PDA

Zobacz pełną wersję : Feminizm? Gender? Sztuka menstuacyjna?



zina
08-02-07, 11:58
Dział dla kobiet, a o feminizmie cicho sza...

Co sądzicie o tym ruchu, jak odbieracie feministki i cały ruch?
Stereotypowo feministka to kobieta, która nie goli nóg i jest brzydsza od diabła, samotna, niedopieszczona i dlatego nienawidzi facetów... też tak myślicie?
Kojarzycie gender studies? Rozumiecie coś z tego czy całkiem wam to obojętne? Potrzebne toto czy nie?
A hasło "sztuka menstruacyjna"? Mój profesor używał takiego pojęcia w odniesieniu do współczesnej prozy kobiecej (i zaznaczał, że tylko Virginia Woolf była autorem nie autorką). Hasło to, mimo iż jestem kobietą, bardzo mi podpasowało, niech będzie więc prowokatorsko w tytule wątku zapraszać do rozmowy. Proszę Was o bardziej i mniej luźne wypowiedzi i uwagi, mile widziani panowie, jeszcze milej panie. Podyskutujmy sobie.
Poprawność polityczna nie jest obligatoryjna :)

Piotrek
08-02-07, 13:52
nieogolone nogi kojarzą mi się tylko z jednym ... no ale nie będę mówil o tym publicznie. Osoby, które miały wielką przyjemność wysłuchać mnie na zlocie Forum wiedza o co chodzi :)

^^ u kobiet to dla mnie przejaw lenistwa i niedbalstwa ...oczywiscie nie mówie o delikatnym jeżyku po jednym dniu czy dwóch ale o wijących się czarnych włosach pod rajstopami albo bez.

podobnie kojarzy mi się główna kategoria czyli feminizm, który zbliża się dla mnie prawie do bi / homo seksualizmu u kobiet.


przepraszam jeżeli kogoś uraziłem :)

Durden
08-02-07, 13:53
Zina napisała:

Stereotypowo feministka to kobieta, która nie goli nóg i jest brzydsza od diabła, samotna, niedopieszczona i dlatego nienawidzi facetów... też tak myślicie?

"Standardową feministką" w moich oczach jest Lou Salome. (http://pl.wikipedia.org/wiki/Lou_Andreas-Salom%C3%A9) a kluczem do zrozumiena wpływu "wyemancypowanych kobiet" na mężczyzn- zdanie:

"Lou zakochuje się w jakimś mężczyźnie, a w dziewięć miesięcy później mężczyzna ten wydaje jakąś książkę" Nietzsche po rozstaniu z Salome z tęsknoty i nienawiści napisał "Tako rzecze Zaratustra"

kiciaszara
08-02-07, 15:41
Taki stereotyp feministki pokutuje już chyba tylko w Polsce. Jako dojrzała kobieta mogę tylko być wdzięczna tym feministkom, które wywalczyły dla mnie prawa wyborcze i prawo wyboru mojej drogi życiowej. To co dziś kobiety i mężczyźni uznają za zupełnie naturalne, nie tak dawno było nie do pomyślenia, i tylko dzięki temu ruchowi zawdzięczamy zmianę tych poglądów.
Dzisiejsze polskie feministki robią podstawowy błąd pozwalając by ich ruch był tak mocno kojarzony z ruchami lesbijsko-gejowskimi. Właśnie to zniechęca bardzo wiele kobiet do wsparcia wielu jakże słusznych idei feministycznych.
Ostatnia inicjatywa stworzenia Parti Kobiet , być może słuszna i potrzebna, jest właśnie przez to , z góry skazana na niepowodzenie.

