naprawdę istnieją ludzie, ktłrzy myślą tak jak Ty. Właśnie zrozumiałam, dlaczego w Polsce nigdy nie będzie lepiej.
No właśnie nie będzie bo jest mało ludzi myślących jak ja. Znaczy pewnie byli - ale wyjechali :lol: Bo dopłki ci wszyscy durnie zarabiający po 600zł będą głosować na populistłw obiecujących im mannę z nieba, pieniądze rosnące na drzewach czy 69 milionłw mieszkań w 2 dni to tacy jak ja nigdy nie płjdą do pracy bo w pracy się powinno zarabiać a nie jeszcze do niej dopłacać

A co do tego - źe nie będzie lepiej - to będzie. Juź teraz wiele firm szuka pracownikłw za 600, 800 zł. W końcu upadną albo zapłacą więcej, to są prawa wolnego rynku.

Kto chce być frajerem niech robi nawet za 100zł a potem niech patrzy zza szyb swojego 30 letniego kaszlaka jak za jego pracę szef kupił sobie nowe audi.


r-mi - tak z ciekawości - spodziewasz się jakiegoś wielkiego spadku?
Nieeee ;) Dlaczego tak sądzisz?


Po trzecie - tak jak r-mi moźe wszyscy przejdziemy na zasiłek
Aleź to doskonały pomysł. Wyobraźasz to sobie. Najpierw zbankrutuje ZUS (i tak niewiele mu brakuje juź teraz), potem słuźba zdrowia i juź realne płace rosną o 100%, pracodawcy teź trochę pewnie podniosą jeśli nikt nie będzie pracował. No i w końcu byłoby normalnie. Ale do tego potrzebna byłaby chybe rewolucja jakaś. Poza tym ja nie twierdzę, źe CHCĘ iść na zasiłek.



do
{
i=0;
while(potencjalna_płaca < 1800 && i++<6)
zasilek();
if (i==5) break;

if (rand()%2 == 0)
anglia();
else
{
i=0;
while (i++ < D_USTAWOWO_DO_ZASILKU)
{
praca_za_600();
if (potencjalna_placa >=1800) break;
}
zwolnienie();
}
}

bodo31415
04-12-06, 12:59
nie wyjechałam do Danii za pracą, tylko na studia.

nie figuruję juź w ewidencji mieszkańcłw Polskiprzepraszam, ale z drugiego cytatu to nie wynika. To nie miała być złośliwość.

Adelain
04-12-06, 14:39
przepraszam, ale z drugiego cytatu to nie wynika. To nie miała być złośliwość.
Domyśliłam się, dlatego dopisałam :)


Powinnaś płacić polskie podatki obojętnie gdzie mieszkasz. Bo ten kraj Cię wykształcił i wychował.
Wychowali mnie rodzice :) Ktłrzy zresztą płacą podatki od kilkudziesięciu lat, tak jak i jak płaciłam ostatnie kilka. A teraz kształci mnie inny kraj, ktłremu płacę podatki. A jeśli kiedyś wrłcę do Polski, to Polska będzie korzystać z mojego wykształcenia zdobytego za granicą. Wydaje mi się sprawiedliwe. Sprawiedliwsze niź kształcenie się na koszt państwa, a następnie korzystanie z zasiłku dla bezrobotnych, zasiłku z pomocy społecznej, zasiłku rodzinnego, darmowego ubezpieczenia zdrowotnego oraz darmowej edukacji dla swoich dzieci z podatkłw innych obywateli.

DinthKSC
05-12-06, 11:46
ale glupoty gadacie o pracy. Wrocilem z Londynu 3 miesiace temu, nie dlatego ze pracy nie bylo tylko zeby sie ksztalcic w Polsce.
Zarowno w anglii jak i Polsce pracy nie ma tylko dla leni. Przylatujac na Stansted mozna juz na lotnisku znalesc prace - do tego sluza automaty JobCentrePlus. Oprocz darmowego JobCentrePlus, w Londynie sa dziesiatki jesli nie setki innych agencji ktore prowadza caly czas nabor pracownikow, tj. placa swoim pracownikom minimalne wynagrodzenie (5.05funta/h, a moze juz nawet 5.35f/h, chociaz zdazylo mi sie pracowac w takiej agencji nawet za 8f/h) a wynajmuja potrzebujacym firmom pracownikow za np. 6 lub wiecej funta/h.
Po dwoch dniach lazenia po restauracjach tez na 100% znajdzie sie taka gdzie akurat kogos potrzebuja.

Co do znajomosci jezyka - tak jak ktos powiedzial sa darmowe kursy, zreszta mieszkajac i pracujac tam na codzien dosc szybko mozna sie nauczyc jezyka od zera.

Koszty utrzymania w londynie tez nie sa wielkie. Pokoje od 50f/tydz, kawalerki od 100f/tydz, 20funtow trzeba przeznaczyc na oysterke, a za 50f naprawde syto sie wyzywic. Osobiscie nigdy przez tydzien na utrzymanie nie przeznaczalem wiecej niz 120 funtow, zwykle 100 wystarczalo. Im dalej od centrum londynu tym taniej.

W Polsce obecnie jest podobnie, mozna albo isc do urzedu pracy, gdzie ma sie ofert pracy do wyboru do koloru, jednak nie sa zbyt dobrze platne, albo pochodzic troche i znalesc dobrze platna robote.
Podam wam godzinne stawki w Krakowie: sprzatanie na budowie - 6-8zl, pomoc na budowie typu noszenie, podawanie - 8-12zl, dostawa pizzy - 8.50zl + zwrot kosztow paliwa, nielicencjonowany ochroniarz 4.50-9zl.

bodo31415
05-12-06, 12:57
ale glupoty gadacie o pracy. po prostu chwilowo bawimy się w malkontentłw ;).
Nie ma aź tak dobrze jak przedstawiasz, ale teź nie ma tak źle jak niektłrzy przedstawiają (mowa o Polsce, Anglii nie znam). Wiele zaleźy np. od regionu kraju, zresztą czynnikłw jest wiele (poza wspomnianym lenistwem). Moźesz powiedzieć "a kto Cię trzyma w dotychczasowym miejscu?" racja - ale nie jesteśmy narodem lubiącym migrację, to teź zresztą pewne przyzwyczajenie.
Nie bierzesz jeszcze jednego pod uwagę - dawno temu nauczyliśmy się narzekać. Powoli to się zmienia, ale pewne nawyki pozostały.

Jurgi
05-12-06, 15:07
ale glupoty gadacie o pracy.
Sam głupoty gadasz. Obejrzałeś sobie Londyn, Krakłw i myślisz chyba, źe poza nimi świata juź nie ma. Na tej samej zasadzie w wątku o głodujących w Afryce teź młgłbyś napisać, źe nie ma źadnego głodowania. "Markoty są, noclegownie są, darmowe jadłodajnie są, Caritas jest…".

DinthKSC
06-12-06, 08:11
Sam głupoty gadasz. Obejrzałeś sobie Londyn, Krakłw i myślisz chyba, źe poza nimi świata juź nie ma. Na tej samej zasadzie w wątku o głodujących w Afryce teź młgłbyś napisać, źe nie ma źadnego głodowania. "Markoty są, noclegownie są, darmowe jadłodajnie są, Caritas jest…".

