PDA

Zobacz pełną wersję : Dać pić czy bić??



Blairce
01-12-07, 12:32
Co powiecie na temat niepełnoletnich dzieci pijących nałogowo alkohol...
Chce pomóc mojemu koledze i nie wiem ja to zrobić, on nie wie co zastosować (jaką kare?) aby to małolat przestał pić...:uwaga:

selena
01-12-07, 14:03
To jest plaga dzisiejszych czasów, że małolaty już w podstawówce zaczynają sięgać po alkohol.
Bicie nic nie da, pozwolić na dalsze picie też nie można, bo niepełnoletni powoli wpada w nałóg. Na początek próbowałabym poważnie z dzieckiem pogadać, ograniczyć kieszonkowe, dodatkową karą może być zakaz komputera czy szlaban na wyjście z domu.

warzywko
03-12-07, 23:04
Bicie nie zmieni dziecka, ewentualnie może jeszcze bardziej się buntować. Obecnie panuje zapaść jeśli chodzi o wartości i ideały. Dzieciakom wmawia się różne rzeczy, propaguje agresje... Takiemu dziecku trzeba znależć jakieś zajęcie, by mógł wykazać się... zaimponować.

selena
03-12-07, 23:15
Rodzice małolata powinni sie też zainteresować w jakim towarzystwie ich dziecko przebywa, koledzy też mają duży wpływ na chłopaka.
Jak już nadmienił warzywko warto chłopakowi znaleść zajęcie, może jakieś kółko zainteresowań?

osiaq
04-12-07, 04:25
Ja mam taki złoty i sprawdzony środek:
Dać w ryj i niech od dzisiaj żre to, co sam upoluje.
U mnie zadziałało. Dodam, że chodzi o niepełnoletnią dziewczynę.
A potem już standard, czyli przepisywanie "Faraona"
Dwa rozdziały powinny wystarczyć.
Wszelkim lewakom trąbiącym o prymitywiźmie pragne oświadczyć, że wybiera się na medycynę i ma do tego niezłe przygotowanie i wiedzą z biologii bije mnie na łeb juz dzisiaj, a do najdurniejszych nie należę.
Oczywiście nie powtórzyło się już nigdy więcej, nie licząc porannego przymusowego szorowania łba pod zimną wodą proszkiem do prania, kiedy zauważyłem pasemko. Nie zeszło, niestety :)
A ponieważ dziecko ładne, więc warunkowo odroczyłem golenie na 24h. Pasemko zniknęło po południu.
Albo rodzic rządzi w domu, albo dziecko rządzi w domu. Jeżeli dziecko - to niech mnie utrzymuje.
Jeżeli ja - to niech się dostosuje. Dodatkowe zajęcia jak najbardziej, dla dziewczyn polecam taniec, najlepiej latino. Z chłopakami nie mam doświadczenia, ale ich wychować jest raczej łatwiej.

Uzasadnienie:
Gnojek nie zawsze chce pić, ale musi mieć powód do odmowy.
Siła wyższa, czyli wola rodziców, jest wystarczającym usprawiedliwieniem.
Wiadomo, starzy są poje.ani, więc ona/on nie pije. Nikt się nie dziwi i nikt się nie smieje. Wszyscy to akceptują, bo rodziców się nie wybiera. Albo wy ich wychowacie, albo MTV je wychowa. Warto przy okazji wyśmiewać prostactwo mediów, świetnie działa. Poświęcanie dziecku ok. 1.5 godziny dziennie jest zbawienne i pomaga utrzymać gnojkowi pion moralny do tego stopnia, że sam/a staje sie autorytetem wśród równieśników.
Pieprzenie, że takie czasy i próby zastapienia tysiącletnich doświadczeń jakimis szwedzkimi i francuskimi modelami prowadzą donikąd. Podobnie jak poleganie na szkole czy telewizji.
Zalecam również co najmniej 15 minut rozmowy wyłacznie w obcym języku, przy normalnych czynnościach typu gotowanie czy odkurzanie.

