Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2
  1. #1
    Obserwator
    Dołączył
    January 05
    Postów
    12
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Czy stać cię na podjęcie pracy?

    Pracodawcy w Polsce skarżą się na zbyt rygorystyczne i szczegółowe przepisy prawa pracy, uniemożliwiające w licznych przypadkach normalne funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Pracownicy mają do swojej obrony kilka specjalnie powołanych instytucji. Najczęściej korzystają z pomocy Państwowej Inspekcji Pracy i sądów pracy. W obydwu przypadkach obrona ich interesów jest całkowicie bezpłatna. Istnieje jednak niemała, choć trudna do oszacowania grupa pracobiorców, których nie dotyczy większość przepisów Prawa Pracy, mimo że pracują całkiem legalnie! Nie mają oni dostępu do lwiej części przywilejów, należnych ludziom pracy, a swoich praw mogą dochodzić wyłącznie przed sądami powszechnymi, gdzie za postępowanie procesowe trzeba płacić. Często są to kwoty niemałe, a wynik procesu trudny do przewidzenia. Grupa ta to pracownicy, zatrudnieni na podstawie umowy-zlecenia lub umowy o dzieło. Mimo, że bardzo często mają dokładnie te same obowiązki, co pracujący na podstawie umowy o pracę, nie mają praw pracowniczych i w praktyce nie istnieją dla nich osłony socjalne. Wyjątkiem są zatrudnieni na podstawie umowy-zlecenia, którzy solidarnie z pracodawcą opłacają składki ZUS. Realizujący umowę o dzieło nie mają nawet prawa do ubezpieczenia społecznego. O ile sami, często z bardzo niskich poborów nie opłacą składki ZUS, której wysokość nie zależy od wielkości ich dochodów, lecz jest arbitralnie ustalana, jak w przypadku osób, prowadzących działalność gospodarczą. Paradoksalnie pracobiorca musi zapłacić dokładnie taką samą składkę ZUS jak znacznie lepiej od niego zarabiający pracodawca! Nie wszyscy zatrudnieni w oparciu o umowę zlecenie lub umowę o dzieło wiedzą, iż w przypadku spotkania nieuczciwego pracodawcy mają znikomą szansę na dochodzenie sprawiedliwości. Chyba że dysponują odpowiednio zasobnym portfelem.

    Ratyfikowana przez Polskę Konwencja Europejska traktuje prawo do bezstronnego sądu jako gwarancję poszanowania praw człowieka. Oznacza to między innymi, że każdy obywatel Polski bez względu na stan majątkowy może dochodzić swoich praw przed sądem. Oznacza to, że nie wolno stawiać obywatelowi takich wymogów, którym nie jest on w stanie sprostać.

    Tyle mówi teoria. Jak pokazuje życie, w wielu przypadkach ma ona niewiele wspólnego z praktyką. Domaganie się wniesienia opłaty sądowej od osoby o niewielkich, nieregularnych dochodach w praktyce oznacza uniemożliwienie dostępu jej do wymiaru sprawiedliwości. O zwolnieniu od kosztów decyduje sam sąd, reprezentujący w tym przypadku interesy Skarbu Państwa w sporze, którego przedmiotem są... koszta sądowe. W skrajnym przypadku może to oznaczać brak bezstronności w podejmowaniu decyzji.

    Jakby tego było mało, Sąd Najwyższy wydał w dniu 31.03.1987 r. postanowienie, w którym stwierdził: ?Jeżeli strona, która mogła liczyć się z obowiązkiem poniesienia kosztów sądowych bez ważnego powodu nie wykorzystała w całości lub w części swoich możliwości zarobkowych, to [...] należy przyjąć, że stan majątkowy i dochody strony są takie same, jakie miałaby ona, gdyby w pełni wykorzystała swoje możliwości zarobkowe?. (Postanowienie S.N. I CZ 26/87)?. Dokument ten powstał w czasach, gdy w Polsce istniał niedobór rąk do pracy. W dzisiejszej rzeczywistości, kiedy bezrobocie wynosi kilkanaście procent, postanowienie to jest nadal wykorzystywane przez sądy, a każdy, kto nie pracuje, może być w majestacie prawa uznany za pasożyta, uchylającego się od pracy. O tempora, o mores!

    Aby pokrzywdzony przez nieuczciwego czy też bankrutującego pracodawcę mógł uzyskać zwolnienie od kosztów postępowania sądowego powinien wypełnić druk ?Oświadczenia o stanie rodzinnym, majątku i dochodach?. Żaden z zawartych w nim ośmiu punktów nie dotyczy zajęć i dochodów sporadycznych. Oznacza to, że rzetelne wypełnienie ?Oświadczenia? w przypadku osoby o wyłącznie sporadycznych dochodach, a takimi najczęściej są pracujący na podstawie umowy o dzieło, jest w praktyce niemożliwe. Ludzie ci nie mogą podać miejsca pracy, bo go po prostu nie mają. Nie są bezrobotni, bo przecież jakąś pracę mają. A że nie dostają za nią wynagrodzenia... Nie mogą także wpisać swoich zajęć w rubryce ?Dodatkowe źródła dochodu?, ponieważ sąd może w uzasadnieniu odmowy zwolnienia od kosztów sądowych napisać: ?[powód] wskazał, że posiada dodatkowe źródło dochodu [...], natomiast nie określił wielkości tychże dochodów.? W tym konkretnym przypadku sąd w ogóle nie zwrócił uwagi, że są to jedyne dochody wnioskodawcy, a ich wysokość została precyzyjnie określona we wcześniejszym wniosku o zwolnienie z kosztów postępowania. Za to zauważył brak odpowiedzi na pytanie, którego nie postawił ? we wspomnianym druku ?Oświadczenia? nie ma pytania ani o wielkość dochodów z dodatkowych źródeł, ani o sumę dochodów ze wszystkich źródeł. Wnioskodawca powinien się domyślić, o co sąd zamierzał zapytać!

