PDA

Zobacz pełną wersję : Żona kontra pocieszycielka



Durden
10-04-08, 00:15
-"żona mnie nie rozumie"-
To początek każdego romansu....
Pocieszycielka nie musi być atrakcyjna, ważne jest to że wsłuchuje się w słowa.Pojawia się zawsze wtedy gdy w związku coś zgrzyta.Kiedy myślisz, że Twoja Kobieta to szczyt nudy . Ona,Pocieszycielka, nawet w starym biustonoszu wygląda seksownie. Ma jednak dużą wadę. Pewnego dnia odchodzi , lubi być jedynie Bóstwem,LEKARZEM. A w tym czasie ktoś Twojej Zonie powie..że jest... Cudem.....

selena
10-04-08, 19:04
Moja żona mnie nie rozumie to oklepana śpiewka każego faceta, któremu znudziła się żona, hałasujące lub płaczące dzieci i który robi skok w bok. Kryzys wieku średniego.
Dziwią mnie dziewczyny/kobiety, które wierzą że ten skrzywdzony facet zostawi ciepłe gniazdko, gazetę, pilot, kapcie i zostanie przy kochance. Uważam że to tylko stan przejściowy, bo wcześniej czy później skruszony powróci lub próbuje powrócić na łono rodziny, jeśli ta rodzina chce dać mu szansę powrotu.

umyjzeby
03-03-11, 14:20
No niestety cała masa kobiet nie rozumie męskich potrzeb. W drugą stronę działa to podobnie, bo się nie interesujemy tym, jak funkcjonuje i odbiera świat druga strona, tylko oczekujemy, że to co dla nas jest normą powinno być też dla partnera. Są rzeczy dotyczące mężczyzn, o których powinny wiedzieć kobiety (http://www.perfectdating.pl/artykuly-o-tematyce-pua/porady-dla-kobiet-uwodzenie/242-co-o-mezczyznie-powinna-wiedziec-kazda-kobieta.html) i w drugą stronę jest podobnie. Trzeba tylko zdać sobie z tego sprawę i popracować nad sobą:)

caduceus
03-03-11, 14:38
W każdym związku w pewnym momencie dochodzi do monotonii, od partnerów zależy tylko jak to rozwiążą. Kiedy uczucie przestaje być tak "intensywne" jak na początku zaczyna się szara rzeczywistość. I to jak ta wspólna rzeczywistość wygląda świadczy o tym jak dojrzali są partnerzy.

Pocieszycielki o których piszecie nie pojawiają się znikąd. Są one sygnalem, że może warto dodać nieco kolorów związkowi tak, by nie obudzić się któregoś dnia "z ręką w nocniku".

majkawazka
04-03-11, 17:00
Pojawiają sie, bo między partnerami zanika już chęć wyjaśniania prawdziwych przyczyn wzajemnych pretensji i żalu, a są tylko wrzaski o papiloty na głowie, o niewyniesione śmieci i skarpety pod łóżkiem. należy szczerze rozmawiać o wszystkim. Wspólna chęć do rozmowy i wzajemna wyrozimiałość powinny być fundamentym związku. Pocieszycielka to przelotne zauroczenie szybko się kończące. Choć czasami za późno :(

SpeedyOla
30-03-11, 16:38
cały proces psychologi miłości i jej etapów doskonale opisuje książka Bohdana Wojciszke "Psychologia miłości". To normalne, że w pewnym momencie wygasa namiętność i trzeba kreatywnie podchodzić do stałego związku. Jeżeli ktoś szuka wrażeń poza to po co decydować się na małżeństwo i robić krzywdę partnerowi poprzez zdrady?

Raquel
01-09-11, 13:27
cały proces psychologi miłości i jej etapów doskonale opisuje książka Bohdana Wojciszke "Psychologia miłości". To normalne, że w pewnym momencie wygasa namiętność i trzeba kreatywnie podchodzić do stałego związku. Jeżeli ktoś szuka wrażeń poza to po co decydować się na małżeństwo i robić krzywdę partnerowi poprzez zdrady?


