PDA

Zobacz pełną wersję : wychować faceta?



blues
01-06-07, 18:09
Da się? Co myślicie o "wychowywaniu partnera"? To jest w ogóle możliwe?
(o wychowywaniu: http://e-kobiety.pl/content/view/3417/260/ )

Do tej pory myślałam o związku jako "docieraniu" się dwojga ludzi. Ale okazuje się że wiele kobiet zamiast dążyć do partnerstwa zaczynają matkować swoim facetom. Tylko że to rodzi niebezpieczeństwo ze z "mamusią" to on sypiał nie będzie i znajdzie sobie kochankę.

Więc jak? Da się "go" wychować? A "ją"?

selena
01-06-07, 20:05
Wiele zależy od osobowości faceta. Mnie los zesłał drugą połówkę typu plastelinowy men a tak bardziej swojsko to moja druga połowa jest jak plastelina, podatna na "obrabianie". Z jednej strony to jest dobre, bo mam na niego wpływ, mogę go przekonać w każdej sprawie (nie mylić z manipulowaniem), ale z drugiej strony jest też podatny na wpływ np swojej mamy czy kolegów i to już fajne nie jest.

Najlepsze są małżeństwa partnerskie.
Bywa ze komuś dostanie się pierdoła dla której wszystko jedno, to ta druga połówka musi decydować za dwoje. Bywa też że ktoś ma w sobie cechy przywódcze, wowczas drugiej połowy nie dopuszcza do głosu.

jeleszcz
01-06-07, 20:23
Da się? Co myślicie o "wychowywaniu partnera"? To jest w ogóle możliwe?
Więc jak? Da się "go" wychować? A "ją"?

Jeżeli będziemy się trzymać ogólnie przyjętego znaczenia słowa"wychować",to zwrot "wychowywanie dorosłego czlowieka" jest zbliżony do zwrotu:"kwadratowe koło".Dlatego np. nie istnieje metodyka wychowywania studenta ,a ucznia szkoły średniej - tak.

beatkasz
01-06-07, 21:29
a moim zdaniem nie ma co się wychowywać, bo tak będzie, że ja bedę chciała wychować mojego faceta a on mnie..i to będzie takie błędne koło...ja mimo wszystko jestem za tym "docieraniem" poprostu dwoje ludzi poznaje się i próbują się żyć ze sobą co wymaga wielu ustępst, ugód itd:)

a co do wychowania drugiej połówki np jak doprowadzić do tego by ta druga osoba przestała palić? perswazja prośba groźba??

doderic
01-06-07, 22:03
Wiele zależy od osobowości
I to jest prawda. Jedni dadzą się "wychować", inni spróbują wychować Ciebie. Przecież na tym polega związek - na wzajemny dopasowywaniu się i "docieraniu". Starcie dwóch silnych osobowości spowoduje iskrzenie i wiele konfliktów, z kolei spotkanie dwóch osób "poddających się" pociągnie za sobą... pewnie nic nie pociągnie, bo nikt nie podejmie decyzji.
Tak więc w związku, jak i wszędzie, musi być zachowana równowaga. Jeśli spotka się ktoś "silny" z "ustępliwym" to z pewnością będzie im się razem dobrze żyło (przez jakiś czas) i jedna osoba będzie "wychowywać sobie" drugą, ale raczej naginać ją do swojego sposobu bycia i "matkować". Myślę jednak, że na dłuższą metę taka sytuacja jest męcząca dla osoby grającej pierwsze skrzypce. Dlatego też najlepsze jest spotkanie dwóch partnerów, którzy "wychowają" siebie nawzajem.

Jak możecie zauważyć, wolę raczej "wychować" jako synonim "docierania się", niż "matkowania". Bo "matkowanie" to właśnie para silny-ustępliwy.




(...) mogę go przekonać w każdej sprawie (nie mylić z manipulowaniem)
Przyjmijmy oficjalne stanowisko i odetnijmy się od manipulowania. Myślę, że wszyscy wiedzą, jak jest na prawdę...
W końcu czasem One - Nas, czasem My -Je ;)

doderic
01-06-07, 22:06
a co do wychowania drugiej połówki np jak doprowadzić do tego by ta druga osoba przestała palić? perswazja prośba groźba??
Próbowałem, nic nie działa... ew. bobas...
Jeśli ktoś wymyśli jakiś skuteczny sposób - proszę o natychmiastowy kontakt!

kiciaszara
02-06-07, 07:58
W małżeństwie "wychowujemy się" nawzajem. To całe docieranie się to nic innego jak wychowanie partnera czy partnerki. W związku przecież spotykają się dwie obce sobie osoby mające już swoje przyzwyczajenia i wynoszące z domu różne sposoby na życie. Cała sprawa polega na zrozumieniu co jest naprawdę ważne dla nas i naszego partnera a na co możemy przymknąć oko.
Po 20 latach małżeństwa wiem, że wszystko to co kiedyś uważałam za wady mojego męża dziś traktuję jako jego urok osobisty i stały się one raczej jego zaletami. Wychowaliśmy się tak naprawdę w pewnych drobiazgach i zmieniliśmy tylko niektóre swoje nawyki, do reszty poprostu przyzwyczailiśmy się. Każdy z nas ma pewną plastyczność i możliwość zmiany swoich przekonań, wystarczy byśmy tylko zrozumieli co jest ważne dla nas a co dla naszego partnera i spróbowali znaleźć złoty środek. Do tego potrzeba tylko miłości i rozmów oraz szczerego zaangażowania w związek.
Życzę wszystkim by po 20 latach wspólnego życia mogli tak jak ja powiedzieć, że są szczęśliwi i równie zakochani w swoim partnerze, jak w pierwszych latach .