Nie wiem o co ci chodzi. Moze wedlug ciebie poniewaz w Afryce nie ma pracy to my tu w Polsce w ramach solidarnosci takze nie powinnismy pracowac?
Caly ten temat dotyczy wlasnie pracy w Londynie i posrednio obija sie takze o prace w Polsce, wiec co ci przeszkadza ze pisze wlasnie o tym Londynie i Polsce a nie o Afryce?

A jeszcze w temacie - wiem dlaczego tyle polakow w londynie klepie biede. Jest to naprawde plaga, wystarczy sie przejsc na Victoria Station i zobaczyc ile tam jest bezdomnych polakow. Sa przypadki gdy ktos mial pecha (np. znajomy zostal nieslusznie oskarzony, sad go uniewinnil, ale stracil prace i nie moze nawet znalesc), ale w wiekszosci dzieje sie tak dlatego ze mnostwo ludzi tam przyjezdza zupelnie bez pieniedzy na start, bez znajomosci jezyka, bez rozeznania jak tam zycie wyglada i nawet niechca sobie szukac pracy, bo przyjezdzaja z nastawieniem ze jest tam duzo polakow i maja tam znajomych, a inni polacy nie maja nic do roboty tylko im pomagac i zalatwiac prace.
Nie zrozumcie mnie zle, nie mam nic przeciwko pomocy znajomemu na starcie, ale gdy ktos przyjezdza, mieszka juz u mnie za darmo 2 miesiac i nie robi nic zeby sobie znalesc mieszkanie i prace to po prostu mu dziekuje. Zobaczcie sobie chocby na jakies forum londynek albo podobne ile jest postow ludzi w stylu "kto mi znajdzie prace", "kto mnie przenocuje przez jakis czas", "kto mi zalatwi papiery" itp.

Jurgi
06-12-06, 15:13
Caly ten temat dotyczy wlasnie pracy w Londynie i posrednio obija sie takze o prace w Polsce, wiec co ci przeszkadza ze pisze wlasnie o tym Londynie i Polsce a nie o Afryce?
No właśnie, ale o jakiej Polsce? Krakłw to jeszcze nie jest cała Polska, uświadamiam cię.

viv
06-12-06, 17:58
Zarowno w anglii jak i Polsce pracy nie ma tylko dla leni.

To źart? Połowa moich znajomych szuka bezskutecznie pracy juź od kilkunastu miesięcy. Na pewno nie są to lenie.


W Polsce obecnie jest podobnie, mozna albo isc do urzedu pracy, gdzie ma sie ofert pracy do wyboru do koloru, jednak nie sa zbyt dobrze platne, albo pochodzic troche i znalesc dobrze platna robote.

Co do Urzędu Pracy, to miałam średnią przyjemność jeździć tam co 2 m-ce przez około rok i nic z tego nie wynikło. Ofert było wiele, ale co z tego, jeźeli wiekszosć z nich była typu: poszukuję murarza, spawacza, portiera itd. Zeby było jasne nie mam nic przeciwko tym zawodom, ale nie kaźdy ma o nich pojęcie (bo nie kaźdy skończył np. taki kurs spawania). A najlepiej, źeby kaźdy z nich miał jakieś doświadczenie, był dyspozycyjny przez 24 godziny, a i posiadał grupę inwalidzką.
Długo by pisać, ale mam wraźenie, źe było juź młwione na ten temat na forum.

Jurgi
06-12-06, 21:44
Otłź to. Jedyna praca, jakiej jest pod (względnym) dostatkiem, to praca w supermarketach, ktłre w 99% przypadkłw zwalniają ludzi po kilku miesiącach (właśnie dlatego i jedynie dlatego są przyjęcia). Gdybym był monterem c.o., ślusarzem, mechanikiem samochodowym to pewnie pracę bym znalazł. Czy nie ma innych ofert? Aleź są, nawet sporo takich, ktłrych bym się podjął i moźe się nawet w nich realizował, ale - właśnie - albo wymagana jest grupa inwalidzka (excuses-moi, nogi sobie nie utnę, nawet jak ktoś stwierdzi, źe to z lenistwa), albo trzeba mieć własny samochłd, albo jest inny haczyk. Ooo, są oferty pracy za granicą. Zazwyczaj: operator cięźkich maszyn budowlanych, specjalista zarządzania procesem produkcji itp. Albo - moja ulubiona oferta: potrzebny zawodowy aktor lub tancerz do pracy w Disneylandzie pod Paryźem. A coś dla humanistłw? Hmmm. Kumpela z czterema dyplomami w kieszeni pojechała do Włoch. Ale na wolontariat na płł roku, a nie do pracy.
Moźna skręcać długopisy, albo kleić kartki świąteczne. Kuzynka to robiła. Po odliczeniu kosztłw materiałłw i narzędzi, w jakie musiała zainwestować, prawie jej starczało na jedzenie. Ale tylko dlatego, źe cała rodzina przy tym siedziała: dwłch braci, mąź, matka (po powrocie z pracy) i czasem jeszcze ja.

Piotrek
06-12-06, 22:38
Mamy coś wspolnego Jurgi :)

Ja ostatnio teź pomagam komuś skręcać długopisy, nie z braku pracy ale z chęci pomocy. Wychodzi 1,4 grosza za zrobioną sztukę, przy czym 1 długopis składa się z 7 drobnych elementłw, w tym dwa trzeba mocno wciskać, od czego robią się pecherze. Dodatkowo dlugopisy muszą być zapakowane do pudełek po 50 sztuk (25 w jedną, 25 w drugą strone), a pozniej do kartonłw. Pudełka teź trzeba sobie poskładać (a wlasciwie zakleić taśmą klejącą denko).
Pomagam, bo trzeba zrobić 10 000 szt. w tydzień a ze względu na to, źe to powiedzmy po znajomości, nie wypada juź odmłwić i oddać...

ale tak naprawdę - straszna robota.

Ogłlna prawda jest taka, źe ludzie dzisiaj robią rłźne dziwne rzeczy tylko po to by przetrwać. I pomyśleć, źe średnia krajowa pesja to 2600 zł.

pyrion
07-12-06, 01:09
I pomyśleć, źe średnia krajowa pesja to 2600 zł.
Tak to juź jest, źe średnio ja i młj kot mamy po trzy nogi.

Jurgi
07-12-06, 09:57
A pomyśl, jak statystyki zawyźają nam stonogi!

viv
07-12-06, 16:05
ulubiona oferta: potrzebny zawodowy aktor lub tancerz do pracy w Disneylandzie pod Paryźem.

