Krzysiu wiem, że pomysł z jazdą przez 2 lata z kierowcą mającym pewne doświadczenie może wydawać się dobrym sposobem na rozwiązanie problemu, ale jak wyobrażasz sobie w tym momencie sytuację, że zrobiłem prawko po to, żeby dojeżdżać samochodem do pracy/wyższej uczelni? Po to rodzice kupili mi kaszelka/czy innego prawie trupa żebym jeżdził z nimi na uczelnie i do domu? Chyba coś jest nie tak prawda? Pomysł jest po prostu niepraktyczny i dlatego odpadł. Wyobraź sobie ile byś jeździł w takim wypadku. Pomyśli ile czasu sam jesteś w stanie poświęcić na takie akcje gdyby Twoje dziecko miało prawko. Przecież w życiu by nie pojeździło! Pozatym tak naprawdę to dzieciaki szaleją bo nie mają przykładu z góry? My też szalejemy za kółkiem, wsiadamy po kieliszku czy popełniamy inne błędy. I jeszcze jedno - jaki jest stosunek wypadków z udziałem młodych kierowców do np. wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców? Albo do weteranów kierownicy którzy mają teraz po 60-70 lat i sa postrachem szos? Albo do kierowców którzy mają prawo od x lat ale ciągle nie sa za kierownicą pewni tego co robią? Takich kierowców z nosem na szybie jest cała masa i oni też są wielkim zagrożeniem. A kończąć tego OT`a chciałem powiedzieć, że IMHO skoro zabraniamy rozmowy przez komórkę to powinniśmy zabronić słuchania radia, dłubania w nosie, rozmawiania z pasażerami, palenia, myślenia o spotkaniu na które się własnie jedzie i słuchania np. nawigacji satelitarnej bo przecież to zmiejsza naszą koncentrację... Każdy kij ma 2 końce i nie należy przesadzać w niczym... Komórki w zestawach hands free czy słuchawki z niebieskim ząbkiem to wystarczające zabezpieczenie. Inaczej będziemy dyskryminować jedną rzecz bo stwarza zagrożenie na jezdni. To samochodowa hipokryzja 8)