Rozumiem, że kolega będąc wpiętym do sieci blokowej/osiedlowej założył sobie WIFi w domu, tak?
Jeśli tak, to ma u siebie ruter WiFi, który tworzy mu sieć w sieci. Router blokuje połączenia bezpośrednie z zewnątrz (ty jesteś poza jego siecią, więc dal routera jesteś na zewnątrz). Przyczyna, poza względami bezpieczeństwa jest taka, że on może mieć w swojej sieci kilka komputerów – ruter dostając połączenie od ciebie i tak nie wiedziałby, z którym komputerem w podległej mu sieci chcesz się łączyć (dawne IP kolegi stało się IP rutera).
Rozwiązanie: kolega musi cię dopuścić, mówiąc ruterowi, co ma robić, kiedy dostaje połączenie z zewnątrz. W praktyce można to zrobić na bodaj trzy sposoby (jeśli nie więcej):
— kolega może ustawić dla swojego komputera DMZ (tzw. strefa zdemilitaryzowana): ruter udaje, że go nie ma i wszystkie połączenia z zewnątrz kieruje od razu do jego komputera,
— przekierowanie portu: ustawia się, ze określlony tryb połączeń na określony port jest przekierowywany do jego komputera,
— serwer wirtualny: właściwie wygląda to podobnie jak przekierowanie portu.
Jeśli kolega nie potrafi, to radzę poprosić kogoś obeznanego z sieciami i postawić mu flaszkę/piwo za fatygę. Konfiguracja różnych ruterów może wyglądać odmiennie i trudno prowadzić za rękę na odległość, poza tym nie zawsze wszystko działa tak, jak by się człowiek spodziewał i trzeba posiedzieć nas konfiguracją. No, chyba że poradzicie sobie z instrukcją. Lepsze rutery mogą mieć gotowe opcje typu „włącz dzielenie plików”.
|