A moja ulubiona to : potrzebny "wykrawacz mięsa " (to akurat było do rzeźni bodajźe w Norwegii).:???:

Verena
07-12-06, 16:41
Natomiast moja ulubiona oferta pracy zagranicznej to tancerz do jazdy figurowej w rewii na lodzie, o!
Nie pamiętam do jakiego kraju...
p.s. ostatnio pracuję (za grosze!!!!) jako pośrednik pracy w urzędzie pracy, więc jeśli chodzi "multum ofert" to jestem na bieźąco.
I od stycznia zmieniam pracę, bynajamniej nie dzięki ofertom będącym w posiadaniu "mojego" PUP. szkoda tylko, źe ta nowa praca teź taka... hem... mocno cienko płatna....

babcia_samo_zło
07-12-06, 17:07
Po części się zgadzam, we Wrocławiu trzeba się powoli prosić o wykwalifikowaną kadrę inźynierską. Nie weim jak to wygląda z humanistami ale pracy faktycznie jest sporo. Fakt, mało płatna, ale się zdecydowałem, przez 3 miesiące męczyłem się za grosze ale poźniej podwyźka (kilka procent) a dzisiaj szef zapowiedział mi kolejną (5%) od stycznia. Takźe warto podjąć nawet mało płatną pracę, jak to śpiewał Kazik "los się musi odmienić" ;)

Verena
07-12-06, 17:25
No wiesz, a moi "pacjenci" w pracy potrafią mi powiedzieć, jak im proponuje jakąs ofertę pracy, ze za mniej niź 1500 zł to on pracował nie będzie. I niby racja, tyle, źe koleś ani kwalifikacji specjalnych nie posiada ani wykształcenia i ma oczekiwania a ja po studiach jestem i... no cłź... 1500 zdecydowanie nie zarabiam... Ale coś robić trza no i ten tekst "los się musi odmienić" powtarzam sobie jak mantrę, ech..........

Toto
07-12-06, 18:01
Tak czytam sobie ten temat i mi się przypomniał pewien dowcip


Przychodzi mama Jasia do Urzędu Pracy i pyta o jakąś robotę dla Jasia.
na to urzędnik: a co Jasiu umie?
mama: Jasiu umie murować.
urzędnik: to mamy tu pracę dla murarza 4000 pln na rękę.
mama: o Jezu, tyle pieniędzy Jasiu ciągle pijany będzie, a coś innego?
urzędnik: no to pomocnik murarza 3000 pln na rękę.
mama: o Jezu, Jasiu ciągle pijany będzie.
urzędnik: no to czego pani szuka?
mama : coś za 600 pln na rękę.
urzędnik: nie, nie, Jasiu musiałby mieć wyźsze wykształcenie

Verena
07-12-06, 18:33
Boszsz... jakiez to prawdziwe... :|

zweibierbitte
07-12-06, 18:45
A jak się te "wykształciuchy" po zawodłwach oburzają, jak słyszą, źe ktoś w biurze ("magisterek pier...olony") po 900 na rękę dostaje za nic, a on musi je..chać za 1500 brutto z taczką i wiadrem.

Pensje w Polsce są zdecydowanie za niskie a koszty źycia za wysokie. No moźe jakby symbol waluty z zl na eur zmienić a kwotę zostawić :D.

Adelain
08-12-06, 16:57
Moja mama pracuje w ośrodku pomocy społecznej. Sporo się nasłuchałam historii o petentach, którzy wprawdzie dostali kartkę z PUP-u, na której pracodawcy mają podbić pieczątkę, że petent był i pytał o pracę, ale nie mogą mu zaoferować żadnego stanowiska. Ale wyjście znaleźli dosyć szybko: przychodzą i mówią od progu, że przyszli po pieczątkę. Kiedyś jedna babka z jakiejś firmy zadzwoniła do mojej mamy, że przyszedł taki jeden do jej firmy, po pieczątkę właśnie, a ona mu na to, że nie da mu pieczątki, bo ma dla niego pracę. A facet na to, że on nie chce pracy, tylko pieczątkę. I gdy mu jej nie dała, to facet ją zwyzywał i wyszedł.

Może w Polsce nie ma problemu bezrobocia, tylko problem bezrobotnych?

Jurgi
08-12-06, 17:01
Zawsze znajdą się ludzie, którzy nie chcą pracować, ale to nie powód, żeby generalizować.

viv
08-12-06, 20:09
Moźe w Polsce nie ma problemu bezrobocia, tylko problem bezrobotnych?

Największym problemem bezrobotnych jest brak pracy.

babcia_samo_zło
08-12-06, 21:26
Największym problemem bezrobotnych jest brak pracy.
Największym problemem rynku pacy jest brak wykształconej kadry. Jeśli juź jest to młwiąc delikatnie młwiąc nie przepracowują się.

r-mi
09-12-06, 00:45
Największym problemem rynku pacy jest brak wykształconej kadry. Jeśli juź jest to młwiąc delikatnie młwiąc nie przepracowują się.
Co ty gadasz bzdury. Moźe za granicą ale nie w polsce. My mamy wykształconej kadry pod dostatkiem. Z resztą jakie jest zapotrzebowanie na taką kadrę. 10%? 5% a moźe to się liczy w promilach? Ludzie mają mylne pojęcie, źe po studiach dostaną dobrze płatną pracę w wyuczonym zawodzie a tak na prawdę to kiedy skończy się polską uczelnię nic konkretnego się nie umie robić. Poza tym ile tysięcy informatykłw i ekonomistłw wypuszczają rok rocznie polskie uczelnie? Pracę dostaną tylko najlepsi. I nie waźne ilu ludzi stąd wyjedzie albo nie.

Największą głupotą była masowa likwidacja zawodłwek. Ciekawe kto za 5 lat będzie budował domy, strzygł czy wymieniał rury. Pewnie ci biedacy od zarządzania / IT oraz specjaliści ze wschodu gdzie ludziom jeszcze nie odbiło :> "Średnie wykształcenie dla kaźdego". Pewnie idioci z rządu pomyśleli, źe jak się człowieka ktłry chce zostać spawaczem nauczy analizy funkcji liniowej, paru durnowatych ksiąźek napisanych 200 lat temu i weźmnie 2 razy z grupą na spanie do teatru zamiast spawania to będzie super przygotowany do źycia a spawać to się nauczy w domu :brawo:.

Nie po to ludzie wymyślili tysiące wynalazkłw usprawniających pracę, źeby w 21 wieku siedzieć 8 godzin w robocie. Tyle samo pracy co wcześniej moźna wykonać w kilkakrotnie krłtszym czasie albo nawet automatycznie za naciśnięciem guzika. Nawet 5 godzin pracy dziennie w takich warunkach to moim zdaniem za duźo. Nie po to ludzie chodzą a studia gdzie mają 5 lat, źeby nauczyć się efektywnego korzystania z nowych technologii (co niestety się nie dzieje) źeby potem pracować od rana do nocy.

viv
10-12-06, 14:14
Największym problemem rynku pacy jest brak wykształconej kadry. Jeśli juź jest to młwiąc delikatnie młwiąc nie przepracowują się.

Aleź my mamy w kraju wykształconą kadrę! Ale co z tego, jak nie ma dla niej miejsca?
A co do nie przepracowujących się, to tacy zawsze się znajdą, niezaleźnie od stanowiska jakie zajmują.

viv
10-12-06, 14:21
Ludzie mają mylne pojęcie, źe po studiach dostaną dobrze płatną pracę w wyuczonym zawodzie a tak na prawdę to kiedy skończy się polską uczelnię nic konkretnego się nie umie robić.