Fajna ksiażka , duzo wyjasnia i pozwala zrozumieć nie tylko uczucia partnera, ale tez i nasze, polecam.

norton
14-09-11, 15:44
Te piosenki każda mężatka zna,ale jedno jest pewne,nawet i pocieszycielka powinna wiedzieć,że nie buduje się szczęścia na cydzym nieszczęściu,bo wiadomo,że zawsze zaczyna się niby to od pocieszenia,a kończy się wiadomo jak.

login
24-10-11, 15:33
Norton, ale pocieszycielka niczego nie buduje, ona... pociesza i ratuje biednego gnębionego faceta przed żoną heterą. Problem zaczyna sie ( dla pocieszycielki) wtedy, kiedy zaczyna żądać.
Z lektur polecę Barbary de Angelis Sekrety kobiety i Sekrety mężczyzny.

simian raticus
25-10-11, 03:21
Na chooj się żenić jak się nie ma predyspozycji bycia żonkosiem!

login
26-02-12, 21:44
Nie wiesz?? bo kawalerowi wszędzie źle, a żonatemu tylko w domu :D

norton
15-05-12, 11:16
To stara jak świat śpiewka,każdego żonatego faceta,który chce poderwać babkę....żona mnie nie rozumie... jesteśmy w seperacji..... to tylko kwestia czasu....itd A potem okazuje się,że to nawet dosyć zgodne małżeństwo,z tym,że małżonek lubi wyskakiwać na boki,a żona albo udaje,że tego nie widzi,albo jest jej z tym wygodnie,bo wie,że ślubny i tak do niej wróci,bo gdzie mu będzie lepiej jak nie u własnej żonki?.

miśka20
15-06-12, 23:08
Nie rozumiem tego jak można zdradzić kogoś kogo się kocha..;/ kryzys wieku średniego..co z tego .. każdy taki facet powinien postawić się po drugiej stronie jakby się czuł gdyby to jego ukochana poczuła się nim znudzona.. i chciałaby znaleźć pocieszyciela..

Hasesis
17-06-12, 14:57
Tylko silne społeczeństwo może pomóc rodzinie utrzymać się, gdyż może ono obojga małżonków utrzymać we właściwym kierunku rozwoju duchowego, ponieważ przechodzą oni przez różne stany - zarówno wzniesienia jak i upadki.

Muszą oni stać się integralną częścią tego społeczeństwa i powinni zrozumieć, że niemożliwe jest stworzenie samemu duchowego rozwoju, ponieważ do tego jest konieczna druga połowa.

Bez prawidłowej intencji wszystko zaczyna legac w gruzach, zaczynamy dostawac "po łbie", dopóki nie zrozumiemy, że odbiegliśmy od prawidłowej drogi i nie zaczniemy się naprawiac... ponownie się jednoczyc.

...i tak rozpoczyna się walka z własnym ego... wolę BRAC dla siebie, czy chcę DAĆ dla drugiego...

norton
05-07-12, 11:29
Te skoki w bok małżonków,to nic innego jak chęć przeżycia czegoś zakazanego. Podobnie jak dziecko chce coś spróbować czego mu nie było wolno,tak samo i żonaty facet dostaje głupawki,jak nagle zobaczy jakąś młodą z nogami do samej szyi i udaje wielkiego kawalera, zanim się zastanowi już po ptokach.A potem kaja się i bije w chuderlawą pierś hi hi,albo na jednej zdradzie nie poprzestaje,bo to polubił,jak piłkę nożną lub boks.Potem bywa,że nie może się uwolnić od takiej pocieszycielki,pożal się Boże i brnie w kłamstwie coraz bardziej,aż do żony dochodzą różne wieści i ta wyrzuca niewiernego z łoża i domu.

rebecca2001
05-07-12, 14:19
i brnie w kłamstwie coraz bardziej,aż do żony dochodzą różne wieści i ta wyrzuca niewiernego z łoża i domu.

a potem mu wybacza ... i wszystko zaczyna się od początku :)

papuv
06-07-12, 00:59
Tylko silne społeczeństwo może pomóc rodzinie utrzymać się, gdyż może ono obojga małżonków utrzymać we właściwym kierunku rozwoju duchowego, ponieważ przechodzą oni przez różne stany - zarówno wzniesienia jak i upadki.

