PDA

Zobacz pełną wersję : Wirtualna zdrada



selena
15-01-08, 10:21
Szacuje się, że około pół miliona Polaków korzysta z sexu przez internet. Poczucie anonimowości pozwala dać upust swoim fantazjom erotycznym, jeśli chodzi o numerek, dwa czy nawet więcej.
Bardziej rozpowrzechnione są flirty czy romanse w wirtualnej sieci. Bycie z kimś myślami, tęsknota za kimś, wreszcie radość pisania z nim, bez wątpienia mogą wpłynąć na zaburzenia emocjonalne w związku.

Czy wobec powyższego jest to zdrada czy tylko namiastka zdrady?
Czy zdrada może być tylko fizyczna w realu, czy może też być zdrada psychiczna przez internet?

stilgar
15-01-08, 12:07
"Seks przez internet" :D to jest jedna z tych rzeczy, w których sama nazwa mnie rozśmiesza :)

Para ludzi, która opowiada sobie, jak by im było dobrze i co by sobie robili, jakby byli razem :) Tak samo jak seks przez telefon "a teraz zdejmuję majtki... poczekaj chwilkę, pomidorowa mi kipi..."

to już chyba lepiej to nazywać erotycznymi grami tekstowymi przez internet :-) ( "o, mój żigolo własnie awansował na 7 poziom doświadczenia..." :D )

wybacz, że nie podszedłem do tematu poważnie, ale po prostu śmieszy mnie to ;)

a co do samej zdrady - nie ważne jest medium, ważna jest intencja - czy ktoś używa gg, telefonu, poczty kwiatowej czy zwykłych rozmów w realu (czy innym tesco :D ) no to w taki czy inny sposób jest to zdrada - jeśli mąż zakocha się w koleżance w pracy, ale do niczego nie dojdzie, to czy nie zdradza tej, której przyrzekał miłość, wierność i przynoszenie kawy do łóżka?

selena
15-01-08, 12:53
"Seks przez internet" :D to jest jedna z tych rzeczy, w których sama nazwa mnie rozśmiesza :)


a co do samej zdrady - nie ważne jest medium, ważna jest intencja - czy ktoś używa gg, telefonu, poczty kwiatowej czy zwykłych rozmów w realu (czy innym tesco :D ) no to w taki czy inny sposób jest to zdrada - jeśli mąż zakocha się w koleżance w pracy, ale do niczego nie dojdzie, to czy nie zdradza tej, której przyrzekał miłość, wierność i przynoszenie kawy do łóżka?


Niezupełnie o to mi chodziło.
Czatowe masturbacje dwojga ludzi gapiąc się na siebie przez kamerki, to nie jest to samo co "pogaduszki" z dziewczyną na telefon, która siedzi wygodnie w fotelu z drinkiem a do słuchawki pomrukuje udając rozkosz.

Tak, w pewnym sensie jest to zdrada, nawet jeśli nie dochodzi do kontaktów fizycznych, zdrada wcale nie musi oznaczać pójścia z kimś do łóżka.

osiaq
15-01-08, 15:11
Fajnie sobie gadacie, szkoda, że o niczym :D
Może najpierw zdecydujcie, co to w ogóle jest zdrada, bo dla mnie ten termin jest nieco rozciągliwy.

selena
15-01-08, 15:24
Fajnie sobie gadacie, szkoda, że o niczym :D



Dopiero się rozkręcamy w dyskusji, poczatki zawsze są trudne a potem ciężko przyhamować i macol musi wkraczać do akcji :p

Temat otwarty, więc skoro my piszemmy o niczym a Ty taki "oblatany" w tych sprawach, to przedstaw co według Ciebie jest zdradą?

osiaq
15-01-08, 17:03
Ja tam tego nie potrafię zdefiniować za cholerę . Nie wiem, czy jest jakaś ogólna definicja. Poza oczywistym wskakiwaniem do cudzego łóżka jest jeszcze chyba cały wachlarz zdrad i trudno mi cokolwiek dopasować :D

selena
15-01-08, 18:51
Osiaq
a nie mówiłam że początki są trudne?
teraz to już chyba nie jest dla Ciebie dyskusja o niczym, skoro zabierasz głos w tym temacie. Z innych wątków przekonałam się, że potrafisz podgrzać duskusję. :)


Ja potrafię określić dwa rodzaje zdrady tzn zdrada fizyczna, czyli typowe wskakiwanie do łóżka innej partnerki, niż tej, której przysięgało się wierność i drugi rodzaj, to zdrada poprzez sex przez internet o jakim mowa w moim poście z godziny 14:53.

