Każdy pomysł jest dobry, by załatać dziurę budżetową w Polsce. Na Money.pl czytamy, że pojawiła się szansa na wygospodarowanie 8,25 mld euro, które mogłoby pozwolić na pokrycie 2/3 zadłużeń.

Idea polega na sprzedaży praw do emisji CO2, pozwalających na wyemitowanie 550 mln tego związku chemicznego. Kwotę tą można jednak wydać jedynie w ramach inwestycji ekologicznych. Już wiadomo, że uzyskane pieniądze trafią na cele zmierzające do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i proekologiczne kampanie społeczne.

Warto tylko dodać, że handel emisjami to rozwiązanie socjalistyczne. Jest ono centralnie rozdzielane w Brukseli, pomiędzy państwa, potem w Warszawie rozdysponowane między przedsiębiorstwa. Nie wiem czy wiecie, że handel emisjami może potrwać do 2050 roku.

A na co Waszym zdaniem powinno się przeznaczyć uzyskaną kwotę? (pomijając ekologię) Bo zastanawiam się czy tak naprawdę, całe halo wokół efektu cieplarnianego nie jest tylko kołem napędzającym portfele ekologów.