Skąd w ogóle taki obyczaj, żeby wywieszać publiczne informacje o śmierci bliskiej osoby?
Przecież najbliższych i tak informuje się telefonicznie, kiedy odbędą się uroczystości pogrzebowe. A mimo to klepsydry i tak się pojawiają. Tak się właśnie zastanawiam, według jakiego klucza dobiera się ich ilość i "zasięg". Zazwyczaj ogranicza się do jednej parafii, ulicy, dzielnicy, a może w całym mieście? Jak się reguluje/ustala takie rzeczy?