Obrońcy praw autorskich, albo inaczej: obrońcy swoich kieszeni nie śpią. Przypomina mi to historię: "dawno temu był sobie ambitny chłopak, który stworzył coś fajnego i nim zaczął zarabiać podcięli mu skrzydła". Komu u licha ciężkiego przeszkadza blog muzyczny, gdzie można poczytać recenzje i nawet przekonać się do jakiegoś utworu? Ale nie, trzeba blog zamknąć a młodemu grozić więzieniem do 10 lat. Ręce opadają.