PDA

Zobacz pełną wersję : Jak się kłócić , aby się nie pokłócić?



gajer32
15-11-07, 11:32
Małżeństwo!
Piękna instytucja czy przekleństwo?
Wszystko jest dobrze , kiedy jest dobrze... Ale co kiedy dochodzi do różnicy zdań?
Temperamenty ludzkie są różne , a w przypadku małżonków występują one w różnych kombinacjach.
Jak zatem "wykłócić sie o swoje" (obronić swoje stanowisko lub poglądy)- aby nie doszło do walki na noże?
Czy są sposoby na to aby kłócąc się nie doprowadzać do "cichych dni"?
Jak Wy sie kłócicie ze Swoim partnerem i jak sądzicie , że powinno to (tak na prawdę) wyglądać?


W imię Oyca i Syna
ENTER.

selena
15-11-07, 11:45
Nie doprowadzam do kłótni, bo z doswiadczenia wiem że kłótnia tylko zaostrza konflikty w małżeństwie.
Wszelkie różnice zdań staram się wyjaśnić w zarodku, tzn "kawa na ławę" bez niedomówień i można dojść do konsensusu.

stilgar
15-11-07, 14:21
najlepiej wszystko po prostu wyjaśnić, bez zmieniania tematu i wtrąceń osobisty ("a bo ty to jesteś taka...", "a ty to tak zawsze", "nie no, jak ty cos zrobisz..." )

a z innej, bardzo ważnej beczki:

prosze popraw wszystkie te błędy ortograficzne ( kłócić sie nie pisze przez u...) bo to naprawde razi po oczach, a w dodatku tyle razy powtórzone, że zaczynałem wątpić we własną znajomość ortografii, aż sięgałem do słownika ;)

selena
15-11-07, 14:49
Stilgar podobnie jak Ty, również sprawdziłam to słowo w słowniczku, bo nie byłam pewna pisowni.



Jak zatem "wykłucić sie o swoje" (obronić swoje stanowisko lub poglądy)- aby nie doszło do walki na noże?


Wykłocić sie o swoje? czy poprzez szczerą rozmowę dojść do kompromisu i rozwiązać problem?
Kto powiedział że w małżeństwie jedna ze stron ma rację? wina czy prawda zwykle leży po środku, więc nie zawsze jest sens stanowczo stać przy swoich poglądach, bo mogą być niesłuszne.

jeleszcz
15-11-07, 15:17
Gajer 32 pyta dramatycznia:
" jak się kłucić by się nie pokłucić?

odpowiadam:
Pisać ortograficznie, a kłótni nie będzie.

Selena utrzymuje,że:
"Kto powiedział że w małżeństwie jedna ze stron ma rację? wina czy prawda zwykle leży po środku"
Optymistka ! To co leży pośrodku jest pół na pół prawdą i fałszem czyli zazwyczaj fałszem.
Wystarczy się wzajemnie kochać ,by kłótnie były zaostrzającymi "apetyt" przyprawami codzienności.

selena
15-11-07, 15:27
Optymistka ! To co leży pośrodku jest pół na pół prawdą i fałszem czyli zazwyczaj fałszem.
Wystarczy się wzajemnie kochać ,by kłótnie były zaostrzającymi "apetyt" przyprawami codzienności.


Z natury pesymistka a co do małżeństwa, to staż mam niemały i przerabiałam różne warianty. Wzajemna miłość jest podstawą związku a spory/kłótnie w każdym małżeństwie bywają, może dla tych "przypraw" o których wspominasz. ;)

osiaq
15-11-07, 18:57
To proste: kłótnie małżeńskie/narzeczeńskie/inne należy rozwiązywać za pośrednictewm komunikatorów, gdzie zawsze jest czas na zastanowienie się nad odpowiedzią.
Wersja zaawansowana: rozmowy głosowe

A kiedy już facet jest prawie zdecydowany porzucić swoją połówkę, gdyż jej odwracanie kota ogonem i odporność na logikę go przerosła,
zawsze może sobie wyobrazić, że kiedy się rozejdą, jakiś inny będzie z nią ....(sfera domysłów) i to ten jakiś inny będzie słyszał te wszystkie fajne rzeczy, które dotychczas były zarezerwowane tylko dla niego. Kłótnia wyda mu się nieco śmieszna.

Generalnie wtedy Sz. Panom przechodzi ochota na dalsze pieniactwo.
Niestety w czasie "jazdeczki online" panom krew uderza do głowy i takie proste rzeczy do nich nie docierają.

Próby WYKŁÓCENIA od partnerki czegokolwiek są, że się tak wyrażę, "szczytem małości męskiej" i nie prowadzą do niczego dobrego.
Wystarczy pamiętać o jednej złotej zasadzie: kobiecie potrzeba do życia kromki chleba i dwóch komplementów dziennie.
Żadne kłótnie nie będą potrzebne. Niestety Panowie "bardzo mĘSCY" nie poniżą się do kilku ciepłych prostych słów.
Wtedy, proszę Państwa, pozostaje GG z emotkami, to takie fajne małe protezy imitujące zachowania, jakich w związkach zazwyczaj brakuje

gajer32
15-11-07, 22:26
Kóhnia ale Wyśta żeśta czepialscy... :cry:
O jedną literkę się czepiać...
Takie sUgestywne słowo...
"Uśmieszek" w słowie kłó(u)cić....
Temat jest ważny.

selena
15-11-07, 22:37
Zgadzam się że temat dałeś ciekawy, ale jeśli mowa o błędach to popraw jeszcze te w tytule wątku, bo macol je przegapił. :nanana:


Dopisek
Przepraszam, nie da się w tytule poprawić, przed chwilą sprawdziłam.

//Już poprawione ;). macol

selena
16-11-07, 01:04
Gajer a jak to z Tobą jest jeśli mogę zapytać?
Ustepujesz, przytakujesz czy w ruch idą noże? ;)





Wystarczy pamiętać o jednej złotej zasadzie: kobiecie potrzeba do życia kromki chleba i dwóch komplementów dziennie.

Zapomnniałeś o szklance wody, woda kobiecie też niezbędna jest do przeżycia. ;)




Macol odwalasz kawał dobrej roboty na tym Forum. (nie doszukuj sie podstępu, serio tak myślę) :tak_trzymaj:

Nie moge tylko pojąć co znaczy ta kolorowa czcionka? podkreślenie swojej "wyższości", czy sugerujesz że kochasz to Forum (i jego użytkowników oczywiście;) ) jako że czerwony kolor to symbol miłości.

gajer32
16-11-07, 19:09
Cóż mogę powiedzieć...
Ja sie z żoną nie kłócę... Poco mam być potem bity?!
A tak poważnie , to i owszem zdarza się...
Czasem uniesionym głosem , ale zawsze z zachowaniem zasad "parlamentarzysty"...
To , że jesteśmy ze sobą jedenaście lat i nadal sie koffamy chyba tego dowodzi.
Bynajmniej nigdy żadne z nas drugiej stronie nie ubliżyło.
Parafrazując...
Po porządnej kłótni zazwyczaj jest porządne ... zbliżenie (stanowisk) :podstep:
Myślę , że umiemy sie z żonką kłócić , ale także i godzić.

selena
16-11-07, 19:44
Czasem uniesionym głosem , ale zawsze z zachowaniem zasad "parlamentarzysty"...

To , że jesteśmy ze sobą jedenaście lat i nadal sie koffamy chyba tego dowodzi.



Podniesiony głos i mnie się zdarza, ale mam jedną zasadę, nigdy przy dzieciach i druga zasada swoje brudy pierzemy sami, nie mieszamy w to rodziny.

11 lat razem to niemały staż w związku, chwali Ci się to, że potraficie dyplomatycznie się kłócić.
Mój dziadek/wujek w ubiegłym roku obchodził z żoną złote gody i twierdzi że nigdy nie pomyślał by wymienić ją na nowszy model.

osiaq
16-11-07, 19:54
"koffamy"?
ale słiiiiiiiiiiit !!!!


padłem :D

macol
16-11-07, 20:11
Nie moge tylko pojąć co znaczy ta kolorowa czcionka?A jaka ma być? Jakoś musi się wyróżnić od reszty. Nie po to żeby się wywyższać, tylko po to żeby było wyraźnie widać co jest mojego autorstwa. Dlaczego czerwony? Zaczynałem od kolorowania ortów w ten sposób, i tak już zostało. Równie dobrze mogło trafić na niebieski, żółty czy zielony :)


Temat jest ważny.Tak samo jak regulamin FI. Jak już jeleszcz wspomniał, parę ortów może spowodować niezłą awanturę :D Jako użytkownik FI z ponad półrocznym stażem powinieneś już coś o tym wiedzieć.

PS. miałbym prośbę - powyższego OT nie kontynuować w tym miejscu ;).

osiaq
16-11-07, 20:17
dobże im napisałeś! Rególamin jest po to, rzeby rzaden sie nie żondził jak hce!
A czerwony jest cool ! Pani od polskiego cały zeszyt mi na czerwono robiła, potem mama i tata mieli też czerwone na buziach. A potem ja tesz miałem czerwone na pupie!

Rennard
16-11-07, 20:24
"koffamy"?
ale słiiiiiiiiiiit !!!!


padłem :D

<Przeprasza za offtop>
Koffamy.
Hmm.. a mi się skojarzyło z pewnym słowem z angielskiego..
Może to ma tak na prawdę ukryte znaczenie ?
Koffam - Coffin.
Widzę podobieństwo. ^^
</Przeprasza za offtop>

osiaq
16-11-07, 20:27
Mi się to raczej kojarzy z koffanym bLogAssKieM, a jak wiemy istnieje pewien niejawny aksjomat mówiacy, że statystyczny bloger jest ok 4.77 razy głupszy od statystycznej krowy
Ja rozumiem, że mężczyzna nie potrafi powiedzieć "kocham", ale żeby nie potrafił tego napisać?


Gajer: To nie jest osobisty przytyk do Ciebie, broń Boże. Jest to ogólnik!

gajer32
16-11-07, 20:37
Jak ju zauwayli niektrzy - staram sie czasem wykaza poczuciem chmor...
Jestem tylko czowiekiem i nie zawsze mi to wychodzi...
Widz jednak , e co niektrzy bardzo sobie do serca wzili wywleczon ze szk poprawno ortograficzn...
Mnie osobicie bardziej zaley na "politycznej" poprawnoci.
"Zapodaem" temata... Ale wydaje mi sie , e co niektrzy mojego Jamesa Bda wykorzystuj by wzi udzia w dyspucie jednak unikn jej tematu...
Podobno w necie jestemy anonimowi... Wic teoretycznie moemy by szczerzy...
Wic czemu sie nie pochwali?
Nawet jeli nie umiemy sie kci?
Moe kto bdzie mg nam pomc?
A temat ortograficznych "bull's" mona te przecie zaoy...
Ale nie tu....
Nie rozmywajcie tematu....
PLEASE!:cry:

osiaq
16-11-07, 20:43
Jak już zauważyli niektórzy - staram sie czasem wykazać poczuciem chómoró...
Jestem tylko człowiekiem i nie zawsze mi to wychodzi...
Widzę jednak , że co niektórzy bardzo sobie do serca wzięli wywleczoną ze szkół poprawność ortograficzną...
Mnie osobiście bardziej zależy na "politycznej" poprawności.
"Zapodałem" temata... Ale wydaje mi sie , żer co niektórzy mojego Jamesa Błąda wykorzystują by wziąć udział w dyspucie jednak uniknąć jej tematu...
Podobno w necie jesteśmy anonimowi... Więc teoretycznie możemy być szczerzy...
Więc czemu sie nie pochwalić?
Nawet jeśli nie umiemy sie kłócić?
Może ktoś będzie mógł nam pomóc?
A temat ortograficznych "bull" można też przecież założyć...
Ale nie tu....
Nie rozmywajcie tematu....
PLEASE!:cry:

Osobistycznie w pełni się zgadzam, z jednym zastrzeżeniem : ortografii jednak pilnujmy. Okazujemy szacunek innym, a przy tym naprawdę lepiej się to czyta.
Wracamy do tematu kłótni małżeńskich a raczej wykłócania sie o swoje.
Ja zaczynam: baba ma zajać się pierdółkami (pranie, sprzątanie, gotowanie, wychowanie dzieci i inne takie bzdury)
mężczyzna natomiast zajmuje się poważnymi rzeczami: śledzi istotne międzynarodowe wydarzenia (Euro 2008, kinematografia USA, degustacja eksportowanych poza granicę alkoholi czyli testowanie, coby wstydu Ojczyźnie nie przynosiły) Wtedy nie ma kłótni i zarówno żona, jak i pies znają swoje miejsce i pory posiłków tudzież spacerów

gajer32
16-11-07, 20:49
Wbrew pozorom potrafię powiedzieć "KOCHAM".
Mało kto pewnie mi uwierzy , że potrafię bez powodu czy jak kto woli okazji kupić żonie różyczkę.
Jednak fakt , że oddałem jej nerką chyba mówi już sam za siebie!

selena
16-11-07, 21:40
Macol dziękuję za wyjaśnienie, co do reszty, spełnię Twoją prośbę i (z wielkim trudem) powstrzymam się od komentarza, bo nie przepadam za czerwienią i bardziej pasuje mi zielony kwadracik jak czerwony.



