PDA

Zobacz pełną wersję : Kto rządzi w domu, rodzinie?



selena
10-07-07, 14:19
"Intuicje wysuwane przez naukowców odnośnie dominującej pozycji mężczyzny w rodzinie najwyraźniej rozmijają się z rzeczywistością. Jak wynika z badań amerykańskiego Uniwesytetu Iowa, to kobiety dowodzą domowym pokładem."

http://kobieta.interia.pl/wiadomosc-dnia/news/kto-rzadzi-w-domu,940953,1680


Z moich obserwacji wynika że to kobiety trzymają ster w domu i mają więcej do powiedzenia w rodzinie jak mężczyźni. Nawet w małżeństwach partnerskich da się zauważyc dominującą rolę kobiety.

Czy mężczyźni wolą zrzucić odpowiedzialność na kobiety, czy robią to dla własnej wygody, czy uważają że kobieta jest patronką domowego ogniska i radzi sobie z tym lepiej od facetów? a może są inne tego przyczyny?

jeleszcz
11-07-07, 07:33
Z moich obserwacji wynika, e to kobiety trzymaj ster w domu i maj wicej do powiedzenia w rodzinie jak mczyni.
Czy mczyni wol zrzuci odpowiedzialno na kobiety, czy robi to dla wasnej wygody, czy uwaaj e kobieta jest patronk domowego ogniska i radzi sobie z tym lepiej od facetw? a moe s inne tego przyczyny?

Przypuszczam ,ze wnioski z Twoich obserwacji mona uoglni ,ale tylko w obrbie okrelonej tradycji kulturowej i cywilizacyjnej.Pewne fazy rozwoju kultur s wsplne(pasterstwo,myliwstwo,rolnictwo,industrial izacja i urbanizacja,wreszcie aktualno czyli postindustrializacja) i dla danej fazy dominacja roli kobiety w rodzinie jest widoczna, chocia formacja religijna wpywa na jej stopie (np. rodzina muzumaska rni si w tym zakresie od rodziny hinduistycznej).Jeeli uwag skupimy na kulturze europejskiej ,to wydaje mi si ,e nie sposb pomin roli chrzecijastwa na pozycj kobiety w rodzinie.
Psychoanaliza (C.Jung), z jej kategoriami archetypw, wyjania pozycj kobiety w rodzinie dosy spjnie i konsekwentnie ,ale feministki wobec tej teorii dostaj atakw szau.Jednak nawet w "rodzinie' homo ,obserwujemy wspycie nie ,Animy z Anim, lecz Animy z Animusem (przy pominiciu kwestii organw pciowych).
Inaczej piszc: czuj si nieswj, gdy goszcz w rodzinie, w ktrej pan domu odgrywa rol "baby" ,a pani domu rol "chopa".Ale czy kto nam gwarantowa ,e jako gatunek ,nigdy nie dowiadczymy fazy paranoidalno-schizofrenicznej?

Durden
12-07-07, 21:33
Kobiety s z natury 'wielofunkcyjne' a mczyni "jedno...jajowi " hehe . Jednak to nie ilo a jako wpywa na pozycj (czy tylko ja mam skojarzenia? :) ) W sytuacji kiedy kobieta poczy te dwie cechy zaczyna dominowa...

selena
13-07-07, 14:17
Kobiety s z natury 'wielofunkcyjne' a mczyni "jedno...jajowi " hehe

i facet to mwi? ale masz 100% racji. :)


Posu si przykadem moich rodzicw.
Moj tata by delikatnie mwic pierdo, nie wtraca si do domowego budetu a mama zawsze miaa ostatnie sowo do powiedzenia w domu. Bdc jeszcze dzieckiem nie podoba mi si taki ukad, ale dzi patrzc na to z perspektywy czasu widz, e mama miaa zmys organizacyjny, potrafia gospodarowa kas, zawsze "przegosowaa" ojca, ale nie byo powodw do narzeka bo braa pod uwage dobro caej rodziny.