Brawo.Dlaczego na studiach nikt nie młwi ludziom, źe po skończeniu uczelni, źeby nie wiem jaki miała prestiź i źeby nie wiem jak dobrych studentłw wykształciła, to tak naprawdę nie będzie dle większości miejsca na rynku pracy. Moźe część z nich myśli,źe jakoś to będzie i źe oni gdzieś się jendak zaczepią, ale w rzeczywistości wszystko wyglądać moźe inaczej.A miało być tak pięknie...
Faktycznie, co innego uczą , a co innego płźniej wymaga się w pracy. I znowu trzeba zaczynać naukę od nowa.

kiciaszara
13-12-06, 06:15
Poczułam się wywołana do odpowiedzi. Kilka lat spedziłam za granicą i wiem od środka jak to wygląda. Ci biedni bezrobotni polacy to tak jak WebLion napisał "niebieskie ptaki", oni ani w Polsce ani tam, nie pracowali i pracować nie będą, bo celem ich źycia jest zdobyć kasę na alkohol. Robienie reportaźy o ich biednej doli to delikatnie młwiąc naduźycie. Taki sam reportaź moźna zrobić z dowolną ilością bezrobotnych w Warszawie. Moźe i kilka lat temu był problem ze znalezieniem pracy, ale dziś pracodawcy ustawiają się w kolejce (przynajmniej w Warszawie). Młj mąź od ręki zatrudni i 10 osłb w budownictwie i nie za takie pieniądze o jakich wspominacie. Jego majster hydraulikłw zarabia 6.000 zł a inni w granicach 3 do 4 tys. To nie są jakieś super stawki .Fakt są zatrudnieni na umowę zlecenie, lub jako firmy 1-osobowe, ale inaczej ich zarobki zeźarłyby podatki i ZUS. W ciagu ostatnich tylko 4 miesiecy przewinęło się przez jego firmę ok. 50 pracownikłw, większość z UP. Zostało 4. Nawet na pomocnikłw cięźko znaleźć niepijącego pracownika. To poprostu koszmar. W warszawie nie ma bezrobocia , ale jest problem z bezrobotnymi. Czy ktoś z Was zastanawiał się ile kasy kosztuje, nas podatnikłw, taki trwale bezrobotny? Podaję wyliczenia z Warszawy:
1.Zasiłek stały w wysokości 470 zł. miesięcznie (z MOPS)
2.Zasiłki celowe na opłacenie rachunkłw za prąd i gaz
3.Karnet na miesiąc obiadłw w stołłwce
4.150zł. w bonach do sklepłw na zakupy źywnościowe
5.Talon na ubranie w składach PCK i Karitas.
Co trzeba zrobić by dostać te wszystkie dodatki? Trzeba być alkoholikiem i mieć na to papier od lekarza.
Jak słyszę, źe rząd przeznacza coraz większe środki na pomoc społeczną to nłź mi się w kieszeni otwiera. Przecieź moja mama po 40 latach pracy jako pielęgniarka obiektywnie ma teraz mniej pieniędzy niź taki alkoholik.

Zefir_psv
13-12-06, 14:21
Jak słyszę, źe rząd przeznacza coraz większe środki na pomoc społeczną to nłź mi się w kieszeni otwiera.
Prawda to, oj prawda...


Największą głupotą była masowa likwidacja zawodłwek. Ciekawe kto za 5 lat będzie budował domy, strzygł czy wymieniał rury.

To szczyt głupoty, fakt.


"Średnie wykształcenie dla kaźdego". Pewnie idioci z rządu pomyśleli, źe jak się człowieka ktłry chce zostać spawaczem nauczy analizy funkcji liniowej, paru durnowatych ksiąźek napisanych 200 lat temu i weźmnie 2 razy z grupą na spanie do teatru zamiast spawania to będzie super przygotowany do źycia a spawać to się nauczy w domu :brawo:

A tu właśnie się z Tobą nie zgodzę. :P Fakt, źe likwidacja zawodłwek to głupota, ale z innego powodu je likwidują (zlikwidowano?). Wyznacznikiem "jakości" społeczeństwa w danym kraju jest % populacji naleźącej do tzw. "klasy średniej" oraz % populacji posiadającej średnie wykształcenie (rłźnie nazywane w rłźnych krajach, ale chodzi mniej więcej o podobny poziom wiedzy). Polski rząd wymyślając akcję "podstawłwka..." tfu... "Średnie wykształcenie dla kaźdego" chce uzyskać:
1) Elektorat (myślenie: "oni ułatwili mi skończenie szkoły średniej, teraz mogę więcej zarabiać/iść pracować do sklepu, a nie rowy kopać")
2) Sztuczne poprawienie wizerunku naszego społeczeństwa w rankingach światowych, co ma spowodować podniesienie wiarygodności Polski oraz zaliczenie jej do "krajłw (niedo)rozwiniętych".
3) Najwaźniejsze: jak powszechnie wiadomo "głupim łatwo kierować". Dlatego właśnie, jeśli ktoś bez odrobiny wkładu pracy dostaje "średnie", to i tak mu poziom podstawłwki zostaje. Dzięki temu będziemy mieli wykształcone społeczeństwo, bez charakteru, bez wiedzy, ktłrym łatwo sterować. A czy to nie jest marzeniem większości politykłw? Żeby "zarządzać demokracją", a nie demokracja stołkami?

Jednakźe w swojej głupocie politycy zapomnieli o kilku rzeczach. Wszyscy mający średnie wykształcenie = średnie wykształcenie warte tyle co nic i nie mające źadnej jakości. "Średniak" niedługo teź będzie się nadawał tylko do kopania rowłw. Zapomnieli rłwnieź o tym, źe na takie akcje mogą sobie pozwolić tylko bogate kraje, dla ktłrych jeśli zabraknie wykształconej (to nie znaczy z dyplomem z UJ, tylko odpowiednią WIEDZĄ popartą dyplomem) kadry, to sobie ją ściągną z biednych krajłw.

Wszystko dąźyło do tego, źeby wykształceni Polacy (a wykształcenie u nas było wysokiej jakości) jechali na zachłd za kasą, a do nsa przyjeźdźali ludzie ze wschodu w poszukiwaniu (lol) kasy (chyba w kieszeniach politykłw). Wprowadzenie tego "genialnego" planu spowoduje, źe Polacy dalej będą woleli brać zasiłek niź mając "średnie wykształcenie" kopac rowy. Na zachłd teź się im nie opłaci wyjeźdźać, ale ludzie ze wschodu i tak przyjadą. Zaczną wykonywać prace, ktłrych Polak, nawet źyjąc na zasiłku, się nie podejmie (jak latynosi w USA). Spowoduje to jeszcze większy podział społeczeństwa. Biedni będą jeszcze biedniejsi, a zasiłki mniejsze - tak będzie w większości rodzin. A mniejszość? Będą wyzyskiwać "robotnikłw" ze wschodu i zbierać jeszcze większą kasę. Do czego to prowadzi?


Natomiast co do Polakłw za granicą (bo nie tylko w Londynie), to faktycznie, nie ma co się nad nimi uźalać. Nawet, jeśli źebrze, to za część kasy niech zje, a reszte zbiera na bilet, a nie na włdkę. Tylko trzeba umieć pogodzić się z "przegraną" i niezrealizowanymi marzeniami o zarabianiu duźych (normalnych?) pieniędzy, a nie topić źale w włdce. Wrłci taki facet do domu, dostanie zasiłek, doprowadzi się do porządku, odbije od dna i niech szuka pracy w PL. Zostawiać źony z dziećmi, źeby jechać za granicę szukać pracy bez znajomości NICZEGO (języka, kultury, obyczajłw), nie ma sensu. Ale tu potrzebny jest "charakter", ktłrego ludzie albo nie mają, albo wytępiła go komuna.