MarcinM
02-06-07, 10:51
Wychowywanie w związku zależy m. in. od uwarunkowań wyniesionych z rodziny pochodzenia.

Przykładowo ja byłem najmłodszym dzieckiem w rodzinie, a więc i w życiu dorosłym daje się wychowywać, jednocześnie stosując na partnerce pewne charakterystyczne dla młodego synka manipulacje... :-)

makaronizm
03-06-07, 22:13
Od wychowania za blisko do tresowania... i, właśnie, manipulacji.

Docieranie się jest odkrywaniem kompromisów, wychowanie - nie pozwala na to w tak wielkim stopniu. Ale zgadzam się z autorką artykułu: jasno postawione granice i konsekwencja ułatwiają relacje w związku czy rodzinie. (Zresztą, nie tylko. Wszędzie.)

beatkasz
05-06-07, 11:20
Próbowałem, nic nie działa... ew. bobas...
Jeśli ktoś wymyśli jakiś skuteczny sposób - proszę o natychmiastowy kontakt!

no właśnie ew. bobas to nie wchodzi w rachubę przez najbliższe lata, nie wiem jak sobie naprawdę z tymi fajkami poradzić...nie lubię jak mój facet pali ogólnie jestem bardzo wyczulona na fajki i bardzo mnie to drażni...
teraz przyjęłam taktykę rób co chcesz...wie, że bardzo mnie to denerwuje ale i tak pali...ja się nie odzywam odkręcam głowę w drugą stronę i nic nie odzywam się i dodatkowo potem nie ma opcji by mnie pocalował...

oczywiście stwierdził, że kiedyś rzuci...

na pytanie czy chcialby abym i ja palila odpowiedz OCZYWIŚCIE brzmiała że NIE...

chyba nie ma żadnego sposobu na "wychowanie" drugiej osoby co do tego by rzucila palenie...

jak miałam małe spięcie ostatnio o to, to usłyszałam, że moja przyjaciółka która jest z jego bratem nic mu nei mówi, dziewczyna kumpla tez facetowi nic nie mówi, tylko ja się czepiam...

nie mam poprostu na to siły...


potrafimy "docierać" się w wielu kwestiach ale niestety nie tych...ja powiedziałam, że tego nie zaakceptuje i się do tego nie przyzwyczaje...chyba jestem tą silniejszą i bardziej uparta osobą w związku....

jeleszcz
05-06-07, 20:10
nie lubię jak mój facet pali ogólnie jestem bardzo wyczulona na fajki i bardzo mnie to drażni...

chyba nie ma żadnego sposobu na "wychowanie" drugiej osoby co do tego by rzucila palenie...



Byłem dwa lata temu w Kalifornii i tam dowiedziałem się ,że palenie i palaczy klasyfikuje się do grupy uzależnień od nikotyny, analogicznie do uzależnień od alkoholu, narkotyków...
Prowadzone są systematyczne, płatne zajęcia odwykowe(dla ochotników) przez lekarzy i psychoterapeutów.
Uważa się ogólnie, że wpływ interpersonalny osób najbliższych np. współmałżonka, nie ma większego znaczenie, bo kwestia nie jest z dziedziny kształtowania charakteru ,lecz ma uwarunkowania chemiczno-fizjologiczne.
Wiele firm-według informacji miejscowych- nie zatrudni palaczy odmawiających kuracji odwykowej, która jest podobno dosyć ciężka dla delikwenta.
Idą więc i w Europie ciężkie czasy dla amatorów nikotyny, chociaż np. historia prohibicji w USA miała przebieg tragiczny, a rezultat wychowawczy-zerowy.
Dorosły, chce i ma prawo decydować o swoim życiu, a ewentualne zabiegi wychowawcze nawet od swej żony często z wściekłością odrzuca..
beatkasz,radzę Ci ,nastrasz swego partnera,że wyekspediujesz go karnie do Kaliforni na twardy kurs odwykowy,może to poskutkuje??

beatkasz
21-06-07, 22:12
jednym z pomysłów jest zagrożenie, że ja zacze palić, tego on nie zniesie...
zobaczymy czy jakieś skutki to przyniesie;) jak coś to da to wam powiem;]

koziorozec72
28-06-07, 01:31
jak to wszystko czytam, to mam wrażenie, że niektóre pary są ze sobą na siłę. Gdybym ja miał kogoś "wychowywać", brać na emocje, straszyc odejściem etc etc... to już bym chyba z taką osobą nie był. Po co?