Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 17
  1. #1
    Obserwator
    Dołączył
    September 02
    Postów
    74
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    lektury nadobowiązkowe ;-)

    Wyzwolenie w żółtej sukience na ramiączkach

    Gdyby organizowano konkurs na najbardziej irytującą książkę przeczytaną w tym roku, nominowałabym do niego "Pod Mocnym Aniołem" Jerzego Pilcha.

    Po raz pierwszy z "Pod Mocnym Aniołem" zetknęłam się zanim jeszcze ta książka została uznana za najlepszą publikację 2001 roku, a jej autor otrzymał statuetkę NIKE. Z zapartym tchem śledziłam pojawianie się coraz to nowych jej fragmentów w Onecie - czytałam i myślałam, że Pilch albo sam otarł się o koszmar uzależnienia, albo jest genialnym obserwatorem, skoro potrafił napisać coś tak prawdziwego. W pewnym momencie portal przestał jednak publikować kolejne części - chcesz się dowiedzieć, co było dalej, kup książkę! Nie kupiłam, akurat wtedy nie miałam pieniędzy.

    Z całością miałam okazję zapoznać się całkiem niedawno. Do tego czasu zdążyłam wyrosnąć z młodzieńczej fascynacji problemami tzw. marginesu społecznego (co nie znaczy, że zjawisko alkoholizmu uznaję za marginalne w naszym społeczeństwie - wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że zatacza ono coraz szersze kręgi). Opuściło mnie też zaszczepione przez romantyków, a kultywowane przez hollywoodzkich producentów przekonanie, że miłość wszystko zwycięża. Nic dziwnego, że mój odbiór powieści Pilcha był teraz całkiem inny niż przed laty.

    Realistyczne opisy alkoholowego ciągu zostały w niej zneutralizowane zupełnie nieprawdopodobnym sposobem wyjścia z nałogu. "... kiedy usłyszałem Twój głos, kiedy zobaczyłem Ciebie po raz pierwszy, zrozumiałem, że czarny sznurek, który coraz ciaśniej zaciskał się wokół mego karku - nie ma szans - pęknie." "Kiedy mówię, że porzucam mój nałóg dla Ciebie, mówię prawdę. Kiedy mówię, że porzucam mój nałóg dla nas, mówię prawdę. Bo mnie nie ma bez Ciebie, bo mnie nie ma bez nas." A ja nie wierzę. Nie porzuca się uzależnienia dla kogoś, robi się to dla siebie.

    Miłość, cóż... kluczową rolę w stanie zakochania odgrywają pochodne fenyloetyloaminy, których wydzielanie się w mózgu powodują pozytywne emocje. Z czasem jednak organizm coraz bardziej się do nich przyzwyczaja. W efekcie przyjemne doznania, jeszcze niedawno wywoływane przez spojrzenie, głos, dotyk, a nawet samo wyobrażenie ukochanej osoby, wyraźnie słabną. Uniesienie mija. I co wówczas? Flaszka do ręki i czekamy na kolejne urzeczywistnienie naszych marzeń w żółtej sukience na ramiączkach?

    Prof. Maria Janion wręczając Pilchowi nagrodę stwierdziła, że po mistrzowsku gra on z tradycją powieści pijackiej "dowodząc, jak autokreacja alkoholika bliska jest opowiadaniu siebie przez pisarza". Jest to powieść nie tylko o piciu, ale również o pisaniu. Może nawet przede wszystkim o pisaniu, które uzależnia nie mniej niż alkohol... Dla Jurusia przecież opisanie picia okazuje się problemem nieporównywalnie ważniejszym niż samo picie.

    A miłość? Ona go wyzwala nie tylko z nałogu picia ("Ktoś we mnie nie boi się zielonkawych oceanów żubrówki, brunatnych jezior gorzkiej żołądkowej, nie boi się przezroczystych rzek czystego spirytusu - już jest na brzegu."), ale także z nieprzezwyciężonego - zdawałoby się - przywiązania do słów ("Nie boję się nienapisanych książek..."). Chyba dlatego właśnie tak dobrze zapowiadająca się powieść ma tak irracjonalny koniec. Pilch prowadzi z nami kunsztowną grę. W barokowo-groteskowym stylu pokazuje wyzwolenie się z chęci tworzenia, wywołując tym w czytelniku najrozmaitsze (nie zawsze pozytywne) uczucia.