Wrd moich znajomych, w rodzinie bliszej i dalszej zauwaam taki ukad jak u moich rodzcw, nie widz zwizkw partnerskich, gdzie oboje maja tyle samo do powiedzenia i wsplnie decyduj o domowej kasie.
Czyby to bya regua?

jeleszcz
13-07-07, 16:09
nie widz zwizkw partnerskich, gdzie oboje maja tyle samo do powiedzenia i wsplnie decyduj o domowej kasie.
Czyby to bya regua?

Co to znaczy "zwizki partnerskie' w maestwie?
Jak dwie rne - co do swej natury-osoby mog mie "tyle samo do powiedzenia" na rne kwestie w rodzinie?
Na przykad: czy ojciec w sposb sensowny moe mie tyle samo do powiedzenia na temat pielgnacji niemowlaka co matka?
Przecie matka przez fakt urodzenia dziecka ma dane intuicyjne oraz strukturalne w tej kwestii, ktrych ojciec nie moe mie,a jeli je ma to z lektury!
Ja mog by super pediatri ,ale poniewa nie byem w ciy i nie karmiem piersi itd. to moja ewentualna fachowo w tej dziedzinie - tak sdz - ma warto mdroci ,o ktrej Szwejk mwia ,e powoduje "zgupienie".
Czsto patrzyem si na takich zidiociaych tatusiw ,ktrzy tamsili ony(matki) swoj rzekom wiedz jak postpowa z maluchem.
A co do kasy ,to w Twojej rodzinie byo "ideal".
My chopy, mam oryginalny stosunek do kasy;chcemy j mie, tylko po to, by natychmiast wyda.
Mczyzna sknera, to wynaturzenie przyrody! "Straniczka ogniska" ,to take straniczka kasy.Zodziej na stranika i ochraniarza, to filozofia marna i na czasie nad Wis...
Natomiast ,jesli w maestwie "kasa " jest problemem ("to moja forsa,a to twoja"), to dla mnie sygna ,e jest tam nie rodzina lecz ...gra partnerska.

selena
13-07-07, 16:30
"Związek partnerski" to określenie w którym chodziło mi o małżeństwo.

Partnerskie małżeństwo w/g mnie polega na tym, że małżonkowie mają wspólne konto w banku, podejmują razem wszystkie decyzje np o zakupach czy odnośnie wychowania czy edukacji dziecka. Oboje mogą pracować, robić karierę, dzielić się obowiązkami domowymi, niezależnie od tego czy są to prace "babskie czy chłopskie" itp

Właśnie takich rodzin w swoim otoczeniu nie widzę.
W moim małżeństwie mój ślubny też nie kwapi się do partnerstwa. Chcę się poradzić w jakiejś kwestii to odpowiedź jest jedna i ta sama "zrób jak uważasz, lepiej sie na tym znasz" a jak coś nie wypali to niekiedy oznacza "sama tego chciałaś".

makaronizm
13-07-07, 22:42
A ja zacytuję e-kobiety: "Cechą związków partnerskich jest przyjazne współdziałanie, które pomaga tworzeniu głębokich więzi emocjonalnych między mężczyzną i kobietą, jak również pomiędzy mężczyzną i dziećmi. Pełny rozwój osobowości mężczyzny i wykorzystanie jego potencjału jako człowieka najlepiej przebiega w relacji partnerskiej. W takim związku kobieta ma te same prawa i obowiązki co mężczyzna.
Szacunek okazywany przez mężczyznę swojej partnerce to jeden z istotnych elementów zdrowej relacji, wpływający pozytywnie na psychikę kobiety. Związki partnerskie charakteryzują się zrównoważonym podziałem prac domowych i uczestnictwem w opiece nad dziećmi obu partnerów. Nikła partycypacja mężczyzn w tych obowiązkach może rodzić niezadowolenie i frustrację kobiety."

