PDA

Zobacz pełną wersję : Tatuś przy porodzie



selena
11-12-07, 22:33
Wiele ostatnio sie mówi o porodach rodzinnych a głównie o tatusiach przy narodzinach dziecka. Pojawiają się glosy, że nie jest to męskie, chociaż ja uważam że jest to akt odwagi ze strony faceta a powód do dumy, jeśli był chociaż w minimalnym stopniu pomocny swojej Połowie w takiej chwili.
Dla niektórych kobiet towarzystwo i pomoc męża jest czymś niezbędnym, dla innych przysłowiowym balastem.

Czy uważacie że przyszły tatuś powinien uczestniczyć w narodzinach swojego dziecka?
Jak Wy postąpicie/liście "być albo nie być" przy narodzinach Waszego dziecka?

stilgar
12-12-07, 12:28
moim zdaniem decyzja powinna należeć do matki. to ona przecież jest "głowną postacią dramatu", więc tak samo jak powinna mieć wybór w jakiej pozycji chce rodzić, tak samo powinna decydować, czy chce to robić w obecności męża czy nie.

i dopiero jak ona powie, że chce, to mąż, powinien zadecydować, czy podoła :)

gajer32
12-12-07, 12:37
Moje kochanie ze względu na przeszczepioną nerkę musiała mieć Cesarskie Cięcie. Podczas zabiegu była w pełni świadoma , ja zresztą też...
Przy narodzinach asystował dr.Włodarczyk - ten który ode mnie pobierał , a Kasi wszczepiał nerkę . To on właśnie "załatwił" mi wejście na salę i "pełny wgląd" w sytuację na stole operacyjnym.
Widok niesamowity (zwłaszcza móc zobaczyć swoją pracującą nerkę).
Doświadczenie jest nie do opisania... Na pewno bardzo zbliża mężczyznę do kobiety i pomaga zrozumieć ile macierzyństwo kosztuje.

8-)

selena
12-12-07, 13:19
dopiero jak ona powie, że chce, to mąż, powinien zadecydować, czy podoła

własnie to jest najwazniejsze czy podoła temu zadaniu, znam przypadki, że tatuś zamiast pomóc to sam potrzebował pomocy bo zasłabł.


Gajer

"pełny wgląd" w sytuację na stole operacyjnym.
Widok niesamowity (zwłaszcza móc zobaczyć swoją pracującą nerkę).

Z tego co mi wiadomo to cięcie cesarskie polega na nacięciu powłok brzusznych i macicy a to by znaczyło że nerek nie bedzie widać.

gajer32
12-12-07, 13:38
własnie to jest najwazniejsze czy podoła temu zadaniu, znam przypadki, że tatuś zamiast pomóc to sam potrzebował pomocy bo zasłabł.


Gajer


Z tego co mi wiadomo to cięcie cesarskie polega na nacięciu powłok brzusznych i macicy a to by znaczyło że nerek nie bedzie widać.


Już to wyjaśniam!
Otóż nerka przeszczepiona nie znajduje się w swoim fizjologicznym miejscu!
Masz prawo tego nie wiedzieć.
Wszczepia się ją w okolicy wyrostka robaczkowego (pozaotrzewnowo)
Podyktowane jest to tym , że łatwiej jest ją zespolić naczyniowo z tętnią i żyłą biodrową , poza tym jest ona bliżej pęcherza dzięki czemu długość moczowodu dawcy nerki nie ma większego znaczenia.
Kolejny powód to to , że nerka jest łatwiejsza do badania (dotykowego) , a w sytuacji badania USG obraz jest dokładniejszy gdyż pomiędzy nerką a sondą aparatu USG znajduje się tylko skóra i mięśniówka.
Dlatego też podczas cięcia możliwe było zobaczenie tejże nerki.
8)
Umieszczenie graftu* w jego fizjologicznym miejscu byłoby bardzo trudne - tudzież ryzykowne ponieważ każda operacja na tętnicy i żyle głównej jest ryzykowna ze względu na ciśnienia i przepływy krwi w nich. To dlatego Saleta ma teraz kłopot.

graft* - organ przeszczepiony.
http://www.dialped.pl/images/articles/przeszczep.jpg

selena
12-12-07, 18:04
Gajer wydaje mi się to niemożliwe, bo 12-14 cm nacięcie powłok brzusznych daje dostęp tylko do macicy, sasiadujące z nią organy sa raczej niewidoczne, ale nie będę upierać sie przy swoim, bo mogę być w błędzie.


