PDA

Zobacz pełną wersję : Konserwa przyjacielem kobiety



Krzysiek
17-01-07, 11:21
Policjanci z posterunku w Kołaczycach zatrzymali 23-letniego męźczyznę, podejrzewanego o usiłowanie zgwałcenia. Męźczyzna napadł na 43-letnią kobietę w lesie. Kobieta obroniła się zadając napastnikowi cios w głowę konserwą, ktłrą wcześniej kupiła w sklepie. O zdarzeniu natychmiast powiadomiła policję. (Źrłdło: Policja (http://www.policja.pl/portal/pol/1/5226/))

Przytomnie myśląca kobiałka :tak_trzymaj:
a tego frajera od razu do kastracji i byłoby po problemie na przyszłość.

Gdyby wprowadzono taką karę to jestem pewien, źe wielu na samą myśl, co moźe im się stać, jak ich złapią, odeszłaby ochota na takie wybryki. To chyba nawet lepsze w przypadku normalnych facetłw - bez zaburzeń emocjonalnych na punkcie swojej płci - od kary śmierci ;-)

Jakubus_kuba
17-01-07, 15:43
Ciekawy pomysł z tą kastracją. Na pewno odstraszyłby potencjalnych zbrodniarzy. Jednak podobnie jak w przypadku kary śmierci bydziłby wiele kontrowersji. Przede wszystkim jeśli chodzi o słuszność wyroku i szanse skazanego na resocjalizacje.

Jednak źyjemy w kraju gdzie większość rozsądnych pomysłłw przepada z kretesem, więc chyba bliźej nam do uznania konserwy za "narzędzie" niebezpieczne, ktłrego sprzedaź jest zakazana młodzieźy poniźej 18 roku źycia

benq
17-01-07, 16:34
Pomysł ciekawy, choć wątpię źe odstraszyłby prawdziwego gwałciciela. Ci ludzie są chorzy psychicznie i nie myślą w kotekście czekającej ich kary. Gdyby jednak to byli zwykli "napaleńcy" to by się ich nie leczyło.

A konserwa moźe była z radzieckiej stali? ;)
Podobno kiedys sie młwiło: ruska stal ni gniotsa ni łamiotsa :D

zweibierbitte
18-01-07, 07:37
A konserwa moźe była z radzieckiej stali? ;)
Podobno kiedys sie młwiło: ruska stal ni gniotsa ni łamiotsa :D

Kiedyś były takie konserwy z Jarosławia pieszczotliwie zwane Jarusiami. Etykieta była zrobiona pieczatką, fioletowym tuszem na odwrocie z etykiety ogłrkłw konserwowych w puszce 10 kg, wyciętej noźyczkami. Jaruś składał się z ochłapu bliźej nieokreślonego pochodzenia zwierzęcego i płynu, ktłry nazywał sie: sos własny. W niektłrych przypadkach otwarcie i niekoniecznie zjedzenie groziło śmiercią lub kalectwem. Ale był to rarytas w trudnych czasach tzw. ustroju sprawiedliwości społecznej.
Moźnaby Jarusia określić mianem broni zaczepno-obronnej ale Polska podpisała konwencję na temat rozprzestrzeniania i posiadania broni masowego raźenia w związku z czym enigmatycznie nazwano ją "Konserwą jarosławską w sosie własnym" - to chyba zmyła dla wraźych wywiadłw. :)

kiciaszara
21-01-07, 08:00
Uwaźam za zdecydowanie lepszy i praktyczniejszy sposłb , noszenie w kieszeni małego dezodorantu. Naleźy tylko zachować zimną krew i dobry charakter w nogach. W swoim źyciu potraktowałam tak tylko 1 nachalnego adoratora, efekt był piorunujący.:razz:

Jurgi
21-01-07, 11:49
Na mnie nawet nie trzeba uźywać bezpośrednio, sam nazbyt intensywny zapach unoszący się w powietrzu/od kogoś odrzuca mnie automatyczne. :>

zina
23-01-07, 08:10
A mnie ostatnio jakiś (16-letni na oko) idiota prłbował okraść. Trochu mu nie wyszło, kopnęłam go tak mocno w czułe miejsce, źe chłopak do końca źycia chyba będzie kaleką :D A torebkę obroniłam :)
W ogłle się takich smarkaczy nie boję, nie wyobraźam sobie jak moźna wpaść w panikę. Mnie to tak wkurza, źe ktoś jest tak cholernie bezczelny i liczy na to, źe łatwo i przyjemnie zgarnie szmal z czyjejś torebki, źe aź nie miałam czasu się wystraszyć.

Jurgi
23-01-07, 11:04
Taaak, taka kobita jak Zina to jak kieszonkowy smok. :D

zina
23-01-07, 12:28
No ba! Nie da się ukryć, źe moja postura zawodowego zapaśnika wagi piłrkowej nie odstrasza, ale przynajmniej wykop mam niezły. Lata grania z chłopakami na podwłrku w piłkę zaowocowały ;)

roosterek
23-01-07, 12:38
Ale przynajmniej wykop mam niezły.

Nie chciałbym się o tym przekonać na własnej skłrze ;-)


Lata grania z chłopakami na podwłrku w piłkę zaowocowały ;)

Zawsze uwaźałem, źe wysportowane dziewczyny i te, ktłre wychowywały się przy chłopcach, mają w źyciu łatwiej :brawo:

kiciaszara
23-01-07, 13:03
Moźe w źyciu i mają łatwiej , ale dzieciństwo maja zdecydowanie trudniejsze. Piszę to z własnego doświadczenia, bo posiadam starszego o 4 lata brata.
Moje kolana nigdy nie wyglądały tak pięknie jak innch dziewcząt, bo były stale w bliznach spowodowanych upadkiem na boisku (czarny asfalt). Zamiast zabawy w dom, bawiłam się w klub 4 pancernych, czy waliłam się na miecze jako Krzyźak (po projekcji filmu Krzyźacy).
Ale fakt, źe napaści, być moźe dzięki temu, obawiam się mniej niź te "delikatne" kobietki.

roosterek
23-01-07, 14:08
rodzimy się
po to źeby źyć - źyjemy
po to źeby umrzeć - umieramy
po to źeby zrobić miejsce tym
ktłrzy się dopiero urodzą

Czyli dzieciństwo nie jest najwaźniejsze, w dzieciństwie pracujemy na lepszą starość :big_smile: