PDA

Zobacz pełną wersję : Małżeństwo i pieniądze



pcb
02-02-08, 11:18
Witam wszystkich,

Chciałbym was zapytać o opinię w dosyć delikatnym i drażliwym temacie :) Przedstawię swoją sytuację i mam prośbę żebyście to skomentowali, ewentualnie możecie odnieść się do waszych doświadczeń. Za wszelkie opinie z góry wielkie dzięki :)

Ja i moja żona zarabiamy dosyć podobnie. Każdy trzyma swoje pieniądze a wszelkimi wydatkami (zakupy, rachunki) dzielimy się mniej więcej po połowie.

W przeszłości różnie było z tymi zarobkami. Czasami jedna, czasami druga osoba miał przejściowe zawirowania finansowe i wtedy partner pomagał.

Mamy jeden samochód, którym na co dzień ja dojeżdżam do pracy. Żona nie ma prawa jazdy i nie zamierza zrobić - nie chce, nie widzi potrzeby itd.

Tak więc ja użytkuję samochód.

Tyle że co najmniej kilka razy w tygodniu wyjeżdżam po żonę do pracy bo kończy późno.

Samochód jest też oczywiście wykorzystywany do różnych wyjazdów do rodziny itp.

Jako że to ja jestem użytkownikiem i kierowcą to ja płacę za benzynę i inne opłaty. Żona dokłada się tylko raz w roku do opłaty obowiązkowego ubezpieczenia OC.

No i teraz taka sytuacja nastąpiła. Podczas podwożenie żony i jej siostry do pracy miałem stłuczkę. Niestety nie mieliśmy wykupionego ubezpieczenia AC tak więc koszty naprawy (dosyć znaczne) trzeba było pokryć z własnej kieszeni.

Na razie ja pokryłem wszystkie koszty a żona chce się wycofać z partycypowania w wydatkach bo argumentuje, że to ja prowadziłem samochód i ja go zniszczyłem.

Czy waszym zdaniem jest to w porządku?

Czuję się trochę zrobiony w bambuko ale być może źle oceniam sytuację bo nie potrafię spojrzeć na to obiektywnie.

selena
02-02-08, 11:36
Nietypowy układ finansowy między Twoją żoną a Tobą, zazwyczaj to mąż i żonka to jedna kieszonka, mówiąc prościej to jedno wspólne konto rodzinne jest w małżństwie najlepszym rozwiązaniem.
Ale jest jak jest i wracając do Twojej sytuacji finansowej z żoną, to argumentacja że Ty jechałeś i Ty zniszczyłeś jest co najmniej dziwna, bo jechałeś w interesie żony i jej siostry. Idąc Twoim tokiem rozumowania to obie panie powinne Ci się dołożyć do kosztów naprawy samochodu. Siostrze żony można darować, ale żona powinna partycypować w kosztach.

osiaq
03-02-08, 02:57
Żona nie chce partycypować w wydatkach? Czuj się zrobiony w bambuko i czuj się naciągnięty, jak najbardziej. I słuchaj Seleny, bo ta jędza doskonale wie, co mówi, zwłaszcza w sprawach małżeńskich czy w ogóle damsko-męskich. Niestety: tu nie sięgamy jej do pięt. Niechętnie muszę się z nią zgodzić: albo jedna kieszonka, albo to nie jest małżeństwo. Chyba, że jesteście nowocześni, ale na tym to ja się juz - na szczęście - nie znam. Bez urazy, stary, ale to jest nie do pomyślenia - moja żona przeciwko mnie.

selena
03-02-08, 10:30
I słuchaj Seleny, bo ta jędza doskonale wie, co mówi, zwłaszcza w sprawach małżeńskich czy w ogóle damsko-męskich. Niestety: tu nie sięgamy jej do pięt.


niezmiernie mi miło usłyszeć od Ciebie komplementy i czuć się w tej dziedzinie lepszą od Ciebie. :)

Mam doświadczenie w tych sprawach, nie tak dawno obchodziłam złote gody. :wink:


pcb proponuję w prezencie kupić żonie auto, wtedy zabaczy potrzebę i to z pewnością zmotywuje ją do zrobienia prawa jazdy.

osiaq
03-02-08, 12:54
Najlepiej sprowadzone z Niemiec, od pierwszego właściciela, dziadka, którym jeździł nim tylko do kościoła 3 razy w roku. 30 letni z przebiegiem 1000 km. Powinien się rozlecieć po 2 dniach a Ty będziesz zacierał łapy widząc miliony, jakie żona partycypuje w tego strucla razem ze szwagierką :D Kurde, chyba wejdę w jakiś nowoczesny związek małżeński :D

pomme
12-02-08, 14:22
Jeśli już macie taki układ to lepiej nie powodować niepotrzebnych spięć i po prostu zapłacić, bez gadania. Jak będziesz próbował od niej tę kasę wyciągnąć to jeszcze się obrazi albo cuś... :)

blues
12-02-08, 14:33
Dziwny układ ale nie mi oceniać. Ja bym nalegała żeby partner partycypował w kosztach naprawy.