Rodzic nie tylko staje się autorytetem i (powiedzmy) wzorem, ale również źródłem rad i spowiednikiem, z czego można byc dumnym.
Dobrze jest tez, kiedy potrafi sie odpowiedzieć na slangówki. Ostatnio przeczytałem na tlenie "Twoja stara klaszcze u Rubika" i szybka odpowiedź "A Twoja wie jaka to melodia" pozwoliła mi zachować twarz. Domyślam się, że regularnie również czyta to forum :) I tak powinna wyglądać więź, nawet jeśli teraz dzieli nas 4-5 tys. km.

Inna sprawa, że stary wbijający po robocie kapcie, oglądający teleexpress i mecze z "Lechem" w tłustej łapie, jest średnim wzorem. Taki to może sobie co najwyżej pogadać do żony. Dbac o siebie trzeba do deski, panowie.

Uprzedzając ewentualne próby wykłócania się oświadczam, że dla mnie to niestety koniec tematu :) Zadziałało świetnie, działa dalej i ani myślę zmieniać zdania, więc mój głos w dyskusji nie będzie juz potrzebny :) EOT :)

selena
04-12-07, 07:44
Ja mam taki złoty i sprawdzony środek:
Dać w ryj i niech od dzisiaj żre to, co sam upoluje.

Albo rodzic rządzi w domu, albo dziecko rządzi w domu. Jeżeli dziecko - to niech mnie utrzymuje.
Jeżeli ja - to niech się dostosuje.


Nie zmierzam do kłótni, daję Ci tylko do przemyślenia.
Despotyczne rządy głowy rodziny, zadziałały i jak mniemam nadal działaja, dopoki jest na Twoim garnuszku a nie myślałeś że jak dziecko wyrwie się z domowego aresztu to stracisz całkowitą kontrolę nad nim? zechce nachapać się wolnością i się zakrztusić? a na starość odpłaci Ci się podobną opieką jak Ty teraz wychowaniem i jeszcze Ci powie "sam mnie tego nauczyłeś"?

RRybak
07-12-07, 07:09
A dziw, e dopiero teraz to znalazem.
Mimo despotycznych ocen, popieram osiaq'a, e nie istnieje co takiego jak 'bezstresowe wychowanie'. Dziecko ma mie wasn wol, ale pod adnym - ale to adnym pozorem nie moe uprawia samowolki. Oby wicej przyszych i obecnych rodzicw dostrzego problem. Zadaniem rodzica jest wychowanie - nagradzanie, ale take karcenie - adekwatnie do sytuacji.
Seleno, jeli takie dziecko - jak to napisaa - ju "si wyrwie", to wyrwie si z dyscyplin. Obserwuj na co dzie zbyt wiele rozwydrzonych bachorw, eby wiedzie, e z nich nic dobrego nie bdzie. Poprzez podchodzenie do dziecka w stylu "ja Ci bardzo prosz" po raz dwudziesty, rodzic traci autorytet, a dziecko czuje si bezkarne i traci wszelkie wartoci. wietnym przykadem by chociaby program "superniania". No chyba, e najwaniejsze dla niego bdzie napi si i zapali ze znajomymi, bo w kocu "durny stary mi nic nie zrobi, a panie jest trendy".

selena
07-12-07, 10:28
Nie byłam i nie jestem za wychowaniem bezstresowym a system kar i nagród rodzice powinni ustalać sami, oni najlepiej znają swoje dziecko i wiedzą jak z nim postępować.

Osiaq wychowuje dzieci według swojej że tak sie wyrażę taktyki, jego dziecko i on decyduje o metodach wychowawczych, bo wie co jest najlepsze dla jego córki.
Znam rodzinę, w której dziecko było chowane w surowej dyscyplinie, było karane, ale też i nagradzane. Wyjechało na studia, wyrwało się z domowego aresztu, skończyła się kontrola rodziców, poczuło wolność i ... zakrztusiło się tą wolnością, dziś jest w rynsztoku. Nie mam podstaw twierdzić, że dziecko osiaqa też zejdzie na psy, ale takie przypadki się zdarzają, dlatego napisałam że warto to przemyśleć.
Szczegół, ale nie podobało mi się "szorowanie łba pod zimną wodą proszkiem do prania". Zimna woda do ostatniego płukania ponoć działa wzmacniająco na cebulki włosowe, ale proszek do prania, głównie ten z wybielaczem na pewno dobrze na włosy i skóre głowy nie wpływa.
Nie mnie oceniać czy przykładowy Kowalski (i osiaq) dobrze wychowuje swoje dzieci, dopiero na starość rodzice będą mogli powiedzieć czy stosowali dobre metody wychowawcze i czy dobrze wychowali swoje dzieci.

