PDA

Zobacz pełną wersję : Teściowie zabrali mi żonę.



krzysiek73
10-06-07, 15:25
witam

mam bardzo trudną radze
siedzimy w anglii. chilowo nie mialem pracy, a zonie opuzniala sie wyplata.
postanowiliśmy ze pojedziemy do polski.
było długie, czułe pożegnanie, lzy żebym nie jechal, mówiłem że
i tak zobaczymy się za kilka dni. pojechalem do polski, zająłem się dzieciakiem, rodziną, spotkałem sięz przyjaciółmi. dziecko miałem cały czas przy sobie w miarę mozliwośći, bo często teściowie komunikowali że ona gdzieś z nimi jedzie i nie mogę jej mieć. że tez na to im pozwalałem... tak zresztą z dzieckiem zawsze było że nią rządzili.
żona dzwoniła, rozmawialiśmy, powiedziała że poznała przyjaciól, i pomoga jej znależć lepsza pracę. cieszyłem się bardzo z tego że stała się samodzielna i wzięła sprawy w swoje ręce.Ale rozmowy stały sie o dziwo szybko bardzo złe.
żona przyjechala, pojechalem do niej do domu chciałem się przywitać a ona tytlko głowa w sufit... potem spacer i okazało się że:
teściowie przekazali żonie że na spacerze z dzieciakiem spotkałem się z dziewczyną całowalismy się, romansowaliśmy przytulaliśmy itd.!!! i zapytała czy chce rozwód???
powiedziało to wszystko moje dziecko teściom po jednym ze spacerow, gdzie faktycznie spotkałem się ze starą znajomą po to, żeby dzieciak miał trochę rozrywki, bo mała jest niezwykle elokwentna i lubi rozmawiac z ludźmi, a ja lubie tego słuchać. ponieważ nie chciałem oddawac dzieciaka poszedłem razem z nim i spotkaliśmy się w mieście. one sobe rozmawiały a ja całe to nakręcałem na kamerę na pamiątkę. mam tamten film.
fajnie się bawiły, mała była szczęsliwa.
potem dowiedziałem się że dzieciak mowił że jestem niedobry, biję mamę, zdradzam i nie daje pieniędzy . ten tekst o pieniądzach słyszałem wiele razy, prostycznie przy każdej mojej rozmowie telefonicznej z córką. zwracałem uwagę na to, że nieładnie tak szczuć dzieciaka, ale oni zawsze mowili ze ona tak sama.
- tata, a kiedy dasz mamie pieniązki? a czemu nie dajesz pieniązkow? itd..
zona chodziła naburmuszona, nie odzywała się, i się jej nie dziwie po tych rewelacjach które usłyszała. nie chciała rozmawiać.

wpadła do moich rodzicow na obiad. nie odzywała się. czekałem w pokoju na nią, ona weszła, zapytała o pieniądze, dałem jej, ubrałe siebie, dzieciaka i wyszła. co jest grane, pomyślałem i skąd ta zmiana???

zrobiłem to, co zawsze skutkowało, zazdrosć. po powrocie jej do anglii. zaczeliśmy rozmawiać, przytulac i kochac się.

powiedziała że jedzie do tej swojej przyjaciółki żeby zobaczyć pracę. oki, jedź. pozwoliłem
bo wiedziałem że od kasy zalezy jej pobyt.
okazało się że pojechała nie do przyjaciółki, tylko do koleżanki jej siostry ktora mieszka całkiem niestety niedaleko. od tej pory okazało się że:
żona nie wie gdzie jest
nie wolno się jej ze mną spotykać
ze ci ludzie u ktorych jest chca nas na siłe rozdzielić
ze nie wiedziała ze jedzie do nich
wiele telefonów, płaczu, wyznań.. a ja nie wiedziałem nawet gdzie ona jest. nie
spuszczali jej z oka, wszędzie z nią jeździli, nie puszczali i miala zakaz spotykania się ze mną. dzwoniła ukradkiem. ja kontaktowałem się często używając osób trzecich, ze to niby oni, a potem rozmawialiśmy.
Zona mówiła że jest zastraszana, że chcą nas rozłączyć na siłę, prosiła żeby iść na policję.
Panika. że jej robią wodę z mózgu. że mam rozmawiac z jej rodzicami
bo to oni ukartowali to razem ze siostrą i to od nich zależy. pytałem się czy ma swoje zdanie
ale mowiła ze rodzicow ma jednych i się boi. że nie sprzeciwi się im.
do pracy więcej nie pojechala, tamci ludzie zabronili jej. pojechali do pracy razem z nią, i powiedziali że więcej nie przyjdzie, i ze czeki mają posłac na tamtych ludzi adres.