Poród przez cesarskie cięcie jest bez czynnego udziału kobiety i faceci sporadycznie są przy tym obecni, natomiast poród drogami natury należy już bezposrednio do kobiety i ojciec dziecka może brać w tym czynny udział. Powiedziec można, że Ty gajer byłeś biernym obserwatorem narodzin swojego dziecka.

gajer32
12-12-07, 22:40
Powiedziec można, że Ty gajer byłeś biernym obserwatorem narodzin swojego dziecka.

Jeśli dodawanie otuchy żonie nazywasz biernym obserwowaniem , to niech i tak będzie.

selena
12-12-07, 23:10
Gajer
Niewątpliwie dodawanie otuchy żonie jest ważne, jednak to nie to samo co np robienie masażu, ale liczy się że byłeś w pobliżu.

Zastanawia mnie jednak gdzie Ty stałeś, bo z tego co wiem to w pobliżu lekarza robiącego cesarkę może być tylko instrumentarz/iuszka i lekarz asystujący, zazwyczaj jest też lekarz pediatra.
Sporadycznie pozwalają ojcu być za anestazjologiem, ale wówczas nie widziałbyś operacji.

gajer32
13-12-07, 09:07
Wybacz Seleno , ale nie chce mi sie rysować.
Stałem przy Kasi głowie , obok chirurga , a na przeciw anestezjologa. Gdybym siedział jak mi w pierwszej chwili ( w trosce o moje "nerwy") kazano to na pewno bym nic poza Kasi twarzą nie widział.
Myślę , że takie wyjaśnienie Ci wystarczy. Jeśli nie to dalsze ciągnięcie tej kwestii jest bez sensu.
Skupmy sie więc na temacie.

Z Partyjnym pozdrowieniem
Bóg zapłać.
:ksiadz:

selena
13-12-07, 09:37
Stałem przy Kasi głowie , obok chirurga , a na przeciw anestezjologa. Gdybym siedział jak mi w pierwszej chwili ( w trosce o moje "nerwy") kazano to na pewno bym nic poza Kasi twarzą nie widział.

a co chirurg przy Kasi głowie robił? masz chyba na myśli anestazjologa.
kibic obok chirurga to raczej wykluczone.
skoro przy Kasi głowie to i przy anestazjologu i przed parawanikiem oddzielajacym operujących, ale to szczegół.
Masz rację, odbiegliśmy od głównego wątku.

Moja córka urodziła się bez obecności tatusia i przy każdym nastepnym porodzie potrzebna mi będzie siła fachowa tzn lekarz i położna, bez asysty męża wydam na świat nasze dziecko.

mientka
13-12-07, 21:40
Obserwuję ten temat i postanowiłam wtrącić swoje trzy grosze.
Zupełnie nie rozumiem Seleno dlaczego tak atakujesz gajera32 :evil:
Ja jestem pełna podziwu dla tego co zrobiłeś dla swojej żony.
Jestem pewna że dla niej najważniejsza była twoja obecność przy narodzinach dzieciątka. To jej dawało poczucie bezpieczeństwa.
Ja bardzo bym chciała aby mój najdroższy był przy mnie w takiej chwili, ale nie mam dużych nadziei bo na pewno będę miała cesarkę. Więc pewnie go nie wpuszczą.

selena
13-12-07, 21:58
1. Zupełnie nie rozumiem Seleno dlaczego tak atakujesz gajera32 :evil:

2. Ja bardzo bym chciała aby mój najdroższy był przy mnie w takiej chwili,

3. ale nie mam dużych nadziei bo na pewno będę miała cesarkę. Więc pewnie go nie wpuszczą.


1. Bzdura. Źle to odbierasz, nie atakuję gajera, tylko są pewne nieścisłości w tym co on pisze i najnormalniej w świecie próbuję to wyjaśnić.
To co zrobił dla swojej żony jest chwalebne, każdy by to zrobił na jego miejscu i było to omawiane już w innym wątku na FI.

