To jeszcze kilka słów moich wyjaśnień.

1. Umowę rozwiązałem, bo, zgodnie z tym, co pisałem wczesniej, nie mogli Państwo odczytać żadnej z moich kopii dowodu osobistego. Kontakt z Waszą firmą możliwy jest jedynie przez formularz na stronach, więc z normalnym, żywym człowiekiem porozmawiać mi się nie udało, a odpowiedzi na maile wychodziły chyba z automatu, bo jakoś tak sztucznie wyglądały. Moja cierpliwość ma ograniczone możliwości, czego zresztą dałem chyba przykład w jednym z ostatnich moich listów. Jeżeli kogoś obraziłem, to jestem mu winien przeprosiny, proszę jednak postawić się w mojej sytuacji i wyobrazić sobie chwilę, gdy wysyłam duży, czytelny skan dokumentu, a pracownik firmy informatycznej pisze, że nie umie go wydrukować. Przyznałem w pierwszym poście, że o załączeniu wydruku po prostu zapomniałem.

2. Ostatni raz swój egzemplarz dowodu osobistego wysłałem przed rozwiązaniem umowy, więc nie mógł dotrzeć do Państwa 2 tygodnie później, chyba, że (co też się zdaża, nie zaprzeczam) listonosz zapomniał o dostarczeniu przesyłki.

3. Pisałem w swojej korespondencji, że zależy mi na polskim komunikatorze, aby nie płacić zagranicznym operatorom, w takiej sytuacji jeden jedyny telefon, jakikolwiek kontakt Państwa pracownika, choćby wysłanie mi mailem Waszego numeru telefonu lub adresu e-mail i nazwiska żywej osoby, bardzo by ułatwił sprawę i wykluczył wszystkie, albo przynajmniej większość nieporozumień i niepotrzebnych nerwów.

4. Wcale nie zależy mi na wyciąganiu jakichś personalnych konsekwencji, nie chciałbym, żeby ktokolwiek miał kłopoty z mojego powodu. Przypuszczam, że moje maile i faksy odbierali różni pracownicy i z przykrością muszę stwierdzić, że nawala ogólne podejście do klienta i obieg informacji w firmie. Ten ktoś po drugiej stronie, kto wysyła umowę, chce dać Wam zarobić, chce pobawić się lub pracować na Waszych programach, kto ma jakikolwiek inny powód, aby skorzystać w Waszych usług, to nie maszyna, której wystarczy "dowód osobisty jest nieczytelny, proszę przesłać ponownie". Zabrakło odrobiny ludzkiego podejścia do ludzkich spraw. I tak naprawdę to mnie zabolało i to właśnie spowodowało mój post na łamach forum DI. Takie podejście do klienta można jeszcze zrozumieć w przypadku TP, ale nie w nowoczesnej firmie zajmującej się nowoczesnymi rozwiązaniami. Może ilość klientów przerosła oczekiwania o2, bardzo się cieszę z tego powodu i życzę Wam dalszych, jeszcze większych sukcesów, ale poświęcenie jednej minuty cennego czasu jednego pracownika i wykonanie jednego telefonu okazało się zbyt poważnym problemem, żeby odważył się na to ktokolwiek z Waszych pracowników.

Otrzymałem dzisiaj plug-in i zaraz sprawdzę jak działa. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna dla obu stron, że wszyscy będziemy z niej zadowoleni i że więcej nie będzie wpadek typu co zrobić z plikiem jpg albo pdf.

Krystian Zych