RRybak
07-12-07, 10:47
ale proszek do prania, głównie ten z wybielaczem na pewno dobrze na włosy i skóre głowy nie wpływa.
nie wdając się w polemikę - a jak wg Ciebie działa na włosy i skórę głowy farba? Zwłaszcza na młode włosy?

Uznajmy to pytanie za retoryczne..

selena
07-12-07, 12:10
nie wdając się w polemikę - a jak wg Ciebie działa na włosy i skórę głowy farba? Zwłaszcza na młode włosy?

Uznajmy to pytanie za retoryczne..


Podobnie, dlatego nikt rozsądny nie będzie niszczył włosów farbą czy proszkiem do prania, tylko zmieni kolor i zrobi to szamponem zmywalnym. :p


Dopisek
Wracając do dzieci to o ich wychowaniu najwięcej mogą powiedzieć rodzice a ty RRybak chyba nie masz dzieci, ale to wcale nie znaczy że nie znasz się na ich wychowaniu. ;) Chciałam nadmienić że w wychowaniu dzieci teoria niewiele ma wspólnego z praktyką.

RRybak
07-12-07, 17:56
chyba nie masz dzieci, ale to wcale nie znaczy że nie znasz się na ich wychowaniu. Chciałam nadmienić że w wychowaniu dzieci teoria niewiele ma wspólnego z praktyką
No nie wiem.. Całe życie zbieram doświadczenie i wiem, że trzymam się własnych zasad "jak nienormalny". Do tego widzę błędy wychowawcze innych ludzi (świadomy tekstów w stylu "bez oceniania innych" - vide wychowanie bezstresowe) i wiem na co sobie nigdy nie pozwolę. Do tego wiem jak bym zareagował w danej sytuacji. To - wg mnie - diametralnie zmienia postać rzeczy. Nie zamierzam się płaszczyć przed dziećmi, by być "super-frajer-tatusiem", żeby mi na głowę wlazły :) Co jak co, ale dyscyplina, albo szczere rozmowy muszą być. Gdzie to drugie już wykluczam w okresie dojrzewania ;)

selena
07-12-07, 19:09
Nie da sie zaprzeczyć, że szczere rozmowy dzieckiem są bardzo ważne. Dyscyplina w granicach rozsądku oczywiscie też, ale ważne jest także zbudowanie więzi i zaufania, bo nie będziesz chodził za dzieckiem krok w krok i pilnował go czy nie popełni jakiegos błędu, ale więź i zaufanie zdobywa się poświęcając mu wiele czasu.


Całe życie zbieram doświadczenie i wiem, że trzymam się własnych zasad
wiem na co sobie nigdy nie pozwolę. Do tego wiem jak bym zareagował w danej sytuacji.

Nigdy nie mów nigdy a teraz do rzeczy. Wiele osób bezdzietnych dziwi się i krytykuje postawę rodziców gdy widzi rozbrykane dziecko i głośno lub w duchu mówi sobie "ja bym na to nie pozwolił, u mnie to będzie tak i tak". Całą ideologię można wyrzucić do kosza gdy się tatusiem zostaje i "głupieje" na punkcie potomka.
Nie jeden facet krytkuje też swojego ojca zarzucając mu błędy jakie popełnial w wychowaniu, "ja będę lepszym ojcem" obiecuje sobie a po iluś tam latach postępuje podobnie, bo taki przykład wyniosł ze swojego domu. Nie jest to reguła, ale czesto tak bywa.