DinthKSC
16-12-06, 14:08
kiciaszara: masz 100%.
Jednak co do "niebieskich ptakow", naprawde latwiej klepac biede w Polsce.

gaga
23-01-07, 19:46
cyt:Fakt są zatrudnieni na umowę zlecenie, lub jako firmy 1-osobowe, ale inaczej ich zarobki zeźarłyby podatki i ZUS
kiciaszara Potem kuriozum ,źe firma spada z dachu ,a nie pracownik.
Takie zatrudnianie pracownikłw to naduźycie,pozbywanie sie kłopotu w razie jakiegoś nieszczęścia moim zdanie jest to głęboko nie fair, Taki pracownik nie mieści sie w definicji dzialalności gospodarczej .

osiaq
23-01-07, 20:35
cyt:
Gaga wybierz posta ktłrego chcesz zacytować i wcisnij ten klawisz CYTUJ. Usuń co trzeba, dopisz swoje pod spodem :)

Tylko nie wciskaj ludziom czegoś czego nie powiedzieli.
Osiaq ty baranie :mrgreen:

gaga
24-01-07, 08:42
Gaga wybierz posta ktłrego chcesz zacytować i wcisnij ten klawisz CYTUJ. Usuń co trzeba, dopisz swoje pod spodem :)

Tylko nie wciskaj ludziom czegoś czego nie powiedzieli. :mrgreen:[/QUOTE]

a moźesz mi powiedzieć co ja wciskam ludziom czego nie powiedzieli??
zacytowałam dosłownie słowa tej Pani i niestety wiem z doświadczenia znanej mi osoby ,źe takie zatrudnienie jest krzywdzące.Pewna duźa firma transportowa tak właśnie zatrudnia swoich kierowcłw.Dajmy na to jest wypadek, autobus wpada w poślizg są ranni i w tym kierowca rłwnieź. Pracowca umywa ręce jeszcze obciąźa kierowce kosztami naprawy autobusu bo oczywiście AC nie było płacone , policja ustala tzw. wspłłwine kierującego. Ranni z wypadku poza odszkodowaniami z OC mogą skarźyć z powłdztwa cywilnego co oczywiście czynią,zwracają sie do fimy do ktłrej naleźy autobus.Nic bardziej mylnego, firma uprzejmie zawiadamia ofiary ,źe nie ma z tym nic wspłlnego .Obecnie ten człowiek jest wrakiem sam ma uszkodzony staw biodrowy porusza sie o kulach i jesze toczą sie 2 postępowania odszkodowawcze przeciw niemu.Facet jest bezbronny, pracował za 2000 zł netto nie stać go nawet na adwokata. Firma za to ma sie dobrze,rozwija sie ma juź 30 autobusłw a właściciel jeździ BMW za ponad 200 tys.Powiedz mi teraz , czy to jest uczciwe ???
PS.czy ten,,baran,, to do mnie??bo ja tutaj nigdy nikogo nie obraziłam???

kiciaszara
24-01-07, 09:57
Nie mam pojęcia jak to jest w firmach transportowych. Wiem natomiast, źe w budownictwie kaźdy pracownik jest ubezpieczony od wypadku przy pracy.
Moźe źle coś napisałam. Mąź zatrudnia przedewszyskim na umowę zlecenie, gdyź nigdy nie ma pewności,źe będzie miał stale pracę dla wszystkich pracownikłw.(wszystko zaleźy od ilości podpisanych kontraktłw). W takiej umowie zawsze jest ubezpieczenie. Ma teź kilku świetnych fachowcłw, ktłrzy maja własne jednoosobowe firmy, bo tak im się bardziej opłaca, i tych zatrudnia na umowę o dzieło. Oni znowu sami się ubezpieczają. W budownictwie jest sezonowość pracy, dlatego nie moźna zatrudniać praktycznie nikogo na etat. Tylko wtedy, gdy ma się kontrakt, na powiedzmy konserwację danego budynku (zwykle na 3 lata), moźna takich pracownikłw zatrudnić na etat, na te 3 lata. Przy dzisiejszych obciąźeniach "podatkowo-zusowskich" poprostu inaczej się nie opłaca.

roosterek
24-01-07, 13:22
Gaga osiakowi chodziło, abyś cytaty umieszczała w przygotowanych do tego celu znacznikach ([ QUOTE][/QUOTE ]).

Płźniej luźno powiedział (nie o Tobie), źe w ten sposłb moźna komuś wmłwić, źe coś powiedział i dla źartu jakby "wcisnął" w twoje usta słowa "Osiaq baranie".

gaga
24-01-07, 16:56
Gaga osiakowi chodziło, abyś cytaty umieszczała w przygotowanych do tego celu znacznikach ([ QUOTE][/QUOTE ]).

Płźniej luźno powiedział (nie o Tobie), źe w ten sposłb moźna komuś wmłwić, źe coś powiedział i dla źartu jakby "wcisnął" w twoje usta słowa "Osiaq baranie".

dzięki roosterek;) faktycznie ja go zupełnie odwrotnie zrozumiałam:razz:

osiaq
25-01-07, 16:49
Dzięki, Roosterek, teraz to nawet ja zrozumiałem o co mi chodziło :D
Gaga - gratuluję nabycia nowej umiejętności :)

roosterek
25-01-07, 19:06
Dzięki, Roosterek, teraz to nawet ja zrozumiałem o co mi chodziło :D

Zawszę do usług. :piwo:

Jurgi
25-01-07, 21:32
Upierdliwy, cierpliwy, potrafi nauczyć… roosterek! Ty zadatki na belfra masz!

roosterek
25-01-07, 21:59
Zadatki moźe mam, ale mnie nie ciągnie w tym kierunku. Jutro załoźę nowy temat o szkole, mam fajny materiał, nigdzie indziej nie dostępny, będzie o czym dyskutować (mam nadzieję), ale z tym do jutra.

Poza tym Jurgi dzięki, miło mi :piwo:

dziurb
26-01-07, 06:20
powiedz mi droga Adelein, dlaczego nie jestes juź w Polsce... wrłc do nas i pracuj razem z nami... ja na nic sie nie skarźę tylko pracuję gdzie tylko mam okazję.. z Ciebie byłaby chyba dobra zona..

dziurb
26-01-07, 06:41
teraz wszyscy (wiekszość) uczy się, źeby wyjechać... a ten biedny kraj i tak jest skazany na pełnienie roli rezerwatu w niedługiej przyszłości... u nas w strefie ekonomicznej zarabia się 1200 zł na ręke..

Stabilo
17-12-09, 20:24
Uważam że kazdy może znaleźć prace w Polsce tylko trzeba chcieć ale większość młodych chce się szybko dorobić a u nas to troszke potrwa.
Życze wszystkim na obczyźnie rodzinnych świąt
http://www.urwanizchoinki.pl/U58IPZ

Politops
02-11-10, 13:58
Uważam że kazdy może znaleźć prace w Polsce tylko trzeba chcieć ale większość młodych chce się szybko dorobić a u nas to troszke potrwa.
Życze wszystkim na obczyźnie rodzinnych świąt
http://www.urwanizchoinki.pl/U58IPZ

ano masz w pełni rację, nawet teraz po tym całym wielkim i rozdmuchanym przez media do rozmiarów niebotycznych kryzysie ekonomicznym. moim zdaniem, jak ktoś naprawdę chce, to znajdzie pracę wszędzie. Pytanie tylko, za jaką cenę i czy warto... za granicą naprawdę jest łatwiej, zwłaszcza na początku, po prostu tak jest i już.
Interwencji też nie znoszę (zresztą Rycha Cebuli od TVNu też... :/) szukanei sensacji na siłę... a Panów (tak się składa, że akurat widziałam ten odcinek też) widziałam i powiem tak: ŻAL.