Myślę że z "całego wachlarza zdrad", uda Ci się wymienić kilka innych, niż te o których wspomniałam. Dla Ciebie jest to "rozciągliwy" temat, więc chyba nie będziesz miał z tym większych problemów.

osiaq
15-01-08, 19:19
No ale to co, mam opisywać wszystkie możliwe rodzaje zdradzania? :D Obawiam się, że pojemność serwera na którym stoi forum mogła by nie starczyć. Temat "zdrada przez kamerki" jest równie szeroki. Nie trzeba wirtualnego seksu - wystarczy sobie słodko gapić się sobie w oczka i mruczeć do siebie. Nie ma znaczenia czy to kamerki, telefon, sąsiedzka wizyta, piwnica, klatka schodowa czy park. Tu kamerka jest tylko narzędziem, dającym nowe, szersze możliwości.

selena
15-01-08, 20:16
No ale to co, mam opisywać wszystkie możliwe rodzaje zdradzania? :D Obawiam się, że pojemność serwera na którym stoi forum mogła by nie starczyć. Temat "zdrada przez kamerki" jest równie szeroki.


Śmiało i bez obaw, ja ograniczę się do "słuchania" i tym samym zostawię więcej miejsca na serwerze dla Ciebie. :)
Tak niedoświadczona w tym jestem, że chcę wszystkiego się dowiedzieć. ;)
Najbardziej interesuje mnie sex wirtulny, do jakiego stopnia można się z tym posunąć, żeby nie oznaczało to zdrady?

Czy ogladanie erotyków, lub podglądanie kochającej się pary, podniecanie się samym widokiem, też można zaliczyć do zdrady?

blues
21-01-08, 13:46
Zdrady moim zdaniem nie da się zdefiniować ogólnie. To definiuje każda para osobno. Bo dla jednego samo obejrzenie erotyka (juz nie wspominam o filmie porno) to zdrada. Dla kogoś innego seks bez uczucia to jeszcze nie zdrada.

Nigdy nie rozumiałam fascynacji seksem wirtualnym. I zawsze mnie zastanawiało jak te osoby się zaspokajają jednocześnie pisząc. Ale chyba nie chciałabym tego oglądać ;)

Ale netowi przyznać trzeba jedno - w nim stosunkowo łatwo się zauroczyć kiedy zapomina się że widzi się w nim tylko słowa drugiej osoby - nie poparte niczym.

selena
21-01-08, 20:24
Nigdy nie rozumiałam fascynacji seksem wirtualnym. I zawsze mnie zastanawiało jak te osoby się zaspokajają jednocześnie pisząc. Ale chyba nie chciałabym tego oglądać ;)

Ale netowi przyznać trzeba jedno - w nim stosunkowo łatwo się zauroczyć kiedy zapomina się że widzi się w nim tylko słowa drugiej osoby - nie poparte niczym.


blues
W wirtualnym sexie nie trzeba pisać, ręce służą do czegoś innego. Kontakt słowny jest przez skype a wizualny przez kamerki.

Zauroczenia i netowe miłości to domena małolatów. Trudno mi uwierzyć w to, że ktoś dorosły zauroczy/zakocha się w fotce na monitorze, nie znając charakteru danej osoby.

blues
22-01-08, 15:54
Nie w fotce i nie zakocha - zauroczy w słowach. I uwierz znam takich którzy rzucali wszystko dla osoby z netu ;)

Oraz: cyber sex to nie tylko skype plus kamerka. Na czatach popularny jest "pisany cs"

selena
22-01-08, 17:25
Blues
znam netowo kilka osób "zauroczonych", którzy nazywają to uczucie zakochaniem. Dla mnie to dziecinada dla spragnionych uczucia, którego nie mają w realu.

