Utwory, które wstrząsnęły moim jestestwem, to głównie proza romantyzmu. Byłam przeciwniczką wszelkiej formy pisanej przez całe dzieciństwo i jeszcze troszkę dłużej. Książką przełomową, jeśli dobrze pamiętam, była "Nowa Heloiza" Jana Jakuba Rousseau. Obecnie zaczytuję się w Balzaku (polecam szczególnie "Jaszczura" - powieść mniej znaną niż np. "Ojciec Goriot", ale moim zdaniem lepszą; tajemniczą, demoniczną, tragiczną). Natomiast najnowszym moim odkryciem jest Haruki Murakami, japoński pisarz żyjący w USA. Niedawno skończyłam czytać "Koniec świata i Hard-boiled Wonderland" i nadal nie mogę wyjść spod wrażenia. Mam nadzieję, że poznacie kiedyś tę powieść. Jest warta tego jak mało która.
Update:
Ach, zapomniałam o Bolesławie Leśmianie. Skleroza...
Jak wygląda czytelnictwo poezji wśród Was? Nasilają się ostatnio niepokojące sygnały o zmierzchu dobrej poezji i jej odbiorców...