  2. #2
    Obserwator
    Dołączył
    September 02
    Postów
    74
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    lektury nadobowiązkowe ;-)

    Wyzwolenie w żółtej sukience na ramiączkach

    Gdyby organizowano konkurs na najbardziej irytującą książkę przeczytaną w tym roku, nominowałabym do niego "Pod Mocnym Aniołem" Jerzego Pilcha.

    Po raz pierwszy z "Pod Mocnym Aniołem" zetknęłam się zanim jeszcze ta książka została uznana za najlepszą publikację 2001 roku, a jej autor otrzymał statuetkę NIKE. Z zapartym tchem śledziłam pojawianie się coraz to nowych jej fragmentów w Onecie - czytałam i myślałam, że Pilch albo sam otarł się o koszmar uzależnienia, albo jest genialnym obserwatorem, skoro potrafił napisać coś tak prawdziwego. W pewnym momencie portal przestał jednak publikować kolejne części - chcesz się dowiedzieć, co było dalej, kup książkę! Nie kupiłam, akurat wtedy nie miałam pieniędzy.

    Z całością miałam okazję zapoznać się całkiem niedawno. Do tego czasu zdążyłam wyrosnąć z młodzieńczej fascynacji problemami tzw. marginesu społecznego (co nie znaczy, że zjawisko alkoholizmu uznaję za marginalne w naszym społeczeństwie - wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że zatacza ono coraz szersze kręgi). Opuściło mnie też zaszczepione przez romantyków, a kultywowane przez hollywoodzkich producentów przekonanie, że miłość wszystko zwycięża. Nic dziwnego, że mój odbiór powieści Pilcha był teraz całkiem inny niż przed laty.

    Realistyczne opisy alkoholowego ciągu zostały w niej zneutralizowane zupełnie nieprawdopodobnym sposobem wyjścia z nałogu. "... kiedy usłyszałem Twój głos, kiedy zobaczyłem Ciebie po raz pierwszy, zrozumiałem, że czarny sznurek, który coraz ciaśniej zaciskał się wokół mego karku - nie ma szans - pęknie." "Kiedy mówię, że porzucam mój nałóg dla Ciebie, mówię prawdę. Kiedy mówię, że porzucam mój nałóg dla nas, mówię prawdę. Bo mnie nie ma bez Ciebie, bo mnie nie ma bez nas." A ja nie wierzę. Nie porzuca się uzależnienia dla kogoś, robi się to dla siebie.

    Miłość, cóż... kluczową rolę w stanie zakochania odgrywają pochodne fenyloetyloaminy, których wydzielanie się w mózgu powodują pozytywne emocje. Z czasem jednak organizm coraz bardziej się do nich przyzwyczaja. W efekcie przyjemne doznania, jeszcze niedawno wywoływane przez spojrzenie, głos, dotyk, a nawet samo wyobrażenie ukochanej osoby, wyraźnie słabną. Uniesienie mija. I co wówczas? Flaszka do ręki i czekamy na kolejne urzeczywistnienie naszych marzeń w żółtej sukience na ramiączkach?

    Prof. Maria Janion wręczając Pilchowi nagrodę stwierdziła, że po mistrzowsku gra on z tradycją powieści pijackiej "dowodząc, jak autokreacja alkoholika bliska jest opowiadaniu siebie przez pisarza". Jest to powieść nie tylko o piciu, ale również o pisaniu. Może nawet przede wszystkim o pisaniu, które uzależnia nie mniej niż alkohol... Dla Jurusia przecież opisanie picia okazuje się problemem nieporównywalnie ważniejszym niż samo picie.