Doświadczenia z ojcostwa innych? to nie to samo co samemu byc ojcem, razem z żoną przeżywać 9 miesięcy przed jego przyjściem na świat, tulić w ramionach niemowlę, dzieciecym glosikiem usłyszeć kocham cię tatusiu, poczuć bezwarunkową miłość swojego dziecka. Serce nawet z lodu topnieje i kawalerskie zasady wychowania przyszłych potomków często idą w takich chwilach w kąt.
Nie znaczy to jednak że pozwalasz dziecku na wszystko czego ono zapragnie, dziecko powinno znać pewne granice, ojciec jest po to by go wychowywać i pewne zasady dobrego wychowania przekazać swojej latorośli. Ty możesz być tym wyjatkiem, ale wielu facetow jakich znam, zmieniło swoje podejście do wychowania dzieci jak doczekało własnych.

Wybacz RRybak, ale dla mnie prawdziwy ojciec, lub facet, który ma w sobie cechy na dobrego ojca, nigdy nie powie na dzieci "rozwydrzone bachory", obojętnie czy są to jego dzieci czy obce.

kiciaszara
08-12-07, 06:36
Wydaje mi się, że jeżeli dziecko sięga po alkohol to jest już trochę późno na wychowawcze gierki i potrzeba bardziej radykalnych środków. Jak zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć. Sama wychowałam syna i wiem co mówię.
Na to, by dobrze wychować dziecko (by nie sięgało po używki) pracuje się od pierwszych dni jego życia. Dyscyplina jest potrzebna, ale również a może przedewszystkim rozmowy i tłumaczenie. Poległam tylko na jednym polu. Ja palę i syn pali (bo przyklad jest jeszcze jednym bardzo ważnym czynnikiem wychowawczym). Jeżeli syn nie widział mnie czy męża nigdy pijanych to i moje tłumaczenie, że alkohol jest dla ludzi , ale w rozsądnych granicach, musiało odnieść skutek. Natomiast szkodliwość palenia nie przekonała go skoro widział mnie i męża palących.
Zawsze stosowałam prostą metodę wychowawczą, jak najmniej zakazów, ale jeśli już takie były, to były egzekwowane konsekwentnie,niezależnie od okolicznści i mojego humoru. Dziecko zawsze sprawdza granice do jakich może się posunąć i jasne reguły bardzo mu pomagają w zrozumieniu mechanizmów jakimi rządzi się świat.
Tak więc, w sytuacji tu opisaniej podjęłabym bardzo radykalne kroki. Trudno mi napisać jakie, ale takie, które zapewniłyby mi całkowitą kontrolę nad codziennym życiem dziecka a do tego pewnie jakaś terapia, bo picie w tym wieku to sygnał problemów z własnym wnętrzem i trzeba temu zaradzić.

RRybak
08-12-07, 11:12
dla mnie prawdziwy ojciec, lub facet, który ma w sobie cechy na dobrego ojca, nigdy nie powie na dzieci "rozwydrzone bachory"
To jak wg Ciebie nazwać dziecko, które rzuca w twarz matki zabawkową ciężarówką o wielkości psa, albo rozdrapuje jej oczy, wrzeszczy z agresją tak, że słychać go dwa domy dalej, a w zamian słyszy tylko "przestań bo już nie mogę", albo "ja cię proszę". Jak nazwać te wszystkie dzieciaki z "superniani"? "Cudowne bobaski, z tylko trochę skrzywioną psychiką"?
Czy może dzieci są super, a po prostu rodzice są nieudolni?
Wybacz - dla mnie takie coś jest "rozwydrzonym bachorem" - i jedyne czego mu trzeba to utemperowania i wychowania. I nie sądzę, żeby to świadczyło w jakikolwiek sposób o braku poziomu mojego (przyszłego) ojcostwa.

selena
08-12-07, 11:54
RRybak chciałoby sie powiedzieć, nie ucz ojca dzieci robić, bo to każdy facet potrafi, ale wychowanie to bardziej doświadczenie i praktyka niż teoria.