Jurgi
08-02-07, 16:05
Hm, widziałem kiedyś w TV program dokumentalny o feminizmie, o równouprawnieniu na amerykańskich uniwersytetach, etc. Najbardziej zapadły mi w pamięć obowiązkowe zajęcia na mężczyzn, na ktorych twierdzono, że każdy facet jak się umawia z laską to tylko po to, żeby ją od razu upić i zerżnąć.
Ogólnie wyglądało to prawie identycznie jak w Seksmisji, normalnie aż czekałem na okrzyki "samiec twój wróg!".
Nie wiem, na ile ten obraz był wykrzywiony, ale coś na rzeczy jest, bo kpiny z takiego stanu rzeczy pojawiają się w amerykańskich komediach itp. To w USA przecież powstała Biblia, w której Bóg jest rodzaju żeńskiego. Odnoszę wrażenie, że "poprawność polityczna" (tu lepsze byłoby określenie "społeczna") w skrajnej postaci po prostu wywraca wszystko na nice i zamienia się w swoją własną parodię.

Ruch feministyczny nie jest jednolity, jest tak różnorodny, że nie sposób mieć jednego zdania na jego temat (a jak ktoś wrzucił do jednego worka i ma ustalone zdanie, to głupi).

A za widzenie feminizmu w naszym kraju w znacznym stopniu odpowiada niechęć środowisko radykalno-katolickich i ich nachalna propaganda. Są ludzie, którzy na feminizm reagują tak samo jak na "sekty", albo "liberalizm" (nawet nie rozumiejąc dobrze tego pojęcia) i tyle… Nawet jak ktoś się z nimi nie zgadza, to ich monochromatyczna wizja, uparcie lansowana w medach wpływa na powszechną świadomość.

zina
08-02-07, 19:26
No cóż, ja sama nie odnajduję się na manifach i różnego rodzaju demonstracjach, ale mnie samej idee feminizmu są dość bliskie (choć chyba nikt by mnie nie nazwał feministką sensu stricte).
Podoba mi się troska o los kobiet poniewieranych, dążenie do wywalczenia dla kobiet równych szans zawodowo-płacowych, starania o dopuszczanie kobiet do głosu także na arenie myśli politycznej, społecznej czy filozoficznej... ale nie podoba mi się, że nie jest to naturalne, przyrodzone, tylko krzewione przez odpowiednio do tego powoływane ruchy. Jestem chyba bardziej humanofilem (humanistą) niż feminofilem (feministą). Człowiek bez względu na płeć jest równy. I już. I dlatego - bez względu na pleć człowieka - winno się dbać o to, by miał on te same, równe szanse we wszystkich aspektach życia.
Niestety, jak jest - każdy widzi. W reklamach kobiety albo piorą, albo gotują, albo zgadzają się na seks - wyłącznie dla zaspokojenia mężczyzny. W literaturze postać kobieca jako taka w zasadzie nie istnieje (albo rozmywa się gdzieś między dwiema skrajnościami - w literaturze polskiej np. pomiędzy pokorną Joasią Podborską a rozpaloną Jagną Borynową). Zresztą wśród autorów polskiej kultury współczesnej z kolei same kobiety-autorki nic szczególnie istotnego do powiedzenia nie mają (mnie np. nie przekonuje proza Gretkowskiej, Masłowską zaś rozpatruję raczej w kategoriach eksperymentu słowem niż treścią; o twórczyni płaczliwych seriali z TVP 2 lepiej nie wspominać). Jedna Maria Janion wiosny nie czyni. Ani Agnieszka Holland. Ale to przecież nie oznacza, że kobiety nic do powiedzenia nie mają. To raczej to, na co się godzą. Np. jest takie wydawnictwo, które któryś raz z kolei organizuje konkurs na współczesną prozę kobiecą. Warunek jest jeden - niech to będzie odmiana "dziennika Bridget Jones" - ma być płaczliwie i zabawnie, o dietach i pozycjach, bez zbędnego balastu metafizyki. Smutne? Prawdziwe.