    A miłość? Ona go wyzwala nie tylko z nałogu picia ("Ktoś we mnie nie boi się zielonkawych oceanów żubrówki, brunatnych jezior gorzkiej żołądkowej, nie boi się przezroczystych rzek czystego spirytusu - już jest na brzegu."), ale także z nieprzezwyciężonego - zdawałoby się - przywiązania do słów ("Nie boję się nienapisanych książek..."). Chyba dlatego właśnie tak dobrze zapowiadająca się powieść ma tak irracjonalny koniec. Pilch prowadzi z nami kunsztowną grę. W barokowo-groteskowym stylu pokazuje wyzwolenie się z chęci tworzenia, wywołując tym w czytelniku najrozmaitsze (nie zawsze pozytywne) uczucia.

  3. #3
    Obserwator
    Dołączył
    September 02
    Postów
    74
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Miłość w czasach (hitlerowsko-stalinowskiej) zarazy

    Nie spodziewałam się, że – mając tyle obowiązków – będę w stanie przeczytać ponad siedemsetstronicową powieść w ciągu zaledwie dwóch dni. „Jeździec Miedziany” nie jest może książką pobudzającą do głębszych przemyśleń, potrafi za to wzruszyć do łez.

    Sięgając po nią, liczyłam na sugestywny opis życia w oblężonym podczas drugiej wojny światowej Leningradzie. Nie zawiodłam się. Dziadkowie Paulliny Simons (którym zresztą zadedykowała ona swą powieść) pochodzili ze Związku Radzieckiego. Bez wątpienia przed rozpoczęciem pisania autorka wielokrotnie z nimi rozmawiała o realiach tamtych czasów. Na uwagę zasługuje bowiem nie tylko wstrząsający obraz blokady Leningradu (wstawanie o świcie, by odebrać przed porannym bombardowaniem wciąż zmniejszające się racje żywnościowe, którymi nie sposób nasycić głodu, przejmujące zimno, trupy na ulicach, krwawiące z braku witamin ciało).

    „Jeździec Miedziany” jest też doskonałą ilustracją tezy, że system totalitarny przede wszystkim pozbawia jednostkę prywatności. Brakuje jej zwłaszcza głównym bohaterom książki, którzy muszą się mieć na baczności przed wściubiającą wszędzie nos rodziną, sąsiadami przystawiającymi szklanki do ściany, wreszcie przed NKWD – policją polityczną sowieckiej Rosji, majaczącą się w tle przez całą powieść i w decydującym momencie wkraczającą do akcji. Tatiana i Aleksander starają się utrzymać łączącą ich więź w tajemnicy, z początku z powodów rodzinnych (Tatiana nie chce złamać serca swojej siostrze, która poza przystojnym wojskowym nie widzi świata), później – politycznych (Aleksander jest synem amerykańskich emigrantów, podejrzanych o zdradę stanu i rozstrzelanych, ze względów bezpieczeństwa ukrywa swą prawdziwą tożsamość). Książka zaś nie kończy się jak typowy romans, nie wieńczy ją zwyczajowe „żyli długo i szczęśliwie”, za co autorce należą się brawa.

    Jedynym zgrzytem, jaki udało mi się podczas lektury wyłapać, jest obecna między wierszami powszechna dezaprobata dla reżimu towarzysza Stalina. Sądzę, że w latach 40. rosyjskie społeczeństwo nie było jeszcze świadome szkód, jakie mu wyrządza totalitaryzm.

  4. #4
    Obserwator
    Dołączył
    September 02
    Postów
    74
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Jedno zdarzenie w dwch odsonach, czyli "ycie Pi"

    Pomijajc wtpliwoci co do istnienia samego Piscine'a Molitora Patela, nie potrafi rozstrzygn, ktra z opowiedzianych przez niego historii moga si naprawd wydarzy. Pierwsza obejmuje niemal ca ksik, niepoledni rol odgrywaj w niej rozmaite zwierzta, nie tylko wspominany we wszystkich recenzjach tygrys bengalski. Drug stanowi zaledwie kilka stronic. Dwch urzdnikw japoskiego Ministerstwa Transportu, badajcych przyczyny zatonicia statku, uznao relacj cudem ocalonego rozbitka za niewiarygodn, Pi na poczekaniu skonstruowa wic nastpn - wyjtkowo brutaln, cho z logicznego punktu widzenia bardziej prawdopodobn. A potem zapyta: skoro adnej z przedstawionych opowieci nie da si potwierdzi, ktr panowie wol?