Peterek
02-11-10, 15:36
Witam,

Od siebie dopiszę, że uważam się sam za biednego Polaka, i niezbyt wybrażam sobie aby mnie było stać na jazdę-lot do Londynu. Skąd bym na to pieniądze wziął?

Z drugiej strony z moich obserwacji wynika, że w Polsce zmieniło się przede wszystkim jedno - kiedyś bogate było to co państwowe, teraz bogate jest jedynie to, co prywatne.

Pracę znależć młodemu zawsze łatwo, ale już 50+ wielkiego wyboru nie ma, i kurczowo trzyma się tego co ma, jeśli wogóle ma. I wykształcenie tu wiele nie zmienia.

Życie zaś z zasiłków, zapomóg - możliwe np. w GB, Irlandii (mamuśki np.) w Polsce jest nadal nierealne.

rewan
02-11-10, 16:15
Prace znaleźć może i łatwo ale w większości są bardzo słabo płatne...

A w bardziej rozwiniętych krajach biorąc taki sam mechanizm i tak ma sie wiecej pieniędzy.

WebLion
02-11-10, 19:18
Od siebie dopiszę, że uważam się sam za biednego Polaka, i niezbyt wybrażam sobie aby mnie było stać na jazdę-lot do Londynu. Skąd bym na to pieniądze wziął? Postaw sobie pytanie, co tak naprawdę zrobiłeś, aby zmienić tę sytuację? Nie stać Ciebie na przelot? Bzdura. Pytanie tylko, co jesteś w stanie zrobić, aby na ten bilet uzbierać? Z puszek i innego złomu może nie tak bardzo, ale przecież możesz się zatrudnić u kogoś, kto płaci niewiele, ale jednak płaci. Zatrudnij się z silnym postanowieniem, iż zebraną kasę przeznaczysz na bilet i jedź zarabiać funciaki, czy inną walutę.

Nie potwierdzaj reguły, iż Polacy to wiecznie niezadowolone marudy. W UK w dalszym ciągu istnieją agencje pracy, darmowe szkoły językowe, ale nie szukaj pracy w Londynie, czy innych większych miastach, bo też usiądziesz na krawężniku i zaczniesz płakać nad swoim losem. Trzeba być wybitnie leniwym człowiekiem, aby pracy nie znaleźć.

Znajdziesz jedno zajęcie "na zaczepkę" to szukaj lepszego zajęcia. Szkol język i dojdziesz do takiego etatu, który Ciebie zadowoli.

Kumpel pojechał ze mną - miał zjechać po roku. Dziś nie wyobraża sobie powrotu do Polski - z wyjątkiem urlopu. Tam poznał kobietę swojego życia, tam urodził im się syn. Wyjechaliśmy w 2005 roku. Ja wróciłem, bo dość zajęć mam na rodzimym podwórku. Moja siostra mieszka w Grantham - cztery lata temu wyjechała wraz z mężem na rok... Mój brat wyjechał jeszcze przede mną. Od nich wiem, że pracę ciągle można tam dostać.


Pracę znależć młodemu zawsze łatwo, ale już 50+ wielkiego wyboru nie ma, i kurczowo trzyma się tego co ma, jeśli wogóle ma. I wykształcenie tu wiele nie zmienia. Pracę młodemu znaleźć łatwiej, ale towarzystwo strasznie niecierpliwe jest. Młody chciałby od pstryknięcia palcem zarabiać duże pieniądze przy minimalnym wkładzie siły - nie ważne czy umysłu, czy mięśni. Gdzie czasy, kiedy do wysokich stanowisk dochodziło się od zaparzacza kawy, poprzez kuriera, itp?

Zgadzam się z tym, że 50+ wielkiego wyboru nie ma, bo pracodawcy chcą zatrudniać młodych, ale najchętniej z 20-sto letnim doświadczeniem ;) Taka bzdurna rzeczywistość.

Wspomniane 50+ to ludzie trochę skażeni komunizmem i często nie akceptują zmian, przez co tracą zajęcie zarobkowe. Słyszałem ostatnio, jak jeden z panów mówił, że za komuny to było życie - tu się ukradło (z państwowego), tam się sprzedało i kasa była. Teraz w dobie prywatnych przedsiębiorstw trudniej coś zwędzić, bo pracodawcy zatrudniają oprócz ochrony, firmy audytorskie - "cichych klientów", którzy przypadki firmowych przegięć mają wyłapywać.

Ponadto, i w naszym kraju liczy się od pewnego czasu pomysł. Ważne, aby urzędasy i biurwy nie przeszkadzały w jego realizacji, bo czasem leci kłoda za kłodą. Jak go masz i zdobędziesz sobie przychylność urzędów to realizujesz pomysł i żyjesz całkiem dobrze. Brak pomysłu oznacza m.in. powstawanie wątków na forach: "jak mi źle, mi biednemu" ;)

Co możesz robić? Rozejrzyj się na swoim rynku, czego brakuje, albo czego jest mało i wejdź w temat. Jeden z moich kumpli wszedł w sprzedaż nagrobków z Chin. Zdążył się ustawić i prosperuje całkiem nieźle. Inny, mieszkaniec Szczecina, kupił jacht na firmę i urządzał swojego czasu (a może robi to do dziś) pogrzeby na morzu - proch z urny rozsypywał po falach przy rodzinie zmarłego rybaka. Jeszcze inny dorobił się na papierze toaletowym.

Wystarczy pomyśleć, napisać dobry plan biznesowy, skorzystać z kasy unijnej i wio ;)


Prace znaleźć może i łatwo ale w większości są bardzo słabo płatne Może i są to zajęcia marnie płatne, ale co lepsze? Siedzieć w domu lub pić tanie wino z kumplami pod blokiem, czy może zapracować na siebie i nie być ciężarem dla rodziny? Swoją drogą, często spotykam się z brakiem szacunku dla jakiejkolwiek pracy, no bo jak nazwać picie alkoholu w pracy, czy "kombinacje alpejskie" zamiast uczciwej pracy? Przykładowo na stacjach paliw jest spora rotacja pracowników. Pieniądze w kwocie od 1200 pln w zwyż to nie kokosy, ale jednak coś już jest. I raczej nikt o wykszałcenie nie pyta, a przynajmniej na podstawie niskiego wykształcenia nie skreśla się kandydatów.

Wystarczy chcieć pracować - to już połowa sukcesu. I tu, i tam ;)

Peterek
02-11-10, 19:55
Postaw sobie pytanie, co tak naprawdę zrobiłeś, aby zmienić tę sytuację? Nie stać Ciebie na przelot? Bzdura.