Kobiety w Polsce, nawet jak już odważą się na feminizm, idą w ruch tak jakby półgębkiem, na pół pary. Idą 8. marca na manifę, żeby pokazać się koło Szczuki, ale w domu znów wkładają laczki i pieką serniczek. Kobiety w Polsce nie robią karier naukowych, nie zakładają wielkich biznesów, nie są zbyt silne w polityce nie dlatego, że nie mają na to szans, tylko dlatego, że od maleńkości kodowany miały tradycyjny podział ról: To Ala. To mama Ali. Mama Ali gotuje obiad. Zaraz wróci tato Ali. Tato Ali zarabia pieniądze....
A przecież rola społeczna to wybór, nie obowiązek. Niestety, na "inne" kobiety wciąż patrzy się podejrzanie, jakby w głowach im się poprzewracało. Jak się biorą za doktoraty - wiadomo, chodzi im o ciepłą posadkę na uczelni, żeby papiery przewracać. Jak za politykę - to tylko dlatego, żeby nie było, że partia XY jest szowinistyczna. Jak do pomagania innym kobietom - to dlatego, ze pewnie lesba. Jak do biznesu - to dlatego, że jest pazerna. Jak do seksu - to dziwka.
Nie wstydzę się za mężczyzn, tylko za kobiety raczej - tak gwoli ścisłości. Bo poddanie się stereotypom to nasza wina.
Dlatego cieszę się, że są studia gender - aczkolwiek i w nich, podobnie jak Jurgi w dokumencie o feminizmie w Stanach, dostrzegam niebezpieczne ścieżki, wyjaskrawienia, przesadę... Nie lubię zwłaszcza zaś tych medialnych "feministek", co całują faceta w rękę, noszą koszulkę z hasłem "To kobiety mają jaja" i na wszelki wypadek krzyczą na rozmówców, żeby nie dopuścić ich do głosu. Nie lubię fundamentalizmu. To jest prawdziwa krzywda dla feminizmu.

Jurgi
08-02-07, 22:18
nie mają na to szans, tylko dlatego, że od maleńkości kodowany miały tradycyjny podział ról: To Ala. To mama Ali. Mama Ali gotuje obiad. Zaraz wróci tato Ali. Tato Ali zarabia pieniądze....
Najsmutniejsze, że to właśnie głównie kobiety wychowują dzieci i to kobiety powielają te (niekorzystne dla siebie) schematy.
Jeszcze bardziej widać to w Islamie, gdzie - jaka jest rola i wartość kobiety - wiadomo. A to kobiety wychowują tych mężczyzn, którzy potem te kobiety… itd.


Jestem chyba bardziej humanofilem (humanistą) niż feminofilem (feministą). Człowiek bez względu na płeć jest równy.
Otóż to. Niestety, próby "równouprawnienia" potrafią się zamieniać w szarpaninę "kto kogo".

zina
15-02-07, 18:42
Zgadzam się z tym, co napisałeś. Niestety, to my same wychowujemy tak następne pokolenia. Swoim dzieciom mówimy, że dziewczynki nie mogą się ubrudzić, a chłopcy mogą nosić spodnie i taplać się w błocie. To głupi przykład, ale nie jedyny. Chodzi o to, że te tradycyjne podziały cały czas konstytuujemy, bo jest nam z tym (o zgrozo) wygodnie. Magiczne myślenie: lepiej nie zmieniać, bo a nuż będzie gorzej.
Mam znajomą, która swojemu 6-letniemu synkowi czytała bajki o księżniczkach i smokach do poduszki. Teściowa tej dziewczyny, wychowana zresztą w wielkim mieście, wykształcona, bywalczyni stała teatrów i w ogóle "światła" kobieta, zakazała czytać wnusiowi bajek - bo "chłopak nie może się mazgaić, co ty, pedała chowasz?" Aż się dziwię, że ta demoniczna teściowa takiego fajnego syna ma i że on z tego później się śmiał i teraz sam czyta synkowi bajki na dobranoc.

Jurgi
15-02-07, 21:45
Aż się dziwię, że ta demoniczna teściowa takiego fajnego syna ma i że on z tego później się śmiał i teraz sam czyta synkowi bajki na dobranoc.
To znaczy, że jest nadzieja. :)

MarcinM
16-02-07, 09:42
jak odbieracie feministki i cały ruch?