    Mnie pierwsza zafascynowaa, druga przerazia, musz jednak przyzna, e bez niej ksika Yanna Martela nie zapisaaby si tak gboko w mojej pamici. Pierwsza historia jest apoteoz woli przetrwania, jak si charakteryzowa szesnastoletni chopiec z Puttuczczeri, jednakowo zafascynowany biologi i religi. By wyznawc hinduizmu, islamu i chrzecijastwa jednoczenie. Udao mu si poskromi tygrysa, w towarzystwie ktrego przetrwa na wodach Oceanu Spokojnego ponad siedem miesicy. Paradoksalnie, to wanie zmaganie si z drapienikiem - nie tyle na paszczynie fizycznej, ile mentalnej - utrzymao go tak dugo przy yciu.

    W drugiej historii nie ma zwierzt, s za to ludzie, ktrych zachowanie napawa zgroz (a tumaczenie, e wszystko si dziao w warunkach ekstremalnych, nie osabia tego uczucia). W sytuacjach skrajnego stresu czowiek czsto, by nie zwariowa, mylowo znieksztaca rzeczywisto. Przypuszczam, e synowi waciciela zoo atwiej byo oswoi si z dzik natur zwierzt ni z ludzkim zezwierzceniem. Dlatego utosami tajwaskiego marynarza z zebr, kucharza niemajcego skrupuw - z hien, a siebie... nie, nie powiem, aby si tego dowiedzie, bdziecie musieli sami sign po t ksik. Sami te zadecydujecie, ktr z opowiedzianych przez Pi historii wolicie. Japoscy urzdnicy wybrali w kocu t ze zwierztami.

  5. #5
    Obserwator
    Dołączył
    April 05
    Postów
    362
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Nareszcie inteligentna babeczka na forum
    Pozdrawiam serdecznie Aniu z nadzieją ,że chociaż od ostatniego Twojego postu minął rok ,dalej tutaj zaglądasz.

  6. #6
    Zaawansowany uczestnik
    Dołączył
    March 03
    Postów
    3,115
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Aneta, ja mam nadzieje, że facetów uznajesz za inteligentnych i po prostu dlatego napisałaś tylko o "inteligentnej babce" :-)

  7. #7
    Obserwator
    Dołączył
    April 05
    Postów
    362
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Odpowiem wymijajaco :twisted:
    Moim ulubieńcem na forum jest GNIEWny Detko....
    Kiedy Siriah relacjonuje mi kolejnego newsa Pana Stefana...nuci mi sie kawałek Jakubowicz " Kretyni i osły"

  8. #8
    Zaawansowany uczestnik
    Dołączył
    March 03
    Postów
    3,115
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Aneta ja Cie prosze Ty mi nie mów takich rzeczy... ;-) Ja już na msze prawie dałem, że nie słyszę nigdzie "Stefan Detko"... 8) Nie wywołuj wilka z lasu bo jeszcze wróci. :lol:

  9. #9
    Obserwator
    Dołączył
    April 05
    Postów
    362
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Spoko, spoko
    Do działu ksiażek nie wsadzi noska... Przynajmniej dopóki nie opublikują teczek IPNu
    Pozdrawiam serdecznie

  10. #10
    Zaawansowany uczestnik
    Dołączył
    March 03
    Postów
    3,115
    Siła Reputacji
    0


    Twoja ocena: Yes No

    Nie używaj słowa zaczynającego się na I a kończącego na N bo on gotów jeszcze wywąchać o jaki Instytut chodzi i wróci :P
    Ale koniec tych ot`ów.

Informacje o temacie

Users Browsing this Thread

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

Jak czytać DI?

Powered by  
ATMAN EcoSerwer