2. A Twój najdroższy też tego bardzo chce?

3. Nie zakładaj z góry, że będziesz mieć cesarkę, różnie to z tym bywa.
Moja znajoma ma niedowład nóg, lekarze od początku mówili o cesarce a urodziła siłami natury i mąż był obecny przy porodzie.

gajer32
14-12-07, 02:33
Powiedziałem co widziałem .
Tłumaczył się nie będę!
Jeśli ktoś ma inne wyobrażenie jak TO sie odbywa to nie mój problem.
Stałem tam gdzie stałem i pole operacyjne widziałem.
Po lewej miałem Operatora ,a na wprost Anestezjologa.
Mam podać nr tel do dr. Włodarczyka z Bydgoskiej kliniki żeby on prawdę poświadczył?
****** mnie takie coś.
Bajek to ja nawet swojemu sześcioletniemu synkowi nie opowiadam!!!
Aż żałuję , że wtedy na "cyfraka" mnie nie było stać!
******** z tego wątku!!!
Bo albo sobie ufamy , albo nie!!!!!!!!!!!!

Teraz kilka słów od mojej żony!
Hej, jesli nie wiesz i nie wierzysz to nie ***! jesli przejdziesz w zyciu to co ja to mozeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee zrozumiesz i sie przekonasz! mam 31 lat i nie zycze ci tego.Jesli chcesz zadzwonic do dr Wlodarczyka i sie przekonac to zadzwon na informacje . Oddzial transplantologii i chirurgii ogolnej ,Akademia Medyczna Bydgoszcz. Jak przejdziesz w zyciu to co ja przeszlam to mozeeeeeeeeeee pogadamy!!! moj maz byl przy mnie i mnie wspieral a ja za to jestem mu wdzieczna . I kazdej kobiecie takiego meza zycze!
Kati76

selena
14-12-07, 07:32
Powiedziałem co widziałem .
Tłumaczył się nie będę!
Jeśli ktoś ma inne wyobrażenie jak TO sie odbywa to nie mój problem.
Stałem tam gdzie stałem i pole operacyjne widziałem.
Po lewej miałem Operatora ,a na wprost Anestezjologa.
Mam podać nr tel do dr. Włodarczyka z Bydgoskiej kliniki żeby on prawdę poświadczył?
Wkurwia mnie takie coś.
Bajek to ja nawet swojemu sześcioletniemu synkowi nie opowiadam!!!
Aż żałuję , że wtedy na "cyfraka" mnie nie było stać!
Wypierd..am z tego wątku!!!
Bo albo sobie ufamy , albo nie!!!!!!!!!!!!

Teraz kilka słów od mojej żony!
Hej, jesli nie wiesz i nie wierzysz to nie pierdziel! jesli przejdziesz w zyciu to co ja to mozeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee zrozumiesz i sie przekonasz! mam 31 lat i nie zycze ci tego.Jesli chcesz zadzwonic do dr Wlodarczyka i sie przekonac to zadzwon na informacje . Oddzial transplantologii i chirurgii ogolnej ,Akademia Medyczna Bydgoszcz. Jak przejdziesz w zyciu to co ja przeszlam to mozeeeeeeeeeee pogadamy!!! moj maz byl przy mnie i mnie wspieral a ja za to jestem mu wdzieczna . I kazdej kobiecie takiego meza zycze!
Kati76


Czego się pienisz???
Co ma transplantogia do narodzin dziecka? Mówimy o transplantogii czy tatusiu przy porodzie? Zależy Ci na tym, by na każde wspomnienie o przeszczepie podziwiać Cie za to?
Twoje poświęcenie było chwalebne i pisałam Ci o tym wielokrotnie, tego Ci nikt nie neguje.
Na zaufanie trzeba zasłużyć. W realu zaufaniem obdarzam niuelicznych a w necie nie mam zaufania do nikogo, podobnie jak większość z userów.
Kultura słowa nawet w necie obowiązuje.
Pozdrowienia do Twojej żony.
"Wypier.." jesli takie Twoje życzenie to pa.

gajer32
30-12-07, 11:36
Dzięki Seleno , że pokazałaś swoją prawdziwą twarz!
Jak już zauważyłaś - lubię prowokować. Tym razem wyszło mi aż za dobrze...
Co do "podziwu" to nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz...
Ale nie będę roztrząsał tego publicznie.
Nie ma to najmniejszego sensu...
Moje "pięć minut" miało miejsce siedem lat temu i wystarczy! Gdybym zabiegał o sławę , popularność i podziw - to wierz mi - na pewno nie w sieci , a tym bardziej nie na tym forum!
Powodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku...
:podstep:

stilgar
30-12-07, 12:03
gajer32, twoje zachowanie jest dziwne, najpierw obrazasz selene, a teraz mowisz o jakiejs prowokacji i pokazywaniu prawdziwej twarzy.