Ponieważ ten ruch dotyczy kwestii płciowych, czyli seksualnych, to i ja odbieram go seksualnie. Po prostu to pier....

A tak poważnie. Dzisiejsze feministki przypominają mi dzisiejszych hipisów. Nie bardzo wiadomo o co walczą, albo walcza tylko o wpływy polityczne. Dużo krzyczą.

IMHO zmiany jakie dokonały się w społeczeństwie wcale nie były wynikem udziału feministek. Dokonały się naturalnie i wynikały raczej ze zmien industrialno-gospodarczych, niż z przewrotów wiecowych.

kiciaszara
16-02-07, 10:06
IMHO zmiany jakie dokonały się w społeczeństwie wcale nie były wynikem udziału feministek. Dokonały się naturalnie i wynikały raczej ze zmien industrialno-gospodarczych, niż z przewrotów wiecowych
Pozwolisz, że nie zgodzę się z Tobą. Gdyby nie te wiece i wystąpienia tysięcy kobiet , nikt o zrównaniu praw kobiet i mężczyzn napewno by nie pomyślał. Ubezwłasnowolnienie kobiet w tamtym czasie było takie, że teraz nam się to nawet nie mieści w głowie.

MarcinM
16-02-07, 10:54
nikt o zrównaniu praw kobiet i mężczyzn napewno by nie pomyślał.

Pomyśleliby sami mężczyźni odkrywając pewnego dnia, że lepiej jest wtedy, gdy na utrzymanie domu pracują dwie osoby. Od prawa do pracy do praw obywatelskich jest już tylko krok.

Wiece i wystapienia to moim zdaniem (podkreslam: moim zdaniem) takie korniki na chorym drzewie, które i tak ma runąć.

zina
16-02-07, 11:55
MarcinieM - niekoniecznie. Gdyby kobiety nie walczyły o prawo do pracy i prawo do istotnego zaistnienie w świecie, mężczyźni by tych praw im nie przyznali. Bo i po co? Pomyśl tylko, jakby Wam bylo cudownie, gdyby te wszystkie rzesze kobiet pracujących zwolniły miejsca pracy? Byłoby jej więcej dla was i za lepsze pieniądze - w przeludnionym świecie i przy takim postępie cywilizacyjnym (maszyny wypierają ludzi) to kusząca wizja, nieprawdaż? Jedna osoba (mężczyna) mogłaby utrzymać całą rodzinę...

Jurgi
16-02-07, 12:41
Wydaje mi się, że zasługa wywalczenia praw kobiet to zasługa dawnych sufrażystek (których nie utożsamiałbym z feminizmem). Późniejszy feminizm najwyżej kończy sprawę i szlifuje to, co już jest. Ale - nigdy sie tym tematem nie zajmowałem i nie roszczę sobie pretensji do bycia ekspertem. ;)

zina
16-02-07, 13:51
Oczywiście, że przede wszystkim to zasługa sufrażystek - ale bez ich oddolnego ruchu dzisiejsze feministki w ogóle nie miałyby racji bytu.

MarcinM
20-02-07, 19:04
Oczywiście, że przede wszystkim to zasługa sufrażystek

Ja również nie utożsamiam feminizmu z sufrażystkami. To co pisałem miało oznaczać, że dzisiejsze feministki nie wywalczyły nic (a z tego co wiem, to im się wydaje, że mają na koncie już sporo). Sufrażystki to inna historia, bo walczyły o emancypację swojej płci, a nie o odpłciowienie świata.

kiciaszara
20-02-07, 22:14
Nie odczytuję w ten sposób ruchu feministycznego w Polsce. Myślę tylko, że chcą za dużo na raz. Walczą ze wszystkimi o wszystko i nic nie umieją osiągnąć. Boję się, że ta nowa Partia Kobiet również do żadnych konkretów nie dojdzie. Wielkim prawdziwym problemem polskich kobiet jest brak wyboru, one poprostu muszą pracować, bo facet nie ma możliwości zarobić tyle, by rodzina mogła godnie żyć. Wg. mnie o to powinny dziś feministki walczyć a nie o prawo do adopcji dla lesbijek:shock:

MarcinM
21-02-07, 19:17
Myślę tylko, że chcą za dużo na raz. Walczą ze wszystkimi o wszystko i nic nie umieją osiągnąć. (...) Wg. mnie o to powinny dziś feministki walczyć a nie o prawo do adopcji dla lesbijek:shock:

To właśnie miałem na myśli pisząc... dużo krzyczą.