Wg mnie partnerstwo, kompromis - to ideały, do których warto dążyć. W końcu uczymy się przez całe życie. :) Ważne, by druga strona też tego chciała.

selena
14-07-07, 09:35
A ja zacytuję e-kobiety: "Cechą związków partnerskich jest przyjazne współdziałanie, które pomaga tworzeniu głębokich więzi emocjonalnych między mężczyzną i kobietą, jak również pomiędzy mężczyzną i dziećmi. "

Właściwie to to miałam na myśli, tylko ubrałam to w swoje słowa.
Więzi emocjonalne jednak podciągnęłabym pod uczucia, to jest cecha miłości.



Wg mnie partnerstwo, kompromis - to ideały, do których warto dążyć. W końcu uczymy się przez całe życie. :) Ważne, by druga strona też tego chciała.

Bo w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało naraz.

jeleszcz
14-07-07, 15:58
Czasami zdarzają się małżeństwa ( i rodziny) ,których powstanie, spowodowała wzajemna miłość.
Pytanie:
Czy związek partnerski to, to samo co " wzajemna miłość" ?
Chyba nie ,albowiem :
w miłości nie ma równości !
Ten, co kocha ,gotów jest oddać życie za tego, kogo kocha. Ten ,co kocha ,nosi wszystkie "ciężary" ukochanej osoby. Miłość, to całkowita odpowiedzialność za kochaną osobę.
Najgłębiej o tym pisał ,prawie nieznany u nas, psycholog i filozof niemiecki Max Scheler (zwłaszcza w dziele przetłumaczonym przed laty na j.polski : Istota i formy sympatii) w pierwszej połowie ubiegłego wieku.
Ale czy jest możliwa recepcja jego odkryć, jeśli w naszym języku słowo „miłość” zostało zastąpione synonimami określającymi czynność fizjologiczną zwaną przez medyków – spółkowaniem („czy będziemy się dzisiaj wieczorem kochać”? - z dialogu w polskiej telenoweli).
Na zakończenie ,już bez Schelera, na temat :wspólne konto bankowe ,czy oddzielne konta?
Gdyby u nas była dobra znajomość prawa małżeńskiego (rodzinnego) ,to wielu by się zastanowiło dłużej nad tym.
Brak wspólnoty majątkowej w małżeństwie, jest jednym z trzech głównych podstaw do uzyskania rozwodu.
Po prostu – wspólnota majątkowa definiuje małżeństwo(obok dwóch innych czynników).

selena
14-07-07, 16:21
Czasami zdarzają się małżeństwa ( i rodziny) ,których powstanie, spowodowała wzajemna miłość.




jeleszcz chyba się nie rozumiemy do końca.

jeśli małżeństwo to z wzajemnej miłości, związek bez uczucia (bez miłości) będzie związkiem interesów, inaczej małżeństwem z rozsądku.
Dwoje ludzi, którzy pobrali się z miłości, kochają sie nadal i żyją w związku opierającym się na partnerstwie, takie małżeństwo mam na myśli mówiąc związek partnerski.

jeleszcz
14-07-07, 17:27
Propozycja zastąpienia słowa „miłość’, słowem „partnerstwo” wywołuje we mnie opór dlatego ,że sensy tych dwóch słów w języku polskim od dawna są różne.

Partnerstwo, to równorzędność w grze .Partnerstwo w pracy, w nauce ale w miłości? Idealne partnerstwo w czymkolwiek wyklucza emocje, przeżycia a wymaga zimnej kalkulacjii, kierowania się zasadą „ mini-maks”.
Więc jeśli „partnerstwo” ,jako nowa definicja małżeństwa, to chyba tylko wyczerpująca swoje pole semantyczne w... łóżku. Niewykluczone ,że się mylę, opowiadam jak biegnie moja myśl oparta o moją kulturę języka, prawdopodobnie – konserwatywną.