rozmowy byly coraz bardziej rozpaczliwe. dorota przestała jeść w ramach prostestu przeciwko nim, powiedziała ze chce trafić do szpitala. tak się stało.

razem z ludzmi, z ktorymi mieszkam postanowilem uzyc fortelu żeby zabrac zonę stamtąd.
umówiła się na spotkanie z koleżanką w cardiff. dorota powiedziała ze jak beata i mark(ci ludzieP) jej pozwoli to będzie sie mogla spotkać. taci ludzie ją zawieżli, wypytali o wszystko,
pytali sie kolezanki o adres, czas itd. Gosia(kolezanka) mowiła że widziała, ze ten anglik Mark bardzo się bał kiedy zostawiał dorotę.

gosia ja wzięła i zaprowadziła do centrum, gdzie czekałem. wielkie powitanie, lzy. wygladala strasznie, wychudzona jak patyk i słaba. powiedzielismy ze jedzie do mnie. wpadla w panikę.. bardzo, bylo widac ze bardzo, bardzo się boi.
przytulilem, uspokoila sie, pojechala ze mną... zadzwonila i powiedziala ze nie wroci na noc.
takiej nienawiasci w słuchawce dawno nie słyszałem. rozmawiała z nią gosia, i ja.
gosia stwierdziła że to jakaś psychiczna kobieta i dlacego się wtraca w czujeś zycie, a ona na to ze zmarnowała przeze mnie 17 lat i trzeba z tym skonczyc. zapytalem ja z kolei jakim prawem sie wtraca w czyjeś życie, steku bluzgów nie słuchalem, rozlaczylem się.

potam dorota dzwoniła do matki. cały czas błagała żeby mogła ze mna być. mowiła że chce sama decydowac o swoim zyciu, że chce być ze mną. żeby matka nie robiła jej przeszkod.
płacz, a tamten strony podniesiony, nienawistny głos.

pytałem żonym czy mamy isc na policję chcielismy oboje, zrobilem wielki bład ze nie poszedłem, o tym za chwilę.

żona powiedziała że rozmawiała z matką i że to wyjaśni. ze musi tam wrocić ze ma rzeczy.
mowilem ze przywiozą. nie wiem dlaczego wtedy nie bylem stanowczy ale to byl najgorszy błąd w moim zyciu. troche przecholowałem może z zadrością, kiedy już normnalnie rozmawialiśmy wzialem to za dobrą monetę i pojechala tam spowrotem.

z tego co wiem miala straszna awanturę.
nagrałem kilka rozmow telefonicznych kiedy już się załamywała.

prosiła żebym przyjechal, spotkaliśmy się w sekrecie kilka razy bez wiedzy tamtych, oni
nie mogli tego wiedziec.

cay czas prosiła o rozmowę z rodzicami.