selena
12-02-08, 21:51
Jeśli już macie taki układ to lepiej nie powodować niepotrzebnych spięć i po prostu zapłacić, bez gadania. Jak będziesz próbował od niej tę kasę wyciągnąć to jeszcze się obrazi albo cuś... :)


Spięcie już jest, skoro autor wątku prosi nas o radę. Żona próbuje wymigać się od kosztów, nie widząc swojego udziału w stłuczce, niewykluczone że już się obraziła.

zielko
14-02-08, 11:22
Hm, temat jest śliski. W zasadzie to prawda, Ty prowadziłeś i ciężko tu cokolwiek sensownego wysnuć jednak sytuacja którą opisujesz jest bardzo niepokojąca. Jak można żyć razem i mieć takie podejście do siebie i reklacje, ze pojawiają się takie problemy?

selena
14-02-08, 17:51
... sytuacja którą opisujesz jest bardzo niepokojąca. Jak można żyć razem i mieć takie podejście do siebie i reklacje, ze pojawiają się takie problemy?


są pewne wyjątki i może to być małżeństwo z rozsądku.
Przepraszam autora wątku za tę dygresję, bo nie mam na myśli konkretnie Ciebie.

Znam takie małżeństwo, gdzie dwoje ludzi pobrało się bez uczucia, wychowują "nieswoje" dziecko i mają wspólną, składkową kasę na utrzymanie domu i rodziny a o reszcie swoich zarobków decydują samodzielnie.

zielko
15-02-08, 09:14
Smutne zarówno dla tego małżeństwa jak i tego dziecka. Właściwie to ten wątek jest potrzebny na forum, może parę osób zrozumie, że ważne jest szczęście tych dwóch osób a nie reszty - rozsądku.

pinochet
15-02-08, 12:52
1. Mądry polak PO szkodzie ( czyli nie nalegaj na kase od żony :] )
2. taksówek u was w mieście nie ma?
3. uzytkowanie samochodu na spółkę to jeden z najgorszych pomysłów :] wiem z doświadczenia ...

brennman
15-02-08, 20:18
Proponuję zrezygnuj z kasy którą żona dorzuca rocznie do ubezpieczenia i do wozu jej nie wpuszczaj. Tak swoją drogą jajk można tak żyć w końcu to wasz wspólny było nie było samochód, najczęściej jest tak że kierowcą jest jeden z małożonków, dodatkowo jechałes odwieźć żone do pracy i nie byłeś pijany, a niestety wypadki (stłuczki) sie zdarzają i żona powinna brać to pod uwagę decydując sie na taki układ w przeciwnym razie powinna zrobić prawko i sama prowadzić.Co sie stanie w momencie dajmy na to poważnej awarii samochodu, urwie sie pasek rozrządu czy korbowód wyjdzie bokiem (czego oczywiście nie życzę) koszty naprawy dośc pokaźne, a żona wykreci się marną dokładka do OC.

selena
15-02-08, 20:48
Proponuję zrezygnuj z kasy którą żona dorzuca rocznie do ubezpieczenia i do wozu jej nie wpuszczaj.


... i kup jej w prezencie bilet miesięczny na autobus. :)



zielko
To małżeństwo było właśnie dla dobra dziecka, którego rodzice zginęli w wypadku a siostra matki nie pozwoliła oddać malucha do Domu Dziecka.

grrazia
18-02-08, 18:33
Wiesz rzeczywiście masz chłopie problem ze swoją firmą pod nazwą "Moja Rodzina" - bo Ty nie jesteś mężem tylko Prezesem.
Rada jest potrzebna Twojej żonie :wiej dziewczyno póki czas!
Założę się,że robisz małe piekiełko kiedy ktoś z domowników ośmieli się wypić kawę z TWOJEGO kubeczka,skąd takie poczucie własności?A może psycholog coś tu poradzi?

selena
18-02-08, 20:49
Szkoda, że dalej nie wypowiada się autor wątku, wyjaśnił by niektóre kwestie.
Znamy tylko jedną stronę medalu i na tym opieramy swoje wypowiedzi, prawdpodobnie żona tę sytuację ocenia zupełnie inaczej i grrazia może mieć rację, że w tym zwiazku mąż jest osobą dominującą i rządzącą.