Oczywiście, język jest tworem żywym ,ale ciągle mam w pamięci zdania Konfucjusza :” Nie psujcie języka. Chaos w życiu społeczeństwa zaczyna się od chaosu w dziedzinie języka. Naprawcie język, a naprawicie obyczaje”.
Coraz silniej i częściej myli się miłość z pożądaniem. A przecież już Grecy wiedzieli ,że „Eros”, to nie to samo co „Caritas”.
Mój znajomy miał b. seksowną żonę i już jej nie ma ,chociaż zaklina się ,że ją kochał bardzo a ona odeszła od niego. Gdy mi opowiedział, co było tą kroplą ostatnią dla jego byłej żony to zrozumiałem ,że nie chciał być odpowiedzialnym za dom i dzieci ,chociaż ją „kochał”.
Pożądanie brał za miłość.
Jest moda na zmiany znaczenia słów, przykład pierwszy z brzegu: redaktor, redagowanie, opracowanie redakcyjne, zastąpiono angielszczyzną – edytuj, edytowanie, wydawca(zobaczyłem w TV stopkę- „wydawca” a powinno być „redaktor”), a przecież te słowa w języku polskim zupełnie co innego dotąd znaczyły.
Ale walka z modą, to tak jak powtarzać fabułę przedstawioną przez Cerwantesa w jego słynnej powieści.

selena
14-07-07, 18:15
Nie mam tak szerokiego zasobu słów jak Ty, nie znam cytatów, którymi mogę popierać swoje wypowiedzi a szukanie ich w necie mija się z celem a poza tym to nadal nie rozumiemy się do końca.

Miłość a partnerstwo to dla mnie dwa rózne określenia. W małżeństwie miłość to uczucie, którym darzymy drugą osobę a partnerstwo to równość w podejmowaniu decyzji, wychowaniu dzieci czy wspólnej kasy domowej.
Wspomniałeś o "łóżku", więc uważam że sex jest tylko dodatkiem do milości a nie podstawą na udany związek małżeński.

jeleszcz
14-07-07, 20:22
1....to nadal nie rozumiemy się do końca.

2. Miłość a partnerstwo to dla mnie dwa rózne określenia.

1.To z mojej strony jest owe - nie zrozumienie.
2. Ale czy te dwa różne określenia odnoszą się do różnych - jak to mówią logicy- desygnatów? Czy te dwa różne określenia są dla dwóch różnych -choć związanych- "rzeczy"?
Jeżeli miłość nie jest tym samym co partnerstwo ( w małżeństwie) - to zgoda !Na początku - nie tylko u Ciebie- zauważyłem zamienne stosowanie terminów " partnerstwo" oraz "małżeństwo" i stąd wziął się mój niepokój.Uważam ,że termin "partnerstwo" nie wyczerpuje istoty mażeństwa.
I już dłuzej nie będę Cię zanudzał.

selena
14-07-07, 23:47
Taki mam styl wypowiadania się, być może stąd kwestia niewłaściwego zrozumienia.

Odpowiem w skrócie.
W udanym małżeństwie miłość (chodzi o uczucie, nie o sex) i partnerstwo idzie w parze. Jest jeszcze wiele innych czynników wpływajacych na udany związek, ale w tej wypowiedzi je pomijam.

NIKa
17-10-07, 17:53
Seleno masz zupełną racje, mężczyźni zawsze liczą ze wszystko za nich zrobimy(rachunki,zakupy(nawet te dla nich)wychowanie dzieci itp), myślą ze taka nasza rola, a każdy bunt z naszej strony powoduje kłótnie.

selena
17-10-07, 19:00
NIKa
wydaje mi się że wiele zależy od tego, jakie wychowanie wyniósł z domu rodzinnego chłopak. Jeśli do matki należały wszystkie zajęcia domowe typu: pranie, sprzątanie, gotowanie, rachunki itp a ojciec wracał z pracy i z gazetą przed TV czekał na obiad, nie poczuwając się do żadnych obowiązków to bardzo prawdopodobne że jego syn będzie tego samego oczekiwał od swojej partnerki życiowej.