kolejny cios - dalem jej telefon na abonament kiedy przyjechala, zeby miec kontakt. przyszly rachunki: 16o funtow, 424, 130.... drugiego nie zapłaciłem na czas, miesiac wczesniej ukradli mi samochod, kupilem kolejny, potem naprawy itd.
pojechalem do polski naprawic pompe wtryskową. nasze stosunki gwałtownie sie pogorszyly. ja jej napisalem ze tak juz dluzej nie wyrobie zyc osobno, ze mnie to meczy i nie mam na to sily..kiedy bylem z dzieckiem i padalo posiedzialem u tesciow, dorotka zadzwonila, powiedzialem ze cierpie i nie bede rozmawial z rodzicami bo nei z nimi bralem slub... ze ja nie ma odwagi sie przeciwstawic i przyjachac do mnie sprobuje byc sam. To byl moj blad, nie podziałało...wyslalem kilka smsow podobnej tresci. przyjechalem z polski, powiedzialem ze ja kocham ze nie chce zadnej innej, nie wierzyla albo juz nie mogla...nie wiem powidziala ze wraca do adama bo juz nie ma sily..., tescie i ci ludzie zajechali mi żone.... niestety akurat operator wyłączyl telefon i nie mialem kontaktu....
po tygodniu zapłaciem. w dzien wyłączenia dostalem smsy ze bedzie sama, ze moze z adamem. od tej pory kontakt zaginal.
probowalem sie dodzwonic.
pojechalem pod dom ludzi poprosilem o kontakt. uslyszalem spadaj stad.. bo wezwe policje. wezwali. wytlumaczylem sprawe, poszli sie zapytac.
powiedzieli ze rozmawiali z dorota (jak, nie mowi po anglielsku??) ze separacja jest w toku(a niy jak) i ze mam sie nie zblizac.

zadzwonilem do rodzicow. raz gadalem z ojcem, raz z matką. rozmwe z matka nagralem,
okazało sie że:
to ich decyzja i to oni tak chcą.
ze jestem złym mezem bo.. nie potrafilem zapewnic srodkow do zycia?????
ze chca nas rozdzielic od samego poczatku tego malzenstwa...
ze dorocie kazali uciekac ode mnie bo nie miala dobraj pracy
ze obmacywalem siostre doroty po slubie???
ze zdradzam na prawo i lewo i oni wiedza o tym bo dziecko mowilo
ze zamieszalem dorocie w glowie i zrobilem jej pranie mozgu
i ze mam sie nie kontaktowac...
i ze dla nich to zaskoczenie i szok ze zona do mnie dzwonila, rozmawiala i spotykala sie
byli tym zaskoczeni jak cholera że się spotykaliśmy, widac dorota mowiła im co innego ze strachu i nie wierzyli mi, mowili ze ja zapytaja.. ona sie ich bala i grala na dwa fronty
teraz na pewno ze strachu sie tego wyprze....
w tle slyszalem teścia jak mowi: daj juz spokój i rozłącz go.

po tej rozmowie wylaczyli telefon, i nie mam kontaktu nawet z dzieckiem.

wiem teraz, że zona chciala byc ze mna ale przez caly moj pobyt w anglii tescie caly czas mieszali jej w glowie. ona ich kocha i nie potrafi sie im przeciwstawic, to jej słabość. ... wykorzystuja to.

ja bardzo ją kocham i tylko ją.. i nie wiem co zrobic zeby w koncu byla moja, a nie ich,,
pomożcie...nie mogę bez niej normalnie zyć. dopóki miałem z nią chociaż kontakt telefoniczy to jeszcze jakos bylo..teraz
odchodzę od zmysłow.. pomocy...przezylimsy se soba wiele wspanialych chwil, i wiem, ze gdyby nie sabotaz tesciow mialbym wspaniala i szczesliwa rodzinę.

co ja najlepszego narobilem
zawsze myslalem ze Dorotka ma po prostu takie chumory
a ona sie bala i byla rozdarta i nie wiedziala co ma zrobic...
kochala mnie a ja ja
nie wiedzialem ze w tak okrutny sposob ktos miesza w naszym zyciu
zle robilem....
ona potrafi byc swietną żoną i kobietą, a ja boje sie że wykorzystując jej słabość zrobią z niej psychicznie chora.. to moja zona...
nie możemy ze sobą porozmawiać bo jej nie puszczą.
telefonicznie tez nie ma szans.


tak, jak poradzila mi poliscja probuj kontaktowac sie poprzez znajomych. niestety, ci ludzie i ktorych siedzi odmawiaja podania jej do telefonu komukolwiek. Ona jest tam jak w wiezieniu.
Dobrze wiedza że jak się skontaktujemy ze sabą tak, żeby ona nie bała się tego i porozmawiamy to na pewno będziemy razem. Dlatego robia wszystko żeby ten kontakt uniemozliwić.

nic nie robie zeby nie pogorszyc.

więc pytam, co robić, co można a czego nie...

krzysztof

selena
10-06-07, 21:05
Zamotałeś swoja wypowiedź, nie bardzo wiem od czego zacząć.