Nie tak dyskutuja poważni, dorośli ludzie.

Juz nawet nie wspomnę o języku i wulgaryzmach.
IMHO powinienes przeprosic selenę.

selena
30-12-07, 13:32
Długo to trwało zanim wróciłeś do tego wątku, ciężki zaskok co odpowiedzieć?
Gajer Ty chyba chcesz zabłysnąć jak Gietrych ze sprawą Popiełuszki. Pisałeś że "wypier.." z tego wątku a wróciłeś zaczepki szukać?
Nie potrafisz kulturalnie dyskutować? piszesz teksty stylem pokemona ("Jesio rasss PRZEPRASZAM"), zmieniasz zdanie jak chorągiewka, Twoje dowcipy są na poziomie przedszkolaka, zachęcasz do dyskusji a sam nie masz nic konkretnego do powiedzenia, w tym wątku obrażasz mnie.
To jest Twoja prawdziwa twarz?
Dalszą dyskusję w tym temacie mogę kontynuować na priv, odpuść sobie "gwiazdorstwo" i offtop w tym wątku. Wypowiedz się lepiej w swoim o wrocławskim ZOO, chyba że nie masz tam nic do powiedzenia.
Selena nie jest "netową aktorką", była, jest i pozostanie taka sama.


Stilgar dziękuję. :)


Wracając do tematu, to moja kuzynka chodziła z mężem do szkoły rodzenia, byli przygotowani do porodu rodzinnego, wszystko zapięte na ostatni guzik, czekali na rozpoczęcie porodu.
W Święta mąż sobie popił i nie był w stanie ucczestniczyć w tej doniosłej chwili, przespał narodziny dziecka.

allatte
06-04-08, 22:23
Fakt, że od kilku lat mamy w wielu szpitalach w Polsce jest szansa na poród rodzinny uważam za cudowną rzecz. Uważam ze jest to cudowna sprawa i każdy ojciec dziecka powinien uczestniczyć w tym Cudownym wydarzeniu. oczywiście nie można do niczego zmuszać, tym bardziej mężczyzn bo skutek może być odwrotny :) ale ja wypowiem sie w swoim imieniu.

Od dawna posiadanie dziecka, bycie rodzicami było naszym największym marzenie. niestety życie też nas doświadczyło tragedia, gdyz pierwsze nasze dziecko poroniłam. Potem było kolejne oczekiwanie. jeszcze silniejsze pragnienie spełnienia naszego Marzenia. W końcu udało się, była ciąża z lekkimi komplikacjami i poród. Oczywiście mąż był ze mna od początku do końca i uważam ze jesli spełnia sie nasze wspólne największe marzenie, jeśli rodzi sie nasze długo oczekiwane dziecko to on musiał byc w tej chwili z nami. oczywiście ja do niczego nie zmuszałam mojego męża, sam zadecydował i wiem od niego że to były jego najwspanialsze chwile w życiu. nie było łatwo, ale przetrwał, pomagał bardzo i był w momencie kiedy przychodził na świat nasz Mały - Wielki CUD!!

Jeśli tylko masz marzenia nie obawiaj sie ich spełniać, zaufaj, bądź cierpliwy a będziesz naprawdę szczęśliwy!!

selena
06-04-08, 23:26
Wielkie znaczenie ma to, czy facet jest na tyle silny, by być przy porodzie. Mój brat na sam widok krwi już mdleje i kilkakrotnie powtarzał, że nie będzie go przy narodzinach dziecka. Będzie w pobliżu i zaczeka na szpitalnym korytarzu.