Muszą oni stać się integralną częścią tego społeczeństwa i powinni zrozumieć, że niemożliwe jest stworzenie samemu duchowego rozwoju, ponieważ do tego jest konieczna druga połowa.

Bez prawidłowej intencji wszystko zaczyna legac w gruzach, zaczynamy dostawac "po łbie", dopóki nie zrozumiemy, że odbiegliśmy od prawidłowej drogi i nie zaczniemy się naprawiac... ponownie się jednoczyc.

...i tak rozpoczyna się walka z własnym ego... wolę BRAC dla siebie, czy chcę DAĆ dla drugiego...
Dzięki za takie społeczeństwo - witaj średniowiecze ...
1. Małżeństwo to nie rozwój duchowy - po prostu postanowiliście być ze sobą na dobre i na złe.
2. Rozwój duchowy jest zawsze osobisty - nie ma żadnej drugiej połowy.
3. Każdy od chwili swych narodzin jest częścią społeczeństwa, a jednocześnie osobnym indywiduum.
4. Nikt nie jest integralną częścią społeczeństwa.
5. Nie ma jednej prawidłowej drogi.

norton
16-07-12, 11:23
Oj tam,oj tam - wiem,że jednak nie każda takiemu niewiernemu wybacza. Są małżonki i z mniejszym i większym temperamentem, te ostatnie raczej się nie patyczkują i pokazują zdrajcom drzwi , bywa? pewnie,że tak bywa i to często. Bo jak mówi powiedzenie każdemu należy dać jeszcze jedną szansę, ale każda z nas wie,że przysłowia i powiedzenia swoje,a niestety rzeczywistość bywa inna,bardziej prozaiczna i przyziemna.

kleopatrazone
17-07-12, 14:15
Jeśli chodzi o biologię, to faceci są tak skonstruowani, żeby przekazać swój materiał genetyczny jak największej ilości kobiet (stąd ta poligamia ;) ), kobiety zaś "obciążone" już "materiałem genetycznym mężczyzny" starają się zapewnić przetrwanie sobie i dzieciom - to jest nasze biologiczne uwarunkowanie... niektórzy mężczyźni jak widać podążają jedynie za instynktami...

norton
09-08-12, 08:27
Może nie tyle podążają za instynktami, co myślą nieco inną częścią ciała niż powinni. Każdy dostaje od Boga dar w postaci głowy w której jest coś takiego jak rozum hi hi hi - wiadomo, i dobrze byłoby gdyby niektórzy zaczęli z niego korzystać. A,że jest inaczej /jeśli się czegoś nie używa w ogóle, dostaje się czasami małpiego rozumu/ dlatego powstają trójkąty.

norton
02-10-12, 07:25
Zwykle tak się wszystko zaczyna, facet zobaczy ładną dziewczynę zaraz zaczyna się ślinić na jej widok i układa sobie przemówienie czym ją i jak podejsć,aby umówiła się z nim chociaż na kawę.Kiedy to się stanie,chce czegoś więcej, ale wie,że w domu czeka żona i może dzieci,ale macha ręką i twierdzi,że raz kozie śmierć,a może się nic nie wyda. I tak brnie coraz dalej,przy okazji opowiadając nowej poderwanej,jaki to on nieszczęśliwy, jak go żona zdradza, że jego związek mimo,że kilkuletni,lub kilkunastoletni jest "już od dawna fikcją" i niekoniecznie musi to być blondynka,aby w takie zapewnienia uwierzyła.Bywają i takie,którym gość się podoba i też myśli..a co mi tam,zdradza żonę, jego sprawa,mnie też coś się od życia należy.... ale,że kosztem innej, o tym raczej nikt nie myśli. A proste stwierdzenie jest takie...nie buduje się swojego szczęścia na nieszczęściu innej....Trójkąt też czasami ulega zniszczeniu, kochanka się odwraca,bo wcześniejsze zapewnienia kochanka o miłości,okazują się kłamstwem,a prawowita małżonka wywala z hukiem niewiernego za drzwi.