Swoją drogą - gotów jestem przyznać, ze kobiety są pokrzywdzoną grupą społeczną, ale jednoczesnie nikt nie mówi o walce o prawa mężczyzn. A gdzie się je łamie? Np. sądy rodzinne z reguły przyznają prawa rodzicielskie matce, mimo, że np. kobieta była winna rozwodowi. Nie mówię już o sytuacji, gdy to matka jest np. nałogową alkoholiczką, ojcicec stara się jakoś dzieciaki wykarmić, a potem prawa rodzicielskie i tak przyznaje się matce, bo w sądzie najłatwiej zrobić winnego z mężczyzny. To też jest problem dyskryminacji.

lollo
21-08-07, 15:29
Masz rację, że mężczyźni są dyskryminowani w sądach rodzinnych,ale to właśnie wynika ze stereotypów wbijanych nam przez wieki do głowy (tutaj chodzi o stereotyp, że matka jest dla dziecka ważniejsza niż ojciec - moim zdaniem bzdura). Ale też przez wieki kobiety podlegały stereotypom, które teraz z trudem są przełamywane.

gosiaj
02-06-08, 22:16
zapraszam do lektury: http://gpkt.wordpress.com/2008/05/29/sniadanie-mistrzyn-kobieta-jako-autorytet-w-kulturze-cz-i/

osiaq
03-06-08, 01:45
Cicho! To jest kraj matki Polki!
Heh, dziw bierze, jak spokojnie żyje się w kraju, gdzie wina mężczyzny wcale nie jest taka pewna. W ogóle nie widać rozwodów. Przynajmniej o żadnym nie słyszałem.

selena
03-06-08, 09:10
Cicho! To jest kraj matki Polki!
Heh, dziw bierze, jak spokojnie żyje się w kraju, gdzie wina mężczyzny wcale nie jest taka pewna.