Wkurza mnie pismo pokemonowe, celowe kaleczenie języka polskiego, słowa typu "koffamy" kojarzą mi sie z małolatami, próbującymi zwrócić na siebie uwage.



baba ma zajać się pierdółkami (pranie, sprzątanie, gotowanie, wychowanie dzieci i inne takie bzdury)


Panowie warto zainwestować w taką fermę, gdzie hodują takie kury domowe, zapotrzebowanie na takie żony jest ogromne. :-P

gajer32
16-11-07, 21:49
Seleno!
Wybacz , ale Ty też zaczynasz rozmywać wątek...
Aż mi głupio...:???:

selena
16-11-07, 21:53
Seleno!
Wybacz , ale Ty też zaczynasz rozmywać wątek...
Aż mi głupio...:???:


Cos się przyssał do Seleny? każdy moj post jest w temacie, nawet ostatni post o kurach domowych też jest tematycznie z Twoim wątkiem związany.

osiaq
16-11-07, 22:22
A więc jak juz wspomniałem na wstępie, odnosząc się do tematu rozmowy, po tym wszystkim, co mówilismy, moge rzec, że niewiele można tu powiedzieć.
Zmykam z wątku :)

selena
16-11-07, 22:41
osiaq dezerterujesz :po_glowie:


Ja zostaję, wątek gajera był przerobiony teoretycznie, teraz czas na praktyczną naukę tzn "jak się kłócić , aby się nie pokłócić".

gajer32
16-11-07, 22:52
I o To właśnie chodzi!!!
JAK?
To jest ważne!
Nawet na Forum sami dajemy przykład jak tego nie należy robić.
Jedyne co nas różni od realu to to , że nie da się tutaj (dosłownie) podnieść głosu.
Ale jak się kłócić , żeby wyjść z twarzą i nie stracić przyjaciela (partnera)???
Spróbujmy sobie i wszystkim na to odpowiedzieć.
Na pewno musi to być "kłótnia" na argumenty a nie na oszczerstwa! TO jest pewne!
Jakie Wy macie na to sposoby?
:po_glowie: ?

selena
16-11-07, 23:09
1. Ale jak się kłócić , żeby wyjść z twarzą i nie stracić przyjaciela (partnera)???

2. Na pewno musi to być "kłótnia" na argumenty a nie na oszczerstwa! TO jest pewne!


1. w necie masz na myśli dyskutanta?
ja bym powiedziała że trzeba tak poprowadzić dyskusję by partner do którego kierujesz swój wątek chciał z Tobą dyskutować.


2. oszczerstwa??? tego zupełnie nie rozumiem, biorąc pod uwage ten wątek to odczytuję tylko argumenty, żadnego oszczerstwa nie widzę.

gajer32
16-11-07, 23:15
Przepraszam , ale ja do nikogo nie "piję".
Próbuję kontynuować wątek "precyzując" go niejako...

gajer32
17-11-07, 12:48
W dłuższym związku , czy to w małżeństwie wiele wiemy o swoim partnerze. Nieraz sie zdarza , że tą wiedzę wykorzystujemy przeciwko drugiej stronie konfliktu (co b. często obraca się później przeciw nam...) Różnego rodzaju potknięcia partnera i nasze spekulacje oraz podejrzenia stają się bronią dodatkową.. Np."Widziałem/am Cię z nim/nią!!! Tak czule sobie w oczy patrzyliście!!! Kto wie co było później?!?"
To są"te" oszczerstwa. Coś co zawsze boli i zostawia sączące wiele lat rany... To zwykle nie wpływa dobrze na związek.
Więc pytam Was - Jak się kłócić? Jak studzić emocje swoje i partnera , by nie skończyło sie to (w najleprzym przypadku) rozstaniem?

