Pokaż wyniki od 1 do 7 z 7
  1. #1
    Obserwator
    Dołączył
    May 09
    Postów
    3
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    [Szukam pomocy...]

    Witam. Jestem tu nowa... Wiem, że zazwyczaj Internet nie jest dobrym sposobem na szukanie pomocy, ale robię to w ostateczności.

    Od jakiegoś czasu, tj. od kilku miesięcy zrobilam się agresywna. W tym sensie, że jeśli się kłócę z moją matką, rzucam wszystkim, trzaskam drzwiami, próbuję zrobić sobie krzywdę, przeklinam. Kiedy mnie przytrzymuje, robię się jeszcze gorsza. Doszło nawet do tego, że podniosłam na nią rękę. Potem oczywiście tego żałuję i ryczę przez kolejne kilka dni, a ona co raz gorzej znosi wybaczanie mi tego. Zauważyłam, że wyzbyłam się całkiem uczuć. Nie kocham jej i właściwie ogólnie nie potrafię kochać, nawet od jakiegoś czasu zaczynam wątpić, czy kocham swojego faceta (on akurat daje mi powody, by tak było). Nie szanuję nikogo i za każdym razem wydaje mi się, że mogę czytać myśli innych, że mnie nienawidzą, że znajomi nie mają dla mnie czasu, bo po prostu nie chcą go ze mną spędzać. I stąd też zaczynam robić się wredna do innych. Kiedyś było tak, że byłam bardzo wrażliwa na potrzeby innych, ale przez to nawet kilka razy mnie okradziono, teraz mi trudno zaufać...

    Kilka lat temu poznalam wraz z rozpoczęciem uczęszczania do nowej szkoły, chłopaka. Jestem z nim do dziś, ale fakt, ze jest to duża odległość, związek nie należy do łatwych. On nigdy (!) do mnie nie przyjechał, zawsze miał wiarygodne wytłumaczenie. Potrafi być kochany, ale niestety np. nie szanuje tego, że muszę wcześniej wstawać i przychodzi (/dzwoni) wtedy kiedy już powinnam spać). Kiedy nie chcę z nim rozmawiać albo mówię, że muszę iść jest zły, wmawia mi, że mnie nie kocha. Ma co raz mniej czasu dla mnie. Mówi, że jak mi się nie podoba, mam zerwać, a jak zrywam, jest zły, nie chce rozmawiać i mówi, że "już go to jebie i mam do niego nie pisać", a potem mięknie i znów jest miło... Ta sytuacja rozstraja mnie. Mam jedną chorobę, która nie pozwala mi na tryb życia, jaki przez niego prowadzę (późno kladę się spać, późno wstaję, nie dosypiam, mało jem, bo jak idę zjeść i wracam, bywa, że już go nie ma...). Chcę to skończyć, ale jak go słyszę, serce mi mięknie. Tylko potem ląduje w szpitalu. Co robić?

    Pomóżcie, bo naprawdę nie mam ze sobą siły... Mówiono mi, że muzyka może pomóc, ale w takich momentach nawet moja ulubiona mi nie pomaga. Słyszałam, że można sobie kupić jakiegoś spokojnego psa (mam jednego, ale on akurat nie pali miłością do nikogo, prócz faceta mojej mamy...), czy to dobry pomysł? Z góry dziękuję za pomoc.

  2. #2
    Uczestnik Forum moderator Avatar Rybzor
    Dołączył
    November 08
    Postów
    78
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Może masz depresję, albo coś w tym stylu? W internecie ciężko znaleźć kogoś na tyle kompetentnego, aby mógł Ci efektywnie pomóc...

    Może zadzwoń na niebieską linie? ((0-22) 668-70-00), myślę, że to dość dobre wyjście. Może wizyta u psychologa?

  3. #3
    Uczestnik Forum
    Dołączył
    March 08
    Postów
    43
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Witam, pięknie i obrazowo piszesz.
    Ja również sądzę że wizyta u psychologa ( jak wspomniał Rybzor ) da wymierne rezultaty i pomoże zmienić nastawienie do siebie a przez to do innych.
    Tu dodam że w tym przypadku dobrze jest po marudzić i wybrać sobie osobę która naszym zdaniem jest godna aby stać się naszym powiernikiem.
    Psycholog ma umieć słuchać oraz subtelnie prowadzić do założonego celu :-).
    Wiele rzeczy które sami sobie tłumaczymy jest mylnie interpretowane przez pryzmat naszych oczekiwań i dotkliwych braków „dnia codziennego” - jest nam źle i wszystko w taki sposób postrzegamy. Nie słuchaj gadaczy którzy mają zawsze dużo do powiedzenia - zwykle są to osoby bardzo nie kompetentne, egoistycznie i szukające tylko własnej chwały. W każdym z nas jest piękno i trzeba tam się dokopać, ale aby tam dojść trzeba wyeliminować uczucie beznadziejności oraz spowodować że nasze życie stanie się bardziej przyjazne dla nas samych.
    Pozdrawiam Wojtek.

  4. #4
    Obserwator
    Dołączył
    May 09
    Postów
    3
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Szczerze mówiąc, to kiedyś strasznie zawiodłam się na psychologach. Mówiłam im o czymś i wcale nie dochowywali dyskrecji przy rodzicach, potem mi się obrywało, za to jakie miałam zdanie. No i poza tym znaleźli się ostatnio tacy, którzy zagrozili mi, że jeśli jeszcze raz dowiedzą się o tych napadach poślą mnie do białych. A wiadomo, że tam można przesiadywać latami, bo nikt lekarzom tam nie udowodni, że już jest się zdrowym. Czy naprawdę jestem psychicznie chora...?