Z tego co opisałeś wnioskuję, że całą winą za rozpad małżeństwa obarczyłeś teściów. Twoja żona jest dorosła osobą i nie pozwoliłaby się więzić przez kogokolwiek, tym bardziej że miała z Tobą kontakt telefoniczny i spotykaliście się pokryjomu.
Wydaje mi się że tylko prawnie możesz dochodzić widzeń z dzieckiem a żona jak by chciała się z Tobą skontaktować czy przekazać jakąś wiadomość to sposób z pewnością by znalazła.
Twoi teściowie mogą sie wtrącać do waszego małżeństwa i z pewnością mają duży wpływ na poczynania Twojej żony, ale nie do tego stopnia by zabronić jej kontaktów z Tobą.

Tak na marginesie to wiele małżeństw się rozpada przez wyjazdy za granicę za pracą, nie jesteś wyjątkiem. Współczuję Ci i jeśli nie uda Ci się odzyskać żony to przynajmniej walcz o widzenia ze swoim dzieckiem.

krzysiek73
11-06-07, 18:14
wiec jest tak: zonie nie wolno sie ze mna kontaktować. nikomu nie wolno z nią. wszystkie telefony odbierają ludzie u ktorych mieszka i pytają co przekazać. musi prosic o pozwolenie na wszystko tamtych ludzi, podejrzewam ze teraz nawet nie chodzi na spacery. dopoki spotykalem sie po kryjomu, to dalo sie to zrobic. teraz kiedy sie tam pokazalem nie ma szans na to. tesciowie powiedzieli mi to otwarcie ze to ich robota i nie pozwlalają mi na to malzenstwo. daj maila wysle ci rozmowy, mam nagrane. zrozumiesz wtedy, co się dzieje. oni wszyscy na nia wsiedli.... jak raz powiedziala mi ze nie wie czy wyjdzie z domu bo nie wie czy pan mark jej na to pozwoli... pan i wladca?
zona jest taka ze się boi. oni o tym wiedza. teraz boi sie odezwac, zeby tamci sie nie dowiedzieli ze to robi, tak mysle.

selena
11-06-07, 18:58
To jakaś paranoia więzić dorosłą osobę, zabronić jej kontaktów z kimkolwiek, takie izolowanie doprowadzi ją do choroby psychicznej. Czy rodzice celowo chcą zrobić krzywdę własnej córce? to mi nie pasuje.
A co z waszym dzieckiem? też nie masz kontaktu?
Twoi teściowe muszą mieć jakieś mega powody na Ciebie, że tak bronią Ci kontaktu z żoną.
Pan Mark to albo jej ochroniarz, albo facet z którym jest.
Rozumiem że Twoja żona się ich boi, ale nie jest ich niewolnicą, jest dorosłą osobą i chyba nie chce się postawić rodzicom. Wspomniałeś o problemach finansowych ... jesteście finansowo zależni od teściów? bo to by może w minimalnym stopniu tłumaczyło ich postępowanie.

Ogólnie to jakaś delikatnie mówiąc dziwna sytuacja.

dmr
12-06-07, 10:23
Cześć.

Ja wiem, że teściowie mogą nieźle bruździć w małżeństwie. Niekiedy wchodzą w kompetencje młodych co może powodować u nich kłótnie, niezgodę, oskarżanie, psują dzieci... Czasem po prostu zakłócają spokój młodej rodzinie. Bywa i tak, że nie akceptują zięcia przez jakieś urojone jego wady. Twój przypadek jest chyba ekstremalny. I co na to poradzić. Może przekonać tamtejszą policję, żebyś mógł wejść do żony, oczywiście w towarzystwie policjantów, i z tłumaczem. Ale tak, żeby tych jej "ochroniarzy przy tym nie było". Bo czekać aż samo się coś rozwiąże to chyba nie jest najlepszy pomysł.