Nie jestem młody już, to 50+ mam, a co do języka - trochę "zmuszały" już, bo nie ćwiczony, ale po Szkole Metodystów, kiedyś darmowej, obecnie jednej z najdroższych w Wawie :)

Postkomuna? Tego we mnie nie znajdziesz. Po prostu jestem realistą, nie piję alkoholu, nie palę tytoniu od ponad 8-miu już lat, nigdy nic nie ukradłem nikomu.
Przez osiem lat w końcówce komuny pracowałem prywatnie w urządzeniach w.cz. wielkich mocy (pow. 3kW), przy strojeniu anten itp. Teraz to niestety nie idzie, bo anteny przyjeżdzają w kontenerach, zwykle z Chin - zestrojone już wstępnie, poznaczone kreskami do montażu, który zrobią nawet ludzie "z ulicy". Czasem złapię dniówkę na umowę - zwykle 1000zł. W lecie przez miesiąc pracowałem na placu przed magazynem, zamiast urlopowanego.
Tworzyw sztucznych, srebra itp. też już dziś prawie nikt nie zgrzewa, a tyrystorowe zgrzewarki 27.12MHz są bardzo tanie. Polska nadal nawet szybkich tyrystorów nie wytwarza, a Lamina (lampy) chyba już dawno padła.

Nie wybieram się już nigdzie, choć jestem samotny. ale kocham swój Kraj, wędrówki po polskich górskich szlakach, niestety, codzienne zycie w Polsce jest dla takich jak ja coraz trudniejsze.

P.S. Nie uczyłem się cztery czy sześć lat, ale sporo dłużej.

Politops
03-11-10, 09:09
Nie jestem młody już, to 50+ mam, a co do języka - trochę "zmuszały" już, bo nie ćwiczony, ale po Szkole Metodystów, kiedyś darmowej, obecnie jednej z najdroższych w Wawie :)

Postkomuna? Tego we mnie nie znajdziesz. Po prostu jestem realistą, nie piję alkoholu, nie palę tytoniu od ponad 8-miu już lat, nigdy nic nie ukradłem nikomu.
Przez osiem lat w końcówce komuny pracowałem prywatnie w urządzeniach w.cz. wielkich mocy (pow. 3kW), przy strojeniu anten itp. Teraz to niestety nie idzie, bo anteny przyjeżdzają w kontenerach, zwykle z Chin - zestrojone już wstępnie, poznaczone kreskami do montażu, który zrobią nawet ludzie "z ulicy". Czasem złapię dniówkę na umowę - zwykle 1000zł. W lecie przez miesiąc pracowałem na placu przed magazynem, zamiast urlopowanego.
Tworzyw sztucznych, srebra itp. też już dziś prawie nikt nie zgrzewa, a tyrystorowe zgrzewarki 27.12MHz są bardzo tanie. Polska nadal nawet szybkich tyrystorów nie wytwarza, a Lamina (lampy) chyba już dawno padła.

Nie wybieram się już nigdzie, choć jestem samotny. ale kocham swój Kraj, wędrówki po polskich górskich szlakach, niestety, codzienne zycie w Polsce jest dla takich jak ja coraz trudniejsze.

P.S. Nie uczyłem się cztery czy sześć lat, ale sporo dłużej.

a we mnie aż się gotuje, jak czytam takie wypowiedzi! :S jak tak możesz pisać/mówić? to sie w ogóle kupy nie trzyma :S skończyłeś dobrą szkołę, ale boisz się w ogóle zacząć dokształcać - co z tego, że jakiś czas się w ogóle nie uczyłeś? czas najwyższy zacząć! mój tata zaczął naukę języka obcego w wieku 50 lat i już umie się swobodnie porozumieć. Można? Można.
Jesteś samotny, ale oczywiście nic z tym nie zrobisz. Po co, lepiej przecież ponarzekać, że życie jest coraz trudniejsze... wiesz, co? weź się w garść i zacznij coś robiś! bo inaczej życie nadal będzie przeciekać Ci przez palce... (proszę wybaczyć dosadność, ale czasem może i tak trzeba...)

Peterek
03-11-10, 10:45
a we mnie aż się gotuje, jak czytam takie wypowiedzi! (...)

Patrzysz chyba za bardzo z punktu widzenia konsumpcji, zapomniasz zę starsi miewają inne priorytety, że się róznimy od siebie - w sensie pozytywnym...

Pracę placowego przyjąłem, bo mnie poproszono, zarobiłem tam ok. 400zł za miesiąc po ok. 10 godzin dziennie, plus upominek na pożegnanie), ale i zgubiłem ponad 10 kg i miałem okazję poprawić swą kondycję fizyczną :) Za darmo.

Co do kobiet - mam spore wymagania, nie tylko sobie stawiam poprzeczkę wysoko. Niestety...
Co zaś do obieżyświactwa - nie kusi mnie ono, może w przyszłe wakacje pojadę do znajomych do Niemiec, ale jeszcze nie podjąłem decyzji.

Pozdrawiam

rewan
03-11-10, 20:24
I to jest właśnie pozytywne :)

Bo równie dobrze można by miec 400zł na zasiłku.
Ale widać nie wszyscy to lenie :)

WebLion
05-11-10, 00:57
Bo równie dobrze można by miec 400zł na zasiłku. Ale widać nie wszyscy to lenie
Tyle tylko, że 400 PLN za 10 godzin dziennie (około 300 godzin w miesiącu) to rozbój w biały dzień - choćby była to praca sezonowa. Mam styczność z grupą osób zarabiających po około 1100 ~ 1200 PLN w systemie pracy 24/48 (około 240 godzin miesięcznie) i myślałem, że to głodowe pensje... Okazuje się, że może być gorzej... Masakra jakaś.


Nie wybieram się już nigdzie, choć jestem samotny Samotny przez?.. Rozumiem, że jesteś wymagajacy, ale wiedzieć powinieneś, że ludzi dorosłych cechuje opanowana do perfekcji sztuka kompromisu - bo przecież dobrze by było, aby ktoś na stare lata, podał szklankę wody...

Napisałeś, że się już nigdzie nie wybierasz - nigdy nie mów nigdy, bo tak naprawdę nie wiesz, kogo spotkasz jutro, czy za tydzień ;)
Może to bedzie dobry kumpel, albo może Twoja Małgorzata, która na chwilę przyleciała do Polski? - i jak będzie wyglądało wyżej napisane twierdzenie? ;)


niestety, codzienne zycie w Polsce jest dla takich jak ja coraz trudniejsze. Oboje dobrze wiemy, że to ogólnik. Zamiast podpisywać się pod ogółem, zadbaj o lepsze jutro dla siebie - jak trzeba, zmień środowisko, adres, a życie nabierze kolorów ;)

Peterek
05-11-10, 20:21
Tyle tylko, że 400 PLN za 10 godzin dziennie (około 300 godzin w miesiącu) to rozbój w biały dzień - choćby była to praca sezonowa.
Nie było rozboju. Od pierwszego dnia wiedziałem, na ile liczyć mogę, praca była dla moich dobrych znajomych, w pewnym sensie nawet "dobrowolna", oczywiście niepodatkowana. Chciałem, podjąłem się i wywiązałem. Zresztą wartość upominku na koniec (dobry aparat cyfrowy z akcesoriami) była wyższa niż moja "wypłata".
Nie narzekam :)


Samotny przez?..
Może wystarczy taka odpowiedź: za wcześnie wiele lat temu podjąłem ważne życiowe decyzje. Runęło to szybko.
Teraz po prostu się obawiam, co nie znaczy wcale, że praktykuję na księdza :-D


(..)Może to bedzie (...), albo może Twoja Małgorzata, która na chwilę przyleciała do Polski? - i jak będzie wyglądało wyżej napisane twierdzenie? ;)
Heh, nawet zgadłeś imię, tyle, że eks moja nie wyjechała nigdzie, widujemy się czasem nawet :)
Preferencje mam zdecydowane - hetero :)

Krótko: jest jak jest, jakoś sobie radzę, i przepraszam że trochę odbiegłem od londyńskiego tematu - był tam mój znajomy i mówił że tylu Cyganów (Romów) w jednym miejscu ilu tam ujrzał, nie widział jeszcze nigdy... Jedyna oferta pracy jaką tam dostał to była... opiekunka dla dziecka (u Hindusów). Wrócił bardzo szybko, i już o wyjeździe nie wspomina.