żeby się nie powtarzać, to komentarzem na kraj Matki Polki niech będzie post #23

http://forum.di.com.pl/showthread.php?p=88993#post88993

osiaq
04-06-08, 04:22
Komentarzem na kraj Matki Polki jest kraj Matki Polki i tyle. Jakby matki polki nie dawały dupy na prawo i lewo, bo przecież są świętymi krowami i krzywda im się nie stanie, nie byłoby patologii. Gdyby matki pOLKI nie nie łapały męzów na dziecko w poczuciu całkowitej bezkarności tez nie byłoby problemów. Gdyby dla matek pOLEK dobro dzieci było wartością nadrzędną, nie rodziłyby za becikowe. Daj już spokój z tym moralizatorstwem. Fakty jakie są takie są i Twoja wiara w to, że białe jest czarne raczej tego nie zmieni. Czasy się trochę zmieniły, moralnośc dziewcząt obróciła się o 180 stopni a prawo jakie było - takie jest.
Szlag mnie zaczyna trafiać jak widzę całe zło tego świata po stronie potwornych facetów, tych niewyżytych samców mających na względzie tylko swoje dobro i olewających całą resztę. Jesteś jaskrawym, szkolnym, bijącym po oczach przykładem mózgu spranego poczuciem wyższości matczynej.
Weź się obudź w końcu i dowiedz się, jakim dnem musi być matka, żeby odebrano jej dziecko (i oddano babci a nie ojcu) i jak niewiele trzeba, żeby ojca pozbawić praw. Nie sugeruj się tym co Ci się wydaje i tym co powinno być, tylko zobacz JAK JEST NAPRAWDĘ a potem pisz/gadaj/płódź swoje teorie.
I przestań już sadzić te swoje cholerne wydumanki, bo nie masz pojęcia o czym piszesz.Ten wątek jest o czym innym. Z alimentacyjnego się wycofałem w obliczu betonu nie mającego pojęcia, o czym w ogóle rozmawia. Nie zaśmiecaj z łaski swojej tego tematu. Wróć do alimentów i tam snujcie swoje opowieści oparte na całkowitej nieznajomości realiów, które niestety ja znam.
Mogę byc kochającym ojcem, dbać o rodzinę, o żonę i o dzieci. Ale z daleka od tego cholernego polskiego sądowo-rodzinnego syfu, o jakim najzagorzalsze feministki w normalnych krajach nawet pomarzyc nie mogą, bo by to po prostu nie przeszło.
Tak skrajnej niesprawiedliwości i chamstwa jak w polskim prawie, nie ma już nigdzie na świecie. Więc z łaski swojej nie buduj swoich wyobrażeń na amerykańskich filmach, bo nie jestes w USA. Nie kieruj się tez poczuciem sprawiedliwości, bo nie ma dla niej miejsca w polskich sądach rodzinnych. I nie wybielaj kurewek z fotka.pl, tych biednych, niewinnych dziewczątek, przez które normalni faceci nie mogą do końca życia iść do normalnej pracy.
Widząc stek bzdur z Twojej strony - nie odpisuję i zmykam z wątku. Nie rozumiem dlaczego łazisz za mną ze swoimi poronionymi teoriami i spamujesz każdy wątek. Chcesz mnie przekonać czy co? Raczej wątpliwe. Kółko wielbicieli bajek jest dostępne pod linkiem który podałaś w swoim poście. Będę miał ochotę na bajdurzenie i myślenie zyczeniowe to zajrzę. Chwilowo nie mam.
Na taki temat moga się wypowiadać osoby majace jakiekolwiek doświadczenie w tej dziedzinie. Nie masz żadnego - to nie gadaj.
I nie wmawiaj, że masz jakiekolwiek. Pisałabyś zupełnie inaczej. Prawdopodobnie masz męża. Fajnie, może lepiej się poczujesz wiedząc, że w każdej chwili możesz z niego zrobić dziada bez pracy i mieszkania i jeszcze on będzie temu winien. Nieważne, co zrobisz - jego wina jest pewna. Ujmę to tak: weź po prostu nie zabieraj głosu
w sprawach, o których nie masz pojęcia jak rzeczywiście wyglądają.
Ze swej strony błogosławię moment w którym opuściłem to siedlisko matriarchatu i moge mieć normalną rodzinę.
No i prywatna prośba: skoro nie odpisuję, to widocznie nie ma o czym gadać. Ścigać mnie po innnych wątkach nie trzeba.


]

selena
04-06-08, 07:47
Chamstwo ludzkie nie zna granic, ale Ty przekroczyłeś te granice. Z takim podejściem do kobiet, nie zasługujesz na szczęście rodzinne, ale mimo wszystko życzę powodzenia.

Jesteś niczym chorągiewka, napisałeś to 4 miesiące temu, jak na forum netowe, to bardzo krótki okres czasu na zmianę opinii o mnie. Ośmieszyłeś sie tylko tym postem.


I słuchaj Seleny, bo ta jędza doskonale wie, co mówi, zwłaszcza w sprawach małżeńskich czy w ogóle damsko-męskich. Niestety: tu nie sięgamy jej do pięt.