  5. #5
    Uczestnik Forum
    Dołączył
    March 08
    Postów
    43
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Analizując całość sprawy jest wiele wyjść z takiej sytuacji, ale trzeba odpowiedzieć sobie na kilka pytań i potem zabrać się metodycznie do rzeczy.
    Po pierwsze czy chcesz z kimś porozmawiać o problemach jeżeli tak to z kim i gdzie ( jawnie czy dyskretnie).
    Rozmowa telefoniczna, mailowa gdzie jest się incognito to początek drogi do zwycięstwa – ale taka metoda stanowi jedynie rozeznanie do dalszego specjalistycznego działania (można w ten sposób zorientować się gdzie uderzyć dalej).
    Po drugie co możesz robić aby pokochać (bo bez tego nic nie wyjdzie) samą siebie bez uciekania się do pomocy specjalistów.
    Pogrzeb we własnym umyśle i znajdź zainteresowania które warto rozwijać, porozmawiaj z przyjaciółmi, a z czasem staniesz się osobą zorientowaną w danym zagadnieniu i to stanowić będzie źródło dobrego samopoczucia.
    Do ujeżdżania własnej psychiki pomocnym jest zainteresowanie się działem zwanym ezoteryka,
    może joga, a może coś innego, coś co po rozglądnięciu się w tych tematach przypadnie ci do gustu.
    Po trzecie dobrze jest zrobić sobie bilans rzeczy które nas niepokoją, bądź były tematem kłótni a potem na kartce wypisać te problemy i starać się sobie odpowiedzieć kto w danym przypadku ma rację, na zasadzie za i przeciw.
    Każda sytuacja naszpikowana jest wielowątkowym spektrum zdarzeń które wpływają na rozwój
    sytuacji i jedynie dogłębna analiza wszystkiego co składa się na ten rozwój może dać odpowiedzi na zadane pytanie (wymaga to bezwzględnej szczerości względem siebie).
    Dalej nie będę wyliczał ale wyjść z tej sytuacji jest mnóstwo i jedynie nasza inwencja może spowodować która droga zostanie wybrana.
    Wracając do szarego dnia codziennego należy pamiętać o tym że, nasza sytuacja życiowa kiedyś ulegnie zmianie i dobrze jest być pozytywnie przygotowanym na te wydarzenia ( oczekiwać należy dobrych rzeczy ).
    Pozdrawiam Wojtek.

  6. #6
    Uczestnik Forum
    Dołączył
    October 03
    Postów
    67
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Tak szczerze na Twoim miejscu zastanowiłabym się nad związkiem z Twoim facetem. bo z tego co piszesz on po prostu emocjonalnie Cię szantażuje i przez to ciągle wywołuje w Twobie poczucie winy. Bo przecież "to Ty jesteś ta zła, bo nie masz dla niego czasu; nie kochasz już go; tylko on się stara, a Ty masz ten związek w nosie itp, itd.". Czy tak przypadkiem nie jest? Może być fantastyczny i kochany kiedy robisz tak jak on chce, ale kiedy starasz się pomyśleć o sobie to zaczynają się problemy. Potem on wywołuje w Tobie poczucie winy i wyrzuty sumienia, a one mieszają się z Twoim własnym poczuciem krzywdy, bo przecież też masz prawo się wyspać, wyjść gdzieć, zrobić coś i nie możesz mieć dla niego zawsze czasu kiedy on chce. I stąd już tylko krok do agresji, rzucania przedmiotami i tłuczenia szkła.

    Nawet jeśli bardzo go kochasz, a faktycznie facet na tobie w ten sposób żeruje, że najpierw jest on, jego potrzeby, jego problemy, jego plany, jego zachcianki i na końcu dopiero Ty, to zastanowiłabym się, czy warto w tym wszystkim dalej tkwić. Czy nie łatwiej skończyć z nim i zacząć myśleć o sobie. Jak zaczniesz się czuć szcześliwa sama z sobą, bo najpierw będą realizowane twoje potrzeby, wszystko pozostałe się ułoży.

    A jeśli chodzi o muzykę to przy problemach z facetami radziłabym konkretne feministyczne teksty, gdzie kobieta śpiewa, że lepiej sobie radzi bez faceta

  7. #7
    Obserwator
    Dołączył
    May 09
    Postów
    3
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Dziękuję za rady, chociaż spodziewałam się, że większość będzie doradzała mi wizytę u psychologa, których nie lubię no i chcą za to kasę:| Chyba jedyne czego mi póki co brakuje to wewnętrznego spokoju i osoby, która jest obok i zrozumie ... dziękuję za odpowiedzi.

Informacje o temacie

Users Browsing this Thread

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Szukam wydawnictwa... szukam pomocy wydawniczej
    By jhorska@wp.pl in forum INNE TEMATY
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 18-08-14, 13:34
  2. Szukam pomocy w sprawie kodeksu pracy
    By RobertCzernecki in forum Pracownicy i ich problemy
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 18-03-08, 19:28
  3. Pomocy Szukam Piosenki =)
    By qba_060 in forum FILM, MUZYKA, KSIĄŻKI
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 21-01-08, 21:11
  4. pomocy szukam piosenki!!!!
    By natalia90 in forum FILM, MUZYKA, KSIĄŻKI
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 16-12-07, 20:24
  5. szukam programu P2P i przy okazji pomocy
    By Raiv in forum OPROGRAMOWANIE
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 04-06-05, 02:17

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

Jak czytać DI?

Powered by  
ATMAN EcoSerwer