PDA

Zobacz pełną wersję : Rynek in vitro wart jest...



dankot
04-11-10, 06:40
135 mln zł - tyle wart jest rynek in vitro. W sumie w 50 klinikach w Polsce wykonuje się 9 tys. zabiegów sztucznego zapłodnienia.

W zależności od kliniki koszt zapłodnienia pozaustrojowego wynosi od 5 tys. do 6,5 tys. złotych. Ponadto dochodzą różnego typu badania, których koszt, w zależności od sposobu badania waha się od 1,5 tys. do 10 tys. zł.

Biznes ten założyć może każdy, bo nie potrzeba na jego prowadzenie specjalnego zezwolenia, zaś zainteresowanie tego typu rozwiązaniem rośnie do 20% rocznie, zaś skuteczność zapłodnienia in vitro wynosi 33%.

Więcej można przeczytać w serwisie Money.pl (http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/in;vitro;w;sejmie;rusza;batalia;o;rynek;wart;nawet ;135;mln;zl,81,0,693585.html)

rewan
04-11-10, 12:23
Ale chyba nie każdy jest lekarzem :P

dankot
08-11-10, 06:41
Ale chyba nie każdy jest lekarzem :P

No nie, ale i w tym przypadku masz co najmniej dwie możliwości:

Jeśli jesteś lekarzem zakładasz placówkę in vitro,
Jeśli nie jesteś lekarzem zakładasz placówkę in vitro i zatrudniasz lekarzy.

Kasalenna
13-11-10, 15:38
drogi biznes i potrzebny ludziom, dlatego opłacalny!

Peterek
13-11-10, 18:00
Witam,

Aź się boję napisać, bo znów będę kontrowersyjny. O ile mi in vitro nie wadzi, nie widzę żadnych przeciwskazań etycznych czy religijnych dla tej metody, o tyle razi mnie propozycja refundacji tego zabiegu z naszych podatków.
Przypomnę, że w Polsce leczenie z refundacji stoi na żenująco niskim poziomie, na wszystko brak pieniędzy, limity, brak refundacji droższych kuracji nowotworowych, jest częściowa odpłatność opieki paliatywnej nad ludźmi starymi itd.
Jednocześnie jest u nas spory odsetek "zaradnych" którzy z refundacji i zasiłków "wyciągają" spore korzyści - sprzęt rehabilitacyjny za darmo, komputery, a nawet samochody.

Zabieg in vitro dotyczy głównie ludzi młodych, małżeństwa w szczycie zdolności zarobkowej. Refundowanie go "z automatu" wszystkim, niezależnie od dochodów jest moim zdaniem niesprawiedliwe i będzie źródłem malwersacji "spryciarzy" - zarówno spółek lekarskich tym się parających, jak i pacjentów.
Wszak pieniądze pewne - tak jak emerytura dla banku :) - płatne z budżetu wprost do prywatnych kieszeni.

Sam jestem teoretycznie inwalidą słuchu. Piszę - teoretycznie - bo nigdy z żadnych "przysługujących mi" ulg (aparat słuchowy, rekonawlescencja, a ostatnio nawet... sprzęt komputerowy) nie korzystałem, albowiem wstyd mi wyciągać rękę, skoro na jedno ucho słyszę znakomicie i mogę na siebie, aparat słuchowy gdybym chciał, czy na PC i oprogramowanie zarobić bez trudu.

Pozdrawiam

Kasalenna
15-11-10, 17:14
zgadzam się, skoro jest tyle zabiegów, ludzie potrafią wygospodarować na to pieniądze, niech ludzie kombinują, dlaczego ja mam im to fundować...