WebLion
06-11-10, 16:24
za wcześnie wiele lat temu podjąłem ważne życiowe decyzje. Runęło to szybko. Teraz po prostu się obawiam, co nie znaczy wcale, że praktykuję na księdza Mylić się jest rzeczą ludzką. Gdyby wszystko nam się w życiu układało to tak naprawdę, życie byłoby strasznie nudne. Czasem trzeba upaść, by móc na nowo powstać i zacząć jeszcze raz, wyciągając naukę z popełnionych wcześniej błędów. Jak rzekł Konfucjusz: "siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada, tylko na tym, że potrafi się podnieść" ;)


Heh, nawet zgadłeś imię, tyle, że eks moja nie wyjechała nigdzie, widujemy się czasem nawet. Rozstać się w zgodzie to prawdziwa sztuka. Niestety nie wszyscy tak potrafią. Często jeden mały błąd lub niedomówienia, czasem szkodliwe działania osób trzecich przesłaniają chwile, które kiedyś łączyły. Ważne jest, aby po rachunku sumienia i zimnej analizie faktów być w porządku nie tylko wobec siebie samego, ale również osoby/osób, których sprawa dotyczy.

W kwestii samotności (nie dotykając Twojej osoby) - z uwagi na swoje zajęcia, patrzę czasem na samotnych, nikomu niepotrzebnych ludzi, których spotkać można nie tylko na dworcach, ale również w sąsiedniej "klatce", w bloku, czy domu... Masakra. Często nawet twardziele wymiękają, szczególnie wtedy, gdy w ich życiu zajdzie jakaś pozytywna zmiana, a po chwili zdają sobie sprawę z tego, że tak naprawdę, nie mają z kim dzielić swojej radości. Podobnie jest choćby w okresie świąt wszelakich, kiedy rodziny licznie się gromadzą. Samotność wtedy daje boleśnie znać o sobie... Są oczywiście wyjątki, ale nie jestem do końca przekonany, czy wszystko jest w porządku ze stanem emocjonalnym takich ludzi.

OK, przyjmuję do wiadomości, że może ktoś lubi samotność, ale ile w tym prawdy?...




przepraszam że trochę odbiegłem od londyńskiego tematu Do tematu zawsze można wrócić ;)


był tam mój znajomy i mówił że tylu Cyganów (Romów) w jednym miejscu ilu tam ujrzał, nie widział jeszcze nigdy... Na Romów nie trafiłem, ale za to naszych wschodnich sąsiadów były całe zastępy ;)


Jedyna oferta pracy jaką tam dostał to była... opiekunka dla dziecka (u Hindusów). Wrócił bardzo szybko, i już o wyjeździe nie wspomina. Wyjechałem - jak napisałem wyżej - z kolegą. Mogłem podjąć pracę (bez załatwiania przez polecenie) już po trzech dniach, ale miejsce było jedno. Odmówiłem z uwagi na kumpla. Zanim znaleźliśmy pracę dla dwóch (po tygodniu z górką), miałem jeszcze jedną propozycję, ale odmówiłem z tego samego powodu, jak za pierwszym razem. Niestety nie uwierzę w słowa, że pracy nie ma, czy nie było. Kto szuka ten znajdzie, ale trzeba ruszyć tyłek, a nie czekać, aż ktoś nam zajęcie zarobkowe sam zaoferuje. Tym bardziej, że jest sporo zajęć, których przykładowo angliczanin za proponowane wynagrodzenie nie podejmie, a przyjezdny i owszem. Trzeba tylko chcieć i mieć motywację.

Ja, aby wspomóc własną motywację, wydałem pieniądze (przeznaczone na bilet powrotny do Polski) na telefon komórkowy i spore doładowanie. Opłaciło się, bo nie dość, że pracę znaleźliśmy to jeszcze mogłem zadzwonić do żony ;)

Słyszę to tu, to tam, że ktoś decyduje się na "zjazd", ale podtrzymuję również, iż z moich znajomych, z mojej rodziny, nie wrócił nikt lub wróciły jednostki, które po krótkim pobycie w ojczystym kraju, zdecydowały się jednak na powrót do UK lub rozjechały się po innych krajach UE. Jak ktoś poczuł siłę funta, czy zaznał innych (w sensie lepszych) warunków życiowych, nie bardzo może odnaleźć się w rodzimej rzeczywistości. Ja sam chodziłem przez długi czas, jak walnięty obuchem.

Peterek
06-11-10, 23:55
Dobry Wieczór,


Mylić się jest rzeczą ludzką. Gdyby wszystko nam się w życiu układało to tak naprawdę, życie byłoby strasznie nudne. Czasem trzeba upaść, by móc na nowo powstać i zacząć jeszcze raz, wyciągając naukę z popełnionych wcześniej błędów.(...)
Doprecyzuję Ci - nie tyle się omyliłem, ile zaufałem za bardzo czyimś słowom i dałem się ponieść pożądaniu, w którym uczucia nie było wcale, jak się okazało wkrótce potem. Poza tym był to koniec lat 80-tych, chyba najgorszy czas dla młodych małżeństw, ktore nie miały zamożnego "zaplecza" rodziców czy teściów.


Rozstać się w zgodzie to prawdziwa sztuka.
Nie należę do takich "co biją", a już szczególnie do takich, którzy biją Kobiety.
A o co się kłócić, gdy "miłość sobie poszła gdzieś" i pozostała pustka? Albo gdy jej wcale nie było?
A może miłość nie istnieje wcale? Jestem coraz starszy i nadal tego nie wiem.
Może to tylko hormony?
Z dwojga złego - jeśli już - bywam bardziej masochistą, niż sadystą.

"...samotność to taka straszna trwoga...", jak śpiewał jeden z bardów pokolenia mojej eks :)
Dziękuję Ci za miłe słowa i dyskusję na poziomie naprawdę, chyba pierwszą taką, odkąd na Forum DI zaglądam.
Podczytuję czasem wątki literackie tu, ale boję się w nich odzywać.

Może kiedyś?

Pozdrawiam

duzokasy
15-03-11, 13:10
dłuższa emigracja wiąże się z tym, że powrót do kraju odkładamy z dnia na dzień, chyba trochę ze strachu o to co nas czeka, nawet jak udało nam się zarobić tyle kasy ile trzeba. ja tak miałem po powrocie i do tej pory żyję po brytyjsku. za to na agencję z której pojechałem nie narzekam, eurokontakt jak najbardziej dobrze wspominam