M461K
07-04-08, 00:12
Ja mam takie pytanie, trochę specyficzne, ale czy oglądanie porodu przez mężczyznę(męża,konkubinata etc.) zostawia ślady na psychice ?

selena
07-04-08, 07:59
Ja mam takie pytanie, trochę specyficzne, ale czy oglądanie porodu przez mężczyznę(męża,konkubinata etc.) zostawia ślady na psychice ?


Facet nie ogląda porodu, z tego co mi wiadomo to stoi blisko głowy kobiety, trzyma ją za rękę, może pocieszać, przytulać, masować itp Po urodzeniu się dziecka może przeciąć pępowinę, wziąść je na rękę.
Ślady na psychice może jakieś zostawia, ale jeśli tak to bardziej te pozytywne, niż negatywne. Do tego trzeba podchodzić indywidualnie.

allatte
07-04-08, 09:58
Ja mam takie pytanie, trochę specyficzne, ale czy oglądanie porodu przez mężczyznę(męża,konkubinata etc.) zostawia ślady na psychice ?

myślę ze jest to indywidualna sprawa każdego faceta. tatusia. Mam kolezanke która żaluje ze jej mąż był przy porodzie bo nietstsy skutek był odwrotny, nabrał on "obrzydzenia" do zony i nietstsy nie jest im obecnie za łątwo poskąłdac do kupy związek.

u mnie znów było odwrotnie, mąż był przeszczesliwy że brał udział w porodzie i jesli tylko mężczyzna jest silny psychicznie powinien tam byc, takie moje zdanie. a poród wcale tak źle nie wygląda :)

selena
07-04-08, 18:13
Mam kolezanke która żaluje ze jej mąż był przy porodzie bo nietstsy skutek był odwrotny, nabrał on "obrzydzenia" do zony i nietstsy nie jest im obecnie za łątwo poskąłdac do kupy związek.


Znam podobny przypadek, tylkow tym przypadku chodzi o dziecko.

Poród drogami natury był ciężki, matkę przewieziono na blok na cesarkę, w ojcu dziecka narosła niechęć do dziecka, obwinił malucha, że to przez niego jego żona cierpi. Na szczęście po przywiezieniu matki z dzieckiem do domu szybko mu to minęło.

xara
02-11-09, 15:21
oj rzeczywiście to jest bardzo oważne ze strony mężyzn. ja nie wiem czy chciałabym być przy czyimś porodzie, oprócz sowjego. pomyślcie jak się czuje ktos kto stoi z boku i nie moze pomóc? :( chyba strasznie. Ale to fajnie, że faceci się na to decydują, to chyba wielkie wsparcie dla kobiety.

wisiorek
11-11-11, 13:22
Czy mężczyzna powinien być przy porodzie? Tak, ale tylko jeśli tego sam chce. Znam takich, którzy byli, bo żona chciała, a potem związek przechodził kryzys... poród to nie jest romantyczne wydarzenie ;)

simian raticus
12-11-11, 08:21
Prawdziwy facet zapładnia i odchodzi by inną kobietę zapylić, a nie porody oglądać!

mariolkasun
19-11-11, 15:17
Ostatnio ten temat był bodajże w "Dzień Dobry TVN" :) Ja uważam, że mój partner powinien być przy porodzie, chociaż on mówi, że ma od zawsze wstręt do krwi, więc sama nie wiem jak to będzie. Jak go zapytałam, to powiedział ze będzie, ale za drzwiami, bo prędzej zemdleje :D

Raquel
16-01-12, 18:12
Mój był przy porodzie i mówi, ze jesli znowu bedziemy rodzić, to też bedzie obecny :)

login
26-02-12, 21:34
Dla mnie odpada obecność faceta przy porodzie. To jest kobiece misterium i chciałabym by była ze mna moja przyjaciółka. Może jakies inne mądre kobiety. Ale facet? z trudem pozwolę lekarzowi.

abrakadabra
01-03-12, 16:10
ja tam swojemu powiedzialam wprost, ze go nie chce, po prostu nie chcialam zeby mnie taka widzial i tyle w temacie Salon kosmetyczny Opole (http://yasoda.pl) Gabinet kosmetyczny Opole (http://yasoda.pl) Salon kosmetyczny w Opolu (http://yasoda.pl) Gabinet kosmetyczny w Opolu (http://yasoda.pl) depilacja laserowa Opole (http://yasoda.pl)

norton
15-05-12, 11:11
A ja z kolei uważam,że każdy tatuś powinien uczestniczyć przy porodzie,żeby widział,że to wcale nie jest bułka z masłem,a ciężki i wysiłek i przeżycie.