1. Małe dziecko nie ma tyle siły by rzucić ciężarówka wielkości psa w twarz doroslej osoby, chyba że masz na myśli psa miniaturkę, ale to szczegół.
2. Agresywne zachowanie dziecka ma zazwyczaj podłoże psychologiczne i rodzic, który nie jest w stanie zapanować nad tym, powinien szukać porady u psychologa. Nie sądzisz chyba że rodzic podejdzie do tego z taką samą agresją i też zacznie wrzeszczeć czy rzucać tym co ma pod ręka? albo złapie malucha i porządnie wytrzepie mu skórę. Takie upominanie "bądź grzeczny, ja cię proszę" niewiele pomaga, lepszym sposobem jest nie zwracanie uwagi, bądź odwrócenie uwagi dziecka, ale to potrafią tylko rodzice i to nie wszyscy.
3. "Cudowne bobaski, z tylko trochę skrzywioną psychiką", urodził sie z odchyłami od normy czy rodzice poprzez nieudolne wychowanie doprowadzilli go do tego? Odpowiedź powinna być prosta, jeśli wiesz co to jest wychowanie dzieci i wcale nie chodzi mi tu o wychowanie bezstresowe.
4. Wspominasz o superniani, bardzo dobry przykład, właśnie ona jest psychologiem i potrafi utemperować każde dziecko. Program ten jest bardzo edukacyjny nie tylko dla rodziców, ale bezdzietnym również uswiadania na czym polega wychowanie dzieci i pokazuje przykłady że każde dziecko może być "cudownym bobaskiem" jeśli ma się do niego dobre podejście.
5. "Rozwydrzony" jestem w stanie znieść, ale nazywanie dziecka "bachor" to już przesada i brak szacunku dla dzieci i rodziców. Być może to tylko ja jestem uczulona na te określenie, bo w moim otoczeniu "bachor" znaczy jeszcze mniej jak zwierzak.

RRybak
08-12-07, 12:27
3 letnie dziecko ma wystarczająco dużo siły by targnąć dużą, kanciastą, plastikową ciężarówką.
Muszę przyznać, że dla mnie "bachory" zachowują się jeszcze gorzej jak zwierzęta, ale "w moim otoczeniu" oznacza to mniej więcej "rozpieszczonego, niewychowanego, agresywnego i nie reagującego na nic rozwrzeszczanego gówniarza" :razz:
I nie uczę nikogo niczego robić, bo nie mówię nikomu co ma robić. Przedstawiam SWÓJ światopogląd w dyskusji.
Właśnie złapanie i przetrzepanie mu tyłka byłoby świetnym rozwiązaniem, zamiast beznadziejne proszenie się, gdy i tak mały Cię ignoruje. Inna sprawa, że przez te pampersy, to one praktycznie nic nie czują i kara ma chyba bardziej wymiar psychologiczny.

p.s. nie mam szacunku dla dzieci i rodziców, gdy ta ciężarówka leci w inną osobę, a z rodziny nikt nie potrafi przeprosić, tylko po raz kolejny widzę podrapaną osobę i słyszę debilne "ja cię proszę, przestań".

selena
08-12-07, 12:44
Muszę przyznać, że dla mnie "bachory" zachowują się jeszcze gorzej jak zwierzęta, ale "w moim otoczeniu" oznacza to mniej więcej "rozpieszczonego, niewychowanego, agresywnego i nie reagującego na nic rozwrzeszczanego gówniarza"

ze szczególnym podkreśleniem na "niewychowanego", a wychowanie dziecka należy do rodziców. To nieudolność niektórych rodziców jest tego przyczyną i nie należy winić dziecka.




Właśnie złapanie i przetrzepanie mu tyłka byłoby świetnym rozwiązaniem, zamiast beznadziejne proszenie się, gdy i tak mały Cię ignoruje. Inna sprawa, że przez te pampersy, to one praktycznie nic nie czują i kara ma chyba bardziej wymiar psychologiczny.


Twoja rada na takie dziecko to odpowiedź agresją na agresję.
Proponuję zaznajomić się czym jest agresja u dziecka a potem brać się za wskazówki dla rodziców.

Trzepanie skóry (delikatnie mówiąc) dziecku agresywnemu to nie tylko ból fizyczny, ale także "wymiar psychologiczny" i nie znaczy to wcale że jest to skuteczny środek wychowawczy.