Sex na czatach to również dla mnie dziecinada, stukanie w klawiaturę i gapienie się w monitor nie ma nic do sexu. Trzeba jednak przyznać, że niektórzy potrafią fantazjować i są w tym dobrymi aktorami.

blues
23-01-08, 13:56
Net to nie tylko dziecinada. Powiem na swoim przykładzie - 90% znajomych jakich mam poznałam przez internet. Fakt że głównie przez bloga albo forum - w drodze dłuższego obserwowania się nawzajem i gdzieś tam wspólnych tematów ale jednak przez internet. Mieszkałam w takim małym miasteczku że sieć stała się oknem na świat. Co prawda nie poszukiwałam tu nikogo na siłę i nie wierzyłam we wszystko co czytam więc nie mogę powiedzieć nic o zakochiwaniu się przez internet.
Ale te znajomości które zawarłam i przeniesione zostały w żywe - trwają do dzisiaj od kilku lat.
Być może więc można zakochać się w internecie ;)

Dla mnie cyber seks jest równie "dobry" jak pobudzanie się opowiadaniami erotycznymi filmami erotycznymi czy pornograficznymi. Jeśli kogoś to kręci - niech się bawi. Póki mnie do tego nie namawia ;)

selena
23-01-08, 19:49
Pisząc o zauroczonych czy zakochanych netowo parach, miałam na myśli związki typowo netowe, dwoje ludzi którzy nie znają się w realu a mówią o uczuciach.
Inaczej przedstawia się sprawa gdy dwoje ludzi poznają się w necie i znajomość przenoszą w realne życie, wówczas skłonna jestem uwierzyć, że mogą się w sobie na prawdę zakochać.
Ja osobiście uwierzyłam w przyjaźń netową, ale to był niewypał, bo na spotkaniu w realu po kilkunastu minutach skończyły nam się wspólne tematy do rozmów.

blues
24-01-08, 14:20
No do przyjaźni zakochania to długa droga w żywym. W necie jest to niemożliwe nie ma się oprócz słów żadnego innego przekazu.
Wychodzi na to że się zgadzamy ;)

blues
25-05-08, 20:24
Dość ciekawy artykuł w temacie dyskusji:
kto-jest-kim-w-wirtualu- (http://www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/kto-jest-kim-w-wirtualu-1/)

mandy
22-08-08, 08:21
Szczerze mówiąc nie bardzo jestem w stanie zrozumieć sex wirtualny, czy sex przez internet. Jeszcze o ile, gdy jest to sam upust emocji, napięcia sexualnego itd. to jakoś mnie nie obchodzi specjalnie,ale jesli już ktoś się angażuje, prowadzi rozmowy z kimś, opowiada jak chce mu zrobić itd. To owszem- dla mnie to zdrada.

Robocop
04-11-10, 13:02
Przerazilas mnie tymi statystykami, dlatego od dzisiaj bede bardziej sprawdzal moja narzeczona. Sam nie korzystam z uslug takich portali powiedzmy randkowych. Jakiez to odrealnione-milosc przez kable?:stupid:

Robocop
04-11-10, 13:05
Przerazilas mnie tymi statystykami, dlatego od dzisiaj bede bardziej sprawdzal moja narzeczona. Sam nie korzystam z uslug takich portali powiedzmy randkowych. Jakiez to odrealnione-milosc przez kable?:stupid:

Peterek
04-11-10, 16:52
Przerazilas mnie tymi statystykami, dlatego od dzisiaj bede bardziej sprawdzal moja narzeczona. Sam nie korzystam z uslug takich portali powiedzmy randkowych. Jakiez to odrealnione-milosc przez kable?:stupid:

Hi hi hi... Ciekawy temacik, pod którym pozwolę sobie na słów parę jak człek już dojrzały, i to taki, który przeżył etap burzy hormonów bez internetu i telefonów komórkowych - bo ich wtedy jeszcze nie było. A telefon międzymiastowy kosztował fortunę za trzy minuty...

Z moich sieciowych obserwacji i doświadczeń wynika, że istnieje w sieci spora grupa ludzi płci oboja, którzy boją się realnego życia, realnych związków, a internetowe iluzje, wzajemne podniecanie się i nakręcanie ma im zastępować życie, taki "safe sex" (vide: kobiety zasypujące internet milionami własnych nagich zdjęć w łazienkowym lustrze :)).
Obawiam się, że w 99%-tach przypadków strona aktywna takich sieciowych kontaktów unika przejścia do etapów kontaktów realnych jak tylko może, a w przypadku naszej propozycji "ujawnienia się" i spotkania - wpada w panikę.

Czy jest to zdrada moim zdaniem? W jakimś sensie jest. Z tym, że zgodzę się z przedpiścami - w sporym stopniu zależy to od zasad jakie sobie nawzajem ustaliły osoby pozostające w realnych związkach co do takiego "sieciowego ćwierkania".