A co do teściów to ja już dawno temu wpadłem na myśl, że najlepiej mieszkać od nich stosowną ilość kilometrów, tak aby ograniczać kontakty. Moja żona nie podzielała mojego zdania. Teraz, kiedy mieszkamy w tej samej miejscowości co teściowie żona dochodzi do tych samych wniosków.

Sprzeciw wobec teściów to Twój święty obowiązek, jeśli mieszają w Waszym małżeństwie. Jesteś facetem, broń swojej oblubienicy. Priorytet jest taki: 1-małżeństwo, 2-dzieci, 3-rodzice, opieka na ich stare lata. Może się zdziwisz dlaczego jako pierwsze wymieniłem małżeństwo. Po prostu od jakości Waszego małżeństwa zależy dobro, wychowanie Waszych dzieci. Dzieci rdzeń moralny przejmują w głównej mierze od rodziców i nawet gdy w młodzieńczych latach dzieci mocno broją, to jednak często później powracają do korzeni.

Jeśli walczysz o jedność i zgodę dla Waszego małżeństwa to idziesz w kierunku dobra, a jeśli teściowie chcą Was poróżnić i rozdzielić to idą w kierunku zła. Nie można ot tak złożyć broni.

Pozdrawiam, trzymaj się i nie poddawaj

r-mi
13-06-07, 01:06
sytuacja jak z jakiejś "mody na sukces". Dokładnie tyle samo w tym logiki i zdrowego rozsądku ;) Dorosła osoba "nie może się kontaktować", chyba ostatnio nawet był taki odcinek że kogoś tam zamknęli w piwnicy on jakimś cudem wyszedł ale ktoś inny mu kazał wrócić spowrotem i tak wracał i wychodził z/do piwnicy przez 15 kolejnych odcinków ;) Tzn. takie rzeczy to tylko w erze

Z tego co napisałeś to albo:
a.) Żona po prostu cię olewa, ale nie chce ci tego powiedzieć więc woli zasłaniać się teściami. Bo po cholerę by z nimi utrzymywała kontakt i odwiedzała SAMA, ryzykując - gdyby jej zależało. Jeszcze do tego jakiś "zatroskany pan mark". Gdyby to o mnie chodziło to być może następną jego troską byłoby to z czego opłacić rachunek za szpital.
b.) To psychicznie dziecko które potrzebuje stałego kontaktu z rodziną i nie jest gotowe na małżeństwo

Tak czy inaczej ktoś powinien w tym wypadku skorzystać z pomocy psychiatrycznej, bo tak się chyba nie zachowują zdrowi na umyśle dorośli ludzie.

Żonę postaw przed wyborem: ty albo teściowie. Nie wiem jak tobie ale mi byłoby szkoda życia na taką bezustanną, kretyńską "zabawę w chowanego" i użeranie się z bandą niezrównoważonych idiotów. W dodatku ewidentnie z winy żony, szkoda nerwów.


Pan Mark to albo jej ochroniarz, albo facet z którym jest.
Selena... ochroniarz, to czemu by miał się bać spotkania żony z mężem ;)

MarcinM
13-06-07, 17:12
Żonę postaw przed wyborem: ty albo teściowie. Nie wiem jak tobie ale mi byłoby szkoda życia na taką bezustanną, kretyńską "zabawę w chowanego" i użeranie się z bandą niezrównoważonych idiotów.

Gdyby życie było takie proste jak Twoje rady, to być może byłyby to dobre rady.

W relacjach pomiędzy (zdrowymi psychicznie) ludźmi główną role odgrywaja emocje a nie układy czy zasady. I tu jest problem.

selena
13-06-07, 18:26
Selena... ochroniarz, to czemu by miał się bać spotkania żony z mężem ;)

To proste ... jeśli ochroniarz to wynajęty po to by się z mężem nie spotykała, bo takie ma zadanie a jeśli jej facet, to nie chce dopuścić do spotkania, bo się boi że go zostawi i wróci do męża.