Wimię Oyca i Syna
ENTER.

osiaq
17-11-07, 13:14
Problem tej całej rozmowy polega na tym, że nie podajesz nic konkretnego. Piszesz ogólnikowo i w związku z tym temat leci po ogólnikach.
Wyobraź sobie, że piszesz wątek o wirusie w komputerze i wygląda tak:

-Gajer: załóżmy, że mój komp się muli i powiedzmy, że np. nie startuje w trybie awaryjnym. Jak to naprawić
-Selena: idź do serwisu
-Jurgi: Podaj więcej szczegółów
-Macol: Do tego jest inny wątek. Popraw orty!
-osiaq: a otoczenie sieciowe widać?
-Gajer: nie wiem, z moim kompem wszystko jest OK, tylko tak się pytam hipotetycznie
-Wszyscy: (sp...aj!)

Tak to jest z ogólnikami. Jeżeli chcesz ostudzić atmosferę po kłótni o zbyt słoną zupę, robi się to zdecydowanie inaczej, niż po kłótni, kiedy 14-letnia córka sąsiadki przynosi Twojej żonie zaświadczenie, że jest z Tobą w ciąży.

Dopisek:
No dobra, 15-letnia

selena
17-11-07, 14:10
Różnego rodzaju potknięcia partnera i nasze spekulacje oraz podejrzenia stają się bronią dodatkową.. Np."Widziałem/am Cię z nim/nią!!! Tak czule sobie w oczy patrzyliście!!! Kto wie co było później?!?"
To są"te" oszczerstwa. Coś co zawsze boli i zostawia sączące wiele lat rany... To zwykle nie wpływa dobrze na związek.

Nie nazwałabym tego oszczerstwami, ale ok *.
jeśli są podejrzenia, "sączące się rany", niekiedy docinki z tego powodu jak sam zauważasz, to nasuwa mi się pytanie: gdzie jest zaufanie w tym związku, gdzie jest szczerość by takie niejasności wyjaśnić?
Filarem małżeństwa jest miłość, ale też szczerość i zaufanie do drugiej osoby a jeśli tych cech nie ma to w/g mnie nie jest to dobre małżeństwo i może stąd wynikają kłótnie.




-Selena: idź do serwisu


bankowo taką odpowiedź by dostał. :smile:




* oszczerstwo &#171;kłamliwa wypowiedź, mająca na celu skompromitowanie, poniżenie lub ośmieszenie kogoś&#187;

gajer32
17-11-07, 15:35
Problem tej całej rozmowy polega na tym, że nie podajesz nic konkretnego. Piszesz ogólnikowo i w związku z tym temat leci po ogólnikach.
Wyobraź sobie, że piszesz wątek o wirusie w komputerze i wygląda tak:

-Gajer: załóżmy, że mój komp się muli i powiedzmy, że np. nie startuje w trybie awaryjnym. Jak to naprawić
-Selena: idź do serwisu
-Jurgi: Podaj więcej szczegółów
-Macol: Do tego jest inny wątek. Popraw orty!
-osiaq: a otoczenie sieciowe widać?
-Gajer: nie wiem, z moim kompem wszystko jest OK, tylko tak się pytam hipotetycznie
-Wszyscy: (sp...aj!)

Tak to jest z ogólnikami. Jeżeli chcesz ostudzić atmosferę po kłótni o zbyt słoną zupę, robi się to zdecydowanie inaczej, niż po kłótni, kiedy 14-letnia córka sąsiadki przynosi Twojej żonie zaświadczenie, że jest z Tobą w ciąży.

Dopisek:
No dobra, 15-letnia

Małżeństwo czy inne długie związki to temat rzeka...
Rzucam ogólniki ponieważ nie chce skupiać sie na konkretnym temacie...
Po prostu raczej sie nie da...
Związek to nie komputer...
Porównywałem nawet (przez analogię) z moim BENQ-iem... Obraził sie na mnie i nie rozmawia ze mną wcale.
Teraz czekam na kuriera z serwisu i siedzę przed "meblem" z epoki Króla Bolesława Ślepego...
Związek to co innego...
Ten sam problem , różne związki - różne sytuacje i rozwiązania!

selena
17-11-07, 15:42
Rzucam ogólniki ponieważ nie chce skupiać sie na konkretnym temacie...
Po prostu raczej sie nie da...


Piszesz konkretnie a i tak każdy wolny temat zjedzie na boki przy argumentacji.