Gladiator
26-09-08, 23:54
Feministka to tak osoba wyprała własną psychikę z kobiecości. Może być atrakcyjna zewnętrznie, lecz ma niewielkie możliwości bycia dobrą żona lub matką ze względu na zdeformowane wnętrze. Taką mężczyźnie raczej omijają, nie chcą się wiązać, ponieważ wiadomo , że nie zbuduje domu, nie da ciepła.. Co bardziej zaangażowane zostają lesbijkami, taka kolej rzeczy .
Dzisiaj już trudno mówić o feminiźmie, należy o mizoandrii, którą feministki obsesyjnie pałają i oddziaływują na społeczeństwa, które staja się mizoandryczne. Można to co pisze osiaq potępiać , lecz brak mi prostego pytania;
Jaki są powody dla których tak pisze, czy jego słowa nie mają odbicia w rzeczywistości ?

selena
29-09-08, 14:06
Można to co pisze osiaq potępiać , lecz brak mi prostego pytania;
Jaki są powody dla których tak pisze, czy jego słowa nie mają odbicia w rzeczywistości ?

W tej kwestii niech się wypowie osiaq, ja mogę się tylko domyślać, ale swoje domysły zatrzymam dla siebie, żeby jakiś kolejny burak nie wyjechał z obrażaniem kobiet.

Czy ma to odbicie w rzeczywistości? z pewnością ma, ale są to bardzo sporadyczne przypadki, bo głównie to faceci wymigują się od odpowiedzialności roli ojca, z poprawką że nie każdy facet zasługuje na miano ojca.

Zarzucisz że nie każdą matkę można nazwać matką, to też prawda i też są to sporadyczne przypadki, ale ogólnie to kobiety są lepszymi matkami jak faceci ojcami.

Gladiator
07-10-08, 10:39
W tej kwestii niech się wypowie osiaq, ja mogę się tylko domyślać, ale swoje domysły zatrzymam dla siebie, żeby jakiś kolejny burak nie wyjechał z obrażaniem kobiet.

Czy ma to odbicie w rzeczywistości? Z pewnością ma, ale są to bardzo sporadyczne przypadki, bo głównie to faceci wymigują się od odpowiedzialności roli ojca, z poprawką że nie każdy facet zasługuje na miano ojca.

.

Kobiety tak samo obrażają mężczyzn , nie umieją jedynie tego uznać, ponieważ mężczyźni ze zrozumieniem milczą , dystansując się z reguły od poniżającej pyskówki.

Natomiast, prawdą jest ,że wymigują się od odpowiedzialności roli ojca. Przyczyn są proste. Dlaczego mają brać odpowiedzialność, co ich ma do tego zachęcać ?
http://wiadomosci.onet.pl/1320657,2677,1,kioskart.html
Teksty jak w temacie obok ,gdzie pytasz , do czego potrzebny jest mężczyna dokładają się do niechęci podjęcia obowiązków. No właśnie ! Po co ma być w domu ?

selena
07-10-08, 14:21
Kobiety tak samo obrażają mężczyzn , nie umieją jedynie tego uznać, ponieważ mężczyźni ze zrozumieniem milczą , dystansując się z reguły od poniżającej pyskówki.


Hehe cała prawda i tylko prawda, co widać w poście #23 a na domiar złego niektórzy często zmieniają swoje zdanie.
Stawiam piwo jeśli znajdziesz mój post, w którym w podobny sposób obrażam mężczyzn.

Gladiator
07-10-08, 20:28
Hehe cała prawda i tylko prawda, co widać w poście #23 a na domiar złego niektórzy często zmieniają swoje zdanie.
Stawiam piwo jeśli znajdziesz mój post, w którym w podobny sposób obrażam mężczyzn.Rzecz nie w tym co Ty myślisz, lecz w tym co kto pomyśli po przeczytaniu.

selena
07-10-08, 21:51
Rzecz nie w tym co Ty myślisz, lecz w tym co kto pomyśli po przeczytaniu.


i jak to się ma do obrażania kobiet/mężczyzn?
poza tym nie wszystkie swoje myśli przelewam na klawiaturę.

marina
24-04-09, 12:50
"sztuka menstruacyjna" -debilne i prowokacyjne okreslenie moim zdaniem.
a slyszal ktos o artystce (niestety nie pamietam nazwiska) ktora malowala obrazy wlasnie krwia miesiaczkowa?