Ja bym i inne pytania Wam podsunął - czy "sieciową miłość" można bezkarnie jednostronnie nazwać "obsesją" i wysyłać mailem wcześniej sprowokowaną przez siebie ofiarę do psychiatry?
Czy istnieje coś takiego jak odpowiedzialność za słowa i nadzieje dawane śmiałymi krokami w internecie?
Jak daleko można się posunąć w sieciowych gierkach miłosnych, skoro partnerka-partner za najlepsze zabezpieczenie uznaje anonimowość oraz podawanie swych nieprawdziwych danych?

Co o tym myślicie?

umrao
13-02-11, 14:33
może nie taka namacalna zdrada, ale tajemnice, robienie czegoś za plecami, spędzanie czasu z inną kobietą... a nie, to jednak JEST zdrada :)

majkawazka
14-03-11, 06:29
Hmmm dobra zabawa na grę wstępną... ze swoim partnerem :na_ucho:

caduceus
14-03-11, 08:04
Dziwi mnie pytanie:
"mam chlopaka, ale jak popiłam ostatnio to pocałowałam innego", albo "do niczego nie dochodzi, wysyłamy sobie tylko pikantne smski". Takie podejście jest infantylne i niepoważne. Jeśli ktoś ma ochotę zdradzać to niech to robi, jeśli nie - to do czego jest to potrzebne?

majkawazka
15-03-11, 08:20
Dziwi mnie pytanie:
"mam chlopaka, ale jak popiłam ostatnio to pocałowałam innego", albo "do niczego nie dochodzi, wysyłamy sobie tylko pikantne smski". Takie podejście jest infantylne i niepoważne. Jeśli ktoś ma ochotę zdradzać to niech to robi, jeśli nie - to do czego jest to potrzebne?

Do sprawdzenia, czy można jeszcze rozpalić kogoś innego. Czy jest się jeszcze interesującym/ cą dla płci przeciwnej. By podnieść swoją samoocenę, zobaczyć, czy można się jeszcze podobać komuś. Ja jak idę ulicą lubię jak faceci się za mną dyskretnie oglądają. Poprostu wtedy lepiej się czuję, poprawia mi się humor.:hmmm:

caduceus
15-03-11, 10:39
Ja tam dziwnie bym się czuł, gdyby faceci oglądali się za mną na ulicy :> Na pewno z lekka nieswojo ;p

Jest taka powiedzenie, że kobiety nigdy nie chcą się sprzedawać, ale zawsze lubią znać swoją wartość. Coż, jesli potrzebujecie tego to zgoda, ale warto pamiętać, że takie zachowanie może generować problemy. Zwłaszcza jeśli flirtowanie przez internet zacznie uzależniać i nawet w szczesliwym związku będzie miec się ciągła ochotę na takie zabawy. Zaden facet nie pozwoli sobie, zeby jego kobieta świntuszyła przez sieć z jakimś napaleńcem z Turcji ;p

majkawazka
16-03-11, 06:53
Zgadza się. A ja wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi i wszystkiego w życiu trzeba spróbować, ale w granicach zdrowego rozsądku. Ja uzależniona jestem tylko... od miłości do jednego faceta :big_smile:

mezo
29-01-15, 07:47
Jeśli wziąć pod uwagę obecne statystyki to bardzo wiele osób zdradza wirtualne. Jest to obecnie bardzo popularne z uwagi na to,że zdradę taką jest bardzo ciężko wykryć.
Jak można sobie przeczytać w artykule w internecie
popularne portale randkowe to obecnie sposób raczej na romans nie na miłość. Ile to czyta się na forach, że dana kobieta jest zawiedziona ponieważ więcej facetów proponuje jej niezobowiązujący numerek a nie stały związek? :)

Janusz Marceluk
30-01-15, 08:35
To rzeczywiście jest delikatny temat. Choć powszechnie przyjmuje się, że zdrada musi dotyczyć zdrady cielesnej, a więc stosunku seksualnego, to jednak silne związanie emocjonalne z drugim człowiekiem, które ma podtekst seksualny może być z pewnością rozumiane jako zdrada. Jeżeli myślimy o drugiej, nawet anonimowej osobie w kontekście uprawiania z nią seksu, nie możemy się doczekać z nią rozmowy i podniecamy się na myśl o kontakcie, to można to już zakwalifikować jako zdradę.