Popieram pomysł dmr.


Może przekonać tamtejszą policję, żebyś mógł wejść do żony, oczywiście w towarzystwie policjantów, i z tłumaczem. Ale tak, żeby tych jej "ochroniarzy przy tym nie było". Bo czekać aż samo się coś rozwiąże to chyba nie jest najlepszy pomysł.

suzi414
09-10-07, 09:16
No tak czasami mężczyzni sami sobie komplikuja sprawe to rzeczywiscie jest jakies nie zrozumiałe

norton
04-07-11, 13:41
Rzeczywiście zawiła sprawa,ale idź Ty chłopie jeszcze raz na policję,bo tylko ona Ci pomoże.Nie można w dzisiejszych czasach nikogo bezprawnie więzić.O ile to jest w ogóle przetrzymywanie Twojej żony,wbrew Jej woli.

norton
12-10-11, 14:04
Chciałam tylko jeszcze dodać,że albo żona nie ma swojego zdania/to pewne/,albo teściowie to potwory w ludzkich skórach.

ciekawski
19-10-11, 10:50
myślę, że to nie jest sytuacja albo-albo, tylko mieszanka obu powodów. ludzka psychika jest skomplikowana, jak wiadomo!

norton
04-11-11, 14:17
Dodam jeszcze,że kiedyś był program w tv jak zaborczy teść maltretował swoją córkę i jej dzieci,a zięcia przegonił z domu opowiadając,że molestuje swoje dzieci,a jego wnuki.Wreszcie wzięła się za to policja i tatusia/teścia/ aresztowano,córkę oddano do psychiatryka,a tatuś wreszcie zajął się swoimi dziećmi.Musisz podjąć zdecydowane kroki,bo widać,że twoja żona jest w dalszym ciągu posłuszna swoim rodzicom.Trzeba odciąć tę pępowinę.

mariolkasun
12-11-11, 13:32
Powiem Ci jedno. Ja bym kategorycznie ograniczyła kontakty z jej rodziną. Bo jeśli jest Twoją żoną to w świetle prawa Ty masz do niej większe prawa niż rodzice. A oni nie mogą Ci jej po prostu zabrać. Ja na Twoim miejscu bym spotkała się z nią i pogadała prosto w oczy. Wyjaśniła, że to rodzice chcą Was skłócić, i że oni wymyślili tą historię z romansem. Powodzenia. Trzymam kciuki.

norton
29-11-11, 16:46
Ale jeśli rodzice zrobili córce pranie mózgu,to pewnie ona już sama nie wie,kto jest dla niej tą ważniejszą osobą,Zresztą teściowie nie pozwolą się kontaktować córce z zięciem.Ja tam bym poszła do prokuratora i tam się dowiedziała jakie mam prawa,według prawa.

rebecca2001
21-12-11, 10:12
Bo jeśli jest Twoją żoną to w świetle prawa Ty masz do niej większe prawa niż rodzice.

Za przeproszeniem ... o jakich "prawach" mówisz ...?

bo jeśli jestem pełnoletnia i nie jestem upośledzona na umyśle to NIKT ale to absolutnie NIKT nie ma żadnych praw do mnie ... vide "KONSTYTUCJA" ...

norton
17-02-12, 12:19
Pewnie,że tak,ale jeśli przysięga się przed ołtarzem,że...nie opuszczę Cię itd......to facet jako ten prawowity mąż i ojciec ma,że tak powiem pierwszeństwo,a nie rodzice,którzy wydając córkę za mąż liczyli się z tym,że już ich pociecha,to nie małe dziecko i powinna być z mężem,no chyba,że jest tyranem.Pozdrawiam.

login
26-02-12, 21:13
Żart? Jak można więzić dorosłą osobę?