telefrenia
22-05-12, 11:18
a ja jakoś nie mam przekonania czy chciałabym się martwić kimś poza dzieckiem i samą sobą w trakcie porodu... a facet, wiadomo - albo zemdleje, albo spanikuje. różnie może być. wolałabym go zostawić poza porodówką, a rodzić z przyjaciółką, na przykład.

norton
05-07-12, 11:33
No w takim momencie jak poród nie myśli się o " cierpiącym" małżonku,tylko o tym,aby ból minął jak najszybciej i dziecko wreszcie pojawiło się na świecie.

Teresa Wilk
06-12-12, 16:52
moim zdaniem decyzja powinna należeć do matki. to ona przecież jest "głowną postacią dramatu", więc tak samo jak powinna mieć wybór w jakiej pozycji chce rodzić, tak samo powinna decydować, czy chce to robić w obecności męża czy nie.

i dopiero jak ona powie, że chce, to mąż, powinien zadecydować, czy podoła :)



Całkowicie się zgadzam. To kobieta najpierw powinna się określić czy chce aby maż uczestniczył przy porodzie czy też nie. A potem sam zainteresowany. Ja rodziłam kilkadziesiąt lat wstecz. Porody rodzinne nie były wtedy praktykowane. Obecnie nie chciałabym męża przy porodzie. Poród to traumatyczne przeżycie, wystarczy że lekarz widzi cię w koszmarnym stanie...

rebecca2001
07-12-12, 15:09
no widzisz ... jak "padnie" to zamiast zajmować się Tobą zostaną zmuszeni reanimować "tatuśka" ...:)

Wypowiadanka
27-12-12, 15:35
U mojego kuzyna było tak, że był przy porodzie aż do tej "właściwej" akcji porodowej, wtedy wyszedł na korytarz. Wilk syty i owca cała ;-)

Miro
03-02-13, 15:55
Nie czuję jakoś potrzeby asystowania, ale jeszcze wszystko możliwe:)

janz12
08-02-13, 09:45
niestety jeszcze nie bylem przy porodzie, bo nie mam dziecka, gdyz z moja zona nie mozemy miec chyba dzieci, zwlaszcza, ze staramy sie juz prawei 10 lat i nic.

Migotkowa
28-03-13, 07:52
Witam. Podłączam się do tematu i naprawdę popieram obecność męża czy partnera życiowego przy porodzie. Bardzo pomaga w rozładowaniu tego całego napięcia i jeszcze można go trzymać za rękę. Mąż był niezmiernie zadowolony jeszcze jak mógł przeciąć pępowinę i od razu wziąć córkę na ręce. Od tamtej pory są to papużki nierozłączki :D, córka najchętniej chodziła z nim do pracy.

Wypowiadanka
04-04-13, 10:48
Myślę, że to zależy, jaki jest dany mężczyzna, na niektórych taki wspólny poród może zrobić wrażenie bardzo pozytywne, na innych wręcz odwrotnie. Najważniejsze to nikogo do niczego nie zmuszać :)

Raquel
04-04-13, 13:04
Mój mąż nie wyobrażał sobie nie być przy porodzie :), przecinał pępowinę i pierwszy trzymał naszego synka na rękach. Przy narodzinach drugiego dziecka tez chce być.

Wypowiadanka
12-04-13, 14:45
To fajnie, że ma tę pewność, mój - choć na razie czysto teoretycznie - stwierdził, że sam nie wie, czy by chciał ;P Możliwe, że jak to dziecko już jest w drodze to inaczej się do tego podchodzi, niż przy takich hipotetycznych rozwiązaniach, ale jakby co, to zmuszać Go nie zamierzam :)

maniadudka
23-04-13, 12:27
według mnie jest to bardzo fajna sprawa, mieć przy sobie męża podczas porodu i wspólnie przeżywać przyjście potomka na świat. ja nie mam żadnych wątpliwości że swojego będę chciała wziąć.. :-)