agnes3535
10-10-12, 07:49
dokladnie, a jak zostanie nawet przy tym swoim bostwie to skad ona ma pewnosc, z ei jej nie zrobi takiego numeru jak zonie? pff, zona mnie nie rozumie, co za wymowka w ogole, sama z doswiadczenia wiem, ze to w wiekszosci faceci nei chca sluchac a nie kobiety.

zielony_guzik
18-07-13, 08:37
Rozeszłam się z mężem przez taką flądrę. Kiedy kazałam mu się wynosić, zabrał swoje rzeczy do "bratniej duszy" i wrócił na klęczkach po tygodniu.. Nie pasowało jej to jednak do końca.

maja40790
15-08-13, 22:39
No niestety musimy uważnie słuchać siebie nawzajem i przede wszystkim obserwować. W każdej czynności, każdym geście jest znak/ wiadomość dla partnera. Nie wszyscy potrafią rozmawiać ze sobą otwarcie, ale dobrze jest to poćwiczyć i żyć ze sobą w prawdzie i szczerości. Jeśli jednego coś boli niech to powie, ale nie robi awantury. Chowanie uraz i unikanie konfliktów do niczego dobrego nie doprowadzi. Druga strona medalu jest taka, że ciągłe wypominki i przytyki też są nie na miejscu.

norton
16-09-13, 09:46
Ja uważam, że pary powinny się dobierać na zasadzie przeciwieństw. Kobieta mocno stąpająca po ziemi i nie dająca sobie dmuchać w kaszę i mąż pracowity, mądry,wierny,mający zamiast sieczki,rozum. Ale te "pocieszycielki" czasami tak potrafią zmanipulować każdym, że i ten wierny ulega.Dlatego należy każdy problem w małżeństwie rozwiązywać od ręki,nie czekać aż "sam się rozwiąże" , dużo rozmawiać,przebywać razem,częściej też gdzieś razem wychodzić. I jeśli mąż będzie miał wszystko w domu to czego mu potrzeba - będzie okey, z tym, że to oczywiście działa w obie strony. Ale rzeczywistość czasami jest inna i o tym wiemy doskonale, życie.

Pi_Uch
16-09-13, 12:06
A ja uważam, że żona i mąż powinni być, jak najbardziej podobni do siebie. Jeśli jedno nie ma nawyku słuchania, to bardzo trudno będzie Nam "wytrzymać" z taką osobą...będziemy zmuszeni kilka razy powtarzać to samo (co bywa frustrujące). Wyobrażacie sobie związek introwertyka z ekstrawertykiem? To z pewnością się nie uda. Jedno będzie otwarcie rozmawiać o swoich uczuciach, a drugie "i rzadko i niechętnie". Moim zdaniem obie strony powinny dążyć np. do tego, aby wybudować dom, zaoszczędzić na...

Witka
03-10-13, 09:30
nieznoszę pocieszycielek... z autopsji niestety

rebecca2001
03-10-13, 11:21
nieznoszę pocieszycielek... z autopsji niestety

masz rację ... "pocieszycielki" pachną hipokryzją a niekiedy nawet chyba odczuwają dziką satysfakcję ... ja myślę że "pcieszycielstwo" [???] jest obłudne ...

norton
17-10-13, 18:41
Wszystko zależy od tego w jakim sensie będzie ta pocieszycielka, bo jeśli biedny małżonek chce się wypłakać na ramieniu innej- to fatalnie, ale jeśli przyjaciółka pocieszycielka,będzie pocieszać zrozpaczoną koleżankę - super,oby tylko była szczera i miała uczciwe zamiary. Ale jak świat światem te pierwsze były,są i chyba zawsze będą,czy my tego chcemy czy nie.A skoro jeszcze facet jest podatny na uroki tychże,choćby żona za nim chodziła i tak go nie upilnuje.