norton
19-03-12, 13:19
Oj bywa,bywa,że można,co nawet widać po pierwszym wpisie użytkownika.Takie cuda nieraz się zdarzają chociaż niby mamy ten XXI wiek. Czasami jesteśmy daleko w tyle nawet za murzynami / nie obrażając ich absolutnie/

abrakadabra
20-03-12, 12:58
czegos bardziej pokreconego dawno nie slyszalem, ale wspolczuje calej tej sytuacji botox Opole (http://www.yasoda.pl/botox-mezoterapia-opole.php) mezoporacja Opole (http://www.yasoda.pl/mezoporacja-opole.php)

kambolina
22-03-12, 08:53
Przykro mi ale trudno w to uwierzyć, żeby wcześniej wszystko było okey, Ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień. Twoja żona najwyraźniej zawsze była osobą uzależnioną od opinii obcych ludzi. Zamiast dzwonić jedź do niej, spróbuj porozmawiać, chociaż szczerze to nie wiem czy na twoim miejscu chciałabym mieć jeszcze coś wspólnego z osobą która będąc mi najbliższą tak mnie zraniła, zostawiła, uwierzyła obcym...

norton
11-04-12, 08:24
Oj chyba nie jest trudno uwierzyć. Nieraz się słyszy - zaraz po ślubie kochające małżeństwo,mąż,żona do rany przyłóż,a po 2-3 latach ręce i język idą w ruch. Inaczej - przemoc w rodzinie.Albo przed ślubem aniołek, alkoholu nie weźmie do ust,a okazuje się,że dobrze się z tym ukrywał,bo był i jest nałogowym alkoholikiem. Bywa tak? pewnie,że bywa.Czyli i w przypadku tej żony uzależnionej od swoich rodziców też mogło tak być. Tylko,że małżonek był tak zaślepiony miłością,że pewnie tego nie zauważał,a może myślał,że po ślubie teściowie nie będą się wreszcie wtrącali.Rzeczywistośc jednak okazała się inna. Szkoda faceta,ale i tej babki także,że też ona nie ma własnego zdania.Dobrze by było,gdyby mieszkali gdzieś daleko od jej rodziców,ale teraz będzie chyba dosyć trudno cośkolwiek zrobić.Jego żona sama musi podjąć decyzję,co jest dla niej ważne mąż czy rodzice.Chociaż i jedno i drugie powinno być ważne,ale w takiej sytuacji.........ręce opadają.

abrakadabra
11-04-12, 13:48
nieraz sie slyszy te i owe historie ale ta jest dla mnie naprawde zadziwiajaca, a moze to facet nie umial sobie poradzic z ta kobieta ? botox Opole (http://www.yasoda.pl/botox-mezoterapia-opole.php) cellulit opole (http://www.yasoda.pl/mezoporacja-zabiegi-na-cellulit-opole.php) mezoterapia Opole (http://www.yasoda.pl/botox-mezoterapia-opole.php)

norton
15-05-12, 09:47
Facet pewnie i umiał,ale żona widocznie jest uległa, pod pantoflem tyranów rodziców.Bywają tacy teściowie,nie na darmo jest powiedzenie,że teściowie powinni kończyć się razem z plackiem weselnym...To tylko powiedzenie-sorki..... Mąż nie pokazał od razu mocnego charakteru i teraz ma przechlapane.Ster objęli teściowie.

Witka
25-08-12, 16:03
Teście to potrafia czasem tak dopiec, że byśmy się nigdy nie spodziewali. Może i historia prawdziwa..

iwonulla
06-10-12, 21:49
Młode małzenstwa powinny mieszkac same z daleka od rodziców! Niestety czesto jest tak ze rodzice jednej czy drugiej strony chca miec wpływ na zycie swoich dzieci...a potem konczy sie to rozwodem albo trudna sytułacja w domu! Najgorzej jak ktras ze stron jest uległa i daje soba manipulowac... wiem cos o tym bo moi rodzice opboje sa pod wpływem swoich i nczego dobrego to nie dało...nie polecam, rodzice powinni stac z boku i słuzyc rada a nie wtracac sie do zycia dzieci!