    Sądy podejmując decyzję oddalającą wniosek o zwolnienie z kosztów postępowania wyznaczają na wniesienie ewentualnego zażalenia zazwyczaj tygodniowy, najkrótszy z możliwych terminów. Oznacza to, że wnioskodawca powinien w tym czasie albo napisać samodzielnie stosowne pismo, albo uzyskać bezpłatną poradę prawną (bo na płatną zazwyczaj go nie stać). Termin tygodniowy oznacza siedem dni kalendarzowych! Co jednak zrobić, kiedy sąd prześle swoją decyzję tuż przed kilkudniowym ciągiem świąt? Podczas tzw. długich weekendów biura fundacji i organizacji, świadczących bezpłatną pomoc prawną, są nieczynne. Nie działa także większość kancelarii adwokackich.

    Jeżeli jednak uda się w terminie napisać i złożyć zażalenie, sąd wyższej instancji może je oddalić pod każdym dobrym pozorem. Może np. napisać: ?Oświadczenie złożone przez powoda nie jest wiarygodne. Powód nie wyjaśnia, dlaczego nie pracuje i dlaczego jedynie sporadycznie współpracuje z redakcjami; nie wyjaśnia zatem, dlaczego osiąga tak niskie dochody?. Oczywiście sąd w tym konkretnym przypadku ograniczył się tylko do oddalenia wniosku o zwolnienie z kosztów, nie korzystając z ?przywileju? ukarania za składanie oświadczeń niezgodnych z prawdą lub poświadczanie nieprawdy, ponieważ musiałby jednak mieć konkretne dowody, a tych nie miał. Wydał więc ?Postanowienie?, które jest w rzeczywistości wyrokiem ? praktycznie zamyka powodowi drogę do dochodzenia swoich praw, a tym samym pośrednio uznaje racje pozwanego nieuczciwego zleceniodawcy! Niech żyje nieuczciwość!

    Sądowi nie przeszkadzało, że swoim działaniem podważył zaufanie nie tylko do siebie, ale w ogóle do całego wymiaru sprawiedliwości. Aby uzyskać zwolnienie z kosztów sądowych trzeba było umieć udowodnić, że w Polsce jest bezrobocie, na co istnieją ?tylko? dowody z oficjalnych komunikatów polskiego rządu. Mało jak widać dla polskiego sądu wiarygodne. Ponadto należało uzasadnić, dlaczego w Polsce są niskie płace (i nieuczciwi pracodawcy)! W całej tej sprawie jedno jest pocieszające: nie kazano powodowi dowieść, iż nie jest wielbłądem.

    Wydawałoby się, że czasy wydawania wyroków i orzeczeń bez konkretnych dowodów zakończyły się w czerwcu 1989 roku. Okazuje się, że nie do końca. A sąd potrafi wykorzystać wszystkie dostępne mu sposoby, żeby uchronić Skarb Państwa od wywiązania się z podpisanych przez Polskę zobowiązań międzynarodowych! Nawet jeżeli swoim postępowaniem obrazi wszystkich uczciwych, choć bezrobotnych. Przecież nie można ukarać sądu!

    Trzeba mieć niemało pieniędzy i odwagi, aby ryzykować podjęcie pracy na podstawie umowy-zlecenia albo umowy o dzieło. Instynkt samozachowawczy nakazuje nic nie robić i poczekać, aż w kolejnych wyborach po raz wtóry zwycięży ugrupowanie, gwarantujące powszechny dobrobyt. Może przyjdzie kolejny wujek Edward, który pożyczy w zachodnich bankach pieniądze, aby mógł rozdać je społeczeństwu i tym samym wywiązać się z wyborczych obietnic? Tylko, co się stanie, gdy nauczone doświadczeniem banki odmówią?

    PS: Cytaty pochodzą z autentycznych pism sądowych. Są skrócone tylko o dane pozwalające na identyfikację osób, pokrzywdzonych przez "dowcipnych" sędziów.

  2. #2
    Zaawansowany uczestnik
    Dołączył
    January 05
    Mieszka w
    bydgoszcz
    Postów
    212
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Dobry temat

    Szkoda, że wcześniej nie czytałem.
    Jest tu tylko taka mała różnica.
    Pracownicy zatrudnieni na podstawie kodeksu cywilnego tak naprawdę nie są pracownikami i nie mogą podlegać prawom i obowiązkom kodeksu pracy.
    Co do ubezpieczenia to faktycznie jest u nas burdel nad burdelami w tym zakresie a do odpowiedzialności nikt nie chce się przyznać, mało tego to nie można znaleść odpowiedzialnego nawet przez sąd.
    Przypuszczam, że jest to zmowa ludzi korzystających nielegalnie właśnie ze składek na ubezpieczenia społeczne. Jeżeli ZUS jest państwem w państwie to nie widzę innych przyczyn.
    Jeżeli naród za pośrednictwem sejmu pozwolił wyłączyć się z kontroli pewnym grupom zawodowym to uważam, że teraz naród nie powinien mieć protensji.

Informacje o temacie

Users Browsing this Thread

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

Jak czytać DI?

Powered by  
ATMAN EcoSerwer